Reklama

Niedziela w Warszawie

Zwyciężać dobrem

Chodziła na Msze św. odprawiane przez ks. Jerzego Popiełuszkę, była na pogrzebie zamordowanego kapłana oraz przez lata modliła się przy jego grobie. O tym, jakie owoce przyniosło jej oraz rodzinie wstawiennictwo błogosławionego, pisze specjalnie dla „Niedzieli” Hanna Latkowska.

Niedziela warszawska 42/2024, str. IV

[ TEMATY ]

bł. Jerzy Popiełuszko

Archiwum AL

Hanna Latkowska z Kubą i Borysem (pierwszy z prawej)

Hanna Latkowska z Kubą i Borysem (pierwszy z prawej)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kilkadziesiąt lat temu mieszkaliśmy na Żoliborzu w pobliżu kościoła św. Stanisława Kostki, gdzie Msze św. za Ojczyznę sprawował ks. Jerzy Popiełuszko. Pamiętam te tłumy modlące się z przejęciem za Polskę. Pamiętam kazania ks. Jerzego, który często, odwołując się do nauk kard. Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II, jasno i bez ogródek mówił o rzeczywistości, jaka nas otaczała. Mówił też o postawie, jaką my, Polacy i ludzie wierzący, mamy z ufnością przyjąć. To jego, głoszone za św. Pawłem, „Zło dobrem zwyciężaj” nie pozwalało nam zapomnieć, co jest esencją postawy autentycznie chrześcijańskiej i mobilizowało do zachowań szlachetnych w tamtej przygnębiającej, zakłamanej komunistycznej rzeczywistości.

Cześć, błaganie i...

40 lat temu wychodziłam ze szpitala z moją 2-miesięczną córeczką po operacji. Już było wiadomo, że stało się coś strasznego. Ciało ks. Jerzego zostało przewiezione do kościoła, który był wypełniony po brzegi ludźmi modlącymi się z wielką żałością. Wsadziliśmy córeczkę do wózka, wzięliśmy za rękę dwuletniego synka Kubusia i poszliśmy oddać hołd męczennikowi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nie spodziewaliśmy się, że będzie to oznaczać wielogodzinne czekanie w kolejce ludzi pragnących również pożegnać księdza. Było ciemno, zimno lub może w tych emocjach wydawało mi się, że jest bardzo zimno. Kiedy ksiądz zaginął, ludzie modlili się wytrwale w nadziei, że jednak odnajdzie się żywy. Lecz przyszedł ten szok potwornej rzeczywistości, ta ciemność…

Zobaczywszy nas z dwójką małych dzieci, oczekujący w kolejce kazali nam przesuwać się do przodu. I tak w niedługim czasie mogliśmy ks. Jerzemu oddać cześć i błagać go o ratunek dla Ojczyzny.

Oczywiście, byliśmy na pogrzebie księdza wśród morza innych ludzi i potem też, gdy Jan Paweł II modlił się na grobie ks. Jerzego.

... Świętych obcowanie

Nawiasem mówiąc, ja często, niemal codziennie, odbierając ze szkoły mojego najstarszego syna Borysa, przychodziłam na grób księdza i prosiłam go, by wspomógł wychowanie tego bardzo zdolnego, ale sprawiającego różne problemy chłopca, aby wyrósł na wartościowego człowieka. Co się rzeczywiście stało.

Lecz nie chcę tu wspominać błyskotliwej drogi życiowej Borysa. Chciałabym tylko przytoczyć taki mały epizod z jego życia, kiedy miał 20 lat i został młodym mężem swojej szkolnej miłości. Mieliśmy wówczas w sumie pięcioro dzieci i, oczywiście, się nam nie przelewało. Zmartwiona problemami finansowymi i tym, że nie bardzo jak mogę go wspomóc, spytałam Borysa: – No i jak wy teraz, tacy młodzi, na początku swoich studiów, sobie poradzicie? Mój syn, kontestujący stale nasz punkt widzenia, odpowiedział z miejsca: – Jak? Tak jak ty, mamo. A więc z Agnieszką (żoną) na kolana i... codzienny Różaniec z prośbą o prowadzenie.

Reklama

Byłam zachwycona. O cudowne świętych obcowanie! Przez te wszystkie lata ks. Jerzy nie zapomniał wesprzeć Borysa we właściwym rozumieniu tego, gdzie po pierwsze trzeba szukać wsparcia w życiu.

Modlitwa po angielsku

Kilka lat po śmierci ks. Jerzego miałam i ja przebłysk natchnienia Bożego w swoim życiu zawodowym, jak w praktyce zwyciężać dobrem zło. Rzuciłam wówczas pracę w PAN-ie i zaczęłam uczyć angielskiego bardzo zdolną młodzież w renomowanej szkole ogólnokształcącej. W czasie swojej poprzedniej pracy miałam taki wyjazd służbowy do Anglii, kiedy to przypadkowo trafiłam do szkoły. Ja, katoliczka z Polski, oglądałam z żałością, jak rozpoczyna się dzień nauki w angielskiej szkole. Był to czas, kiedy w Wielkiej Brytanii zaczynały się kłopoty z dziećmi przybyszów należących do innych kultur i zwłaszcza dziewczynki były narażone na niebezpieczne sytuacje.

Problem rozwiązywano w następujący sposób. Cała szkoła rozpoczynała wspólnie każdy dzień nauki, gromadząc się w auli. Pan dyrektor witał wszystkich, odczytywał z Biblii wybrany fragment i krótko go komentował, po czym wszyscy rozchodzili się na zajęcia. Nie musiałeś być chrześcijaninem, ale musiałeś poznać i respektować wartości i reguły życia, które od wieków kształtowały kulturę tego kraju. Było mi wówczas bardzo żal, że my, katolicy od wieków, nie stosujemy takiej metody w polskich szkołach, by rozwiązywać problemy z wielorako trudną naszą młodzieżą.

Reklama

I oto znalazłam się w szkole i tej na pozór bardzo pewnej siebie młodzieży opowiedziałam (oczywiście, po angielsku) o moich angielskich i własnych życiowych przeżyciach osoby, która dzień po dniu szukała Boga. Myślałam sobie: „Zło dobrem zwyciężaj”, a co jest lepszym orężem niż słowo Boże, niż modlitwa? Poprosiłam wszystkich, by na karteczkach anonimowo napisali, czy życzą sobie modlitwy rozpoczynającej lekcję, czy – nie. Zazwyczaj w poszczególnych klasach jedna lub dwie osoby nie chciały jej, a jednej lub dwu osobom było to obojętne. Przeważająca większość była na tak. Więc skoro mamy demokrację, mogliśmy podjąć modlitwę, oczywiście po angielsku, by nikt nie czynił mi zarzutów, że marnuję czas lekcji.

Kolejne owoce

Ta nasza krótka modlitwa przyniosła w niedługim czasie wspaniałe rezultaty: wyciszała wewnętrznie, podnosiła na duchu, uczyła wzajemnej solidarności i życzliwości, budowała naszą pełną otwartości i zaufania relację.

Kiedy po paru latach poprosiłam, żeby uczniowie napisali mi anonimowo, co dała im nasza wspólna modlitwa przed lekcją, wśród wielu poruszających serce odpowiedzi, których nie mogłabym tu zmieścić, były też takie: Nasza wspólna modlitwa nauczyła mnie odwagi cywilnej, nie boję się stanąć w klasie i odważnie zabrać głos w dyskusji, nie zważając na to, że mogę być odebrana/y przez kolegów w sposób lekceważący. Modlitwa dała mi odwagę bycia sobą, nauczyła mnie wewnętrznej wolności.

Wspieraj nas dalej!

Przez te wszystkie lata, codziennie, odmawiając w domu o godz. 15.00 Koronkę do Bożego Miłosierdzia, my, nasza rodzina, prosimy Boga przez wstawiennictwo ks. Jerzego Popiełuszki i, oczywiście, wielu innych polskich świętych, za Polskę, by była rzeczywistym królestwem Jezusa i Maryi.

Bardzo byśmy pragnęli, by dzisiaj, gdy rzeczywistość staje się zdumiewająco podobna do czasów minionych, my, Polacy, naśladując w praktyce ks. Jerzego, nie dali się zwyciężyć złu. Byśmy ceniąc wielce naszą chrześcijańską tradycję, zbudowaną również „krwią i blizną” naszych kapłanów, jasno i prosto w imię Chrystusa starali się odważnie zwyciężać zło w sobie i wokół siebie. Błogosławiony księże Jerzy, kochający Boga i Ojczyznę nade wszystko, pomóż nam!

Autorka jest nauczycielką, tłumaczką i członkiem ruchu apostolskiego Rodzina Rodzin. Mieszkała wraz z rodziną na Żoliborzu w latach 1977-1988.

2024-10-15 14:12

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

70. urodziny bł. ks. Popiełuszki

[ TEMATY ]

bł. Jerzy Popiełuszko

Łukasz Krzysztofka

70. urodziny bł. ks. Jerzego Popiełuszki uczczono w jego rodzinnych Okopach na Podlasiu. Uroczystości z udziałem przedstawicieli rządu, władz samorządowych, delegacji NSZZ „Solidarność”, kapłanów, sióstr zakonnych zgromadziły wielką rzeszę wiernych z całej Polski.

O tym, że ziemia suchowolska szczyci się, że tu właśnie się urodził, wychowywał, chodził do szkoły i znalazł u Boga wielką łaskę, iż zdobył się na trud odważnego głoszenia Ewangelii przypomniał w czasie Eucharystii abp Edward Ozorowski, arcybiskup senior archidiecezji białostockiej. Wspomniał także zmarłych rodziców bł. ks. Jerzego – Mariannę i Władysława Popiełuszków. – Pamiętamy chodzącego z pokorą ojca i matkę tak dzielną, która po śmierci syna nie załamała się, ale dalej promowała jego hasło. Tę prostą, zwykłą, ale jakże urokliwą kobietę, której policzki były jakby skórką chleba, a chusta, którą zawsze nosiła na sobie niczym kosz kwiatów, które rosną tu na polach i łąkach – mówił arcybiskup senior z Białegostoku.
CZYTAJ DALEJ

Chrystus prowadzi lud Boży ku odpoczynkowi, który pochodzi od Ojca

2026-08-16 09:20

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Paweł z kolei mówi o pysze, która rozrywa wspólnotę, i odwołuje się do zasady „nie ponad to, co napisane”. Pismo wyznacza miarę dla myślenia i oceniania. Kiedy wspólnota tę miarę traci, rodzi się wyniosłość. Grecki czasownik physioun opisuje nadęcie, które żyje pozorem wielkości. Na to nadęcie Apostoł ma jedno pytanie, zadane z rozbrajającą prostotą: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” To pytanie prowadzi do samego serca wiary. Wszystko jest darem. Nie przypadkiem Augustyn uczynił z niego jeden ze swoich ulubionych wersetów w sporze o łaskę. Kto pojął, że wszystko otrzymał, ten nie ma się już czym chlubić poza Dawcą. Ironia środkowej części tekstu ma cel leczniczy. Koryntianie zachowują się, jakby już doszli do królowania. Tymczasem droga apostoła prowadzi przez uniżenie, trud i wzgardę. Paweł sięga po obraz widowiska, greckiego theatron. Apostołowie są jak skazańcy wystawieni na pokaz światu, aniołom i ludziom. Obraz był aż nadto czytelny w świecie rzymskich aren, gdzie skazanych „na śmierć” (epithanatioi) wyprowadzano na koniec igrzysk. Tak odsłania się logika krzyża. Głosiciel Ewangelii niesie Pana ukrzyżowanego. Dlatego spotyka głód, pragnienie, poniżenie i ciężką pracę, a odpowiada błogosławieństwem, cierpliwością i łagodnym słowem.
CZYTAJ DALEJ

Polska żywność jest naszą marką. Ogólnopolskie Święto Dziękczynienia za plony na Jasnej Górze

2026-09-05 15:50

[ TEMATY ]

dożynki

Karol Porwich/Niedziela

Pod hasłem: „Do Maryi pierwszej nauczycielki” dziś na Jasnej Górze rozpocznie się Ogólnopolskie Święto Dziękczynienia za Plony. Pielgrzymkę Rolników zainauguruje sobotnia wieczorna Msza św. o godz. 19.00 w Bazylice. Eucharystii przewodniczyć będzie delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Rolników i Pszczelarzy biskup Leszek Leszkiewicz. Biskup podkreślił, że to doroczne spotkanie, to bardzo ważne wydarzenie, wyrażające wdzięczność Panu Bogu za plony.

- To tradycja, że na Jasnej Górze zbiera się cała Polska, ten świat rolniczy, wszyscy ci, którzy związani są z życiem na wioskach, którzy uprawiają pole, ale także ci, którzy wspierają modlitwami rolników. I myślę, że czymś ogromnie ważnym jest, żeby tutaj przy obrazie Matki Bożej powiedzieć Panu Bogu dziękujemy za plony, dziękujemy za to, że mamy chleb, że nie jesteśmy głodni. Dziękujemy za to, że na polskich stołach nie brakuje nam jedzenia - powiedział bp Leszkiewicz i zwrócił uwagę, że każdego roku przy okazji dożynek stara się przypominać o tym, by nie marnować żywności i chleba.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję