Reklama

Poznań

Pogranicze bez ognia

Dla szukających ciekawych miejsc Kaszczor może się stać nie tyle celem, ile elementem interesującej podróży.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na początku lat 90. XX wieku TVP emitowała dobrze znany wszystkim serial pt. Pogranicze w ogniu w reżyserii Andrzeja Konica. Ta 24-odcinkowa produkcja opowiadała m.in. dzieje walki wywiadów polskiego i niemieckiego w okresie międzywojennym, a jej akcja rozgrywała się na ziemiach byłego zaboru pruskiego. Tymczasem miejscem, w którym nadal można dostrzec ślady historii poruszanych w serialu, jest miejscowość Kaszczor w powiecie wolsztyńskim, w gminie Przemęt.

Pod pieczą cystersów

Reklama

Kaszczor po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. znalazł się na skraju terytorium II Rzeczypospolitej. To tutaj w okresie międzywojennym funkcjonowała placówka 17. Batalionu Celnego, a w latach późniejszych – komisariat Straży Granicznej Kaszczor oraz jednostka Straży Granicznej I linii „Kaszczor”. Rodowód tej osady okazuje się jednak znacznie bogatszy i nie ogranicza się tylko do wspomnianego wątku pogranicznego. Kaszczor zyskał na znaczeniu po sprowadzeniu na te tereny Zakonu Cystersów z Paradyża w 1278 r. Pierwsza wzmianka o tym miejscu pochodzi jeszcze z 1210 r. i dotyczy nadania wsi Mochy i Ptowo (dawna nazwa Kaszczoru) przez księcia wielkopolskiego i kaliskiego – Władysława Odonica właśnie cystersom z Przemętu. Później o Kaszczorze była jeszcze mowa przy okazji nadań ziemskich książąt Przemysła I w 1252 r. i Bolesława Pobożnego oraz Przemysła II w 1278 r. W 1300 r. siedzibę opactwa cysterskiego przeniesiono z Ptowa (Kaszczoru) do pobliskiego Wielenia, a na początku XV wieku do Przemętu. Kazimierz III Wielki potwierdził przynależność Ptowa (Kaszczoru) do klasztoru wieleńskiego, a w 1533 r. król Zygmunt I Stary przyporządkował miejscowość do dóbr klasztoru w Przemęcie. Cystersi sprawowali pieczę nad Kaszczorem aż do 1805 r., kiedy to majętności te sprzedano marszałkowi dworu pruskiego Archibaldowi von Keyserlingk. W okresie zaborów Kaszczor był siedzibą rozległego majątku obejmującego 26 wsi i należącego do rządu pruskiego w Berlinie. Spis urzędowy z 1837 r. ukazuje Kaszczor jako dużą miejscowość, zamieszkaną przez 707 mieszkańców rezydujących w 89 domach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rozległa parafia

Mimo iż kościół św. Wojciecha założono najpóźniej w okolicach 1278 r. (a wybitny badacz dziejów Kościoła – ks. Józef Nowacki wskazuje na jeszcze wcześniejszą fundację przez ród Zarembów), niewiele mamy informacji na temat funkcjonowania w Kaszczorze samodzielnej parafii. Wiadomo, że odrębną wspólnotą kościelną Kaszczor był w 1456 r. oraz że w 1510 r. należał on do dekanatu Wschowa. Parafia kaszczorska obejmowała swym zasięgiem także takie miejscowości jak: Wieleń, Osłonin, Mochy, Wijewo, Łupice, Ciosaniec i Szreniawa. Był to rozległy teren, przysparzający posługującym tutaj duszpasterzom sporo pracy, zważywszy na fakt, jakie środki komunikacji funkcjonowały w tamtym momencie dziejów. Niestety, akta konsystorskie milczą na temat działalności plebanów i parafii kaszczorskiej aż do 1562 r., kiedy to wspominają o powierzeniu miejscowej plebanii Wawrzyńcowi Kossowowi. Przy okazji instytucji w Kaszczorze Szymona z Przemętu w 1601 r. opat Jakub Brzeźnicki potwierdza, że parafia pozostawała długo nieobsadzona z powodu opieszałości poprzednich opatów. Brak konkretnego administratora nie przeszkadzał jednak Zakonowi Cystersów w wywiązywaniu się z zadania opieki nad wspólnotą i kościołem w Kaszczorze.

Późnobarokowa perła

Reklama

Przejawem rzetelnej troski cystersów w sprawowaniu opieki nad kaszczorską parafią jest dbałość o tutejszą świątynię św. Wojciecha. Jeden z pierwszych kościołów powstał z fundacji opata przemęckiego i sufragana poznańskiego – Jakuba Szreniawy Brzezińskiego jeszcze w 1600 r. Obecny, murowany kościół zbudowano natomiast za przyczyną fundacji opata Jana Józefa Szołdrskiego w latach 1764-75. Budowlę wzniesioną z czerwonej cegły, wewnątrz otynkowaną, utrzymano w stylu późnobarokowym. Cechy tego kierunku architektonicznego noszą również elementy wyposażenia świątyni – ołtarz główny i ambona. Kościół jest jednonawowy, a prezbiterium i zachodnie przęsło nawy pokrywa stosunkowo rzadko spotykane sklepienie żaglaste, czyli mające formę czaszy kuli lub elipsoidy o średnicy większej niż przekątna wieloboku, na którym zostało zbudowane. Na zewnątrz świątynia jest przykryta dachem z wieżą zwieńczoną sygnaturką, a w otoczeniu kościoła warto zwrócić uwagę na barokową figurę św. Jana Nepomucena z 1745 r., wykonaną z piaskowca. Na wyposażenie kaszczorskiej świątyni składa się przede wszystkim ołtarz główny, zawierający, obok posągu patrona, krzyż w stylu ludowym z XVII wieku, oflankowany kolumnami. W ołtarzach bocznych umieszczono z kolei obrazy Matki Bożej Niepokalanej i św. Józefa z XVIII wieku. Elementami wystroju kościoła, zasługującymi na odrębne podkreślenie, są ponadto empirowa chrzcielnica z rzeźbiarskim wyobrażeniem chrztu Chrystusa na pokrywie, pochodząca z początków XIX wieku, czy datująca się na bardziej nam współczesne czasy (1959 r.) polichromia autorstwa Teodora Szukały z Poznania. Gdy spaceruje się wokół kaszczorskiej świątyni, nie da się nie zauważyć bogatych w formie nagrobków empirowych z pierwszych dekad XIX wieku, stanowiących doskonały dowód na przygraniczny charakter samej miejscowości Kaszczor.

Wieś dwojga narodów

Dwunarodowość tych terenów można odnaleźć (nawet dzisiaj) w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła św. Wojciecha w Kaszczorze. Nieopodal, przy placu Wolności, wznosi się gmach świątyni poewangelickiej, powstałej w latach 1906-07 lub 1910-11, tj. w okresie, gdy w Kaszczorze posługiwał pastor Oskar Stolpe. Wiadomo z całą pewnością, że społeczność protestancka wykorzystywała kościół do celów sakralnych od 1911 r., do czasu odzyskania przez Polskę niepodległości, kiedy to większość Niemców – ewangelików opuściła wieś. Ostatni pastor – Johannes Kasten pełnił swoją funkcję w Kaszczorze jeszcze do 1923 r., a po jego wyjeździe do lat 40. XX wieku nabożeństwa sprawował tu pastor Alfred Engel z Wolsztyna. Podobnie jak w większości przypadków, kaszczorski kościół ewangelicki przestał spełniać swą religijną rolę z końcem II wojny światowej i od tego czasu systematycznie niszczał. Ratunek dla tego zabytku nadszedł w 1964 r., gdy w jego wnętrzu urządzono magazyn – mimo że dla powiększenia powierzchni magazynowej zlikwidowano ołtarz. Budynek przetrwał do czasów współczesnych, a w 2011 r. został wpisany do rejestru zabytków. Obecnie spełnia funkcję sali widowiskowo-koncertowej, a wieża kościelna stanowi punkt widokowy. Nie zapomniano o pierwotnym przeznaczeniu tego miejsca, o czym informuje stosowna tablica umieszczona przy kościele.

Turystyczny raj na skraju Wielkopolski

Dla szukających ciekawych miejsc w Polsce Kaszczor może się stać nie tyle celem, ile elementem interesującej podróży. Leży bowiem na skraju Przemęckiego Parku Krajobrazowego, w którym nie brakuje zarówno bogatych przyrodniczo terenów, jak i licznych miejscowości letniskowych, oferujących różnorodne formy aktywnego wypoczynku. Godne polecenia są zwłaszcza liczne trasy rowerowe czy kajakowy Szlak Konwaliowy. Na miłośników historii czeka natomiast wielkopolski odcinek Szlaku Cysterskiego.

2025-12-15 18:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważanie Wielkopostne: Przez śmierć ku życiu

2026-02-26 10:04

[ TEMATY ]

Wielki Post

rozważania

Adobe Stock

Przychodzi zawsze nagle, niespodziewanie, z zaskoczenia i jakby za wcześnie. Nie zapraszana, a jednak nieustannie wkrada się w nasze codzienne życie. Nikt jej nie szuka, większość jej unika, nie chce o niej rozmawiać. Odsuwa się ją na margines, jakby można było o niej zapomnieć. A ona ciągle powraca, przypomina o sobie. Przeciwniczka życia. Czasem przychodzi powoli, jakby chciała przygotować, dać czas, oswoić. Próbujemy się z nią jakoś ułożyć, pogodzić, a nawet ją uosobić, jakby można było wejść z nią w dialog, coś jeszcze wynegocjować. A przecież z każdym dniem jesteśmy jej bliżsi. Towarzyszy nam od urodzenia. Pojawia się na horyzoncie wtedy, gdy wydaje się, że można by jeszcze żyć. Jakby stała gdzieś za rogiem, skrywająca się na ulicach miast i wsi. Jakby czeka na szpitalnych korytarzach. Zabiera radość, nadzieję, rozrywa miłość. Pozostawia ból, żal, samotność i pustkę. Wpisana w ludzkie życie, pozostaje jednak w nieświadomości. Wspólne chwile zapisują się w pamięci, na kartach fotografii i albumów. Pozostaje pustka, której niczym nie da się zapełnić. Dotyka tego, kto odchodzi i tych, którzy zostają.

ZOBACZ --> Czytania liturgiczne na 25 marca 2026; Rok A, II
CZYTAJ DALEJ

Abp Depo: Gietrzwałd to nie przeszłość, to znak ostrzegawczy dla nas dzisiaj przed próbami budowania świata poza Bogiem

2026-03-22 18:39

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Matka Boża Gietrzwałdzka

Archiwum Parafii

Abp Wacław Depo w Drezdenku

Abp Wacław Depo w Drezdenku

W Drezdenku, podczas uroczystej peregrynacji obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, abp Wacław Depo wygłosił poruszające kazanie. Metropolita częstochowski przypomniał, że orędzie z 1877 roku nie jest jedynie kartą z historii, ale palącym wezwaniem do ratowania współczesnego świata poprzez różaniec i powrót do Boga.

W niedzielę 22 marca, Mszy Świętej o godzinie 10:00 przewodniczył arcybiskup Wacław Depo, przewodniczący Komisji Maryjnej przy Konferencji Episkopatu Polski. W jego słowach wybrzmiało wezwanie do głębokiej ufności i oddania się Maryi, która nieustannie prowadzi nas do swojego Syna. To właśnie Ona przypomina nam w ciszy serca: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”- ucząc posłuszeństwa, pokory i miłości, która przemienia życie.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo: Jestem "kierowcą Matki Bożej". Jak prowadzi się samochód, w którym jedzie Maryja?

2026-03-22 20:15

[ TEMATY ]

peregrynacja

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Diecezja sosnowiecka

Ojciec Karol Bilicz

Ojciec Karol Bilicz

W diecezji sosnowieckiej trwa peregrynacja obrazu Matki Bożej. Jest samochód, jest trasa, są godziny co do minuty. Ale to wszystko przestaje mieć znaczenie w jednej chwili. Kiedy obraz jest wnoszony. Kiedy ludzie milką. I kiedy – bez żadnego sygnału – zaczynają klękać. O tej drodze, która nie jest tylko przejazdem, opowiada ojciec Karol Bilicz, paulin, jeden z dwóch „kierowców Maryi” w Polsce. Rozmawia Dominika Bem.

Zacznijmy od rzeczy, która brzmi niemal jak metafora, a przecież jest bardzo konkretna. Ojciec jest „kierowcą Matki Bożej”. Kim właściwie jest kierowca Maryi?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję