Reklama

Kultura

film

Homer osobisty

Odyseja
reż. Christopher Nolan

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Najgorętszy obraz tego lata wielu zawiódł. Jak napisał jeden z recenzentów – przyznając, że wiele sobie po filmie obiecywał – reżyser wyruszył do antycznego świata, by przedstawić nam epopeję Homera, nie wrócił jednak z tego zadania z tarczą. „Otrzymaliśmy techniczny majstersztyk, ale bez duszy”. Duszy trzeba szukać gdzie indziej, w filmie warto poszukać interesującej opowieści. Tu jest problem, bo na Odyseję idzie się ze znajomością rzeczy, a chociażby jej zarysu. Wiadomo, dlaczego Odyseusz (w tej roli u Nolana Matt Damon) opuścił dom, co robił na dalekiej wyprawie i dlaczego długo nie wracał. Wiadomo, co się stanie z zalotnikami, którzy chcieli poślubić jego wierną Penelopę (Anne Hathaway) i zabrać mu koronę. Chodzi raczej nie o to, co się wydarzy, tylko jak zostanie to opowiedziane. Chronologia wydarzeń nie jest zachowana, co może być niezłym wyjściem, ale przez to siadają tempo i napięcie, pojawiają się kłopoty z budową tego drugiego. Nolan pewnie nie byłby sobą, gdyby do filmu nie wprowadził smaczków, m.in. tego, że Odyseusz twierdzi, iż wojna toczy się nie o Helenę i honor zdradzonego Menelaosa, ale o szlaki handlowe, a swoją tułaczkę traktuje jako sprawiedliwą karę za rolę w zniszczeniu Troi. Albo powierzenie roli Heleny (Lupita Nyong’o) czarnoskórej aktorce. Trudno to zrozumieć. Dlatego gdy idzie się na film, należy zapomnieć, o czym opowiada Homer, i otworzyć się na opowieść Nolana. Jeśli się... da. Reżyser powtarza, że od dawna chciał zekranizować Odyseję i teraz spełnił to marzenie. Zrobił film osobisty, ale sądząc po wielkim zainteresowaniu i świetnych wynikach finansowych, nie tylko dla siebie. /w.d.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2026-08-04 13:40

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Dekalog II” Krzysztofa Kieślowskiego:
Kiedyś to była telewizja!

Film „Dekalog” Krzysztofa Kieślowskiego powstał ćwierć wieku temu. Dziś, w obliczu zredukowanych do zera standardów telewizyjnych, lśni jak perła z przeszłości i nie pozwala o sobie zapomnieć. W drugim odcinku tego genialnego cyklu obserwujemy niezwykłe otwarcie filmu: dwoje ludzi pchających wózek to zapowiedź losów filmowej pary: Doroty i Andrzeja Gellerów (Krystyna Janda i Olgierd Łukaszewicz), zmagających się ze swoim silnie obciążonym życiem. Błoto, koleiny, ciężar i trudna do utrzymania równowaga dwukołowego pojazdu oraz fakt, że dwoje go pchających musi albo sobie ufać i ze sobą współpracować, albo wprost przeciwnie – pozostawić cały ciężar w rękach partnera, czynią z inicjalnej sceny filmu zapowiedź całej problematyki dzieła i pozwalają nam spojrzeć na życie ekranowej pary niczym na wycinek nowotworowej tkanki pod laboratoryjnym mikroskopem. Dorota rozważa zabicie własnego, nienarodzonego dziecka. Będąc w ciąży, pali papierosy, ubiera się w czerń wyrażającą jej wewnętrzny stan. Decyduje się wyzwać na pojedynek starego profesora, człowieka obdarzonego męskim i zawodowym autorytetem, lekarza, powstańca warszawskiego obciążonego osobistą tragedią, odgrywającego w szpitalu rolę pana życia i śmierci. Dorota zażąda od profesora jasnej deklaracji co do szans na przeżycie jej chorego onkologicznie męża, gdyż uzależnia od tego przeprowadzenie – lub nie – aborcji. Profesor jest świadomy, że relacja z Dorotą to konfrontacja dwóch różnych systemów wartości, światopoglądów i sposobów działania. Ulega jednak temu wszetecznemu urokowi, który młoda kobieta roztacza wokół siebie, i podejmuje się pomóc jej w podjęciu decyzji o uratowaniu lub zabiciu dziecka. Znamienna jest jednak scena, w której profesor, przygotowując się do rozmowy z Dorotą, odwraca w kierunku ściany zdjęcia swoich zabitych podczas wojny dzieci i ubóstwianej żony, prawdopodobnie świadom, że rozmowa ta zaprowadzi go w kierunku grzechu: złamania zasady niewypowiadania się co do przyszłości pacjentów, których losy zawsze są tajemnicą. Profesor nie chce, by czyste oczy jego dzieci i żony patrzyły na niego, łamiącego swoje zasady, czy też nie chce, by zobaczyły Dorotę – uosobienie tego, co niemoralne. Przypomina to trochę odwracanie świętych obrazów w kierunku ściany, by oczy świętych nie widziały grzechu. „On umiera” – mówi profesor. „Niech pan przysięgnie” – prosi Dorota. „Przysięgam”. Słowa profesora można by uznać w znaczeniu dosłownym za próbę uratowania zagrożonego życia dziecka, kryje się jednak za nimi kolejny, ważniejszy sens: czy profesor miał prawo przysiąc cokolwiek odnośnie do przyszłości? Tym bardziej że – jak zobaczymy w finale filmu – przysięga jego okazała się jałowa. Drugie przykazanie zostało złamane, gdy profesor odpowiedział „obiecuję” na pytanie o przeżycie Andrzeja – nie tylko dlatego, że uśmiercił w ten sposób męża w nadziejach i planach żony, ale także dlatego, że nadał tym jednym słowem prawo do istnienia nienarodzonemu dziecku, „pozwolił mu żyć”, jakby miał prawo decydować, kto żyć będzie, a kto nie. Także choroba Andrzeja może być rozumiana metaforycznie, jako wyraz buntu i niepogodzenia się mężczyzny z najbardziej przerażającą stratą w swoim życiu. Mężczyzna, którego nie pokonały góry, dał się złamać brakiem wyłącznej miłości kobiety, a zaistniała w ten sposób sytuacja egzystencjalna jest niczym rak na zdrowym – choć złamanym – organizmie. Takie rozumienie sytuacji Andrzeja tłumaczy także jego nagłe wyzdrowienie, które następuje po tym, jak Dorota wyznaje mu miłość. Przywraca w ten sposób pierwotną harmonię między nimi oraz harmonię ich świata. Pokonanie nowotworu – choć według lekarskich statystyk nie było na nie szansy – dokonuje się w sposób niejako naturalny, skoro odzyskana została pierwotna jedność duchowa: ciało rozbite wewnętrznie także jednoczy się – czy raczej jedna – samo z sobą. Kamera, która panoramuje pionowo po piętrach bloku na Ursynowie, przechodzi w kolejnym ujęciu w panoramę poziomą od twarzy Andrzeja do niezwykłej sceny zmagania się pszczoły o życie – wbrew wszelkim szansom. W ten sposób pionowa linia panoramowania przecina się z linią poziomą i tworzy niewidoczny – lecz wyraźnie opisany ruchem kamery – krzyż. Taka interpretacja sposobu filmowania nabiera znaczenia, gdy przyjrzymy się owemu zmaganiu – a może nawet misterium – woli życia ze śmiercią, zaobserwowanemu przez Kieślowskiego, przez jego bohatera i w trzeciej kolejności przez nas. To jedna z najbardziej poruszających scen filmu: w szklance ze słodkim, lepkim, truskawkowym kompotem znajduje się owad, który – wydawałoby się bezskutecznie – walczy o życie. Nic nie zapowiada, że mógłby uwolnić się ze śmiertelnej pułapki, kiedy jednak wydamy już na niego wyrok – naśladując w tym przedwczesnym, pochopnym osądzie filmowego ordynatora – pszczoła heroicznym wysiłkiem wydobywa się z cieczy i wychodzi na brzeg szklanki... Nigdy i nikomu nie wolno decydować o życiu lub śmierci drugiego człowieka. Krzysztof Kieślowski w ćwierć wieku od powstania telewizyjnego „Dekalogu” przypomina nam o tym – na progu 2015 r. – z niespotykaną siłą.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa za papieża Leona XIV

2026-10-15 09:22

[ TEMATY ]

modlitwa

PAP/EPA/ANGELO CARCONI

Boże Wszechmogący, który ustanowiłeś papieża Leona XIV widzialną głową Kościoła świętego, otaczaj zawsze następcę św. Piotra swoją łaską i błogosławieństwem.
CZYTAJ DALEJ

Święta prostota

2026-10-16 09:07

Damian Kowalik/ Archiwum parafii

Bernardyńska Parafia św. Brata Alberta w Lublinie uroczyście obchodziła 800-lecie śmierci św. Franciszka z Asyżu.

Z inspiracji o. Bartymeusza Kędziora, gwardiana i proboszcza wspólnoty zakonnej i parafialnej, przy udziale współbraci i wiernych, uroczystości przy ul. Willowej odbyły się pod hasłem „Franciszkuj. Żyj prosto i kochaj mocno”. Przez dziewięć dni trwały intensywne rekolekcje, koncerty, przedstawienia, warsztaty artystyczne i kulinarne dla dzieci oraz dorosłych, i wiele, wiele radosnych spotkań. Zwieńczeniem była uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem bp. Damiana Muskusa z Krakowa i „Transitus”, nabożeństwo upamiętniające przejście św. Franciszka do nieba, z udziałem abp. Stanisława Budzika, przygotowane przez jubileuszową scholę pod kierunkiem Patryka Rendudy i z udziałem Lubelskiej Orkiestry Muzyki Rozrywkowej „FeelHarmonia” pod dyrekcją Katarzyny Mach.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję