Reklama

Rodzina

Zagraj w Biblię

Co mają ze sobą wspólnego wiara, rodzina i planszówki? O tym z Anną i Ireneuszem Plisiami rozmawiają Jolanta Marszałek i Karolina Mysłek.

Niedziela Ogólnopolska 40/2025, str. 60-61

[ TEMATY ]

Biblia

Archiwum rodziny Plisiów

Anna i Ireneusz Plisiowie z rodziną

Anna i Ireneusz Plisiowie z rodziną

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jesteście małżeństwem od 15 lat, macie trzech synów w wieku od 8 do 12 lat. Jak przeżywacie swoją wiarę jako małżonkowie i rodzice?

Ireneusz: Dużym ułatwieniem jest dla nas to, że należymy do Domowego Kościoła. Dzięki obecności wokół nas innych małżeństw i rodzin możemy wymieniać się doświadczeniami przeżywania wiary w codzienności. Dostajemy też wskazówki, które pomagają nam przeżywać wiarę, są podpowiedzią, jak modlić się sam na sam z Bogiem, jak praktykować modlitwę w małżeństwie, ale też jak modlić się z całą rodziną.

Czy Wasza modlitwa ma przełożenie na zwyczajne, codzienne życie?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ireneusz: Myślę, że na pewno pomaga nam zawierzenie Panu Bogu całego dnia. To nie tylko odmówienie pacierza, ale też wspólne zastanowienie się wieczorem, co było dobrego, co można jeszcze poprawić. Jest to więc przestrzeń do tego, żeby rozmawiać w rodzinie o tym, co nas cieszy, co smuci, co boli. Wspólnie celebrujemy też różne wydarzenia, święta, nasze rocznice. I przede wszystkim spotykamy się przy stole na wspólnych posiłkach. Mam wrażenie, że cały nasz dzień jest przeniknięty wiarą.

Czy macie sposób na wprowadzanie dzieci w to, czym sami żyjecie? Tak, żeby ich nie zniechęcić, ale w naturalny sposób pokazać im, że życie wiarą ma sens?

Reklama

Anna: Myślę, że dzieje się to przede wszystkim przez wspólne spędzanie czasu. Właśnie przy stole, o czym mąż przed chwilą mówił. Podczas posiłku często wywiązują się różne rozmowy o tym, co się dzieje, o bieżących wydarzeniach w ciągu dnia w szkole. Wtedy też pojawiają się pytania dotyczące pewnych wartości. To wspólna rozmowa, czas spędzony z dziećmi jest tym, co najbardziej owocuje w przyszłości.

Ireneusz: I po prostu życie wiarą na co dzień. My do kościoła chodziliśmy całą rodziną już wtedy, gdy dzieci były małe, staraliśmy się, by uczestnictwo w Eucharystii było czymś naturalnym.

Anna: Ja bym jeszcze podkreśliła, że ważne jest to, by we Mszy św. współuczestniczyć z dziećmi. Nie nakazywać im, ale być z nimi. Nie tylko mówić: idźcie do kościoła, ale iść z nimi. Jeśli np. przeżywamy dany okres roku liturgicznego, to przeżywajmy go razem. Choćby w Adwencie – idźmy razem na Roraty. To dużo lepiej zapadnie w pamięć niż tylko sucha nauka. Kluczem, według nas, są dawanie przykładu, współuczestnictwo i poświęcanie czasu. To trzy najważniejsze elementy.

Czyli – modlitwa też z dziećmi. Jak się zatem z nimi modlicie? Co robicie, żeby nie było nudno?

Reklama

Anna: Na pewno taką modlitwę trzeba dostosowywać do wieku dzieci, do ich percepcji. Może to być na początek jakaś krótka modlitwa, ale też dobrze, żeby ona ewoluowała. Czasami widzimy, że dzieci są w pewnym momencie znudzone czy zniecierpliwione. Wtedy staramy się ją urozmaicać, zmieniać. W październiku np. modlimy się Różańcem, ale niekoniecznie od razu odmawiamy pięć dziesiątków. Wystarczy tylko jeden, żeby dzieci z nim oswajać, a nie zamęczać. Czasem przekazujemy inicjatywę naszym pociechom. To zachęca je do czynnego udziału, one proponują sposób, w jaki się modlimy. Oczywiście, wszystko dostosowujemy do wieku dzieci i ich sposobu przeżywania wiary.

Ireneusz: Staramy się wprowadzać interesujące dla dzieci elementy, zobrazować im poszczególne okresy liturgiczne. Małe dzieci nie potrafią odliczać czasu Adwentu czy Wielkiego Postu, szukaliśmy więc sposobów, jak można im pokazać ten mijający czas i owocnie go przeżywać.

Jednym z tych sposobów wypracowanych w Waszej rodzinie jest gra Tabu biblijne...

Ireneusz: Tak. Uwielbiamy planszówki w rodzinnym gronie. Wychowując, staramy się właściwie rozkładać akcenty między życiem codziennym w rodzinie a czasem spędzanym przed komputerem, który bardzo angażuje uwagę dzieci. Planszówki są dobrą formą zachęcenia do tego, żeby wspólnie spędzić czas poza ekranem. Nie tylko z nami, bo chłopcy w wolnym czasie sami też sięgają po gry. U nas się to sprawdza. A poza tym dzieci również chętnie wymyślają swoje gry, a często wręcz przewyższają nas kreatywnością. Anna: Stąd pojawił się pomysł, żeby stworzyć grę o tematyce biblijnej. I tak opracowaliśmy karty przybliżające zagadnienia ze Starego i z Nowego Testamentu. Najpierw graliśmy w najbliższej rodzinie, potem wśród znajomych. Gra zaczęła się cieszyć dużym powodzeniem, więc postanowiliśmy ją wydać.

Na czym polega stworzona przez Was gra?

Reklama

Anna: To gra karciana przeznaczona dla dowolnej liczby uczestników. Rozgrywa się ją drużynowo – jedna osoba ma za zadanie przedstawiać hasła swojej drużynie (potem, oczywiście, następuje zmiana). Zasady są podobne do tych w kalamburach, z tą różnicą, że tu używamy słów do określenia hasła, które musi odgadnąć nasza drużyna. Na karcie pojawiają się jednak słowa zakazane, których nie można wykorzystać, czyli słowa tabu. Na przykład: żeby określić hasło „apostoł”, nie można użyć słów: uczeń, Dwunastu, Jezus, Piotr i Jan. Trzeba więc być kreatywnym i wymyślić taki sposób, żeby nasza drużyna w ściśle określonym czasie odgadła jak najwięcej haseł.

A co z grupą wiekową? Biblia to trudne zagadnienia dla dzieci.

Ireneusz: Gra jest podzielona na trzy poziomy, co się wyraża w kolorach kart. Karty niebieskie – poziom najłatwiejszy, zielone – średni, czerwone – najtrudniejszy. Przy najtrudniejszych hasłach zamieściliśmy sigla biblijne, aby zachęcić do sięgnięcia do Pisma Świętego. To gra, która nie tyle czegoś uczy, ile zachęca, żeby nauczyć się samemu. Myślę, że gra jest ciekawa właśnie pod tym względem, że gramy w nią zarówno z dziećmi młodszymi i starszymi, jak i ze znajomymi. Wiemy też, że jest wykorzystywana przez młodzież na spotkaniach wspólnot czy tak po prostu z przyjaciółmi i rodziną.

Czy może być wykorzystywana również na katechezie szkolnej?

Reklama

Anna: Tak, jak najbardziej. Można podzielić klasę na dwie drużyny. Można zresztą grać w wielu różnych wariantach – w kółku, przy stole, drużynowo bądź indywidualnie. Gra jest kompaktowa, nie ma więc problemu, żeby zabrać ją ze sobą, gdziekolwiek się udajemy. Obejmuje 440 haseł na 220 kartach. Nie znudzi się więc szybko, a jeśli gra się w różnych grupach, skojarzenia z konkretnymi hasłami będą bardzo zróżnicowane, czasem kompletnie nieoczywiste. Zdarza się, że hasła wydają się banalnie proste, kiedy jednak dochodzą presja czasu i wynikający z tego stres, nagle można zapomnieć wszelkie potrzebne słowa. Śmiech w trakcie rozgrywki jest więc gwarantowany.

Czy są przewidziane nagrody dla zwycięskiej drużyny?

Ireneusz: Nie, to tak jak w zwyczajnych planszówkach. Raz wygrywa jedna drużyna, innym razem – kolejna. Instrukcja mówi, że gra kończy się po pięciu rundach, my jednak nie trzymamy się tego i często gramy do końca talii albo aż nam się znudzi. Można, oczywiście, urozmaicać sobie rozgrywki. Tu chodzi po prostu o dobrą zabawę i wejście w tematykę biblijną.

Na koniec proszę powiedzieć, czy praca nad grą wpłynęła na Wasze relacje rodzinne?

Anna: Myślę, że odwrotnie – to nasz styl życia i przeżywania wiary doprowadził do stworzenia gry. Wymyślanie haseł i porządkowanie ich, ustalanie kategorii – to była nasza wspólna praca, ale i przygoda, bo lubimy razem pracować. To zresztą niejedyny nasz projekt. Razem działamy też w internecie, tworząc przestrzeń o nazwie Drzewo Jessego w rodzinie, w której promujemy przeżywanie Adwentu z dziećmi. Jesteśmy przekonani, że jeśli coś się u nas sprawdza, to warto się tym dzielić z innymi.

2025-09-30 11:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kain

Przypowieść o siewcy z dzisiejszej niedzieli (Mt 13,1-23) bierze za przykład pracę rolnika. W Biblii protoplastą tego zawodu jest Kain: o nim mówi się jako o „uprawiającym rolę” (Rdz 4,2). Kain traktowany jest jako przeciwieństwo brata Abla, który był pasterzem trzód. Imię Kain oznacza „istotę nabytą lub stworzoną przez Boga”. Zabójstwo brata było tragicznym wydarzeniem, które na zawsze naznaczyło życie Kaina-rolnika, będącego odtąd symbolem przemocy, która opanowała najbardziej rozwinięte i złożone struktury społeczne. Głos Boga pomieszany z wołaniem krwi Abla dopadł sumienie Kaina: „Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!”. Ciąży nad nim sąd Boga, który wyrywa go z jego ziemi, czyniąc tułaczem i zbiegiem. A oto skrucha winowajcy: „Zbyt wielka jest kara moja, abym mógł ją znieść”. To jest właśnie moment, w którym Bóg bierze grzesznika pod swoją władzę: „O nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotnej pomsty doświadczy. Dał też Pan znamię Kainowi, aby go nie zabił nikt, kto go spotka”. Być może ten znak odwołuje się do tatuaży i fryzur, bądź innych symboli, które na starożytnym Bliskim Wschodzie wyróżniały różne plemiona i klany. W tym przypadku odnosiłby się do symbolu, który właściwy był Kenitom, plemieniu uznawanym za potomków Kaina. Oczywiście, dla autora biblijnego znak Kaina ma wartość religijną. Jest oznaką Bożej troski także o grzeszników. Po osądzeniu zabójcy Bóg nie zostawia go na łasce losu, lecz przyjmuje pod swoją opiekę, gdyż do Niego należy pomsta. Prorok Ezechiel odnosi następujące słowa do Boga: „Czyż tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci – wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie” (Ez 18,23.32).
CZYTAJ DALEJ

Jezus bierze chorego na bok. Nie słyszy on słów tłumu, a gesty Jezusa stają się dla niego czytelną mową

2026-01-20 10:32

[ TEMATY ]

rozważania

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pl.wikipedia.org

"Uzdrowienie głuchoniemego w Dekapolis", Bartholomeus Breenbergh, 1635

Uzdrowienie głuchoniemego w Dekapolis, Bartholomeus Breenbergh, 1635
Prorok Achiasz z Szilo spotyka Jeroboama na drodze poza Jerozolimą. Opowiadanie podkreśla samotność tej chwili. Są tylko we dwóch na polu. Jeroboam pochodzi z północy. Należy do domu Józefa. Nadzoruje prace publiczne Salomona. W tle narasta zmęczenie ciężarami państwa. Wzrasta gorycz ludu, niewidoczna z pałacu.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: Leon XIV rozwiązuje Papieską Komisję ds. Światowego Dnia Dziecka

Na mocy dokumentu noszącego datę 12 lutego Ojciec Święty postanowił rozwiązać Papieską Komisję ds. Światowego Dnia Dziecka - poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Została ona ustanowiona przez papieża Franciszka 20 listopada 2024 roku.

Jak czytamy, Leon XIV rozwiązuje Papieską Komisję ds. Światowego Dnia Dziecka działającą w ramach Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, a jej statury tracą moc. Uchylone zostają również wszelkie akty i regulacje przyjęte dotychczas przez Komitet Papieski, które tracą moc prawną w prawie kanonicznym i cywilnym. Przewodniczący, wiceprzewodniczący i inni członkowie Komitetu Papieskiego natychmiast zaprzestają pełnienia swoich funkcji. Dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia jest właściwa we wszystkich sprawach dotychczas przypisanych wyżej wymienionemu Komitetowi Papieskiemu. Jej prefekt zobowiązuje się do uregulowania zaległych rachunków Komitetu i przedłożenia Sekretariatowi ds. Gospodarki do zatwierdzenia końcowego bilansu likwidacyjnego oraz wszelkich decyzji dotyczących podziału pozostałych aktywów. Decyzja ta wchodzi w życie z chwilą ogłoszenia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję