Trzy lata temu, pod koniec kwietnia 2023 r., rozpoczął się etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego kapucyna br. Kaliksta Mariana Kłoczki. W tym czasie trybunał powołany przez abp. Stanisława Budzika przeprowadził szereg prac, które dobiegają końca.
Chociaż większość prac trybunału przebiegała za zamkniętymi drzwiami, wicepostulator procesu kapucyn o. Andrzej Derdziuk wyjaśnia, że została już zebrana i opracowana dokumentacja historyczna i teologiczna dotycząca kandydata na ołtarze. Na etapie dochodzenia diecezjalnego w kwestii heroiczności cnót i sławy świętości zostali już przesłuchani świadkowie, którzy znali br. Kaliksta Kłoczkę, w tym rodzina, współbracia i wierni z miejsc posługiwania zakonnika m.in. z Lubartowa i z Lublina, a także osoby, które za wstawiennictwem kandydata na ołtarze otrzymały szczególne dary i łaski. – Dokumentację mamy już skompletowaną i przetłumaczoną na język włoski; jej uwiarygodnione kopie po tzw. sesji zakończenia zostaną przekazane do Watykanu – wyjaśnia wicepostulator. Jak zapowiada, taka sesja pod przewodnictwem biskupa diecezjalnego zostanie zwołana niebawem, w ciągu kilku miesięcy. – Dokumentacja została zgromadzona, świadectwa zebrane i nie ma żadnych przeszkód, żeby przekazać je Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych – mówi o. Derdziuk. Ta zdecyduje, czy lubelski kandydat na ołtarze zostanie ogłoszony błogosławionym.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W opinii świętości
Reklama
Wśród wielu informacji o skromnym zakonniku z Poczekajki znajdują się świadectwa nadzwyczajnych interwencji dotyczących uzdrowienia. Pierwszym przypadkiem było natychmiastowe uzdrowienie mężczyzny z Serpelic, który uległ udarowi mózgu. – Znane są historie dwóch kobiet, uzdrowionych z raka trzustki i raka jelita grubego. Za wstawiennictwem br. Kaliksta uzdrowiona została także dziewczynka zmagająca się z padaczką lekooporną. Ostre ataki, mimo leczenia, pojawiały się u niej kilka razy dziennie przez wiele miesięcy. Zdecydowanie zmniejszyła się ich częstotliwość, a następnie zupełnie ustała, po modlitwie za przyczyną kapucyńskiego stolarza. Dziewczynka od 5 lat nie miała żadnego ataku – mówi o. Andrzej Derdziuk. Jednej z osób, które wcześniej nawet nie słyszały o br. Kalikście, zakonnik przyśnił się kilka lat przed chorobą w sytuacji, gdy zapewniał ją o modlitwie; gdy poważnie zachorowała i otrzymała obrazek z wizerunkiem br. Kaliksta, rozpoznała w nim zakonnika ze snu.
W księdze łaski i próśb, jaka znajduje się w kościele Ojców Kapucynów na Poczekajce, a także w skrzynce intencji umieszczonej na grobie zakonnika spoczywającego na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie, wciąż pojawiają się nowe wpisy; miesięcznie jest ich kilkadziesiąt. – Do tej pory rozprowadziliśmy ponad 116 tys. obrazków z wizerunkiem br. Kaliksta, w tym w językach obcych. Trzeba pamiętać, że pierwsze ulotki o naszym bracie przygotowali wierni świeccy, przekonani o świętości jego życia. W gronie tych osób znajduje się pani Anna Pasek z synem Michałem, którzy przygotowali i sfinansowali pierwszą partię – informuje wicepostulator. Podkreśla, że świeccy od dawna zwracali uwagę na heroiczność cnót pokornego brata Kaliksta, który na co dzień żył wiarą, nadzieją, miłością i pobożnością. – Brat Kalikst Kłoczko zmarł w opinii świętości. Osobiście jestem przekonany, że zasługuje na wyniesienie do chwały ołtarzy; już cieszy się zasłużoną sławą i skutecznie wstawia u Boga – mówi o. Andrzej Derdziuk. Jako współbrat i świadek świętości życia podkreśla, że kandydat na ołtarze był człowiekiem pokornym, o nadzwyczajnej dobroci i życzliwości wobec ludzi, a jednocześnie głębokiej wiary, wręcz dziecięcej ufności wobec Pana Boga.
Skrobidecha z Poczekajki
Reklama
Marian Kłoczko urodził się 15 kwietnia 1930 r. we wsi Kolonia Brzozowo w parafii Różanystok. Wzrastał w ubogiej, ale pobożnej podlaskiej rodzinie. Przez biedę ukończył tylko 3 klasy szkoły podstawowej. W 1951 r. został przyjęty do postulatu Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Duchowych synów św. Franciszka z Asyżu poznał podczas prac przy powojennym odgruzowywaniu Warszawy. Nowicjat odbył w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie otrzymał imię zakonne Kalikst. 27 sierpnia 1956 r. złożył profesję wieczystą w Zakroczymiu. Powierzone mu obowiązki stolarza pełnił w klasztorach w Zakroczymiu, Lublinie – Śródmieściu, Lubartowie oraz w Lublinie na Poczekajce, gdzie od 1981 r. pomagał przy budowie kościoła i klasztoru. Przy Alei Kraśnickiej, w zakonnych ogrodach, przygotował pracownię, którą wkrótce nazwano „Kalikstówką”. Dziełem zakonnego stolarza, który dał się poznać nie tylko jako fachowiec, ale i wynalazca, są wszystkie drzwi i okna w świątyni na Poczekajce, a także imponujący drewniany sufit, który świadczy o kunszcie jego rzemiosła i mądrości rozwiązań technicznych. Mimo wielu obowiązków w klasztorze i w parafii br. Kalikst pomagał ubogim rodzinom. Znające go osoby zaświadczają, że miał wyjątkowy dar słuchania, udzielania dobrych rad i wydobywania z ludzi dobra. Często nazywany był lubelskim św. Franciszkiem lub św. Józefem. Z opiekunem Pana Jezusa kojarzył się przez wykonywany zawód, ale też posturę i obfitą brodę, a przede wszystkim przez ojcowską dobroć i chęć niesienia pomocy.
Bart Kalikst Kłoczko zmarł 6 kwietnia 2013 r., w wigilię uroczystości Miłosierdzia Bożego. Odszedł do Pana ze szpitalnej sali, gdzie opiekowali się nim współbracia i świeccy. Troska o chorego seniora wzbudzała zainteresowanie innych pacjentów, co sprowokowało br. Kaliksta do wyznania: – „Niektórzy myślą, że jestem kimś bardzo ważnym, a ja jestem zwykłym skrobidechą”.
Dekadę po śmierci pokornego stolarza, o którym pamięć wciąż jest żywa, w edykcie na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego abp Stanisław Budzik napisał: – „Brat Kalikst odznaczał się nadzwyczajną pobożnością, pracowitością, dokładnością, uczciwością, łagodnością oraz był obdarzony talentem w rozwiązywaniu problemów technicznych i konstrukcyjnych. Pozostawał prostym, pokornym, skromnym i radosnym bratem mniejszym. Dla wielu osób br. Kalikst stał się kierownikiem duchowym, którego cenne rady pomogły podejmować ważne decyzje i rozwiązywać trudne sytuacje życiowe. Niezwykła była jego dobroć i uczynność wobec bliźnich oraz wrażliwość na ludzką biedę. Od swojej śmierci nieprzerwanie odbiera kult prywatny. Ludzie nawiedzają jego grób na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie, zapalają światła i przynoszą kwiaty. Wiele osób wzywa jego wstawiennictwa u Boga w różnych potrzebach”.
