W Krakowie, mieście, z którym św. Brat Albert związany był najbardziej, jego duchowy testament jest wciąż żywy. To tu najpełniej wybrzmiewają słowa o tym, by być dobrym jak chleb. Testament św. Brata Alberta Chmielowskiego realizują każdego dnia siostry albertynki.
Posługa
Kraków miłosierdzia mieści się z dala od głównych szlaków miasta. To tam toczy się cicha walka o godność najuboższych. Siostry albertynki od pokoleń są w tej walce na pierwszej linii frontu. Siostra Katarzyna Miela ze Zgromadzenia Sióstr Albertynek wskazuje na konkretne miejsca na mapie miasta. – Nasza posługa w Krakowie koncentruje się głównie na osobach w kryzysie bezdomności – wyjaśnia albertynka. – Przy ul. Woronicza, gdzie znajduje się nasz Dom Generalny, prowadzimy jadłodajnię, świetlicę oraz mieszkania treningowe dla samotnych matek wychodzących z bezdomności. Mamy tu też całodobowy Dom Opieki dla osób starszych. Z kolei przy ul. Malborskiej działa nasze przytulisko dla kobiet, a przy ul. Krakowskiej – punkt pomocy doraźnej.
Adres Malborska 64B stał się dla wielu kobiet synonimem nadziei. Historie podopiecznych pokazują, że bardzo łatwo przekroczyć granicę między stabilizacją, a utratą wszystkiego. – Do przytuliska trafiają kobiety przywiezione prosto z ulicy, po odwykach, opuszczające szpitale psychiatryczne, a także młode dziewczyny, które wyszły z domów dziecka i nie poradziły sobie w dorosłości. Są też starsze panie, które nagle straciły mieszkanie – informuje s. Katarzyna i podkreśla: – Łączy je jedno: nie mają dokąd wrócić.
Kluczowe działania
W Przytulisku św. Brata Alberta wiedzą doskonale, że dach nad głową i ciepły posiłek to fundament, bez którego nie da się przetrwać. To jednak za mało, by człowiek mógł się naprawdę podnieść. Bezdomność to stan, który odbiera poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa. Dlatego w domu przy Malborskiej nie chodzi tylko o przetrwanie nocy, ale o odbudowanie kobiety od środka. Jak podkreśla s. Katarzyna, stworzenie namiastki domu jest kluczowe w procesie powrotu tych kobiet do życia w społeczeństwie: – Wiele z nich żyje w głębokim przekonaniu, że są gorsze, że nie zasługują na normalne życie w społeczeństwie. Rolą sióstr jest praca nad zmianą tego myślenia, by uwierzyły w swą wartość.
Tym, co odróżnia dom na Malborskiej od zwykłej noclegowni, jest brak barier. Siostry nie traktują tego miejsca jak zakładu pracy. – Czasami zaciera się u nas granica między posługą a życiem prywatnym. Siostry mieszkają pod jednym dachem z paniami – opowiada s. Katarzyna. I podkreśla: – Jest wspólna codzienność. Taka stała obecność, choć wymagająca, jednak oddziałuje najbardziej.
Konkretny dar
Wielki Post szczególnie wzywa do uczynków miłosierdzia. Zależy nam, by nasz gest był dla kogoś realnym ratunkiem. Może więc warto wesprzeć Przytulisko św. Brata Alberta? Jego utrzymanie to nie tylko opłacenie mediów, ale przede wszystkim walka o zdrowie i godność mieszkanek. – W przytulisku najbardziej potrzebne są fundusze na leki, odzież oraz żywność – informuje s. Katarzyna.
Każdy dar trafiający na Malborską jest traktowany z szacunkiem jako środek wiodący do celu, którym zawsze jest drugi człowiek. – Nasza praca to służba – przyznaje moja rozmówczyni i zaznacza: – Owoce tego trudu widzą inni. My staramy się robić swoje z pokorą, resztę zostawiając Panu Bogu.
Cmentarz w Zagórzu należy do największych i najstarszych nekropolii w Sosnowcu. Spoczywa na nim wiele pokoleń mieszkańców zasłużonych dla rozwoju miasta oraz Zagłębia. Wśród wielu grobów sosnowieckich intelektualistów są groby znanych lekarzy. Wymienić tu należy grób rodziny Wrzosków, w którym spoczywa znany w całym kraju i na świecie prof. med. Adam Wrzosek. Niedaleko od podupadającej kapliczki - grobowca rodziny Wrzosków, przy tej samej alejce znajduje się grób innego lekarza - Aleksandra Widery.
Dziś postać ta nie byłaby znana, gdyby nie powieść Stefana Żeromskiego rozgrywająca się w Zagłębiu Dąbrowskim, a zatytułowana Ludzie bezdomni. Powieść ukazała się drukiem na rok przed śmiercią Widery, a losy głównego bohatera dr. Tomasza Judyma zbiegają się z działalnością i sytuacją życiową Aleksandra. Stąd powszechne mniemanie, iż dr Widera był pierwowzorem Judyma. Aleksander Widera znany był z tego, iż z wielkim oddaniem i gorącym sercem spieszył z pomocą chorym robotnikom i górnikom Sosnowca oraz biedakom z Zagórza. Zmarł w wieku 35 lat. Nie założył rodziny. Nie pozostawił po sobie najbliższych. Dlatego też grobowiec na zagórskim cmentarzu wybudowany został kilka lat po jego śmierci staraniem dyrekcji sosnowieckiego oddziału Towarzystwa Lekarskiego. Wydaje się, że wybudowanie grobowca było wynikiem ukazania się w roku 1900 powieści Stefana Żeromskiego Ludzie bezdomni. "Zmieniające się czasy, rewolucyjne utarczki z początku XX w., I wojna światowa, II wojna światowa, później odbudowa kraju sprawiły, że o doktorze Widerze i jego grobie prawie zapomniano. Wprawdzie starzy mieszkańcy Zagórza opowiadali, że na cmentarzu jest pochowany słynny doktor, to jednak po upływie prawie całego wieku nikt tym grobem się nie opiekował" - wyjaśnia dr Emilian Kocot.
Przełom nastąpił w roku 1996, kiedy w prasie ukazał się artykuł o tym, że wandale przewrócili okazały krzyż z czarnego marmuru na grobie doktora Aleksandra Widery. Wówczas Zarząd Sosnowieckiego Koła Polskiego Towarzystwa Lekarskiego z proboszczem parafii św. Joachima, ks. Stanisławem Kocotem, i Zarządem Cmentarza postanowili odrestaurować zniszczony działaniami atmosferycznymi i rękami wandali grobowiec.
W aktach parafialnych odnaleziono akt zgonu doktora Aleksandra Widery. Odbudowano rozsypujące się fundamenty grobowca, na nowo ustawiono na wysokim cokole przewrócony, lecz na szczęście nieuszkodzony krzyż. Na płycie nagrobkowej umieszczono granitową tablicę z napisem: "Dobro człowieka najwyższym prawem. Doktorowi Judymowi i ku pamięci potomnym Sosnowieckie Koło Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w 90. rocznicę powstania Towarzystwa Lekarskiego Zagłębia Dąbrowskiego 1997 r.". 20 listopada 1997 r. biskup sosnowiecki Adam Śmigielski SDB poświęcił odnowiony grobowiec. Uroczystość zgromadziła liczne grono lekarzy z całego Zagłębia oraz władze miasta.
Grobowiec doktora Widery znajduje się przy tej samej alei, co zbiorowa mogiła robotników poległych w 1905 r. podczas strajku w Hucie Katarzyna w Sosnowcu. Nieco dalej, w kierunku wschodnim, po prawej stronie z daleka widać wysoki, z czarnego marmuru krzyż spoczywający na granitowym bloku. Widnieje tam napis: "Śp. Aleksander Widera - lekarz zakładów Towarzystwa Sosnowieckiego. Zm. D. 29 maja 1901 r. w wieku lat 35. Śp. Janina Widera. Zm. D. 18 października 1897 r. przeżywszy lat 18". Dawniej na płycie nagrobnej znajdowały się w narożach cztery graniaste, wysokie cokoły z piaskowca połączone grubym, stalowym, ozdobnym łańcuchem. Dzisiaj grobowiec ten jest jednym z pomników kultury i przypomina o szczytnych hasłach zawodu lekarskiego. Oby znalazło się jak najwięcej naśladowców doktora Widery.
Łukasz prowadzi czytelnika do pierwszej wielkiej mowy Pawła w Dziejach Apostolskich. Miejscem jest Antiochia Pizydyjska. To miasto leży w głębi Azji Mniejszej. Od Antiochii Syryjskiej dzielą je droga, krajobraz i funkcja. Tamta Antiochia wysłała misjonarzy. Ta Antiochia słucha słowa o spełnionej obietnicy.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Nie można więc żyć prawdziwie poza Jezusem. Nie można być szczęśliwym w życiu, lekceważąc Chrystusa. I poza Nim, Zbawicielem, nie ma innego, bardziej pewnego oparcia w trudnościach, jakie niesie życie, kiedy zdąża do celu. Bóg jest autentyczną Wiosną.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca».
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.