Ulicami Chełma – od kaplicy szpitalnej przez wszystkie kościoły aż do Bazyliki Narodzenia Najświętszej Maryi Panny – przeszli uczestnicy miejskiej Drogi Krzyżowej. W niedzielne popołudnie, 22 marca, podążali z niewielkimi krzyżykami w dłoniach za ogromnym krzyżem, pod hasłem „To nie przeszłość, to teraźniejszość”. – To publiczne wyznanie wiary, w którym nie mogło zabraknąć nikogo, kto uważa się za osobę wierzącą – powiedział ks. Andrzej Sternik.
Przez kilka godzin przy krzyżu czuwało równocześnie kilkaset osób. Za pierwszą stację miejskiej Drogi Krzyżowej posłużyła kaplica szpitalna. Następnie wierni w modlitewnym skupieniu, odmawiając Różaniec i Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz śpiewając wielkopostne pieśni, przeszli wielokilometrową trasę przez kościoły: św. Matki Teresy z Kalkuty, Przenajświętszej Trójcy, św. Kazimierza, Rozesłania Świętych Apostołów, św. Andrzeja Apostoła, Świętej Rodziny, Chrystusa Odkupiciela, Miłosierdzia Bożego, Świętego Ducha i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Na czele procesji olbrzymi krzyż nieśli na swoich ramionach na zmianę mężczyźni ze wspólnoty Rycerze Maryi oraz przedstawiciele poszczególnych parafii. Wraz z wiernymi modlili się kapłani, którzy przygotowali wszystkie rozważania.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Na trzecią stację Drogi Krzyżowej uczestnicy zatrzymali się w kościele Przenajświętszej Trójcy, gdzie rozważania wygłosił proboszcz ks. Wojciech Jaroszyński. – Ciężki krzyż Zbawiciela, wąskie uliczki, w dodatku pod górkę, dużo przeciskających się ludzi. To wszystko przed pierwszym upadkiem. To, że Jezus upadł, to tylko wyczerpanie, zmęczenie, utrata równowagi. Ale to, że powstał, to czysta miłość – powiedział. W rozważaniu odwołał się do słów św. Jana Pawła II, który mówił, że wychowanie pełnego człowieka, wychowanie do prawdy i wychowanie w duchu chrześcijańskiej tradycji, rozpoczyna się w rodzinie. Przywołując słowa bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, przypominał, że rodzina jest kolebką, „Betlejem dla Narodu”. – Nie jesteśmy w stanie się rozwijać, jeśli nie docenimy roli rodziny. Rodzina potrzebuje dziś największej ochrony. Kiedy upada rodzina, upada cały Naród. Jeśli chcemy ulżyć Jezusowemu cierpieniu, módlmy się, by polska rodzina była silna Bogiem – nauczał ks. Wojciech Jaroszyński.
Uczestnictwo w tej szczególnej Drodze Krzyżowej nie było jedynie aktem pobożności, lecz i wyrazem odpowiedzialności za innych ludzi, którzy być może pogubili się życiowo i oddalili od Boga i wspólnoty Kościoła. – To dla mnie bardzo ważny czas zatrzymania i refleksji. Wspólna modlitwa na ulicach miasta ma wyjątkową siłę i moc działania cudów – dzieliła się Maria, jedna z uczestniczek nabożeństwa. – Wszyscy, którzy brali udział w tym nabożeństwie, mieli okazję do pogłębionej refleksji nad męką Chrystusa i Jego nieskończoną miłością do nas – podsumował Jerzy.
