Więc leć, mówię próbuj leć/ lecz dokąd ci nie powiem/ bo choć zęby zjadłem na szukaniu sam/ to nie udało się/ i nic nie przychodzi mi do głowy” – śpiewa Wojciech Waglewski w piosence Ulatam na nowej płycie kapeli Voo Voo. Warto zwrócić na nią uwagę, bo rzadko, co kilka lat, wydaje ostatnio płyty kapela Waglewskiego. Lider, autor tekstów i muzyki, gitarzysta i wokalista, tłumaczy, że takie czasy, że wydawanie kompaktów się nie opłaca, że wydaje się co najwyżej – w celach głównie kolekcjonerskich – trzeszczące analogi. Ta trzydziesta studyjna płyta Voo Voo muzycznie to mieszanka rocka, jazzu, improwizacji, z domieszkami m.in. reggae – dla Waglewskiego szczególnie ważna, bo powstała przed śmiercią i po niej jego żony, skądinąd obiektywnego i surowego recenzenta muzyki męża. – Chciałem, by to był album apelujący o docenienie tej chwili, w której żyjemy. Co, oczywiście, jest bezpośrednio związane ze śmiercią. Ale chodzi o pochwałę życia, otulinę – powiedział muzyk w wywiadzie. Płytę nagrali, jak twierdził, w wyjątkowych okolicznościach. – Chyba pierwszy raz robiliśmy próby, napracowaliśmy się. Wszystko przebiegło w bardzo przyjacielskiej, wspólnotowej atmosferze – opowiadał. Znamy termin jednego koncertu promującego płytę: 3 czerwca w Warszawie (Kuźnia Kulturalna). Voo Voo będzie można też usłyszeć na Jarocin Festiwal 2026 (16-19 lipca). Zgromadzi on legendy polskiej sceny rockowej, w tym: Lecha Janerkę (ma wystąpić na jarocińskiej scenie po raz ostatni), Houk (kapela wraca po latach jako Houk – Generation X), Dezertera, Republikę, Farben Lehre i Happysad. /w.d.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
