Reklama

Historia

Od gospody do hotelu

W każdej podróży przychodzi nieuchronnie czas, kiedy trzeba przyłożyć głowę do poduszki.

Niedziela Ogólnopolska 24/2026, str. 54-55

[ TEMATY ]

podróże

Wikipedia

Nishiyama Onsen Keiunkan w Japonii – najstarszy, działający nieprzerwanie od VIII wieku, hotel na świecie, fotografia z 2020 r.

Nishiyama Onsen Keiunkan w Japonii – najstarszy, działający nieprzerwanie od VIII wieku, hotel na świecie, fotografia z 2020 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Być może trudno w to dziś uwierzyć, ale ludzie w dawnych wiekach nie tęsknili wcale za podróżami. Wiązały się one najczęściej z ogromnymi kosztami i niebezpieczeństwami. Podróżowali więc tylko ci, którzy musieli: kupcy, pielgrzymi, dyplomaci lub wojskowi w trakcie działań wojennych. Wędrówka po to, żeby coś ciekawego zobaczyć, w zasadzie nie istniała – zainteresowanym wystarczały opisy szaleńców, którzy się na coś takiego decydowali, jak Herodot w starożytności czy Marco Polo w średniowieczu. Później dopiero rozpoczęły się wędrówki młodych ludzi w poszukiwaniu wiedzy na uniwersytetach czy też kilkuletnie wyprawy dla zdobycia ogłady w świecie.

Ileśmy wypili!

Jakikolwiek by podróżni mieli powód, aby wyruszyć z domu, pod koniec dnia zawsze musieli znaleźć jakieś miejsce na nocleg. Pewien standard wyznaczyli tu Rzymianie ze swoją siecią znakomitych dróg. Wzdłuż każdej z nich były przystanki i zajazdy, gdzie można było zmienić konie, naprawić wozy i odpocząć. Po upadku imperium rzymskiego wszystko popadło jednak w ruinę. Dopiero po kilkuset latach, kiedy na większą skalę zaczęto pielgrzymować, szczególnie do sanktuarium św. Jakuba w Santiago de Compostela, nocleg dla pątników oferowały klasztory i przyklasztorne przytułki. Dla zakonników była to okazja do spełnienia duchowych obowiązków – zapewniało to kontakt ze światem zewnętrznym, a także utrzymanie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Najlepiej jednak było znaleźć nocleg w domach prywatnych. Kupcy odbywający dalekie podróże zatrzymywali się u innych kupców, często zupełnie sobie nieznanych, ale polecanych przez znajomych. Chętnie ich goszczono, bo takie spotkania były właściwie jedyną okazją pozyskania wiadomości ze świata, a także nawiązania nowych relacji handlowych. Gościny nie odmawiano także w pałacach magnackich i dworach szlacheckich, oczywiście innym „dobrze urodzonym”. Choć nie zawsze taka gościna była przyjemna i zdrowa. Francuz Paye podróżujący po XVII-wiecznej Polsce skarżył się, że w drodze z Warszawy do Krakowa został siłą zmuszony do biesiadowania przez polskiego szlachcica w jego zamku. „Nie potrafiłbym powiedzieć, ileśmy wypili – jeszcze dziś obawiam się, by nie upić się na samo wspomnienie” – napisał w swojej relacji.

Tylko pan kopiesz!

Kto nie znalazł prywatnej kwatery, a nie chciał nocować w klasztorze lub pod gołym niebem, mógł skorzystać z gospód, które zaczęły powstawać w Europie w XIII wieku. Za najbardziej przyjazne podróżnym uchodziły gospody angielskie i francuskie, choć specjalnych wygód tam nie było. Jeśli już były osobne pomieszczenia do spania, to z kilkoma prostymi łóżkami ze słomą. Prześcieradeł w nich najczęściej w ogóle nie było, poduszki były małymi workami wypchanymi sianem lub wełną, a stałymi towarzyszami w nocy były pluskwy, pchły i wszy. Angielska nowoczesność polegała na tym, że rady miejskie czasem uchwalały prawa wymagające od gospodarzy zmiany pościeli przynajmniej raz na 3 miesiące.

Reklama

Nie to jednak było największym utrapieniem, tylko całkowity brak prywatności – podróżni z reguły dzielili łóżka z całkowicie obcymi sobie osobami. Michel de Montaigne, żyjący w XVI wieku i opisujący swoje podróże po Europie, chwali niemieckie zajazdy, ponieważ oferują do spania pierzyny (wynalazek, o którym nie miał do tej pory pojęcia). Co z tego jednak, „skoro zmuszają człowieka, aby miał w łóżku kolegę, jedna strona zostaje odsłonięta i tamtędy wieje, bo pierzyna jest wąska, nie może objąć z obu stron i każdy ma jeden bok wystawiony na wiatr i przeciąg”. Nawiązują do tych sytuacji zamieszczane w drukowanych przewodnikach po Europie rozmówki – typowe dialogi w gospodach tłumaczone na kilka języków. Za najpotrzebniejsze uznano np. zdania: „Nic pan nie robisz, tylko kopiesz”, „ściągasz całą kołdrę”, „całkiem nie mam kołdry”, „pan masz moją poduszkę”.

Dla niektórych brakowało miejsca w pokojach, ale zawsze była jakaś alternatywa. Montaigne relacjonował: ,,Każdy bez wyjątku, bogaty i nędzarz, pijany i trzeźwy, lokuje się między krowami w słomie, a czasem zdarza się, że kto, kładąc się, miał słomianą poduszkę pod głową, gdy się zbudzi, znajduje rozrzuconą albo zeżartą przez krowy”.

Oczywiście, nic nie było za darmo. Gospodarze nie wahali się tym, którzy nie mieli czym zapłacić za nocleg, skonfiskować konia, ubrania czy nawet broni. A ci, którzy nawet tego nie mieli, odrabiali dług, czyszcząc stajnie.

Jakoby spał na desce

W Polsce takich problemów nie było, bo i na jakąkolwiek pościel w gospodzie trudno było liczyć. Trzeba było wozić ją ze sobą. Wiedział o tym sekretarz nuncjusza apostolskiego w Polsce Enrica Caetaniego. W raporcie z podróży po naszym kraju napisał: „Co zaś do łóżek, zwyczajem krajowym każdy musiał mieć snop, to jest materac, na którym w dzień siedzieliśmy w karecie, w nocy zaś spaliśmy na nim”. Wiek później pościel woził ze sobą przyszły król Jan III Sobieski. W liście do Marysieńki z sierpnia 1666 r. uskarżał się na spanie po stodołach: „Biedna pościel – jedna się już prawie od ustawicznych dróg rozleciała, druga, jako materace, tak stwardniała, że jakobym też na najtwardszej sypiał desce”.

Reklama

Bo też wygodnego miejsca do spania i w polskich zajazdach najczęściej nie było, a prymitywizm noclegów zdumiewał cudzoziemców. Anglik Fynes Moryson napisał na przełomie XVI i XVII wieku: „Wszyscy podróżni leżą razem w ciepłej izbie z rodziną [gospodarza], razem mężczyźni i kobiety. Nie znajdą w takich miejscach ani wina, ani dobrego mięsa, które trzeba wozić z miasta z sobą w powozie. Gospody tam są to bowiem ubogie gołe domy, gdzie nie ma nic na sprzedaż”. Tam, gdzie jedzono, tam potem spano z prostą zasadą – upchnąć jak najwięcej ciał. Czasem nawet magnaci musieli się starać o miejsce. Przydarzyło się to młodemu wojewodzie poznańskiemu Stanisławowi Leszczyńskiemu, który musiał nocować w karczmie między Środą a Pyzdrami. Szkopuł w tym, że lepsze miejsca przy piecu zajął graf saski ze swoimi ludźmi. Sposób na to znalazł sługa wojewody. Głośno kazał gospodarzowi podać koniom nie owsa, tylko jajecznicy na słoninie. Ciekawi Sasi wybiegli zobaczyć takie dziwo, a w tym czasie Leszczyński ze swoimi służącymi rozłożył się na ławie przy piecu.

Rozwój masowej turystyki w XIX wieku wymusił także postęp w goszczeniu podróżnych. Pojawiło się nowoczesne hotelarstwo. Najpierw w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, a później w całym świecie budowano obiekty o podwyższonym standardzie. Symbolem luksusu stał się otwarty w 1829 r. w Bostonie Tremont House, który oferował m.in. zamki w drzwiach. Powstały globalne marki jak Hilton czy Marriott, które ustandaryzowały obsługę klientów na całym świecie. Ale niektóre stare miejsca noclegowe przetrwały, np. najstarszy hotel na świecie – japoński Nishiyama Onsen Keiunkan, założony w 705 r. i prowadzony od początku przez tę samą rodzinę.

Wybór jest więc ogromny. Tylko kogo na to stać?

2026-06-09 14:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: prezentacja papieskiej wizyty w Korei

[ TEMATY ]

podróże

Franciszek w Korei

MARGITA KOTAS

W Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej przedstawiono 7 sierpnia papieską podróż do Korei. Jednym z głównych jej wydarzeń okoliczności będzie VI Azjatycki Dzień Młodzieży. Według dyrektora Biura, ks. Federico Lombardiego, chodzi o wydarzenie raczej kameralne, które zgromadzi 2 tys. młodych z niemal całego kontynentu. Ponadto 4 tys. osób bierze udział w krajowych dniach młodzieży, organizowanych w niektórych częściach kontynentu. Nie jest to zatem wydarzenie porównywalne pod względem liczb z którymkolwiek ze Światowych Dni Młodzieży - dodał włoski jezuita.

Ujawnił też genezę papieskiej podróży do Korei: „Kiedy Papież był w Rio de Janeiro z okazji Światowego Dnia Młodzieży, bp Lazarus You Heung-sik z Daejon, który organizował Azjatycki Dzień Młodzieży, zebrał się w sobie i stwierdził: «Spróbuję zaprosić Papieża. Zobaczymy, co się stanie...». A wtedy papież, który już miał w pamięci Azję jako jeden z priorytetów, uznał to za dobrą okazję, by powiedzieć «Tak». Zastanowił się i odpowiedział: «Dobrze, przyjadę!»" - tłumaczył dyrektor Biura Prasowego.
CZYTAJ DALEJ

Papież w Rimini: Zawsze kochajcie Kościół

2026-08-22 17:41

[ TEMATY ]

papież

Kościół

Leon XIV

Rimin

zawsze

kochajcie

Vatican Media

Papież Leon XIV w Rimini

Papież Leon XIV w Rimini

Do promowania kultury miłosierdzia jako antidotum na siłę i przemoc, do okazywania dobra zamiast ucieczki przed rzeczywistością oraz do otwarcia się na wszystkich bez wyjątku wezwał Leon XIV w przemówieniu do uczestników 47. „Meetingu Przyjaźni Między Narodami”, który odbywa się w Rimini. Apelował, by kochać Kościół. Papież przybył tam 44 lata po wizycie Jana Pawła II.

Papież przywołał słowa Jana Pawła II z 1982 roku, który mówił, że sama nazwa wydarzenia: „Spotkanie Przyjaźni Między Narodami” raduje serce.
CZYTAJ DALEJ

Tragedia w kopalni złota. Ponad sto ofiar. Misjonarz relacjonuje potworne warunki pracy

2026-08-22 18:38

[ TEMATY ]

tragedia

misjonarz

kopalnia złota

sto ofiar

relacjonuje

potworne

warunki pracy

Vatican Media

Ziemia osunęła się i pochłonęła sto ofiar w Republice Środkowoafrykańskiej

Ziemia osunęła się i pochłonęła sto ofiar w Republice Środkowoafrykańskiej

Osunięcie ziemi spowodowane ulewnymi deszczami w zachodniej części Republiki Środkowoafrykańskiej (RCA), na granicy z Kamerunem, spowodowało dramatyczną liczbę ofiar. O katastrofie opowiada Vatican News misjonarz o. Marcello Bartolomei.

Do tragedii doszło w prymitywnej, rzemieślniczej kopalni złota w środkowoafrykańskiej wiosce Zamboye przy granicy z Kamerunem. We wtorek 18 sierpnia lawina ziemi i błota spowodowana ulewnymi sezonowymi deszczami osunęła się ze zbocza i zasypała dziesiątki osób w kopalni. Kameruńskie media donoszą, że z błota wydobyto co najmniej 107 ciał, a akcję ratowniczą utrudniają nieustanne opady. Według niektórych relacji, po pierwszym osunięciu gruntu, gdy na miejsce przybyli ratownicy i okoliczni mieszkańcy, doszło do drugiego, które pociągnęło za sobą liczne, kolejne ofiary.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję