Biblii w naszych domach nie jest tak źle. Chyba nie ma już domu, gdzie nie byłoby Pisma Świętego. Problem jest z lekturą. Czytanie Biblii nie jest powszechnym nawykiem, mimo stałych zachęt
i apeli. Zwykle perykopy ewangeliczne słyszymy podczas Mszy św. w kościele. A przecież po Słowo Boże można sięgać i w domu, i w pracy, i w szkole. Codzienna lektura jest
w tradycji biblijnej czymś zwyczajnym. W historii Izraela przez długie wieki źródłem literatury była tylko Biblia. Z niej uczono się czytać i pisać. Ona też była podręcznikiem wychowania,
pobożności i patriotyzmu. Także w pierwszych wiekach chrześcijaństwa znajdujemy zachęty do osobistej lektury Pisma Świętego, co przy rzadkości ksiąg w owym czasie budzi zdumienie. Później
zakonnicy za filar swojego życia duchowego taktowali czytanie Pisma Świętego. Lektura Biblii jest zatem zadaniem na całe życie. Naszym celem powinno być poznanie Słowa Bożego, łącznie z księgami,
które mogą okazać się mało ciekawe czy zbyt trudne w charakterze historycznym lub teologicznym. Należy jednak pamiętać, że skoro Bóg zechciał, aby powstało tyle ksiąg, to wszystkie są do czytania.
A gdy czegoś nie rozumiemy, to rzecz jasna zwracajmy się z wątpliwościami do Jezusa. W atmosferze modlitwy na pewno uda nam się rozwikłać niejedną trudność. "Idźmy z Biblią przez życie.
Bądźmy z nią w zażyłości. Przylgnijmy do niej. Nie wypuszczajmy jej z rąk. Nie odkładajmy na bok, pamiętając, że każdy dzień, w którym nie bierzemy do ręki Biblii, to dzień stracony".
Wędrówka od góry Hor ku Morzu Czerwonemu prowadzi na drogę okrężną, bo ziemia Edomu zamyka przejście. Lud traci cierpliwość. To późna faza pustyni. Zmęczenie szybko zmienia się w szemranie. Powraca zdanie: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli?”. Pojawia się też pogarda dla manny: „pokarm mizerny”. Tekst odpowiada obrazem, że Pan zsyła węże „o jadzie palącym”. W hebrajskim stoi tu słowo powiązane z rdzeniem „palić” (śārāf), stąd tradycyjne „węże serafiny”. Ukąszenie obnaża bezradność. Wyznanie winy brzmi krótko: „Zgrzeszyliśmy”. Mojżesz modli się za lud. Odpowiedź Boga zaskakuje. Wizerunek węża ma stanąć wysoko na palu. Hebrajskie „sztandar, znak” to nēs. Wzrok podniesiony z ziemi przestaje krążyć wokół zagrożenia. Spojrzenie staje się aktem posłuszeństwa wobec słowa Boga. Nie ma tu miejsca na magię przedmiotu. Księga Mądrości dopowie później, że ratunek przychodzi od Boga, a znak jedynie kieruje ku Niemu (Mdr 16,6-7). Równie ważna pozostaje historia po latach. Król Ezechiasz rozbija „węża miedzianego”, bo lud pali mu kadzidło (2 Krl 18,4). Znak łatwo przechodzi w kult rzeczy. W samym brzmieniu hebrajskim pojawia się gra słów: wąż (naḥāš) i miedź (neḥōšet); stąd nazwa „Nehusztan”. Najstarsza lektura chrześcijańska widzi w tym typ krzyża. Justyn Męczennik łączy węża wyniesionego na palu z tajemnicą krzyża w „Dialogu z Tryfonem” (rozdz. 91). Augustyn, komentując słowa Jezusa o wężu z pustyni, tłumaczy ukąszenia jako grzechy, a węża wyniesionego jako śmierć Pana, na którą patrzy wiara.
1. Organizatorem konkursu jest Instytut Niedziela, z siedzibą w Częstochowie przy ul. 3 maja 12, prowadzący portal niedziela.pl (dalej: „Organizator”).
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.