Od początku towarzyszyła nam myśl, że chcemy trafić do wszystkich zmęczonych życiem – wyjaśniają członkowie wspólnoty. – Sam plakat, mężczyzna i kobieta leżący na trawie i wskazujący na niebo, to bezpośrednie nawiązanie do Psalmu 23: „Pan jest moim pasterzem”. Przekaz miał być jasny: to Bóg daje wytchnienie, niczego mi nie brakuje, kiedy jestem z Nim.
Ukojenie
Ruah to taka „dorosła” wersja dość znanych już młodszym torunianom warsztatów Talitha kum. Były sygnały, że sporo osób czekało na tę odsłonę wydarzenia. Tym bardziej, że gdzie się nie obejrzeć, potrzeby są ogromne. – Myślę że osoby 36+ sporo już w życiu przeszły, doświadczyły różnych trudności, rozczarowań i są tym zmęczone. Często same, bez Boga, dźwigały niemałe ciężary życia. Liczyłam, że zechcą zobaczyć, czy Pan może im coś zaoferować – mówi Ania, jedna z koordynatorów, a zarazem odpowiedzialna za sobotnie spotkanie. Nie sposób temu zaprzeczyć.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Rodzina
Reklama
Gdy w dzień Pięćdziesiątnicy stanął Piotr i zaczął głosić, nawróciły się trzy tysiące ludzi. Chciałoby się widzieć także dziś podobne statystyki. Po ludzku oczywiście. Lecz gdy ten sam Duch ma przyjść jak wicher w Toruniu, spokojnie mieszczą się wszyscy w gościnnych progach franciszkańskiego wieczernika. I okazuje się, że nie mają być tłumy, a rodzina; że prawdziwie zachwycają nie sukcesy statystyczne, lecz miłość i relacja. I że tak wygląda szczęście w Bogu: czas spędzony z drugim człowiekiem, czas wzajemnego słuchania swoich historii, czas zadawania pytań Bogu i słuchania odpowiedzi. Czyli właśnie to, czego deficyt mamy na co dzień. Oksana, jedna z uczestniczek, przyznaje: – Chciałam poznać nowych ludzi, bo ostatnio czuję się samotnie. Nie ukrywa przy tym, że przywiodła ją ciekawość. Ale ostatecznie było to prawdziwe spotkanie: – Byłam mile zaskoczona serdecznością i przyjaźnią napotkanych osób, jak również wzruszona historiami, które od nich usłyszałam. Zostały głęboko w moim sercu i wciąż jeszcze je rozważam. Myślę, że spotkani tu ludzie naprawdę starają się szukać Boga. Bo ja właśnie zobaczyłam Go w ich oczach.
Duch modlitwy
– Udział w warsztatach Ruah uświadomił mi, czym jest i jak się objawia Boża miłość do człowieka – opowiada Katarzyna. Także ona przyznaje, że ten czas obudził w niej chęć przynależności do wspólnoty chrześcijańskiej. Okazuje się, że mocą łaski Bożej można było tego zasmakować niemal od razu. – Czuć było tam ducha głębokiej modlitwy – dzieli się Piotr, członek diakonii rekolekcyjnej. – Praktycznie od razu udało się nam zawiązać wspólnotę, co jest wielkim darem, gdy rekolekcje trwają jeden dzień. Każdy moment nawet we mnie, posługującym i znającym następujące po sobie elementy spotkania, rodził nowe owoce. I dodaje jeszcze: – Dzień był długi, ale... kiedy to minęło? (śmiech). Taki jest nasz Bóg! Może dać odpocząć w długi, wypełniony po brzegi dzień i może budować swój Kościół także w kameralnych wieczernikach, gdzie łatwiej o intymność z Nim. On nie działa na chybił trafił, ale zawsze wysyła imienne zaproszenia.
Warsztaty Ruah odbyły się 13 maja w klasztorze Ojców Franciszkanów na Podgórzu.