Reklama

Rodzina

Jak być seniorem i przeżyć

Niby mamy jakieś inicjatywy, ale nie są to rozwiązania szyte pod miarę tempa wzrostu liczby nestorów w najbliższych latach – mówi dr. hab. Piotr Szukalskim, demograf i gerontolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wojciech Dudkiewicz: Żyjemy dłużej?

Dr hab. Piotr Szukalski: Niekoniecznie. Choć życie wydłużało się nam nieprzerwanie przez ćwierć wieku, to od 2015 r. widzimy niepokojącą tendencję. Pomijając lata z pandemią COVID-19, kolejne przynoszą raz wydłużenie średniej życia, raz skrócenie, a w sumie – stagnację. Nie jest to, oczywiście, tylko polski problem. Tak dzieje się w wielu wysokorozwiniętych krajach. A zatem przyczyny nie są typowe tylko dla Polski.

Jakie to przyczyny?

Mamy do czynienia z coraz mniej korzystnym dla zdrowia stylem życia. Swoje robią otyłość, mało ruchu, używki, jedzenie wysoko przetworzonej żywności, podsypanej dużą ilością soli i cukru, siedzący tryb życia – prędzej czy później musi to doprowadzić do gorszego stanu zdrowia i skrócenia życia. Do zaawansowanego wieku zaczynają się też zbliżać pokolenia, które gdy wchodziły w dorosłość, intensywnie paliły – na lata 50., 60., 70. ubiegłego wieku przypadał bowiem szczyt mody na palenie. Ci, którzy przez lata intensywnie palili, częściej umierają niż poprzednicy. Ale przyczyną może być też wyczerpywanie rezerw systemu opieki zdrowotnej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Mamy coraz więcej ludzi starszych, coraz słabiej leczonych...

Czy lekarz, który przyjmuje pacjenta co 8-10 minut – z uwagi na to, że jest tak dużo seniorów – jest w stanie z nim porozmawiać, przeprowadzić wywiad, ustalić, czy się racjonalnie odżywia, itp.? Jeszcze 20 lat temu miał na to 15 minut. Dziś przychodzi pacjent z problemem i lekarz skupia się na problemie. Lata temu miałem lekarza rodzinnego, który każdą wizytę rozpoczynał od zmierzenia ciśnienia – w tej chwili już tego nie robi, bo wizyta jest skrócona o te kilka minut. Wcześniej mógł jakieś rzeczy wyłapać, jeśli go coś zaniepokoiło. Teraz nie, bo nie ma czasu na pomiar. Z uwagi na natężenie potrzeb koncentrujemy się na potrzebach bieżącej chwili, zamiast myśleć długofalowo.

Jedna czwarta polskiego społeczeństwa to seniorzy, tj. osoby powyżej 60 lat. To pokazuje wagę problemu: te osoby za chwilę będą wymagać pomocy.

Osób powyżej 60 lat jest w tej chwili ponad 26% ogółu, ale są też takie gminy – skrajne przypadki to Dubicze Cerkiewne i Orla w powiecie hajnowskim – gdzie ponad 40% osób ma ponad 60 lat, a 12-14% – ponad 80 lat. Z tej perspektywy starzenie się społeczeństwa to już nie jest problem, lecz dramat rzutujący na realne wybory. Ktoś powie: opieka zdrowotna jest neutralna, zróżnicowanie przestrzenne nie ma wpływu. Ależ ma, choć nie bezpośredni. Ma wpływ na obciążenie lekarzy rodzinnych. Tam, gdzie jest więcej seniorów, tam częściej chodzi się do lekarza. W stawkach otrzymywanych za obsługę pacjentów, zależnych od grupy wiekowej, uwzględniane są osoby starsze – 65+, ale nie są uwzględniani osobno nestorzy, osoby powyżej 80. roku życia. Z punktu widzenia potrzeb medycznych bycie starym i bardzo starym to zupełnie różne sytuacje.

Reklama

A inne usługi?

Usługi opiekuńczo-pielęgnacyjne to zadanie gminy. Na wsi podlaskiej, gdzie gros zatrudnionych pracuje w rolnictwie i nie płaci de facto podatku dochodowego, gminy mają niewielkie dochody, ledwie wystarczające na zapewnienie podstaw funkcjonowania. Ale często mają 35-40% osób w wieku emerytalnym i 8-10% 80-latków, nestorów, którzy wymagają usług opiekuńczo-pielęgnacyjnych. A nie ma się kto nimi zająć, bo ich dzieci np. od 30 lat mieszkają w Warszawie. I w tym momencie pojawia się problem: jest mała, biedna gmina, a duże zapotrzebowanie na usługi opiekuńczo-pielęgnacyjne. Wie Pan, jak się ten problem rozwiązuje?

Nie mam pojęcia.

Otóż przez niedostarczanie tych usług, nieinformowanie o nich, zniechęcanie do korzystania z nich. A jeśli już się je udostępnia, to w niewystarczającej liczbie godzin. Co prawda kilka lat temu pojawił się rządowy program „Opieka 75+” mający na celu zwiększenie nakładów na ten cel, obejmujący mniejsze gminy, ale nie rozwiązywało to problemu, bo dotyczyło tylko części procenta osób powyżej 75. roku życia.

I nadal nie rozwiązuje?

Zwłaszcza że w wielu środowiskach wiejskich występuje niechęć do zgłaszania potrzeb w gminie. Proszę się wczuć w rolę 80-letniej kobiety, która urodziła troje dzieci, a one wyemigrowały do wielkich miast. Idzie do urzędu gminy i mówi: potrzebuję opieki. Co to oznacza z jej perspektywy? Często pytanie: co ze mnie za matka, że tak wychowałam swoje dzieci? W małych tradycyjnych środowiskach wiejskich to przyznanie się do porażki życiowej.

Reklama

Ta sytuacja pokazuje raczej porażkę państwa i służb odpowiedzialnych za te sprawy...

Bardziej brak przygotowania do przemian zachodzących na naszych oczach, choćby w postaci transferów środków. Największe polskie miasta są bogate, rozwijają się głównie dzięki wysysaniu młodych z obszarów peryferyjnych. Skąd się bierze rozwój Krakowa, Wrocławia, Warszawy, Trójmiasta? Skąd się biorą ci młodzi ludzie, którzy tam są? Wielkie ośrodki wysysają te małe, niewiele dając w zamian. Jest „janosikowe”, ale niewspółmierne do osiąganych rzeczywistych korzyści.

Za osoby starsze uznaje się w Polsce ludzi powyżej 60. roku życia. A co z jeszcze starszymi, nestorami? Ten wiek np. brano pod uwagę, gdy obliczano starość demograficzną. Należałoby chyba podnieść tę granicę?

Wskazanie tej granicy jest przestarzałe, podobnie jak nazywanie 60-latków staruszkami. Najczęściej mówi się dziś o trzech kategoriach seniorów: 65-74 lata to tzw. młodzi starzy, 75-84 – starzy starzy i 85+ – najstarsi starzy. To jest podział stosowany w USA i Europie Zachodniej. My mamy niższą średnią życia, gorszy stan zdrowia, trzeba byłoby trochę obniżyć te granice. U nas się mówi, że osiemdziesiątka to jest granica późnej starości. Po tym wieku, według badań, zaczyna się dramatyczne przyspieszenie, jeśli chodzi o niekorzystne parametry zdrowotne, funkcjonalne itp.

Reklama

Co nam na ogół umyka?

Szybki wzrost liczby nestorów, który z pewnością będzie widoczny w Polsce za kilka lat – i to w drastyczny sposób. Mieliśmy tzw. powojenny wyż demograficzny – urodzonych w pierwszych kilkunastu latach po II wojnie światowej. Dziś najstarsi z nich mają niecałe 80 lat. Za 5-10 lat będziemy mieli dużą liczbę 80-latków, którzy mają specyficzne potrzeby zdrowotne, opiekuńcze. Niby coś wdrażamy – jest ustawa o szczególnej opiece geriatrycznej wprowadzona w ubiegłym roku, są programy rządowe, które mają ułatwić gminom opiekę nad osobami starszymi, teraz jest mowa o bonie opiekuńczym, który ma być podobno realizowany, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. Wolałbym wiedzieć, dla jakiej liczby osób jest wprowadzony, a jest to przedstawiane dość mgliście. Niby mamy jakieś inicjatywy, ale nie są to rozwiązania szyte pod miarę tempa wzrostu liczby nestorów w najbliższych latach.

Jakie działania w takim razie trzeba podjąć?

Działania są już spóźnione o kilkanaście lat. Wtedy pojawiła się propozycja obniżenia składki rentowej o 2%. I pomysł, żeby zamiast obniżania składki na ubezpieczenie społeczne przekształcić jej część w składkę na ubezpieczenie pielęgnacyjne, które miałoby zapewnić opiekę nad osobami zależnymi, głównie bardzo starymi. W pewnym wieku nie jest się w stanie posprzątać, umyć się itd., ktoś musi pomóc. I te kilkanaście lat temu przespaliśmy to. W tamtych realiach demograficznych składka byłaby zapewne wyższa niż wydatki, można było ją skumulować. Dziś mielibyśmy kapitał umożliwiający nam oczekiwanie chwili, gdy środki płynące ze składek nie wystarczą na opiekę nad wielką liczbą nestorów.

A potem nic się w tej sprawie nie działo?

Niewiele. Jeszcze raz odbyła się debata na temat wprowadzenia ubezpieczenia pielęgnacyjnego, ale spaliła na panewce, bo wiązałoby się to z wprowadzeniem nowej składki, inaczej mówiąc – podwyższeniem obciążeń. Który polityk wyrazi zgodę na to, żeby ludzie mieli niższe zarobki?

Reklama

Teraz oczekuje się, że seniorzy nie zachorują, będą zdrowi?

Że nie będą mieć nadmiernych oczekiwań wobec sektora publicznego. To błąd, bo 70-, 80-latkowie są lepiej wykształceni, mają większą świadomość swoich praw niż ich równolatkowie sprzed lat, mają też świadome dzieci. Jesteśmy w błędnym kole. A koło jest jeszcze bardziej błędne, niż nam się wydaje, bo nawet jeśli bon opiekuńczy zostanie wprowadzony, nawet jeśli znajdą się na to pieniądze, potrzebni są jeszcze usługodawcy – ludzie, którzy będą chętni do wykonywania niewdzięcznej pracy. A chętnych nie widać.

Bon to przełom?

Mógłby nim być, ale pod warunkiem, że zapewnione zostaną na to odpowiednio duże środki i stworzony zostanie wolny rynek usług opiekuńczo-pielęgnacyjnych – że znajdzie się wystarczająco duża liczba chętnych do świadczenia usług odpowiedniej jakości. Podobnie jak uchwalona w ubiegłym roku ustawa o szczególnej opiece geriatrycznej, która przewiduje w perspektywie kilku lat utworzenie w każdym powiecie przychodni geriatrycznej. Tu też barierą będą braki kadrowe. Gdy w skali kraju jest kilkaset osób, które mają specjalizację z geriatrii, z czego mniej niż połowa pracuje jako geriatrzy, pojawi się problem, kto ma w tych przychodniach pracować.

Z tego punktu widzenia 60-, 65-latek to młody człowiek, który, niestety, w końcu też się zestarzeje.

Do 75. roku życia nie demonizujmy starości! Dopiero w wieku 75-80 lat zaczynają się pojawiać rzeczywiste problemy prowadzące do ograniczenia aktywności. Na przykład nietrzymanie moczu dotyczy co trzeciej kobiety w zaawansowanym wieku. Co robią w takim przypadku? Nie wychodzą z domu, wychodzą na krótko albo świadomie 2-3 godziny przed wyjściem unikają picia czegokolwiek. Ograniczają kontakty społeczne albo zaburzają gospodarkę mikroelementami, płynami limfatycznymi, co – jeśli robi się to regularnie – prowadzi do odwodnienia, zbyt wysokiego stężenia różnych składników itd. Pojawiają się także problemy z ciśnieniem, nerkami i wątrobą... Zaawansowana starość to prawdziwy, lecz słabo dostrzegany problem. Dziś 80-latkowie to jeden na dwudziestu Polaków, a za ćwierć wieku będzie jeden na dziesięciu.

Dr hab. Piotr Szukalski - profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego, pracownik Katedry Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej UŁ. Od 2008 r. członek z wyboru Komitetu Prognoz Polskiej Akademii Nauk i Komitetu Nauk Demograficznych PAN.

2024-04-26 13:42

Oceń: +10 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Patronowie trzeciego wieku

Telewizja Polska pokazała niedawno bardzo ciekawy felieton na temat niespotykanego wydarzenia w Poznaniu z udziałem seniorów w roli głównej. Włodarze miasta oddali klucze ludziom w podeszłym wieku. Czy zdarzenie to miało znaczenie tylko symboliczne? A może seniorzy coraz częściej będą przejmować odpowiedzialność za otaczający świat?

Niewątpliwie przemiany demograficzne to dzisiaj – jak mawiał klasyk – najoczywistsza oczywistość. W polskim społeczeństwie będzie przybywać seniorów z każdym rokiem. Jeśli tendencje się nie odwrócą, w stosunkowo niedalekiej przyszłości będziemy się musieli martwić nie tylko o wysokość emerytur, ale także o wydolność całego systemu. Byłoby też trudno mówić o przejmowaniu przez seniorów odpowiedzialności za otaczający świat. Biologia nie pozostawia cienia wątpliwości: ludzie starsi częściej zapadają na choroby związane z wiekiem, a nawet gdy są zdrowi, pojawiają się u nich problemy z ruchem czy sprawnym myśleniem. Zatem przewrotnie postawione pytanie o przejmowanie odpowiedzialności tak naprawdę powinno być odwrócone. Słowem – czy osoby młode, które dzisiaj sprawują władzę, mają dość wyobraźni, by przygotować się na wzrost liczby seniorów w naszym społeczeństwie? Czy jako społeczeństwo jesteśmy na tyle odpowiedzialni, by już dzisiaj przygotować się na nieuchronne przemiany struktury społecznej w naszym kraju? Nie można wszak powiedzieć, że nic się nie dzieje. Jak grzyby po deszczu powstają w całej Polsce uniwersytety trzeciego wieku. Rodzą się też kolejne inicjatywy, które za sprawą dobrej edukacji skutecznie uświadamiają nieuchronność pewnych procesów. Niestety, to wszystko wydaje się dalece niewystarczające. Kuleje u nas nie tylko edukacja, ale – przede wszystkim – służba zdrowia, a chyba wszystkim nam zależy, by polskie szpitale nie pełniły funkcji hospicjów, choć takie wrażenie w niektórych przypadkach można odnieść. Tygodnik „Niedziela” chce przejąć choćby niewielki fragment odpowiedzialności przynależnej wszystkim podmiotom życia społecznego. Jednym z dowodów jest m.in. „Dodatek nie tylko dla Seniora”. Jako pismo katolickie mamy do zagospodarowania specyficzną przestrzeń, dlatego, wywiązując się z obowiązków, pokazujemy Seniorom drogowskazy: biblijnych patronów i bł. Jana Pawła II. To prawdziwi patronowie trzeciego wieku.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: Leon XIV zamieszka w pomieszczeniach swoich poprzedników

2026-01-31 11:35

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Tama66/pixabay.com

Spekulacje na temat przyszłych prywatnych apartamentów papieża dobiegły końca: czy Leon XIV będzie mieszkał bezpośrednio pod dachem Pałacu Apostolskiego, czy w tradycyjnym apartamencie papieskim poniżej? „Papież zamierza wykorzystać pokoje należące do jego poprzedników jako kwatery mieszkalne dla siebie i swoich najbliższych współpracowników” - powiedział rzecznik Watykanu Matteo Bruni w rozmowie z austriacką agencją katolicką Kathpress.

Apartamenty obejmują pomieszczenia, gdzie mieszkali najbliżsi współpracownicy papieża, a także trzecie piętro. Piętro niżej znajduje się prywatna biblioteka papieska, gdzie Następca św. Piotra przyjmuje na audiencjach zwierzchników państw i rządów oraz inne osobistości.
CZYTAJ DALEJ

Anioł o twarzy... premier Włoch. Zamieszanie po odnowieniu fresku w bazylice

2026-02-01 08:10

[ TEMATY ]

anioł

Giorgia Meloni

Premier Włoch

La Repubblica/Pixabay

Czy anioł na fresku przypomina premier Włoch

Czy anioł na fresku przypomina premier Włoch

Premier Włoch Giorgia Meloni stwierdziła w sobotę, że nie przypomina anioła. Tak na portalu społecznościowym odniosła się do polemiki, jaka wybuchła, gdy odkryto, że anioł stanowiący dekorację marmurowej rzeźby po konserwacji w bazylice w Rzymie ma jej twarz. Rząd i władze kościelne zapowiedziały kontrole.

O dużym podobieństwie oblicza anioła do twarzy szefowej rządu w historycznej rzymskiej bazylice San Lorenzo in Lucina poinformował w sobotę dziennik „La Repubblica”. Jak wyjaśnił, wizerunek szefowej rządu ma figura anioła na fresku wokół marmurowej rzeźby przedstawiającej króla Włoch Humberta II.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję