Reklama

Niedziela Przemyska

Tajemnice świętych

Choć położony na obrzeżach miasta, znajduje się w centrum posługi miłosierdzia. Sąsiadując z domami pomocy społecznej, hospicjum, ośrodkiem zapobiegania uzależnieniom i zakładem pogrzebowym, kościół nie mógł otrzymać innego patrona niż św. Brat Albert.

Niedziela przemyska 25/2026, str. I

[ TEMATY ]

Przemyśl

Archiwum prywatne Marty Kupsch

Marta Kupsch

Marta Kupsch

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Monika Jasina: Dla wielu ludzi św. Brat Albert jest wciąż inspirującą postacią. Do tego grona dołączyła Pani kilka miesięcy temu. Wizerunek świętego Pani autorstwa znalazł się w przemyskiej świątyni na prośbę proboszcza ks. Mariusza Woźnego. Znała Pani historię życia Adama Chmielowskiego, późniejszego św. Brata Alberta?

Marta Kupsch: Nie, nie załam. Gdy usłyszałam o nim po raz pierwszy, założyłam, że to postać z odległej przeszłości. Mam po dziadkach bardzo starą książkę z żywotami świętych, więc tam zaczęłam szukać informacji. Był to zupełnie zły kierunek, a święty okazał się być mi bliższy niż sądziłam. Żył przecież stosunkowo niedawno, był – tak jak ja – artystą, malarzem. Pomyślałam, że to niezwykle inspirujący temat.

Co było dla Pani największym zaskoczeniem?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Głęboko zastanawiałam się, jak doszło do tego, że człowiek o podobnej do mojej wrażliwości, zbliżonym spojrzeniu na świat, bliskim mi sposobie przeżywania piękna – zdecydował się całkowicie poświęcić Bogu. Zapoznałam się z jego twórczością i doszłam do wniosku, że on zawsze był blisko człowieka i jego najprostszych spraw. To doświadczenie trudnej codzienności, zwłaszcza tak wielu otaczających go ludzi ubogich, sprawiło, że Adam Chmielowski chciał być... Nie jestem pewna, jak to określić. Jak najbardziej użytecznym? Boża energia, która kierowała go w stronę malarstwa, znalazła nagle swój pełny wyraz w pomocy najbardziej potrzebującym.

Bezpośrednio z kościołem św. Brata Alberta w Przemyślu sąsiaduje wiele instytucji pomocowych. Czy słusznie wydaje się, że to miejsce szczególnie wybrane przez Adama Chmielowskiego? Nie malarza, ale właśnie tego pochylającego się nad ludźmi, których nikt nie zauważał?

Chcąc bliżej poznać świętego, którego miałam namalować, oglądałam zachowane zdjęcia, na których jest przedstawiony. Odniosłam wrażenie, że było w nim wiele energii i to takiej surowej, żołnierskiej, zdyscyplinowanej. To pewnie jakiś wpływ udziału w powstaniu styczniowym. Czytałam, że jego wskazówki i polecenia dla współpracowników były bardzo konkretne i proste. Realizował swoje powołanie w działaniu. Więc... chyba tak. Wasza parafia to jest właśnie miejsce, w którym jego filozofia służenia drugiemu człowiekowi nabrała realnych kształtów.

Mówi Pani o surowości i dyscyplinie świętego, a jednak na Pani obrazie ma on dobre, łagodne spojrzenie i ciepły uśmiech.

Reklama

Prawdopodobnie inaczej przedstawiałbym Brata Alberta, gdybym żyła w jego czasach, a inaczej, gdybym spotkała go dziś i mogła malować z natury. Być może wizerunek byłby wtedy bardziej surowy. Jednak tego człowieka w sensie fizycznym już z nami nie ma. Jednocześnie ludzie wciąż do niego się modlą, wspominają go, nadal jest dla wielu inspiracją. Postanowiłam więc przedstawić to, co było sednem jego życia, energię miłości, miłosierdzia, służby i bycia dla innych; poczucia zaproszenia.

Jak to rozumieć?

Mój obraz świętego to deklaracja: „Ja jestem dla was zaproszeniem, jeżeli potrzebujecie ogrzać się, schronić, nakarmić. Jestem tutaj dla was”. Bardzo mi zależało, żeby pokazać takie właśnie ujęcie, dlatego wybrałam odmalowanie twarzy świętego w efemeryczny, delikatny sposób. To moje, bardzo osobiste odczucie miłosierdzia, które jest jednocześnie potężne i subtelne. Jest to także sposób na ucieleśnienie zaproszenia. Żeby zobaczyć szczegóły twarzy, trzeba podejść bliżej. Z daleka widać tylko to, co ziemskie: ciężki habit, duże, spracowane dłonie, trzymany w dłoniach chleb i punkciki oczu w jaśniejącej twarzy. Jeśli zrobimy kilka kroków w kierunku obrazu, zobaczymy więcej. Może wtedy będzie czas na chwilę kontemplacji? Taki był mój zamiar i przyznam, że jestem bardzo ciekawa, czy ten zabieg zadziałał.

Chyba jestem podatna na artystyczne manipulacje, bo widząc obraz po raz pierwszy od razu podeszłam bliżej. Potem pomyślałam, że ma on chyba wiele więcej znaczeń niż to, co widać na pierwszy rzut oka. Jak się okazuje, była to dobra intuicja.

Dla mnie sztuka jest przeżyciem i czuciem. To nie jest tylko nakarmienie oczu formą albo prosta ocena: podoba mi się lub nie. Jest przeżyciem, także duchowym, dlatego kiedy przygotowuję się do malowania zawsze zapoznaję się z historią i tłem tego, co mam przedstawić.

Reklama

Jak długo trwa taki proces?

Nawet kilka miesięcy. Zbieram informacje, czytam, oglądam ikonografię. Potem potrzebuję czasu, by to wszystko we mnie pracowało. Wielokrotnie pierwsze szkice różnią się znacząco od efektu końcowego. Tak też było z wizerunkiem św. Brata Alberta. To, co powstało na początku, w niczym nie przypominało jego ostatecznej wersji.

Przychodzi chwila, gdy obraz trafia do zamawiającego. Czy łatwo było rozstać się ze świętym, którego tak dobrze się poznało?

My nie rozstajemy się. Jego historia już ze mną zostanie. To jest jak spotkanie, po którym nawiązuje się pewien rodzaj relacji pomiędzy mną, a bohaterem obrazu. Wszystko, co przeczytałam, obejrzałam w związku z tworzeniem wizerunku, co zapamiętałam z jego życiorysu zostaje we mnie na zawsze.

Liturgiczne wspomnienie „Biedaczyny z Krakowa” przypada na 17 czerwca, dzień jego chrztu. W wielu parafiach, którym patronuje święty, odbywają się uroczystości odpustowe. To dobry czas, by przypomnieć jego postać i – podobnie jak zrobiła to poznańska artystka – odczytać na nowo przesłanie, jakie po sobie pozostawił.

2026-06-16 14:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przyoblecz mnie Panie…

Niedziela przemyska 51/2025, str. I

[ TEMATY ]

Przemyśl

Dariusz Maliczowski

Klerycy III roku z bp. Stanisławem Jamrozkiem i przełożonymi

Klerycy III roku z bp. Stanisławem Jamrozkiem i przełożonymi

Po rocznej przerwie wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu z dużą radością powróciła do wieloletniej tradycji obłóczyn.

W dniu 7 grudnia, w wigilię uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, w kaplicy seminaryjnej odbyły się uroczyste Nieszpory, podczas których trzej alumni po raz pierwszy ubrali strój duchowny. Nabożeństwu przewodniczył bp Stanisław Jamrozek – biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej. W wygłoszonym słowie ukazał głębię tego wydarzenia oraz jego znaczenie dla drogi powołania każdego z alumnów.
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o modlitwę

2026-09-22 23:13

[ TEMATY ]

modlitwa

Sanktuarium Matki Bożej Pani Myślenickiej

Ks. Przemysław Druszcz

Ks. Przemysław Druszcz

Sanktuarium Matki Bożej Pani Myślenickiej na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikowało pilną prośbę o modlitwę za kapłana.

Nasz wikary, ks. Przemysław Druszcz, został dziś potrącony przez motocyklistę i bardzo potrzebuje modlitwy! - brzmi wpis.
CZYTAJ DALEJ

Trzy miesiące aresztu dla podejrzanego o zabójstwo na terenie klasztoru w Jarosławiu

2026-09-26 17:12

[ TEMATY ]

Areszt

PAP

Sąd Rejonowy w Jarosławiu aresztował na trzy miesiące 31-letniego Ihora M., podejrzanego o atak na terenie klasztoru sióstr Benedyktynek. Ze względu na stan zdrowia podejrzanego areszt ma być wykonywany w warunkach szpitalnych – poinformowała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Sąd uwzględnił wniosek Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu i zastosował areszt do 23 grudnia 2026 r. Ihora M. nie doprowadzono na posiedzenie z uwagi na jego stan zdrowia. – W orzeczeniu sądu znajduje się wskazanie, iż ten środek w postaci tymczasowego aresztowania winien być stosowany w warunkach szpitalnych – powiedziała podczas briefingu Harasz-Wołoszyn.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję