Reklama

Turystyka

Między Orientem a Zachodem

Stambuł jest sprzeczny, podobnie jak jego położenie geograficzne – trochę w Europie, trochę w Azji, między Morzem Śródziemnym a Morzem Czarnym. Rozdarta metropolia.

Niedziela Ogólnopolska 8/2026, str. 56-59

[ TEMATY ]

podróże

Jacek Pałkiewicz

W głębi Wieża Galata w europejskiej części Stambułu

W głębi Wieża Galata w europejskiej części Stambułu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Romantyczny poeta George Byron, człowiek wielkiej kultury i szerokich zainteresowań, napisał: „Widziałem ruiny Aten, Efezu i Delf. Podróżowałem po dużej części Turcji i wielu innych miejscach w Europie i Azji. Ale nigdy nie widziałem dzieła natury czy sztuki, które zrobiłoby na mnie takie wrażenie jak Złoty Róg, który pojawił się przed moimi oczami”.

Nie on jeden wyrażał podobny zachwyt nad ponadczasową zatoką, nad którą rozrósł się przepełniony magią Stambuł, niegdyś stolica wielowiekowego i wielokulturowego imperium rozciągającego się od Europy, przez Afrykę, po Azję. Prawdziwą osobliwością powstałego w strategicznym punkcie spotkania Wschodu i Zachodu, gdzie splata się łącząca dwa kontynenty historia, mozaika kultur i religii, jest niesamowita atmosfera miasta, które żyje między nowoczesnością a tradycją. Trzeba przyznać, że enigmatyczna metropolia dumna jest ze swojej orientalnej tożsamości, a zarazem zapatrzona w Zachód. Jej nieuchwytny powab kustosza tysiącletnich tradycji, a jednocześnie wybiegający w przyszłość, zawarty jest w wieloaspektowej duszy, europejskiej, ale także azjatyckiej, chrześcijańskiej i jednocześnie islamskiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Uwikłana w skomplikowane dzieje, tętniąca życiem kosmopolityczna aglomeracja zafascynowała mnie od pierwszego momentu, pobudziła zmysły i uwiodła. Odwiedzałem ją niejednokrotnie, by rozkoszować się malowniczością lasu strzelistych minaretów, urokiem kopuł meczetów pokazujących potęgę islamu. Bywało, że przyjeżdżaliśmy z żoną Lindą nawet bez konkretnego celu, po prostu, żeby się powłóczyć w ospałej dekadencji Wschodu, zanurzyć w orientalnej atmosferze „1001 nocy” czy zgłębić niepowtarzalny nastrój gwaru lub odkryć bazary i łaźnie tureckie, esencję życia mieszkańców Stambułu.

Zjawiskowość miasta wynika z obrazu Bosforu z nieustającym ruchem promów, barek i łodzi rybackich w akompaniamencie krzyków mew i syren statków, wyróżnia się krętymi uliczkami tej „bizantyjskiej dziwki”, jak nazywali miasto tureccy nacjonaliści, a także wspaniałą miejscową kuchnią, na którą przybysz natrafia w kalejdoskopie wąskich uliczek, chaotycznego zgiełku miejskiego czy wystawnych pałaców na zielonych wzgórzach dominujących nad miastem.

Nałożone na siebie nazwy: Bizancjum, Konstantynopol, Stambuł – przyczynią się do zwiększenia blasku, który od zawsze je otaczał. Strategiczne położenie miasta, między Bosforem a Złotym Rogiem oraz między Morzem Marmara a Morzem Czarnym, uczyniło z niego najpierw kolonię grecką, następnie stolicę wschodniego imperium rzymskiego, założonego przez Konstantyna, a jeszcze później, po podboju sułtana Mehmeda II Zdobywcy w 1453 r. – stolicę gigantycznego wielonarodowego Imperium Osmańskiego stworzonego przez potomków tureckich koczowników znad Bajkału.

Przez tysiąc lat miasto było stolicą bizantyjską, a przez 500 – osmańską, miejscem pełnym historii jak żadne inne na świecie. Z biegiem czasu Stambuł tysiące razy zmieniał unikalne w skali światowej skarby sztuki i architektury w pałacach bizantyjskich, w szlacheckich rezydencjach nad Bosforem i w historycznych dzielnicach.

Reklama

Symbolem Stambułu były od zawsze pełne tajemniczych zakamarków tureckie bazary, gdzie można poczuć prawdziwego ducha Orientu. Wielki Bazar, ośrodek handlu oraz rzemiosła, jest teatrem witalności ludu i przerasta najśmielsze wyobrażenia. Pochłania bez reszty, kusząc zapachami, dźwiękami i kolorami. W tym miejscu przestają istnieć pieniądze, czas i łowy na tanie złoto. Liczy się tylko handel, odwieczny symbol arabskiego świata, który osiągnął tu rangę sztuki.

Turcy są muzułmanami, ale trochę i świeckimi. Dlatego kobiety nie mają ograniczeń, mogą swobodnie chodzić po mieście z chustą na głowie czy z welonem na włosach albo i bez nich. Urzekli mnie mieszkańcy Stambułu, i to nie tylko Turcy, muzułmanie, ale i Grecy czy Żydzi oraz Ormianie, dla których to miasto stanowiło od wieków wspólny dom. Wszyscy tak samo hojni, gościnni, głęboko religijni i szanujący idee innych, gdzie liczy się hoş geldiniz – twoje przyjście przynosi szczęście. W rzeczywistości Ormian nie jest dużo, zważywszy na niewyobrażalną zbrodnię, której władza Imperium Osmańskiego dopuściła się w czasie I wojny światowej na ludności ormiańskiej. Doszło wtedy do eksterminacji prawie miliona potomków najstarszego chrześcijańskiego państwa.

Reklama

Przyprawiającą o zawrót głowy mieszankę kultur, religii i wpływów opanował pierwszy turecki prezydent Mustafa Kemal Atatürk, który w 1922 r. obalił ostatniego sułtana i z gruzów Imperium Osmańskiego stworzył współczesną republikę. Mimo silnych wewnętrznych nurtów tradycjonalistycznych i muzułmańskich przyjęła ona zachodnią orientację i europejskie aspiracje, zachowując umiarkowany islamizm; chodzące same, z odkrytą twarzą, kobiety nie wywołują tu zgorszenia. Bohater narodowy przekształcił katedrę Hagia Sophia w muzeum otwarte dla publiczności i pozbawione kultów. Trafił na okładkę Time, uczyniwszy z Turcji nowoczesne państwo, w którym zapewniono kobietom równe prawa, w tym prawo do głosowania, zakazano noszenia welonów, fezów i turbanów, bród dla urzędników publicznych i tureckich wąsów dla żołnierzy – wszystkiego tego, co było synonimem poprzedniego reżimu. Do dziś podobizna Atatürka, tego wybitnego męża stanu, widoczna jest na każdym kroku. Sekularyzm i westernizacja Turcji nadały mu niemal status boskości, a dzieci w szkole uczą się jego przemówień na pamięć. Obecny, proislamski prezydent – Recep Tayyip Erdogan za nim nie przepada. W 2020 r. dawno zdekonsekrowana Hagia Sophia ponownie została otwarta w roli meczetu dla kultu muzułmańskiego.

Już samo słowo „Stambuł” wywołuje nieskończoną wyobraźnię. Intrygujące miasto, które emanuje subtelnym i enigmatycznym czarem, ma dwie dusze. Azjatycką, orientalną esencję po raz pierwszy rozpoznaje się w nawoływaniu muezzina, które wypełnia okolicę. Druga to awangardowa wersja islamu i szeroko rozpowszechniona kultura europejska.

Stambuł jest sprzeczny, podobnie jak jego położenie geograficzne – trochę w Europie, trochę w Azji, między Morzem Śródziemnym a Morzem Czarnym. Ale może, czy raczej na pewno na tym polega jego subtelny nastrój. Jest prawdziwym symbolem tysiąca rozbieżności i głębokich zmian. I nie może być inaczej. Stambuł ze swoją charakterystyczną ruchliwością, którą obserwuje się na ulicach każdego dnia, łączy się z namacalnym i solidnym pragnieniem życia w Europie zorientowanej na nowoczesność.

Są miasta o tak wydatnej sugestywności, że gdy spaceruje się ich ulicami, ma się wrażenie, że nie mógłbyś znaleźć się nigdzie indziej niż tutaj. Stambuł, starożytne Bizancjum, a potem Konstantynopol, to jedno z najbardziej fascynujących miast, jakie znam, z dwiema przeciwstawnymi i uzupełniającymi się kulturami, z których przeróżnymi strumieniami mądrość starożytnego świata dotarła do naszej cywilizacji. To czyni go wyjątkowym na skalę światową.

W wirze emocji o orientalnym posmaku dałem się trochę uśpić. Zaplanowane przez cesarza Konstantyna Bizancjum było jednym z najważniejszych miast starożytnego świata, ale w wyniku upadku Imperium Osmańskiego, które w swoich szczytowych momentach rozciągało się od Morza Kaspijskiego niemalże po Wiedeń, pozostawiło po sobie kłopotliwe dziedzictwo, nie zawsze widoczne, często duszące i kruche, a jednak niezniszczalne w nadziei znalezienia aprobaty na pielęgnację symboli powszechnej pamięci. Stambuł bowiem wyrósł z zawiedzionych marzeń o wielkości współczesnej Turcji, która szuka wybawienia w teraźniejszości, ale na każdym kroku ryzykuje potknięciem z powodu nacjonalistycznych pokus religijnych, podczas gdy tęsknoty za „zakazaną” przeszłością nie można zbyt głośno wyznawać.

reporter, eksplorator

2026-02-17 08:16

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miasto nad „morzem ostryg”

Niedziela Ogólnopolska 25/2019, str. 44-46

[ TEMATY ]

podróże

©valeryegorov - stock.adobe.com

Barcelona

Barcelona

Sprowadzony przez Saracenów smok nie zagrzał tu miejsca na długo, w przeciwieństwie do krewnych kapitolińskich gęsi, które w miejscowej katedrze czują się jak w domu. Barcelona. Miasto Gaudíego, które gościło Chopina i... Himmlera, działa na turystów jak magnes

Historia Barcelony sięga czasów rzymskich. Wprawdzie tereny, na których ją ulokowano, zamieszkiwało dużo wcześniej plemię zwane Lajetanami, ci jednak, jako lud rolniczy, nie mieli w zwyczaju zakładania miast. Dużo bardziej zajmowały ich uprawianie pól i zbieranie w płytkich wodach zatoki wybornych ostryg, które wkrótce miały zasmakować również Rzymianom.
CZYTAJ DALEJ

Bóg pragnie wnętrza prawdziwego

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

W Tesalonice wybuchł eschatologiczny niepokój: ktoś głosił - powołując się na proroctwo, na ustne nauczanie, a nawet na „list rzekomo od nas” - że dzień Pański już nastał. Wzmianka o fałszywym liście jest cenna: pokazuje, że autorytet apostolski próbowano podrabiać już za życia apostołów, i tłumaczy, dlaczego list kończy się własnoręcznym pozdrowieniem Pawła jako „znakiem w każdym liście” (3,17). Wspólnota rozgorączkowana bliskością końca łatwo porzuca trzeźwość - i pracę, jak pokaże rozdział trzeci. Apostoł nie podsyca emocji; studzi je: „niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi”. Zanim nadejdzie dzień Pański, musi przyjść odstępstwo i objawić się „człowiek grzechu, syn zatracenia”. Język jest apokaliptyczny i czerpie z Daniela - z figury władcy, który „wywyższy się ponad wszystko” (por. Dn 11,36). Nie służy on zaspokajaniu ciekawości kalendarzowej, lecz czujności: zło potrafi przybrać religijną maskę i zasiąść tam, gdzie należy się cześć Bogu. Lekcjonarz pomija dalsze, najciemniejsze wersety i prowadzi od razu do tego, co pewne. A pewne jest powołanie: „wezwał was przez nasze głoszenie Ewangelii, abyście dostąpili chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Stąd podwójny imperatyw: „stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji” (paradoseis) - przekazu otrzymanego „przez mowę i przez list”. To jedno z biblijnych źródeł teologii Tradycji: Ewangelia żyje w Kościele, zanim i obok tego, jak zostaje spisana. Zakończenie jest modlitwą o pociechę wieczną i utwierdzenie „w wszelkim czynie i dobrej mowie” - Jan Chryzostom trafnie odczytywał tę równowagę: czujność wobec fałszu i spokojna stałość w tym, co Kościół otrzymał od początku, są dwiema stronami tej samej trzeźwości.
CZYTAJ DALEJ

Bp Ważny: Nie lękajcie się jutra! Bóg jest większy niż nasze słabości

2026-08-25 20:31

[ TEMATY ]

Jasna Góra

bp Artur Ważny

Diecezja Sosnowiecka

„Świat nie uwierzy Kościołowi, który walczy o ludzkie wpływy, przywileje czy polityczną rację. Świat uwierzy Kościołowi, który potrafi uklęknąć przed zranionym człowiekiem” - powiedział bp Artur Ważny 25 sierpnia na Wałach Jasnogórskich.

Procesją Maryjną z Archikatedry na Jasną Górę rozpoczęły się uroczystości ku czci Matki Bożej Częstochowskiej. Mszy św. na Szczycie przewodniczy metropolita częstochowski abp Wacław Depo.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję