Nawiedzenie rozpoczęło się w parafii św. Barbary 25 maja, w parafii św. Brata Alberta – 26 maja, w parafii św. Jana Chrzciciela – 27 maja , a dzień później w parafii św. Jadwigi Śląskiej na Osiedlu Zamkowym. Będziński odcinek peregrynacji zakończyło nawiedzenie w kościele św. Faustyny na Górkach Małobądzkich, o którym bardziej szczegółowo opowiemy za tydzień.
Powie ktoś, że przecież obrazy Matki Bożej, także obrazy Matki Bożej Częstochowskiej, znajdują się w tych kościołach na co dzień. W parafii św. Barbary, która rozpoczęła ten szczególny tydzień z Maryją, obraz jest nawet koronowany. A jednak to właśnie ta szczególna Ikona, która blisko 70 lat temu wyruszyła w drogę po Polsce z błogosławieństwem papieża Piusa XII i kard. Stefana Wyszyńskiego, stawała w modlitewnym centrum, co symbolizowało wymownie przysłonięcie parafialnego wizerunku. To przy tej Ikonie od siedmiu dekad trwa nieustanna Kana Galilejska – Maryja spogląda na nasze nędze, problemy braki i prosi Syna, by im zaradził.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Nie można tu nie wspomnieć o szczególnym momencie peregrynacji dla proboszcza parafii św. Barbary, ks. Zenona Ptaka, któremu dwa dni przed datą nawiedzenia zmarła ukochana mama. I znów Maryja, jak ma to w zwyczaju, weszła w żałobę ze słowami pocieszenia. To samo czyni z każdym z nas, wykorzystajmy więc dobrze te ostatnie dni obecności ikony w diecezji – peregrynacja zakończy się 14 czerwca na Placu Papieskim w Sosnowcu.
– To, co dziś Bóg chce zrobić z nami, do czego nas zaprasza przez peregrynację, przez Maryję, to nowego spojrzenie – użycie rozumu w świetle wiary. Jeśli chcemy iść dalej, rozumieć Boży świat i nasz ludzki świat w Bożym świetle, to potrzebujemy skrępować nasze myślenie i zgodzić się, by Bóg zechciał nam wprowadzić swoje (…). Maryja jest tą, która dziś chce nam rzucić światło wiary i pomóc zobaczyć naszą codzienność inaczej – mówił bp Artur Ważny podczas Mszy św. na powitanie obrazu, sprawowanej w kościele św. Brata Alberta.
– Miłość jest cudowna i człowiek idzie za nią. Nikt nie myśli o tym, że będzie cierpiał. Ale życie pokazuje, że niestety, w którymś momencie miłość zaczyna pachnieć cierpieniem, smakować krzyżem, że kosztuje, ma swoją cenę. Człowiek, który żyje Ewangelią, ma przepasane biodra umysłu, nie dziwi się temu, ale w sytuacji trudnej potrafi wytrwać i być wiernym (…). Dziś wielu ludzi ucieka przed cierpieniem, paradoksalnie wchodząc w jeszcze większe cierpienie – powiedział ksiądz biskup, zachęcając, by w tym czasie nawiedzenia pogadać o wszystkich trudnych sprawach z Maryją i Jej je przedstawić oraz polecić.
