Angelika Kawecka: Czy widzisz w młodym pokoleniu, wśród swoich rówieśników, głód Boga i prawdziwej wspólnoty?
Wojciech Czuba „Ślimak na Pustyni”: Nie jest prawdą, że wszyscy jesteśmy zapatrzeni w doczesność i tutaj chcemy szukać spełnienia. W każdym z nas jest pragnienie dotknięcia wieczności i zatrzymania tego w swoim życiu. Ten głód musi być zaspokojony i cieszę się, że podczas kolejnych edycji uwielbienia dajemy taką szansę! To okazja do doświadczenia bycia w dłoniach Boga i wyjścia z głębokim przeświadczeniem Jego dotyku.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Hasło tegorocznego spotkania brzmi: „Jemu zależy na Was”. W świecie, w którym wielu młodych zmaga się z lękiem, samotnością, poczuciem niewystarczalności, jak podczas uwielbienia pomagacie odkryć, że Bóg naprawdę interesuje się ich życiem i jest obecny w ich codzienności?
Reklama
Na dzień przed ogłoszeniem informacji o kolejnym uwielbieniu w brewiarzu przeczytałem słowa: „Jemu zależy na was”, które bardzo mocno mnie poruszyły. Usłyszałem w nich Chrystusa, który mówi do mnie bardzo czułym głosem: „Zależy mi na tobie”. Pomyślałem wtedy, że to nie jest tylko zdanie zapisane w Księdze, ale to słowo, które Bóg naprawdę kieruje do mnie każdego dnia i które może mnie umacniać. Nasze uwielbienia nie są czymś, na czym mamy się zatrzymać. One mają nas sprowokować do czegoś więcej, dać doświadczenie, które później zaniesiemy do swojej codzienności, które będziemy pielęgnować i którym będziemy żyć. Myślę, że właśnie z takim przesłaniem: „Bogu na tobie zależy”, możemy wejść w codzienność.
Wasze spotkanie pokazuje mocno, że chrześcijaństwo nie kończy się na wyjściu z kościoła.
Bardzo wiele jest w Kościele inicjatyw skierowanych do młodych – rekolekcji, festiwali czy różnych innych wydarzeń. Ile z nich rzeczywiście jest tworzonych od początku przez samą młodzież? Myślę, że niedużo, choć widzę, że w wielu miejscach zaczyna się to zmieniać. Chodzi o to, żeby młodzi sami wyznaczali kierunek, w którym chcą iść. I mam wrażenie, że właśnie tak się stało u nas. Wieczory uwielbienia to jest forma, która wypłynęła od nich samych. W naturalny sposób pokazała potrzebę głębokiego zanurzenia się w Eucharystii, spokojnego, medytacyjnego śpiewu i ciszy. Nie potrzebujemy wielkich fajerwerków, które często pojawiają się na różnych wydarzeniach. Potrzebujemy prostoty. To spotkanie właściwie opiera się na najprostszej formule: Msza św., adoracja i wspólne spotkanie. Nie da się tego bardziej uprościć. Bardzo mnie cieszy to, że właśnie od moich znajomych i osób, które razem ze mną to wydarzenie tworzą, wyszła taka potrzeba i taka forma została podjęta. Widzę, że wpisuje się ona w to, czego młodzi ludzie dzisiaj naprawdę szukają. A samo afterparty to okazja do wejścia w relacje, które pozwolą dzielić się dobrem, jakie otrzymałem! Kto nie lubi tańczyć i cieszyć się? My kochamy to robić!
Co daje Ci osobiście, jako pomysłodawcy tego wydarzenia i liderowi wspólnoty, organizowanie takich wieczorów uwielbienia?
Uśmiechy, powroty i spowiedzi. Każda rozmowa, którą prowadzę po spotkaniach, jest dla mnie dowodem, że praca, którą wykonuję z Bożą pomocą, ma sens. Każdy sakrament i osobiste doświadczenie Chrystusa jest też moim zwycięstwem!
W Warszawie 26 czerwca odbędzie się VII edycja uwielbienia, które co roku gromadzi setki młodych. Wiele osób przyjeżdża na modlitwę na Eucharystii, uwielbienie (adorację z chwilami ciszy i muzyki), a potem wspólne bycie razem. Młodzi spotkają się przy ul. Gdańskiej 6A (Metro Marymont) o godz. 18 na Mszy św., aby dać swoje świadectwo.
