Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Ikony pisane światłem

Maluje, by w codzienności spotkać Boga i siebie. W ikonach i obrazach przekazuje to, co dla niej jest najważniejsze: spokój, radość i afirmację życia.

Niedziela Ogólnopolska 20/2026, str. 72-73

[ TEMATY ]

ikony

Archiwum Moniki Sawionek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Olbrzymie okna na przestrzał, między nimi, sporych rozmiarów blat, mnóstwo pędzli, kredek, desek, różnej wielkości obrazów już skończonych albo dopiero co zaczętych. I stos wydruków uchwyconych chwil. To tło. W roli głównej spokojny i pełen optymizmu głos. Monika Sawionek, częstochowska malarka, która rozkochała się w ikonach.

Symbol na początek

Zawsze było jej blisko do św. Ojca Pio. Piętnaście lat temu miała bardzo wymowny sen. Co istotne – jej mąż prowadził wtedy własną działalność, a ona pracowała w przedszkolu jako plastyczka. – Śniło mi się, że staliśmy razem w kolejce do św. Ojca Pio. Jacek wszedł do niego pierwszy i wyszedł bardzo szczęśliwy, niemal w podskokach. Kiedy przyszła moja kolej, zapytałam zakonnika, dlaczego mój mąż jest taki zadowolony. A on odparł, że Jacek już wie, co ma w życiu robić. Mnie z kolei pokazał piec, w którym pali się ogień, a w ogniu – ikony, ale one się nie spalają. Zrozumiałam, że przez modlitwę ikony są trwałe i bardzo ważne jest to, by je malować. Ten sen bardzo mocno trwa wciąż we mnie, zwłaszcza że następnego dnia mój mąż dostał swoją wymarzoną pracę, o którą starał się od dłuższego czasu. Dla mnie był to znak, że mam się trzymać ikon.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Wtedy Monika była już po swoim pierwszym kursie pisania ikon. Trafiła na niego zresztą też jakby opatrznościowo. Najpierw nie miała pieniędzy, a kiedy dostała od znajomej potrzebną kwotę, okazało się, że nie ma już miejsc. I wtedy znów – inna znajoma ze względów osobistych musiała zrezygnować z udziału w kursie, robiąc tym samym miejsce Monice.

Potem przygoda z ikonami tylko się rozwijała. Kolejny kurs. Od innych uczyła się już w praktyce bardziej zaawansowanej techniki. Wkrótce przyszła propozycja prowadzenia pierwszych warsztatów pisania ikon. Stopniowo odkrywała, że jest to dla niej życiodajne. I tak ikony towarzyszą jej cały czas.

Ikona to dla mnie...

...spotkanie z Bogiem. Spotkanie i odkrycie świętego, którego wizerunek maluję – wyznaje malarka. – Zawsze wcześniej czerpię wiedzę na temat konkretnej postaci, wtedy łatwiej mi ją zrozumieć i nadać wizerunkowi coś z siebie. Ale ikona to też moje przeżywanie dnia. Forma wyciszenia, swego rodzaju autoterapii. Zwłaszcza w chorobie, którą przeżywam – mówi. Monika cały czas szuka dla siebie najlepszej formy leczenia i jednocześnie stawia czoła codzienności żony i matki trzech synów. – Pisanie ikon to dla mnie takie światełko, coś, co daje mi dużo radości. To sposób na odejście od trudu, na nadanie większego sensu życiu.

Przyznaje, że w ten sposób stworzyła sobie swój własny świat, który ją wycisza, a czasem prostuje. – To nie magiczny sposób na rozwiązanie problemów czy ucieczka od zwyczajności, od tego, co mnie dotyka, ale forma oddechu.

Przesłanie...

Reklama

Bardzo ważną część twórczości Moniki, absolwentki malarstwa na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, stanowi malarstwo. Pejzaże przeniknięte światłem, żywe kolory, kontrasty, wyraziste punkty – to jego cechy charakterystyczne. Tworzy je na desce temperą, taką techniką jak ikony. – Sporo w nim pierwiastka dziecięcego, zaczerpniętego z codziennego życia moich dzieci. To takie moje dwa światy, które się przenikają – tłumaczy Monika.

A co przez swoją twórczość chce przekazać innym? – Najkrócej: optymizm, radość życia, życie. Kiedyś malowałam depresyjne obrazy. W pewnym momencie odrzuciłam taki styl, nawet niektóre prace spaliłam. Pomyślałam, że za dużo jest w życiu cierpienia, żeby jeszcze nim epatować. Zaczęłam skupiać się na tym, żeby mimo trudów dawać ludziom radość, przekazywać optymizm. Dlatego w moich obrazach jest sporo światła, koloru. I motywów dziecka, bo dziecko to życie, radość, energia, afirmacja świata. W ikonach z kolei przekazuję swoją wrażliwość, wyciszenie, spokój. I moje spotykanie Boga. Bo On przychodzi w zwyczajnej codzienności, w modlitwie, od której zawsze zaczynam tworzenie ikony. Wierzę, że Pan Bóg prowadzi mnie właśnie w takiej zwyczajności, że tam mnie przemienia.

Ta najważniejsza ikona?

Odpowiada zdecydowanie: Matka Boska Częstochowska. – Pamiętam, że 25 lat temu na Jasnej Górze zawierzyłam Maryi moje bycie artystką. Zostawiłam Jej wtedy mój maleńki obraz olejny. Od wielu lat jest też ciągle we mnie żywe pragnienie malowania różnych odsłon Jej jasnogórskiego wizerunku... w kwiatach. Nareszcie w zeszłym roku zaczęłam je realizować. Mam tu możliwość dania czegoś od siebie, nadania swojego rysu, charakteru.

Reklama

Równie ważne są dla artystki ikony, które od początku do końca powstawały w niej, w których mogła przedstawić swój sposób rozumienia świętych, miłości Boga. To m.in. ikony Ludwika i Zelii Martin – rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus czy rodziny Ulmów. Przed kilku laty spod jej ręki wyszła też ikona zatytułowana Wróć do Ojca. Obok syna marnotrawnego na ramionach Chrystusa Ukrzyżowanego każdy może odnaleźć samego siebie i tych, którzy potrzebują modlitwy. Bo taki też jest cel ikony – odnaleźć w niej siebie i spotkać się z Bogiem.

* * *

Malarstwo Moniki Sawionek, czyli droga wypełniona światłem – tym codziennym, pełnym życia i energii, i tym rodzącym się w ciszy, które prowadzi do Boga. A jeśli ktoś, patrząc na jej obrazy, choć na chwilę poczuje to światło i afirmację życia, to znaczy, że – jak mówi artystka – warto było wziąć pędzel do ręki.

Monika Sawionek

Malarka, scenograf, instruktorka ceramiki, ikonopisarka. Ukończyła studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – studiowała malarstwo i scenografię; autorka i współautorka wielu wystaw. Więcej na: monikasawionek.pl .

2026-05-12 14:51

Oceń: +6 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Piszą ikonę nie ludzką ręką uczynioną.

[ TEMATY ]

ikony

kurs pisania ikon

Mandylion

Danuta Jęczmyk OV

Tak powstaje ikona.

Tak powstaje ikona.

– Tworzymy ikonę Mandylionu. Jest to ikona acheiropoietyczna – tzn. nie ludzką ręką uczyniona. Mandylion oznacza z greckiego: chustę, ręcznik. Z powstaniem kanonu związana jest opowieść o królu Abgarze V, władcy Edessy, który zachorował na trąd. Wg jednej z wersji legendy władca wysłał posłańca do Jezusa, ale Ten nie mógł przybyć i posłał Abgarowi chustę, którą przetarł swoją twarz. Na chuście był odbity wizerunek Zbawiciela. Abgar został uzdrowiony z trądu, kiedy przyłożył relikwię do swojego ciała. Stąd Mandylion uważany jest za szczególny wizerunek, poprzez który Chrystus czyni wiele znaków i cudów – tłumaczy Danuta Jęczmyk.
CZYTAJ DALEJ

Genazzano oczekuje na Papieża „pielgrzyma”. Znamy program uroczystości

2026-09-07 13:51

[ TEMATY ]

uroczystość

program

Genazzano

oczekuje

papież pielgrzym

Vatican Media

Papież Leon XIV z wizytą w Genazzano w 2025 r.

Papież Leon XIV z wizytą w Genazzano w 2025 r.

W przeddzień uroczystości Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, 7 września Leon XIV powraca do sanktuarium szczególnie bliskiego augustianom, aby odprawić Mszę Świętą. Biskup Tivoli, bp Mauro Parmeggiani mówi Vatican News, że wizyta jest zachętą, abyśmy odpowiedzieli na dar Matki, która wskazuje Chrystusa jako drogę, którą należy podążać.

W Genazzano panuje atmosfera radosnego oczekiwania. To średniowieczna miejscowość położona około 40 kilometrów od Rzymu, w dolinie Sacco, pomiędzy Castelli Romani a górami Prenestini. Mieszkańcy oczekują na przybycie papieża Leona, który powraca do miejsca szczególnie drogiego rodzinie augustiańskiej: Bazyliki-Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV jako pierwszy papież uczci relikwię Świętej Tuniki Chrystusa

2026-09-08 07:22

[ TEMATY ]

Leon XIV

pierwszy papież

uczci

relikwia

Święta Tunika Chrystusa

Vatican Media

Święta Tunika Chrystusa z bazyliki w Argenteuil

Święta Tunika Chrystusa z bazyliki w Argenteuil

Podczas czuwania na stadionie Stade de France, w którym wraz z Ojcem Świętym weźmie udział ok. 80 tys. młodych ludzi, zostanie wystawiona Święta Tunika Chrystusa, przywieziona z bazyliki w pobliskim Argenteuil. Leon XIV będzie pierwszym papieżem, który będzie modlił się przy tej relikwii Męki Pańskiej, o którą – jak czytamy na kartach Pisma Świętego, rzucali losy żołnierze pod krzyżem Chrystusa – podaje Vatican News,

Wystawienie Świętej Tuniki podczas czuwania modlitewnego 25 września z dwóch powodów będzie wydarzeniem wyjątkowym. Po pierwsze dlatego, że na co dzień nie jest ona wystawiona na widok publiczny. Wierni, modlący się w bazylice w Argenteuil,gdzie jest przechowywana, mogą zobaczyć jedynie jej niewielki fragment, zaś wystawienie relikwii odbywa się zwyczajowo co 50 lat – choć w ostatnich latach była ona też wystawiana z okazji Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, Roku Świętego 2025 oraz 1700. rocznicy Soboru Nicejskiego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję