Wędrowcy mijając przydrożne krzyże i kapliczki podziwiają ich piękno. Zatrzymują się na krótką modlitwę i starają się odczytać zatarte przez czas słowa, które znajdują się na nich. Bardzo często nie jesteśmy świadomi, że są one niemymi świadkami wydarzeń, które miały wpływ na losy mieszkańców nasze diecezji, ale także pozostawiły trwały ślad w historii Polski. Jedną z nich jest kapliczka w naklickim lesie zbudowana ok. 1754 r. przez Kazimierza Grabińskiego. Dzisiaj jest ona znana pod nazwą „kapliczka Matki Bożej” lub „kapliczka Matki Bożej – Powstańcza”. W tym miejscu w marcu 1863 r. znajdował się obóz powstańców, którymi dowodził płk. Leon Czechowski. Odział został ostatecznie rozbity przez Rosjan 21 marca 1863 r. pod Ciosmami.
Reklama
To niezwykłe miejsce jest najczęściej puste. Czasami widać turystów, którzy oglądają kapliczkę i pamiątkowy głaz. 21 marca miejsce to znów ożyło. Rano rozpoczęły się bardzo intensywne przygotowania: został ustawiony polowy ołtarz, przygotowano nagłośnienie, na drzewach i stojakach umieszczono flagi z symboliką Powstania Styczniowego. Coraz więcej ludzi zaczęło gromadzić się w pobliżu kapliczki, po pewnym czasie pojawili się rekonstruktorzy w ubraniach z epoki i jeźdźcy w strojach powstańców i mundurach ułanów. – Za chwilę rozpocznie się V Rajd Śladami Pamięci Powstańców Styczniowych 1863 – poinformował jeden z organizatorów wydarzenia. To kolejny rajd zorganizowany przez Biłgorajską GRH Powstanie Styczniowe 1863 im. ks. Stanisława Matrasia, Parafię Nawiedzenia NMP w Starym Bidaczowie, ze wsparciem władz gminnych, Ochotniczych Straży Pożarnych i Rudnickiego Stowarzyszenia Pasjonatów Historii „Tropiciele Przeszłości”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Rozpoczęła się Msza św. podczas, której sześciu kapłanów modliło się w intencji Ojczyzny. W tym niezwykłym miejscu, bardzo duże wrażenie zrobił fragment utworu Przesłanie (1863) Lecha Makowieckiego, który odczytał kaznodzieja. Autor w poetyckiej wizji ukazał ostatnie chwile życia Romualda Traugutta oraz przedstawił testament dyktatora Powstania Styczniowego: Niech życzenia skazańca zabrzmi jak Złoty Róg: Pamiętajcie o Polsce! Zawsze! Na miły Bóg!!!
Po Eucharystii ponad 150 osób wyruszyło na szlak powstańczy. Pierwsza część trasy to przede wszystkim pola i łąki. Słoneczna pogoda oraz widoczne na horyzoncie lasy stworzyły niezwykły nastrój, który kierował myśli do powieści historycznych i twórczości polskich malarzy, tworzących obrazy o tematyce patriotycznej. Jeden z uczestników powiedział z uśmiechem „już wiem jak wyglądały Dzikie Pola w powieści Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza, ktoś inny dodał: „ułani i powstańcy na koniach na tle błękitnego nieba z chmurami, wyglądają jak wyjęci z obrazów Kossaka”.
Reklama
Rajd, którego trasa wyniosła 19 km to przede wszystkim było „zanurzenie” się w przeszłość, która ukazuje na jakich wartościach należy budować naszą teraźniejszość. Ktoś może zadać pytanie „po co organizować taki rajd?” Odpowiedź jest bardzo prosta: „celem rajdu jest ukazanie historii Polski i dziejów naszych małych Ojczyzn w sposób, który wychodzi poza pewne schematy, które stworzyły podręczniki i oficjalne uroczystość patriotyczne”. Rajd rozpoczął się Mszą św., natomiast trasę przemarszu wyznaczyły krzyże i kapliczki, przy których uczestnicy zatrzymywali się na krótką modlitwę i wysłuchanie fragmentów tekstów, których autorami są wielcy Polacy, zarówno duchowni jak i świeccy. Niewątpliwie ważne znaczenie miały opowieści i pogadanki o przebiegu Powstania Styczniowego i jego konsekwencjach, które poprowadzili Stanisław Domański, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Powstania Styczniowego w Potoku Górnym oraz Romuald Sadowski, prezes Klubu Historycznego Rok1863.pl. Barwne, żywe opowieści, przekazane z pasją, w których nie zabrakło ciekawostek historycznych oraz odniesień do współczesności, a także możliwość zdawania pytań, przyczyniły się do dyskusji i bardzo długich rozmów. Nie zabrakło także konkursu historycznego. Niezwykłego kolorytu rajdowi nadał udział rekonstruktorów z oddziałów konnych: GRH im. płk. Tadeusza Zieleniewskiego, Kawaleria Kowalów z Borowa nad Wisłą w barwach 24 Pułku Ułanów z Kraśnika oraz Stowarzyszenie Konne Grupa im. 7 Pułku Ułanów Lubelskich.
Stroje i mundury jeźdźców, stworzyły wspaniały nastrój, który ktoś opisał słowami „tak jakbyśmy cofnęli się w czasie”. Pieśni śpiewane przez jeźdźców podczas przemarszu konnych oddziałów wyciskały łzy z oczu i zamieniały się po chwili we wspólne śpiewanie, do którego włączyła się większość maszerujących. Zainteresowanie połączone ze zdumieniem wzbudziły pokazy umiejętności jeździeckich oraz rekonstrukcje potyczek w wykonaniu ułanów. Natomiast postoje były dobrą okazją, aby porozmawiać z jeźdźcami, pooglądać ich ekwipunek dowiedzieć się więcej o ich pasjach jeździeckich i historycznych oraz zrobić wspólne zdjęcia.
Wyjątkowym elementem rajdu, który zwracał uwagę, stały się chorągwie i flagi niesione przez uczestników. Przede wszystkim była widoczna chorągiew z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej oraz replika chorągwi z czasów Powstania Listopadowego napisem „W imię Boże. Za naszą i waszą wolność”. Nie zabrakło trójkolorowych flag Powstania Styczniowego, na których wyróżniał się trójpolowy herb z Orłem, Pogonią i św. Michałem Archaniołem oraz flag Rzeczypospolitej Obojga Narodów, które przypominały o wielkości XVI-wiecznej Rzeczypospolitej.
Rajd zakończył się w Łazorach, gdzie na uczestników czekał gorący posiłek, herbata i kawa. Także w tym miejscu organizatorzy przygotowali kilka atrakcji. Jedną z nich był obóz, w którym rekonstruktorzy w strojach powstańczych pokazywali wyposażenie obozu, broń, stroje oraz przedmioty codziennego użytku z XIX wieku. Zostały przedstawione krótkie rekonstrukcje: atak, śmierć powstańca i obrona przed atakiem Moskali. Wielkie zainteresowanie wzbudziły stroje, szczególnie mundur weterana Powstania Styczniowego. Dużo osób obserwowało pokaz kucia kos oraz włączyło się aktywnie w tworzenie tej powstańczej broni. Maria Sadowska w stroju żałobnym kobiet z okresu powstania opowiedziała o udziale i poświęceniu kobiet w walce o niepodległość. Wspólne ognisko, rozmowy, dyskusje, ułani i rekonstruktorzy chodzący między uczestnikami, a przede wszystkim wspaniała atmosfera przedłużyły rajd o ponad dwie godziny.
Rajd miał charakter patriotyczny, religijny, krajoznawczy, integrujący i wychowawczy. Oprócz wymienionych celów połączył ludzi, którzy pragną umacniać i propagować wartości, obecne w naszym narodzie od setek lat. W rajdzie uczestniczyli nie tylko mieszkańcy Powiatu Biłgorajskiego, ale także goście z innych województw a nawet zza granicy. Liczny udział, a także pomoc udzielona przez instytucje państwowe i prywatne osoby oraz wielka życzliwość mieszkańców miejscowości, przez które przeszedł rajd świadczą o tym, że takie wydarzenia są potrzebne i pozostawiają trwały ślad w pamięci ... i w sercu.

