Nie da się tej książki przeczytać jednym tchem, niemniej lektura opowiadań, zebranych w grubym, 900-stronicowym tomiszczu, o przygodach dr. Pawła Skórzewskiego się nie dłuży. Wszak to literatura przygodowa z nutą fantastyki i grozy, w której często nie wiadomo, co jest fikcją, a co prawdą. Akcja rozgrywa się od lat 70. XIX wieku do lat 40. XX wieku, a przygodami doktora można byłoby obdarować kilku innych bohaterów. Sporym atutem tej opowieści są techniczne aspekty dawnej medycyny – z fascynującymi detalami – bo to jej rozwój w ciekawych, choć trudnych czasach jest głównym wątkiem opowieści. Opowiadania Andrzej Pilipiuk – nazywający sam siebie niesłusznie wielkim grafomanem – pisał przez wiele lat. W tym zbiorze zdarzenia z udziałem lekarza są uporządkowane chronologicznie, co pozwala śledzić rozwój bohatera w różnych latach. Odgrywając często także role detektywa i odkrywcy, wyrusza on nawet w najdalszy zakątek dawnej Rzeczypospolitej, by zwalczać choroby trapiące ludzi. Do napisania pierwszego z opowiadań zainspirowała Pilipiuka wizyta w muzeum trądu w norweskim Bergen, dokumentującym historyczne badania nad chorobą, która w XIX wieku stała się prawdziwą plagą w tym mieście. Dużym atutem jest niezwykła forma wydania książki, nadająca jej urok dawnych ksiąg – ma barwione brzegi, nietuzinkowe ilustracje oraz starannie zaprojektowaną wyklejkę, o co zadbała spora grupa grafików.
Jestem głęboko przekonany, że treść książki, którą czytelnik trzyma w ręku, najpełniej jak to tylko możliwe odpowiada temu, co znalazłoby się w zapowiadanym przez samego Sheena dziele o demonach.
Wykorzystano w niej wyłącznie własne słowa arcybiskupa. Choć zostały spisane lub wypowiedziane mniej więcej pół wieku temu, dziś być może są jeszcze bardziej aktualne niż wtedy. Arcybiskup Fulton Sheen niewątpliwie miał dar proroczy, a wiele z jego proroctw się ziściło. W trakcie lektury czytelnik natknie się na kilka uwag redaktorskich, aczkolwiek starałem się ograniczyć je do minimum. Zrobiłem tak przede wszystkim dlatego, że znacznie bardziej
interesuje mnie to, co ma do powiedzenia Sheen, niż to, co
mam do powiedzenia ja. Jestem w tym względzie purystą. Nie
podoba mi się nawet przepis, który zezwala na skorzystanie
z „wyznaczonego pałkarza” w baseballu. Niektóre fragmenty
odrobinę wygładziłem, aby łatwiej się je czytało, ale dołożyłem wszelkich starań, aby ich treść zachować w jak najczystszej
formie.
Niemiec Mesut Özil trzyma trofeum Mistrzostw Świata FIFA zaprojektowany przez Gazzanigę
W niedzielę finałem Argentyna - Hiszpania zakończą się w Ameryce Północnej zmagania o najcenniejsze piłkarskie trofeum - Puchar Świata. Nagrodą dla najlepszej drużyny globu jest okazały puchar - mierzący 36 cm, wykonany z 18-karatowego złota i ważący nieco ponad sześć kilogramów.
Obecny puchar jest drugim w historii. Poprzednie trofeum - Puchar Julesa Rimeta - było dwa razy kradzione. Po raz pierwszy po zdobyciu przez Anglię mistrzostwa świata w 1966 roku zginęło z wystawy w tym kraju, a później zostało znalezione - jak podaje FIFA - przez psa o imieniu Pickles pod żywopłotem w południowym Londynie. Ponownie zostało skradzione z siedziby Brazylijskiej Konfederacji Piłkarskiej w 1983 roku po tym, jak Brazylia po zdobyciu go po raz trzeci w 1970 roku przejęła je na własność. Nigdy nie zostało odzyskane i powszechnie uważa się, że zostało przetopione.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.