Reklama

Historia

„Łączka”, czyli krzyk spod ziemi

1 marca przeżywamy po raz kolejny Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Święto to ustanowione zostało z inicjatywy śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i śp. prezesa IPN Janusza Kurtyki.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oddajemy w tym dniu hołd tym, którzy skutecznie sprzeciwiali się sowietyzacji Polski i planom uczynienia z niej 17. sowieckiej republiki. Hołd bohaterom antykomunistycznego powstania. Tego dnia Polacy gromadzą się tłumnie w tzw. kwaterze Ł, czyli na powązkowskiej „Łączce”, w miejscu, które jest wyrzutem sumienia historii i jednocześnie jej triumfem. Kwatera Ł to ziemia przesiąknięta krwią polskich oficerów, żołnierzy podziemia, kapłanów i cywilów, którzy nie pogodzili się z narzuconą Polsce władzą komunistyczną. To tutaj namiestnicy Kremla próbowali zakopać prawdę. Ale z tego miejsca ta prawda – po dziesięcioleciach – powróciła.

Mordy w majestacie bezprawia

Reklama

W wyniku zdrady jałtańskiej Polska stała się w 1945 r. sowiecką kolonią. Komunistyczny aparat przemocy – Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Informacja Wojskowa, sądy podporządkowane partii – przystąpił do systemowej likwidacji żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Wyroki zapadały w pokazowych procesach. Oskarżeni byli torturowani, bici, poniżani. W mokotowskim więzieniu przy Rakowieckiej egzekucje wykonywano najczęściej strzałem w tył głowy – dokładnie tak, jak w 1940 r. czynili to funkcjonariusze NKWD w Katyniu. Ciała zamordowanych wywożono z mokotowskiej katowni nocą i wrzucano do dołów śmierci. Bez nazwisk, bez krzyży, bez powiadomienia rodzin. Ponad 300 zamordowanych wrzucono do przygotowanych wcześniej dołów na obrzeżach Cmentarza Wojskowego na Powązkach. W dokumentach wpisywano fikcyjne miejsca pochówku albo po prostu nic nie wpisywano. To była zbrodnia z premedytacją, zaplanowana jako zbrodnia doskonała – zbrodnia bez grobów, bez świadków, bez pamięci. Bohaterowie walk o niepodległość mieli się stać „odpadem historii”, jak bez ogródek nazywali ich członkowie sądzących ich i skazujących „czerwonych trybunałów”. Nie tylko mieli zniknąć fizycznie, ale też miała być wymazana wszelka pamięć o nich. To był mord podwójny: fizyczny i symboliczny. Zabijano człowieka i chciano zabić pamięć o nim. Nie chodziło bowiem tylko o śmierć. Chodziło o ciszę, aby śmierć męczeńska bohaterów nie stała się źródłem siły i punktem odniesienia dla Polaków, którzy chcieli zrzucić kajdany niewoli.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Powązkowska „Łączka” nie była zresztą jedynym miejscem, gdzie osłona nocy miała ukryć zbrodnię. Mordowanych zakopywano w części Cmentarza Służewieckiego i pod nieodległym murem toru wyścigów konnych czy na Cmentarzu Bródnowskim. Gdy rodziny ofiar zaczęły ustalać miejsca pochówku swych bliskich, na terenie powązkowskiej kwatery Ł urządzono kompostownię i śmietnik. Śmieci składowano w miejscu, w którym pod ziemią spoczywali najwybitniejsi dowódcy Wojska Polskiego: gen. August Emil Fieldorf „Nil” – dowódca legendarnego „Kedywu” Armii Krajowej, powieszony przez komunistów w 1953 r.; płk Łukasz Ciepliński – szef IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, zamordowany w 1951 r.; rtm. Witold Pilecki – bohaterski „ochotnik do Auschwitz”, nazywany przez brytyjskiego badacza prof. Michaela Foota jednym z sześciu najodważniejszych i najskuteczniejszych żołnierzy antyniemieckiej konspiracji w czasie II wojny światowej; mjr Hieronim Dekutowski „Zapora” – cichociemny, dowódca partyzantki na Lubelszczyźnie; czy mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” – dowódca 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, zamordowany metodą katyńską w 1951 r.

Hańba lat 80.

Reklama

Zbrodnia nie zakończyła się wraz z ostatnim strzałem ani z utworzonym na „Łączce” po 1956 r. śmietnikiem. W czasie stanu wojennego na polecenie władz wojskowych – a dla przypomnienia, szefem Ministerstwa Obrony Narodowej był wówczas Wojciech Jaruzelski, więc odbywało się to przy jego wiedzy i za jego zgodą – teren „Łączki” wyrównano i zaczęto na niej chować osoby „szczególnie zasłużone dla utrwalania władzy ludowej”. To miało być symboliczne zwycięstwo katów nad ofiarami, wzorowane na azjatyckiej, mającej swe źródło w prawidłach cywilizacji turańskiej, metodzie hańbienia wrogów. Nawet jeżeli już nie żyli! Przykładowo – jak pokazały finalnie prace ekshumacyjne – oprawca Jerzy Wenelczyk został w latach 80. ubiegłego wieku pochowany niemalże tuż nad bezimienną mogiłą swej ofiary – kmdr. Stanisława Mieszkowskiego, zamordowanego w 1952 r.

Reklama

Nad bezimiennymi grobami bohaterów pochowano ponad stu komunistycznych oprawców z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i Informacji Wojskowej, szczególnie osławionych w tępieniu dążeń wolnościowych. Prezes Fundacji „Łączka” Tadeusz Płużański – syn jednego z towarzyszy broni rtm. Pileckiego, komentując to, wielokrotnie powtarzał: „To była druga zbrodnia – symboliczne zadeptanie pamięci. Próba pokazania, że oprawca zwyciężył na zawsze”. Ten obraz – betonowe nagrobki nad bezimiennymi kośćmi bohaterów – stał się jednym z najbardziej bolesnych symboli nie tylko PRL-u, ale też pierwszych dziesięcioleci III RP, której władze przez lata nie potrafiły czy nie chciały zmierzyć się z przeszłością. Przez lata dominował pogląd wywodzący się z kręgów lewicowo-liberalnych, który stał się w jakimś sensie grzechem założycielskim III RP, że trzeba uznać, iż „w powojennym sporze o Polskę każdy miał swą rację”. I w ten sposób relatywizowano historię. Rażącymi tego przykładami były np. fetowanie na organizowanym przez pierwszy rząd Donalda Tuska Europejskim Kongresie Kultury w 2011 r. we Wrocławiu Zygmunta Baumana, który jako oficer Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego ścigał powojenne podziemie niepodległościowe, czy organizowanie uroczystego państwowego pogrzebu Wojciechowi Jaruzelskiemu, który nie tylko jako oficer zwiadu walczył z antykomunistyczną partyzantką, ale także przyczynił się do podjęcia decyzji o pohańbieniu ofiar pochowanych w kwaterze Ł przez pochówki tam komunistycznych zbrodniarzy.

Archeologia sumienia

Jedyną formą upamiętnienia ofiar stał się na wiele lat odsłonięty w 1990 r. staraniem rodzin pomnik usytuowany w okolicach „Łączki”, na którym znalazły się tablice memoratywne dedykowane tym, których duchy wołały spod ziemi o godny chrześcijański pochówek. Przełom nastąpił po latach. W lipcu 2012 r. Instytut Pamięci Narodowej podjął trud ekshumacji i identyfikacji ofiar. Symbolem tej pracy stał się prof. Krzysztof Szwagrzyk – niezłomny historyk, który wraz z zespołem archeologów, antropologów i genetyków rozpoczął mozolne odkrywanie dołów śmierci. „Nie możemy być spokojnym narodem, dopóki nasi bohaterowie leżą w bezimiennych dołach śmierci” – zadeklarował. Dodał, że „każda odnaleziona osoba, każde nazwisko to zwycięstwo prawdy nad zapomnieniem”, i przyznał: „My tę prawdę przywracamy”. Początkowo wydobyto z jam grobowych 117 szczątków, które poddano badaniom DNA, czym zajął się wyspecjalizowany w tej materii Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie, prowadzący bazę genetyczną ofiar totalitaryzmów. Pierwszymi zidentyfikowanymi byli Edmund Bukowski – oficer wileńskiej AK, Stanisław Łukasik – kawaler Virtuti Militari, żołnierz Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, oraz Eugeniusz Smoliński – żołnierz AK, którego zamordowano pod fałszywym zarzutem „sabotażu gospodarczego”.

Reklama

Prace na „Łączce” miały charakter misyjny. Kilkudziesięciu pracowników IPN i wolontariuszy wydobywało kości z ziemi, oczyszczało je z błota i zapomnienia, przywracało imiona tym, którym je odebrano. Każda czaszka z otworem w potylicy była niemym świadkiem zbrodni. Każdy fragment munduru, guzik, medalik był relikwią męczeństwa. Medaliki z wizerunkiem Matki Bożej znajdowano często w czaszkach ofiar, co oznacza, że tuż przed śmiercią wkładali je do ust, aby w ostatniej sekundzie życia być jeszcze bliżej z „Tą, co Jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci Bramie”. Bo tacy byli: walkę o niepodległość łączyli z głęboką wiarą. Pułkownik Łukasz Ciepliński w grypsie przemyconym z więzienia mokotowskiego napisał na kilka dni przed śmiercią do syna Andrzeja: „Odbiorą mi tylko życie, a to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek – za prawdę i sprawiedliwość”. I zostawił mu testament: „Ofiarowując Ciebie opiece Matki Bożej, proszę Ją, aby z ducha Twego wyrosło w czyn moje serce zdławione rękami wrogów. Ażeby moje marzenia zapadły do Twego serca jak iskry płomienne. Ażebyś był mężnym i słowo dane wobec Boga, Ojczyzny i własnego ducha przedkładał nad życie. Abyś był szlachetny i miał zawsze czyste serce. Bądź Polakiem, to znaczy całe zdolności zużyj dla dobra Polski i wszystkich Polaków, bądź katolikiem, to znaczy pragnij poznać wolę Bożą, przyjmij ją za swoją i zrealizuj w życiu. Katolik to nie niedołęga, ale zdolny, przedsiębiorczy, służący dobru i walczący ze złem”.

Dzięki badaniom DNA i współpracy z rodzinami udało się zidentyfikować kolejnych bohaterów: w 2013 r. potwierdzono tożsamość mjr. „Łupaszki”, rok później – mjr. „Zapory”. Każda identyfikacja była jak zmartwychwstanie pamięci. Rodziny po raz pierwszy mogły usłyszeć: „Odnaleźliśmy go”.

Skowyt postkomunistów nastąpił wtedy, gdy w 2016 r. konieczne były przenosiny grobów i pomników „utrwalaczy władzy ludowej”, które na „Łączce” pojawiły się w latach 80. ubiegłego wieku i zakrywały groby bohaterów. Zakończyło się to jednak sukcesem: „Łączka” została objęta nadzorem prokuratorskim jako miejsce zbrodni systemu totalitarnego.

Reklama

Miałem zaszczyt z wieloma z członków rodzin rozmawiać, czy to przy okazji uroczystego wręczania wystawionych przez IPN not identyfikacyjnych, czy to podczas organizowanych ich bliskim uroczystych pochówków. Pamiętam słowa Witolda Mieszkowskiego, wybitnego architekta, którego ojciec został zamordowany w tzw. procesie komandorów. Ze łzami w oczach powiedział: „Wie pan, tata przez całe lata mi się śnił. I prosił – wydobądźcie mnie z tej jamy. Chcę mieć swój grób, na który przyjedziesz z moimi wnukami i się pomodlisz. Chciałbym tego doczekać”. Szczęśliwie to się udało, bo zmarły przed rokiem p. Witold mógł z najwyższymi honorami pochować w 2017 r. swego odnalezionego i zidentyfikowanego ojca na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni. Takiego szczęścia nie mają do chwili obecnej rodziny rtm. Pileckiego i gen. Fieldorfa. Ale sędziwa już Zofia Pilecka-Optułowicz mówi: „ja nie umrę, dopóki nie pochowam tatusia”.

Stać przy wartościach

„Łączka” jest miejscem szczególnym, bo to nasza polska Golgota. To ziemia, na której rozegrała się męka ludzi wiernych sumieniu. Wielu z nich przed egzekucją przyjmowało sakramenty. Wielu pisało grypsy pełne wiary, przebaczenia i troski o rodzinę. Nie walczyli z nienawiści. Walczyli z obowiązku. Nie byli „wyklęci” przez naród – zostali wyklęci przez zbrodniarzy komunistycznego systemu, którego celem było upodlenie Polski. Dziś „Łączka”, gdzie powstało Mauzoleum Niezłomnych, uczy nas, że prawda może być zakopana, ale nie zniszczona, że kłamstwo może dominować przez dekady, lecz przychodzi dzień rozliczenia. I że pamięć jest obowiązkiem – nie opcją. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” nie jest świętem jednej formacji czy jednego środowiska, tak jak w ostatnich miesiącach próbują nam to wmówić dopuszczone do władzy środowiska postkomunistyczne, które – jak Włodzimierz Czarzasty – podejmują próby opluwania tych, którzy po 1945 r. walczyli o „Polskę czystą jak łza i wolną od czerwonej matni”.

1 marca to dzień pamięci o tych, którzy zachowali wierność niepodległej Polsce i – jak powiedziała jedna z najmłodszych ofiar komunistycznej tyranii, łącznika „Łupaszki” Danuta Siedzikówna „Inka” – „zachowali się, jak trzeba”. „Łączka” przypomina, że wolność ma swoją cenę. Ziemia z „Łączki” woła. A my – jako wspólnota narodowa i chrześcijańska – nie możemy na to wołanie pozostać głusi. Najgorszą formą zdrady jest obojętność i relatywizacja przeszłości. Niech więc 1 marca będzie nie tylko dniem wspomnień, lecz także dniem zobowiązania, aby stawać po stronie prawdy, odwagi i wierności.

historyk, doradca Prezydenta RP, w latach 2016-24 szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych

2026-02-24 12:02

Oceń: +10 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niezłomni na ołtarzu wdzięczności

[ TEMATY ]

żołnierze wyklęci

Złoty Potok

Biuro poselskie Jadwigi Wiśniewskiej

Pamięć o żołnierzach skazanych na niebyt przez polskich i sowieckich komunistów zyskuje na znaczeniu. Przed Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych, 27 lutego w kościele św. Jana Chrzciciela w Złotym Potoku w samo południe została odprawiona uroczysta Msza św. w intencji ojczyzny, o pokój na świecie oraz za śp. kpt. Jerzego Kurpińskiego „Ponurego”, jego podkomendnych i wszystkich Żołnierzy Wyklętych. Liturgię odprawił ks. Ryszard Marciniak, proboszcz parafii. Na wstępie gospodarz miejsca powitał uczestników na czele z posłanką do Parlamentu Europejskiego Jadwigą Wiśniewską, która była inicjatorką uczczenia w sposób szczególny bohatera częstochowskiej ziemi. Zwrócił uwagę, że jest to zgromadzenie patriotyczne, które uczy, jak kochać ojczyznę i Boga. Wskazał na wiarę Żołnierzy Niezłomnych. Dlatego zaapelował, by przez ich przykład, dochowując wierności ich poświęceniu, służyć gorliwie ojczyźnie również dzisiaj. Zgromadzeni wierni parafii, a także parlamentarzyści ziemi częstochowskiej, przedstawiciele samorządów, Lasów Państwowych, straży pożarnej, młodzieży szkół mundurowych i innych, kompanii 1. Pułku Specjalnego Komandosów z Lublińca oraz licznych pocztów sztandarowych wysłuchali następnie homilii celebransa, który przytoczył tekst znanego utworu zatytułowanego Biały krzyż, który w Polsce Ludowej przemycał pamięć o Żołnierzach Niezłomnych. Ksiądz Marciniak w dalszej części homilii wyliczył fakty historyczne, które zmusiły ludzi ideowych, takich jak kpt. Kurpiński, do dalszej walki z nowym tyranem, tym razem ze Wschodu. Następnie przedstawił heroiczną sylwetkę kapitana. Potem wskazał na młodzież, obecną w kościele, która będzie przekazywała dalej „tę historię, tę prawdę o ludziach niezłomnych. Groby męczenników za ojczyznę nie są tylko miejscem tragedii patriotów polskich, a są źródłem siły i natchnienia dla naszego narodu. Niezłomni wrócili teraz na ołtarz narodowej wdzięczności i szacunku”. Na zakończenie ks. Marciniak przywołał tragiczną sytuację na Ukrainie i podkreślił, że w dobie kolejnego zagrożenia ze Wschodu lekcja Żołnierzy Niezłomnych nabiera dodatkowej wagi. W drugiej części uroczystości zebrani przenieśli się pod obelisk upamiętniający kpt. Jerzego Kurpińskiego „Ponurego” i jego żołnierzy. Ksiądz Ryszard Marciniak poświęcił miejsce pamięci, które zostało odnowione i uzupełnione krzyżem z napisem: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, dzięki inicjatywie europoseł Jadwigi Wiśniewskiej, która odczytała list premiera Jarosława Kaczyńskiego, skierowany do uczestników wydarzenia. Odśpiewanie hymnu narodowego przy wtórze orkiestry wojskowej z Krakowa, apel poległych i uroczyste złożenie wieńców przez przedstawicieli różnych środowisk godnie uczciło obrońców ojczyzny – Żołnierzy Wyklętych.

CZYTAJ DALEJ

Abp Wojda: Leon XIV przypomniał Europie o jej chrześcijańskich korzeniach

2026-09-30 16:47

[ TEMATY ]

abp Tadeusz Wojda

BP KEP

Abp Tadeusz Wojda

Abp Tadeusz Wojda

Podróż apostolska Leona XIV do Francji była wielkim sukcesem, a jej ważnym przesłaniem było przypomnienie Europie o jej chrześcijańskich korzeniach, potrzebie jedności, pokoju i otwarcia na życie - powiedział KAI abp Tadeusz Wojda. Przewodniczący KEP, który uczestniczył w ostatnim dniu papieskiej podróży, w Metzu, zwrócił uwagę na wezwanie Leona XIV do odwagi w wyznawaniu wiary, budowania rodzin i troski o przyszłość Europy.

Abp Tadeusz Wojda uczestniczył w ostatnim dniu czterodniowej podróży apostolskiej Leona XIV do Francji. W Metzu wziął udział w spotkaniu międzyreligijnym w Centrum Kongresowym im. Roberta Schumana, a następnie koncelebrował Mszę św. w katedrze św. Szczepana. Papież zaprosił do Metzu przewodniczących konferencji episkopatów krajów Unii Europejskiej.
CZYTAJ DALEJ

Panie! Daj nam sił, byśmy przynosili owoce naszego nawracania się na miłość!

2026-10-01 08:11

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Bóg oczekuje jedynie od człowieka, aby przynosił owoce nawrócenia, owoce miłości i pracy, owoce przyjaźni i modlitwy, by był pracowity w swoim życiu. To najważniejsze, czego oczekuje od człowieka Bóg. Daje mu wiele, obdarza go swoją łaską, przychodzi mu z pomocą w każdej sytuacji, czekając w zamian na – nawet minimalne – owoce jego działań.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję