Nie jest to prawdziwy problem, to raczej nieporozumienie. Domniemany konflikt między tymi pojęciami bierze się głównie z niedokładnego ich rozumienia. O obu dużo mówi Pismo Święte, co pozwala na dosyć jasne wnioski.
Czym jest sprawiedliwość?
Jaką myśl zawiera Pismo Święte, wzywając człowieka, by był sprawiedliwy i prawy? W Starym Testamencie utożsamia się to z postawą moralną w ogóle, z postępowaniem zgodnym z prawem Bożym – po prostu z tym, co słuszne. Sprawiedliwość jednak to nie sama postawa wewnętrzna, lecz również działanie na rzecz dobra. Stąd bierze się częsty zwrot biblijny „czynić sprawiedliwość”, co oznacza właściwe postępowanie. Podobnie i prawo jest pojmowane nie jako kolekcja przepisów, lecz jako wyraz sprawiedliwości i woli Bożej. Jego miejsce jest we wnętrzu człowieka. Bóg mówi: „Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercach” (Jr 31, 33).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Także w wielu miejscach Nowego Testamentu ten szeroki sens sprawiedliwości jest dobrze widoczny. Jan Chrzciciel przyszedł „drogą sprawiedliwości” (Mt 21, 32), gdyż był „sprawiedliwy i święty” (Mk 6, 20). „Szukajcie najpierw królestwa i jego sprawiedliwości, a to wszystko zostanie wam dodane” (Mt 6, 33). „Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość” (Ef 5, 9).
Reklama
Sprawiedliwość wiąże się też z obroną i wybawieniem przez słuszne działania Boga lub ludzi. Psalmista woła: „Wybaw mnie w Twojej sprawiedliwości” (Ps 31, 2). Bóg sprawiedliwy spieszy z pomocą (por. 1 Sm 12, 6; Ps 68, 8-13). Bóg jest miłosierny i łaskawy, ponieważ jest sprawiedliwy.
Miejsce miłości
W Starym Testamencie wiele jest o sprawiedliwości, wielokrotnie wspomina się też w nim o miłości i miłosierdziu. Są one nakazane przez prawo Boże – przykazania miłości Boga i bliźniego podane przez Jezusa są przecież cytatami ze Starego Testamentu (Pwt 6, 4-5; Kpł 19, 18. 34). W pewien sposób mieszczą się więc one w pojęciu sprawiedliwości, chociaż wyższej niż ta zwyczajna, ludzka czy też sądowa. Pomaganie biednym jest aktem miłosierdzia i wypływa z miłości bliźniego, ale jest to zarazem postępowanie sprawiedliwe, bo trzeba pomagać.
W Bogu spotykają się sprawiedliwość i miłość. Stwierdza to już Stary Testament. Do niewiernego Izraela Bóg mówi przez proroka: „Poślubię cię w sprawiedliwości i prawie, w miłości i miłosierdziu” (Oz 2, 21). „Pan łaskawy i sprawiedliwy, Bóg nasz jest miłosierny” (Ps 116, 5). Łączą się one także w świecie ludzkim: „Posiejecie sobie sprawiedliwość, a zbierzecie miłość” (Oz 10, 12). Zasadą moralności biblijnej jest bowiem naśladowanie Boga oraz Chrystusa. „Będziecie więc doskonali, jak Ojciec wasz niebieski jest doskonały” (Mt 5, 48; por. Łk 6, 36; a także Kpł 19, 2; Ef 4, 32 – 5, 1; 1 Tes 2, 12).
Reklama
Różnica między sprawiedliwością a miłością jest więc niewielka. Sprawiedliwość u człowieka to po prostu prawidłowe postępowanie, wybieranie dobra, a nie zła: „Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre. I czegóż żąda Pan od ciebie, jeśli nie pełnienia sprawiedliwości, umiłowania wierności i pokornego obcowania z Bogiem twoim?” (Mi 6, 8). W Biblii sprawiedliwość częściej odnosi się do zjawisk społecznych (Prz 14, 34: „Sprawiedliwość wywyższa naród”). Z kolei miłość i miłosierdzie dotyczą głównie postawy osobistej, relacji między bliskimi, pomocy ludziom, których spotkamy na swojej drodze. Pomoc bliźnim jest aktem miłości, ale nakazanym przez sprawiedliwość.
Problemy ze sprawiedliwością
Obecne rozumienie sprawiedliwości pozostaje jednak pod wpływem języka prawnego. Sprawiedliwy wyrok to taki, który jest zgodny z prawem i uwzględnia okoliczności sprawy. Wpływ wywiera też filozoficzne rozumienie sprawiedliwości jako postawy moralnej, polegającej na oddaniu każdemu tego, co się mu należy (według jego zasług, pracy czy wkładu). Miesza się to z zasadą odpłaty przy karaniu proporcjonalnie do winy. Miesza się to też z tzw. sprawiedliwością społeczną, która często zakłada automatyczne rozdawnictwo, przez co może być sprzeczna ze sprawiedliwością zwyczajną, gdy państwo zabiera jednym owoce ich pracy, by dać innym.
Sprawiedliwość dość często rozumie się jako nagradzanie i karanie. Wtedy jednak karanie wydaje się sprzeczne z miłością i miłosierdziem. Ale skoro Bóg ma być tu wzorem, to trzeba uwzględnić, że kochający ludzi Bóg nieraz ich karci (Prz 3, 12; 2 Mch 2, 16). Pismo Święte zaznacza, że ojciec kochający swoje dziecko musi je czasem karać, a pobłażliwość miewa złe skutki.
Reklama
Boża sprawiedliwość ponadto nie zamyka oczu na zatwardziałość w grzechu. Karanie czy zwalczanie złych wynika z miłości do tych, których źli krzywdzą. I prorocy, i Apokalipsa św. Jana zapowiadają Boży sąd. A póki nie nadszedł, póki Bóg daje czas na nawrócenie, trzeba się starać, by źli stali się lepsi, a nie gorsi. Tak samo należy rozumieć miłość nieprzyjaciół. Nie musi ona polegać na ustępstwach wobec zła!
Miłość czy pobłażanie?
Przeciwnicy chrześcijaństwa chętnie deformują sens zasad chrześcijańskich i oczekują realizowania ich w sposób, jaki im się podoba. Miłość bliźniego miałaby rzekomo uzasadniać pobłażanie złu albo nawet zbrodni. Nazywa się to „tolerancją”, tymczasem tolerancja wobec jawnego zła to zgoda na krzywdzenie innych.
Rzecznicy „postępu” każą nam „tolerować” zabijanie dzieci przez aborcję, propagowanie zboczeń, ułatwienia rozwodowe, krzywdzące porzuconych małżonków i dzieci, wypychanie chrześcijaństwa z życia publicznego itd. Niezadowoleni są z publicznego potępiania takich praktyk. Tymczasem i sprawiedliwość, i miłość wymagają sprzeciwu wobec zła. Źli woleliby jednak, żeby chrześcijanie byli frajerami, dawali się zwodzić i tolerowali zło. Bóg, który jest Sędzią sprawiedliwym, też im zawadza.
Pewną szkodę wyrządza tu niedokładne tłumaczenie nauk Jezusa. W Kazaniu na Górze spotykamy w przekładzie Biblii Tysiąclecia słowa: „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu” (Mt 5, 38-39). Tymczasem w tekście oryginalnym nie oznaczają one stawiania oporu, lecz przeciwstawianie się z podobną siłą. To znaczy „nie rewanżujcie się złu”, nie odpłacajcie złem za zło. Tłumacz zrobił z zakazu zemsty nakaz bierności wobec złoczyńców.
Przyzwolenie na zło nie jest więc ani sprawiedliwością, ani miłością. Czym innym jest jednak stosunek do ludzi popełniających błędy. Według rady św. Augustyna, należy kochać ludzi, a nienawidzić błędy – nie nienawidzić ludzi z powodu ich błędów, ale i nie pobłażać błędom ze względu na ludzi. Chrześcijanin powinien błądzącym przebaczać, ale i ten nakaz bywa zniekształcany. Przebaczenie – czy Boże, czy ludzkie – też nie jest zgodą na zło w ludziach, lecz stanowi odpowiedź na żal za grzechy.
Autor jest biblistą, emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, zajmuje się też kulturą starożytną i etyką społeczną.
