Z kościoła św. Wawrzyńca w Nowej Słupi i dalej tzw. Drogą Królewską, szlakiem wytyczonym przez polskich królów, podążających od wieków do sanktuarium szli trzeźwi alkoholicy, ci, którzy wciąż są w nałogu, szli ich przyjaciele i sympatycy.
Ładują baterie
Rozważania kolejnych stacji przygotowały osoby z różnych środowisk AA. Słuchano Ewangelii, był śpiew i poruszające świadectwa, np. przy stacji XIV. Tam wspominano zmarłych alkoholików; Ola mówiła o mężu, który odszedł w wieku 32. lat, o sile modlitwy, szczególnie tej od osób najbliższych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Dariusz Mendak z Klonowa uczestniczył w wydarzeniu po raz 11. Ma na koncie 20 lat abstynencji, ale wspomina ostry kryzys po 4 latach trwania w trzeźwości. – Dlaczego idę? – To proste, chcę być trzeźwy – mówi. Andrzej Ksel (Grupa AA Lubrzanka), także po raz 11. uczestniczył w tej Drodze Krzyżowej, będącej mocnym akcentem u progu Wielkiego Postu. Za nim dwie dekady abstynencji. – Obecność tutaj ładuje mi baterie na następny rok, wzmacnia, podnosi na duchu. Idziemy, modlimy się o siłę i dziękujemy za te lata, prosząc o następne – tłumaczy. Jednym z dających świadectwo był Grzegorz. – Nałóg zniewolił wszystkie aspekty mojego życia, moralne, psychiczne i fizyczne. Straciłem bliskich, dalszą rodzinę, sąsiadów. To trwało długo. Dzisiaj, dzięki temu, że mam przyjaciół, wspólnotę i odzyskałem wiarę, mogę dawać świadectwo i nieść pomoc innym. Jestem wdzięczny za trzeźwość – mówił.
Dwie panie Grażyny z Nowej Słupi przeszły Drogę Krzyżową z modlitwą za swoich bliskich. – Szłam po raz 6. w intencji syna w nałogu. Idzie się z nadzieją i ufa, że będzie lepiej – mówi jedna z nich. – A ja w intencji brata, aby wytrwał w trzeźwości i za zmarłych z powodu alkoholu – dodaje druga. – Idzie się lekko, ten cel niesie człowieka, nie uczuje się zmęczenia – zauważają obie.
Trzeźwość to odpowiedzialność
Zakończeniem wydarzenia była Eucharystia przy relikwiach drzewa Krzyża Świętego, której w świętokrzyskiej bazylice przewodniczył bp Andrzej Kaleta, w asyście księży diecezjalnych i miejscowych misjonarzy oblatów. Przed ołtarzem stanął pokaźny krzyż, który uczestnicy Drogi Krzyżowej nieśli na swoich ramionach.
Reklama
W homilii bp Kaleta zachęcał do trzeźwości, będącej wyrazem odpowiedzialności za siebie, rodzinę, Polskę. – W znoju i pielgrzymim trudzie, pokonując wszelką niewygodę, dźwigając pątniczy krzyż dotarliście do sanktuarium Krzyża Świętego – mówił. Odwoływał się m.in. do orędzia papieża Leona XIV na Wielki Post, apelował – za przykładem o. Karola de Foucauld i św. Augustyna, o ciągłą pracę nad sobą i stawianie sobie pytania: ile we mnie już jest Chrystusa, a ile jeszcze moich egoistycznych pragnień? – Praca nad sobą, szczególnie w okresie Wielkiego Postu musi wyrażać się przez uczynki pokutne. Chrystus odrzucił taki post, który nie miał nic wspólnego z pokutą – przypominał.
Budowanie trzeźwości i obronę wolności uznał za zadania ważne i ciągle aktualne, łącząc trzeźwość Polaków z troską o Ojczyznę. – Jedynie wtedy, gdy będziemy aktywni społecznie i solidarni w dobrym, możemy skutecznie chronić Ojczyznę i naszych rodaków przed zagrożeniami, jakie płyną z uwikłania w różne słabości i nałogi. Jedynie wtedy, gdy będziemy wierni Bogu, Ewangelii i Kościołowi, możemy żyć w trzeźwości i trwać w prawdziwej wolności, do jakiej wyswobodził nas Chrystus – podkreślał. – Posłani w pokoju Chrystusa, budujmy trzeźwą i wolną Polskę! Na to dzieło z serca wszystkim błogosławię – mówił bp Kaleta.
Po Mszy św. była okazja do wpisów do Księgi Trzeźwości i deklaracji abstynencji. Ks. dr Kamil Banasik, diecezjalny duszpasterz środowiska, jest wdzięczny Bogu i ludziom, że ta inicjatywa trwa i rozwija się. Uczestnicy otrzymali pamiątkowe krzyżyki do zawieszenia na szyi (rozdano ich ponad 500).
