Reklama

Głos z Torunia

Święta pełne miłości

Święta Bożego Narodzenia wypełniają nasze domy ciepłem, śmiechem i zapachem pierników. To czas zatrzymania się przy Bogu, by razem radować się narodzinami Jezusa i bliskością rodziny.

Niedziela toruńska 51/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Boże Narodzenie

Archiwum rodziny Głosów

Święta Bożego Narodzenia mają szczególną atmosferę

Święta Bożego Narodzenia mają szczególną atmosferę

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Boże Narodzenie zawsze kojarzy mi się z wyjątkową atmosferą mojego rodzinnego domu w Świdwinie. Mieszkaliśmy tam razem w jednej wielopokoleniowej kamienicy, gdzie w kilku mieszkaniach obok siebie żyło rodzeństwo mamy ze swoimi rodzinami, więc dom był pełen cioć, wujków, kuzynek i kuzynów. Przed świętami popołudnia upływały nam na generalnych porządkach: myciu okien, praniu firanek i trzepaniu dywanów. W drodze do przedszkola zawsze zatrzymywałam się przy sklepowych wystawach. Pojawiały się na nich świąteczne dekoracje, może niezbyt okazałe jak dziś, ale wtedy budziły w nas ogromną radość: bombki na kolorowych wstążkach, napisy „Wesołych świąt” i styropianowe płatki śniegu. W domu słuchałam rozmów rodziców o tym, co i gdzie uda się kupić na święta, bo zdobycie wielu produktów było wtedy prawdziwym wyzwaniem. Tuż przed świętami w domu pojawiały się też pomarańcze, prawdziwy luksus tamtych czasów.

Choinka i przygotowania do świąt

Reklama

Tata, który kochał cukiernictwo i był prawdziwym mistrzem w pieczeniu i dekorowaniu ciast, przed świętami przygotowywał ogromne blachy makowców, serników, jabłeczników i babek. Rodzice przygotowywali też tradycyjne potrawy: bigos wigilijny z grzybami, śledzie w oleju, ryby w occie i po grecku, barszcz, pierogi. W przeddzień Wigilii ustawiano choinkę – to było dla mnie prawdziwym świętem, jakby do domu przyjechał bardzo ważny gość. Choinek, które pamiętam, nie zdobiły palące się świece, lecz lampki w oprawkach z ebonitu. Kiedyś jedną dotknęłam i „kopnął” mnie prąd, więc przez jakiś czas uważałam, że w choince mieszka pająk, który ugryzł mnie w paluszek. Z siostrą dekorowałyśmy choinkę bombkami w kształcie muchomorów, pajacyków i sopli. Mama dokładała cukrowe laski i kolorowe cukierki, a my ozdabiałyśmy drzewko anielskimi włosami oraz watą imitującą śnieg. Później pojawiła się modna wówczas sztuczna choinka i nowe lampki. Od tej pory pająki przestały mnie gryźć w palce.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wierszyki i kolędy

Mama nauczyła mnie wierszyka ze swojego dzieciństwa, którego sama nauczyła się, gdy przed wojną chodziła do ochronki, czyli współczesnego przedszkola w Kostopolu na Wołyniu. Nauczyłam go moją córkę, a teraz planuję przekazać go wnuczce – to jedna z tradycji, która przetrwa w naszej rodzinie już w czwartym pokoleniu.

„Choineczka mała świeczkami mrugała i pytała dzieci: czy już gwiazdka świeci? Chodźcie, chodźcie chłopcy i dziewuszki, wyciągnijcie rączki, nastawcie fartuszki. Podzielę się z wami w srebrze cukierkami, orzeszkami w złocie, przecież mam ich krocie. Dla każdego smyka mam serduszko z piernika”.

Każdy z nas czekał na czas śpiewania kolęd. W latach 70. kolędy można było śpiewać tylko w domu i Kościele, i to nie wcześniej niż w Wigilię. Mieliśmy adapter i płytę zespołu Mazowsze, dlatego od południa w Wigilię rozbrzmiewał śpiew kolęd z adapteru. Jako kilkulatka znałam już na pamięć wszystkie teksty, a po kolacji wigilijnej śpiewaliśmy wszystkie znane kolędy. Pamiętam, że tata nucił w języku niemieckim „Cichą noc”, wtedy mało popularną w Polsce. Dopiero po latach dowiedziałam się, że uczył się języka niemieckiego w szkole podczas wojny, stąd znał tę kolędę. Dziś żałuję, że nigdy nie pozwoliliśmy mu jej zaśpiewać do końca.

Podniosły nastrój

Reklama

Na święta, a szczególnie na wigilijną kolację, czekało się cały rok. Od rana mama i tata krzątali się w kuchni. Pogoda była wtedy zdecydowanie bardziej zimowa niż obecnie, w grudniu często padał śnieg i był mocny mróz. Stół wigilijny nakrywano białym obrusem, w centrum stawiano stroik z żywych gałązek świerkowych. Pokój pozostawał zamknięty aż do wieczora. Nie oglądaliśmy telewizji, bo czekaliśmy na święta. Mama przygotowywała nam odświętne ubrania, a nawet babcia, która na co dzień nosiła kolorowy fartuszek, tego dnia zakładała sukienkę. Pamiętam Wigilię w 1971 r., która odbyła się na piętrze w mieszkaniu babci. Uczestniczyły w niej wszystkie dzieci babci ze swoimi rodzinami – było nas ponad 20 osób. Była to chyba ich ostatnia wspólna Wigilia, bo później rodzina się rozrosła i spotykaliśmy się w mniejszych grupach. O północy wszyscy chodziliśmy na Pasterkę do kościoła Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Świdwinie. Gdy miałam ok. 5 lat, zabrano i mnie na Pasterkę. Było bardzo dużo ludzi, ścisk ogromny, a ja ledwo mogłam się wcisnąć do przedsionka i nic nie widziałam. Przez długie lata nie chodziłam na Pasterki, dopiero po przeprowadzce do Torunia, kiedy byłam już starsza, odkryłam piękno tej wyjątkowej Mszy św.

Rodzinne ciepło w toruńskim domu

Do Torunia przeprowadziliśmy się w październiku 1979 r. Święta były wtedy trochę inne, nowy dom sprawiał, że mimo tęsknoty za tymi, którzy zostali w Świdwinie, panowała radosna atmosfera. Z czasem nasza rodzina się rozrosła, moje rodzeństwo i ja założyliśmy własne rodziny i znowu było nas dużo przy świątecznym stole. Po ślubie z mężem często spędzaliśmy święta u jego rodziców. Tam zawsze była żywa choinka i wielki stół, bo rodzina była liczna: 4 synów, 4 synowe, 8 wnuków oraz rodzice męża. Było bardzo wesoło i gwarno, w powietrzu unosił się śmiech, rozmowy i radosny gwar biegających dzieci. W mroźne święta ogrzewaliśmy się przy kaflowym piecu, który przypominał mi ciepło domowego pieca w Świdwinie.

Prawdziwa wartość świąt

Kiedy zaczęliśmy spędzać święta we własnym domu, jeszcze mocniej doceniliśmy to, co zawsze było dla nas oczywiste: że szczęście nie zależy od dekoracji czy prezentów, lecz od tego, że możemy cieszyć się sobą nawzajem i darzyć się miłością. Wspomnienia dziecięcych świąt pozostaną ze mną na zawsze. Mam nadzieję, że uda mi się w mojej rodzinie stworzyć podobny, niezapomniany świąteczny klimat, aby moje dzieci i wnuki mogły przeżyć równie radosne chwile. Te święta nie mają w sobie nic z magii, jak często mówią o tym przedświąteczne reklamy. Boże Narodzenie to wyjątkowy czas, pełen, miłości i rodzinnej bliskości, ale przede wszystkim święto narodzin Pana Jezusa. Wszystkie przygotowania, dekoracje, potrawy i radość z bycia razem nabierają głębszego sensu, gdy są robione z myślą o Bogu. To chwile, w których wspominamy przyjście na świat Syna Bożego. To dla Niego rozświetlamy domy lampkami, stawiamy choinki, śpiewamy kolędy i składamy sobie życzenia, aby miłość, którą On przyniósł, była obecna w naszych rodzinach każdego dnia.

2025-12-15 18:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świąteczna twórczość, świąteczne obyczaje

Niedziela częstochowska 52/2022, str. VIII

[ TEMATY ]

Boże Narodzenie

sztuka sakralna

Karol Porwich/Niedziela

Rzeźby Henryka Sygudy i Zdzisława Purchały

Rzeźby Henryka Sygudy i Zdzisława Purchały

Sztuka ludowa jest twórczością duszy – mówi Ewelina Mędrala-Młyńska, kierownik Działu Etnografii Muzeum Częstochowskiego.

Kiedy patrzymy na jej wytwory, to nie poziom artystyczny jest najistotniejszy, ale ten pierwiastek wyrażania siebie. Obecnie, jak sugeruje rozmówczyni, wieś się bardzo zmieniła. Życie na niej toczy się już na innych zasadach. Ale jeszcze pięćdziesiąt lat temu tradycyjna wieś funkcjonowała zgodnie z rytmem pór roku oraz roku liturgicznego. Praca na roli była absorbująca i ciężka, a mimo to niektórzy znajdowali czas, by wytwarzać nie tylko żywność, ale też swoiste pokarmy dla ducha.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Kraków - U stóp Loretańskiej Pani w kapucyńskiej ciszy

2026-05-09 19:40

[ TEMATY ]

Kraków

Loretańska Pani

kapucyńska cisza

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

Krakowskie Loreto

Krakowskie Loreto

Nasza majowa pielgrzymka szlakiem franciszkańskich sanktuariów maryjnych dociera do Krakowa, miasta świętych i królów. Skręcamy z gwarnego rynku w cichą ulicę Loretańską, by wejść w progi kościoła Ojców Kapucynów. To miejsce szczególne na mapie franciszkańskiego świata – tu, w przylegającym do kościoła Domku Loretańskim, mieszka Maryja w swej tajemnicy nazaretańskiego życia.

Wejście do krakowskiego Loreta to jak przejście do innego wymiaru. Wewnątrz wiernej kopii domu z Nazaretu, pośród surowych murów, znajduje się figura Matki Bożej Loretańskiej. Maryja, przedstawiona w ciemnym obliczu, otulona bogatą szatą, przypomina nam o pokorze i ukryciu. To właśnie tutaj uświadamiamy sobie, że największe cuda Bożej miłości dokonały się w zwyczajnym, codziennym życiu w Nazarecie. Historia tego miejsca jest nierozerwalnie związana z miastem – to tutaj modlili się wielcy Polacy, królowie i powstańcy, szukając u Maryi siły do walki o wolność, tę zewnętrzną i tę wewnętrzną.
CZYTAJ DALEJ

Żadne świadectwo nie jest za małe. Wrocławski Marsz dla Życia zgromadził rodziny i wspólnoty

2026-05-10 21:43

Marzena Cyfert

Wrocławski Marsz dla Życia

Wrocławski Marsz dla Życia

Około tysiąc osób przeszło przez centrum Wrocławia w Marszu dla Życia i Rodziny, odbywającym się pod hasłem: „Czas obronić małżeństwo! Czas ochronić życie!”. Wydarzeniu towarzyszyły świadectwa rodzin, osób nawróconych i organizacji pomagających kobietom, dzieciom oraz małżeństwom w kryzysie.

O bliźniaczej ciąży i problemach z nią związanych mówiła Wanda, podkreślając, że życie zawsze jest w rękach Boga. Jedno z jej dzieci przeżyło sepsę, operację serca, operację oczu i inne zabiegi. Dziś dziecko jest zupełnie zdrowe. – Dziewczynka miała mieć uszkodzone płuca, miała nie widzieć. A dzisiaj widzi, dobrze się rozwija, wygrywa konkursy. Pan Bóg jest wielki, On jest dawcą życia, wie komu i kiedy je dać. Daje też nadzieję i siłę, by trwać nawet w trudnych sytuacjach – podkreślała Wanda.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję