Uroczystościom pogrzebowym 7 lutego przewodniczył bp Piotr Greger. Razem z nim przy ołtarzu stanęło ponad 30 kapłanów. Świątynię wypełnili parafianie i goście. Obecna była rodzina zmarłego oraz siostry sercanki z Domu Opieki w Kamesznicy, gdzie ostatnie lata życia przebywał śp. ks. J. Miłkowski.
– Chcemy dziś złożyć dziękczynienie za dar życia i posługi kapłańskiej ks. Jana Miłkowskiego. Dziękujemy za jego życie naturalne będące owocem miłości jego rodziców, dziękujemy także za życie nadprzyrodzone, które rozpoczęło się przy chrzcielnicy, za to, że mógł dojrzewać i wzrastać we wspólnocie Chrystusowego Kościoła. I chcemy podziękować za ten szczególny dar powołania do kapłaństwa, w którym przeżył niespełna 67 lat, najpierw jako kapłan diecezji katowickiej a od 1992 r. nowej diecezji bielsko-żywieckiej. Stajemy przy ołtarzu Chrystusa, bo to jest najlepsze miejsce dziękczynienia, jakie mamy – powiedział na wstępie bp Piotr Greger.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Kazanie wygłosił ks. Andrzej Filapek. Pochodzący z Ligoty kapłan dzielił się swoimi wspomnieniami o zmarłym, którego poznał, mając 10 lat. – Znaliśmy go jako człowieka prawego, pobożnego, życzliwego ludziom, zawsze uśmiechniętego, oddanego w sprawie Kościoła, zarówno w sprawie duchowej, jak i materialnej – mówił ks. A. Filapek. Proboszcz z Brennej Leśnicy podkreślił liczne zasługi dla miejscowej społeczności. – To on rozpoczął tradycję pielgrzymek rowerowych do Skoczowa na Kaplicówkę ku czci wtedy jeszcze błogosławionego Jana Sarkandra. Organizował inne pielgrzymki, wyjazdy na pielgrzymki mężczyzn i kobiet do Piekar Śląskich. To on zakończył budowę salek, rozpoczął budowę kościoła na Miliardowicach. Dbał przy tym o kościół parafialny, doprowadzając do uroczystego poświęcenia w dwustulecie istnienia – wyliczał kaznodzieja. – Stając dzisiaj przy trumnie zmarłego kapłana, dziękujemy Ci, dobry Boże, za jego życie i za jego posługę dla nas. On prowadził nas do Boga. Nie sposób zliczyć ile odprawił Mszy św., ilu z nas udzielił rozgrzeszenia, ilu chorych zaopatrzył sakramentami, ile ochrzcił dzieci, ilu związał z sakramentalnym węzłem małżeńskim, dziękujemy za jego posługę i dobre kapłańskie serce – spuentował ks. A. Filapek.
Na zakończenie głos zabrał obecny duszpasterz ligockiej parafii ks. Juliusz Kropacz. Nawiązując do trwających igrzysk olimpijskich oraz biblijnych słów o zachowaniu wiary, stwierdził, że zmarły kapłan zakończył już swój bieg i osiągnął metę. – Wrócił tu, do swoich, do Ligoty, by w cieniu ukochanej świątyni oczekiwać na ciała zmartwychwstanie. Wrócił do swoich owiec pasterz, który, używając nomenklatury papieża Franciszka, pachniał owcami – stwierdził ks. J. Kropacz.
Po Mszy św. ciało zmarłego duszpasterza pochowano obok świątyni.
Ks. J. Miłkowski urodził się 1 lipca 1936 r. w Zagórzu k. Sanoka. Pochodził z Podkarpacia, jednak wraz z rodziną przeniósł się do Makowa Podhalańskiego. Święcenia kapłańskie przyjął 21 czerwca 1959 r. w Katowicach. Do parafii Opatrzności Bożej w Ligocie został skierowany w 1975 r. Przez 32 lata aż do 2007 r. pełnił tam posługę proboszcza, zapisując się trwale w historii parafii i w pamięci wiernych.
Po przejściu na emeryturę pozostał bliski parafii, a ostatnie lata życia spędził w Domu Sióstr Sercanek w Kamesznicy, gdzie przebywał w ostatnich latach swojego życia, otoczony troskliwą opieką i modlitwą. Zmarł 3 lutego 2026 r., w 90. roku życia.
