Reklama

Niedziela w Warszawie

Powrót do normalności

Dlaczego niektórzy ludzie zniknęli z kościoła? O czym rozmawiali podczas wizyt? Czy na te pytania odpowiedziała kolęda w warszawskich diecezjach, która po pandemicznej przerwie odbyła się już w formie tradycyjnej...

Niedziela warszawska 8/2023, str. IV

[ TEMATY ]

kolęda

Bożena Sztanjer/Niedziela

Po dwóch latach przerwy pandemicznej kapłani ponownie poszli do mieszkań wiernych z błogosławieństwem

Po dwóch latach przerwy pandemicznej kapłani ponownie poszli do mieszkań wiernych z błogosławieństwem

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wróciliśmy do normalności! I wszyscy – i my, i nasi parafianie – jesteśmy z tego zadowoleni – mówi ks. Kazimierz Gniedziejko, proboszcz parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Józefowie k. Otwocka. – Wszyscy chcemy wreszcie zapomnieć – i zapominamy o pandemii.

W tym miejscu warto przypomnieć, że po 2 latach obostrzeń, gdy wizyty duszpasterskie były wyraźnie ograniczone, w tym roku kolęda mogła odbyć się jak dawniej. Od proboszczów zależało czy odwiedzą wszystkich parafian w domach, czy tylko tych, którzy ich wcześniej zaprosili. Niezależnie od tego wyboru – jak relacjonują kolędujący duszpasterze – obie strony: wierni i kapłani odetchnęli z ulgą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Od drzwi do drzwi

Ale trudno zapomnieć o jej skutkach, które wciąż dają o sobie znać. Jeden z nich to niższa frekwencja w kościołach. Dostrzega ją ks. Dariusz Skwarski, proboszcz parafii Przemienienia Pańskiego w Tłuszczu. M.in. stąd wybór kolędowania: od domu do domu, od drzwi do drzwi. – Może przy okazji dowiemy się, dlaczego niektórzy zniknęli z kościoła? – zapowiadał jeszcze w starym roku.

Odpływu wiernych nie dostrzega ks. Grzegorz Kozicki, proboszcz podwarszawskiej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Starych Babicach. Do kościoła przychodzi więcej osób niż przed pandemią, co może jednak wynikać z rozrastania się parafii w jej starszej części.

Reklama

W Starych Babicach duszpasterze nie chodzili od drzwi do drzwi. – Chodziliśmy na zaproszenia – telefonicznie, osobiste – mówi ks. Kozicki. – To dobry wybór, idziemy do rodzin, które sobie tej wizyty życzą. Nie czujemy się intruzami. Zawsze można było nas zaprosić. Nikt nie powie, że przyjął nas z grzeczności czy łaski.

Na zaproszenie

Parafia Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu, prowadzona przez zgromadzenie księży misjonarzy, jest specyficzna. Mieszka tu wielu przyjezdnych, często zmieniają się, wielu zostawia mieszkanie i stale przebywa poza Warszawa. Proboszcz ks. Bartosz Pikul CM – dla którego było to pierwsze kolędowanie (wcześniej długo przebywał zagranicą) – odwiedził ze współpracownikami ponad 600 mieszkań.

Kolędowali na zaproszenie. W każdej klatce wywiesili harmonogram dnia w czasie kolędy, trzeba było tylko zadzwonić i zgłosić. Szukanie po blokach i domach chętnych nie miało wielkiego sensu.

O czym rozmawiało się podczas wizyt? – Chodziło mi o przełamywanie lodów, które narosły w ostatnim czasie – mówi ks. Pikul. – Bo wiadomo, jaka była propaganda antykościelna, jak byliśmy i jesteśmy spotwarzani. Dobrze, żeby wierni zobaczyli zwykłego, dobrego człowieka, który nie jest za bardzo wścibski, który przychodzi z błogosławieństwem. I to jest najważniejsze.

Nie za długo

Kolędowanie to także przygody. Warszawski dominikanin o. Krzysztof Pałys opowiedział na Facebooku, jak w jednym z mieszkań otworzył mu i zaprosił do wspólnej modlitwy pan Mirosław, w pyle roboczym, zatrudniony do poważnego remontu. Mężczyźnie udało się zrobić ołtarzyk z tego, co miał.

– Staję w zachwycie nad kreatywnością pana Mirosława. Pan Jezus w codzienności – skomentował dominikanin.

Reklama

Inny duchowny wizytujący od drzwi do drzwi trafił do mieszkania, gdzie zaproszono go z wielką estymą. Nigdzie nie zobaczył ołtarzyka, nie było też krzyża. Dopiero na pytające spojrzenie, gospodarze w średnim wieku powiedzieli, że nie są wyznawcami Chrystusa, ale chętnie porozmawiają z księdzem. Porozmawiali sobie, ale nie za długo.

Mało sympatyczną przygodę w czasie wizyty duszpasterskiej miał wikariusz z jednej z praskich parafii. – Było ciemno, potknął się, przewrócił tak nieszczęśliwie, że złamał nogę – mówi ze smutkiem jego proboszcz. W dalszych wizytach duszpasterskich parafię musieli wesprzeć zaprzyjaźnieni zakonnicy.

Z wyjątkiem apostatów

Kolęda w parafii Świętego Stefana Króla Wyznawcy na Mokotowie trwała dłużej niż gdzie indziej. Parafia nie jest rozległa, ale obejmuje niemal 150 bloków. Duchowni wizytowali wszystkich, z wyjątkiem apostatów.

– Ludzie chcą rozmawiać o swoich problemach, rodziny, zdrowotnych, trudności, ale np. o polityce bardzo rzadko – mówi ks. Robert Tomasik. Odmowy były, wielokrotnie, choć prawidłowości, że są to te osoby, które wcześniej zapraszały księdza nie da się zauważyć.

Przyjemne odmowy nie są? – Odmowy są bliskie temu, co było doświadczeniem Świętej Rodziny w Betlejem, ale to nas nie zniechęca, wręcz przeciwnie – mówi ks. Robert Tomasik. – Opieramy się na Bogu, a nie na sympatycznych przyjęciach ze strony ludzi.

W czasie wizyt w parafii w Starych Babicach rozmawiało się o sprawach codziennych – co nowego słychać, itd., o tym, że warto – jeśli nie ma przeszkód – zawrzeć sakramentalnych związek, a jeśli są przeszkody, jak je pokonać.

Reklama

– Znamy się dobrze z zasiedziałymi parafianami – mówi proboszcz ks. Grzegorz Kozicki. – Z rozmów z ludźmi wyraźnie wynika, że potrzebują bycia bliżej Boga. Może to jest wynik pandemii, sytuacja wojny, która rozgrywa się w pobliżu?

Powrót do normalności

W Józefowie w ostatnim roku ludzie powoli wracali do kościoła. Wrócili ci, którzy wcześniej woleli zostać w domach.

– Odwiedziliśmy nieco mniej mieszkań, choć hołdowaliśmy zasadzie mądrej kolędy – chodzenia od domu do domu – ale zaangażowanie ludzi, a nawet ofiarność jest większa. Ofiarność – o 30% – oblicza proboszcz ks. Kazimierz Gniedziejko.

Ks. Dariuszowi Skwarskiemu z parafii w Tłuszczu, który przy okazji kolędy, chciał zbadać, dlaczego niektórzy zniknęli z kościoła, udało się to połowicznie. W dwóch odwiedzili 1200-1300 mieszkań. Duża część osób ucieszyła się, że to – po dwóch latach – powrót do normalności, że brakowało im tego błogosławieństwa dla nich, dla ich rodzin, dla domu.

– Części z tych parafian, którzy zniknęli z widoku, nie spotkałem. Część mówiła, że działa przyzwyczajenie – wygodniej było oglądać transmisję Mszy św. w telewizji. A jeszcze inni, że bez większego powodu – mówi.

Czy nieobecni przyjęli zaproszenie do powrotu do kościoła na Msze św.? – Mam nadzieję, że niektórzy przyjmą. Jedną rodzinę już widziałem w kościele – mówi ks. Dariusz Skwarski.

2023-02-14 13:48

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Po kolędzie

Niedziela rzeszowska 2/2015, str. 4-5

[ TEMATY ]

sztuka

kolęda

Arkadiusz Bednarczyk

Sięgająca czasów antyku praktyka składania sobie życzeń i obdarowywania się drobiazgami z początkiem każdego miesiąca (tzw. kalend) legła u podstaw duszpasterskiej kolędy.

Założenia wizyty duszpasterskiej były zupełnie proste – ustawodawstwo kościelne mówi, iż „kapłani winni poznawać parafian, w tym osoby chore, ubogie, samotne, uczestniczyć w ich troskach i wspierać ich w trudach, a małżonkom i rodzinom pomagać w wypełnianiu ich powołania”. Jest to więc przede wszystkim spotkanie kapłana z parafianami, bliższe ich poznanie, nie tylko na Mszy, gdzie w anonimowym zwykle tłumie trudno nawiązać bardziej osobiste relacje. Kapłani wędrujący po kolędzie wiele lat temu starali się wykorzeniać panujące – zwłaszcza na polskiej wsi – zabobony związane z okresem Bożego Narodzenia. Niepiśmiennych ludzi uczono „Ojcze nasz”, przygotowywano także do spowiedzi i komunii wielkanocnej. I choć wymiar duszpasterski kolędy zawsze stawiany był na pierwszym planie, to w czasach średniowiecza „kolęda” traktowana była również jako okazja do zbiórki środków, z których utrzymywali się plebani (dawni proboszczowie). Od trzynastego stulecia „kolęda” zaliczana była bowiem, obok ofiar z Mszy św. (tzw. mesznego) chrztów, ślubów i pogrzebów do uposażenia duchownych w środki niezbędne do utrzymania się. Na jednym z synodów, jaki odbył się w szesnastym stuleciu, piętnowano zdarzające się praktyki, iż plebani i wikariusze odmawiają komunii wielkanocnej tym z parafian, którzy nie uiścili kolędy. Z kolei inny, lokalny synod zabronił w ogóle przyjmowania ofiar podczas kolędy. W osiemnastowiecznej publicystyce kościelnej przeciwnikom kolędy odpowiadano, by zechcieli zauważać charytatywną działalność Kościoła, na którą także potrzeba było przecież środków. Pisali więc kościelni publicyści, aby osoby niechętne kolędzie baczyły, że Kościół wielokroć więcej oddaje wiernym niż podczas kolędy bierze... Abp Bernard Maciejowski w swoim liście pasterskim z początku siedemnastego stulecia dawał ówczesnym kapłanom pewne wytyczne, dzięki którym możemy poznać, jak ta wizyta duszpasterska odbywała się ponad czterysta lat temu. Dowiadujemy się więc, że wizytę kapłana ubranego w komżę i stułę obwieszczano sygnałem dzwonka, a przy wejściu do każdego domu zakrystianin śpiewał początkowe zwrotki kolędy. Samotnych, biednych, żebraków, a także panny samotnie wychowujące dzieci kapłani winni pocieszać, a także zastanowić się, jak zaradzić ich potrzebom materialnym i duchowym...
CZYTAJ DALEJ

Jakie są kazania na Mszy świętej trydenckiej?

2026-07-31 10:33

[ TEMATY ]

Wałbrzych

diecezja świdnicka

Msza trydencka

ks. Wojciech Pawlina

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Wojciech Pawlina, wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, podczas homilii w wałbrzyskim sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Kapłan opiekuje się wspólnotami związanymi z liturgią trydencką w Wałbrzychu i Kłodzku.

Ks. Wojciech Pawlina, wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, podczas homilii w wałbrzyskim sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Kapłan opiekuje się wspólnotami związanymi z liturgią trydencką w Wałbrzychu i Kłodzku.

Jeden z czytelników Niedzieli Świdnickiej, komentując relację z wałbrzyskiej Mszy św. sprawowanej w klasycznym rycie rzymskim, zapytał: „Ciekawe, jakie są kazania?”. Odpowiadamy, sięgając do homilii ks. Wojciecha Pawliny wygłoszonej 19 lipca w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej.

Łacina, cisza, kapłan zwrócony w stronę ołtarza – to elementy liturgii, które przyciągają uwagę osób po raz pierwszy uczestniczących we Mszy św. w rycie trydenckim. Pojawia się jednak praktyczne pytanie: czy kazanie również wygłaszane jest po łacinie? Nie. Homilia rozpoczyna się i kończy znakiem krzyża, ale głoszona jest w języku polskim. Wcześniej kapłan odczytuje po polsku tłumaczenie Ewangelii, a bezpośrednio przed kazaniem podaje ogłoszenia duszpasterskie.
CZYTAJ DALEJ

Łódzki męczennik Powstania Warszawskiego

2026-08-01 08:57

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Łódzka katedra - miejsce spoczynku Sługi Bożego ks. Tadeusza Burzyńskiego - kapelana Armii Krajowej

Łódzka katedra - miejsce spoczynku Sługi Bożego ks. Tadeusza Burzyńskiego - kapelana Armii Krajowej

W tym roku przypada 82. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego – jednego z najważniejszych i najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Polski XX wieku. Zryw rozpoczął się 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17.00, przechodząc do historii jako „Godzina W”. Wśród tysięcy jego uczestników byli również mieszkańcy Łodzi, a wśród nich młody kapłan Archidiecezji Łódzkiej – Sługa Boży ks. Tadeusz Burzyński.

W Powstaniu Warszawskim uczestniczyło kilka tysięcy łodzian. Wśród najbardziej znanych byli gen. Franciszek Pfeiffer „Radwan”, dowódca Obwodu I Śródmieście Armii Krajowej, harcmistrzyni Maria Wocalewska, zamordowana przez Niemców działaczka Pogotowia Harcerek, oraz piętnastoletnia łączniczka Barbara Nazdrowicz, która poległa podczas walk. W gronie bohaterów znalazł się także trzydziestoletni ks. Tadeusz Burzyński – kapłan Archidiecezji Łódzkiej pełniący posługę kapelana Armii Krajowej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję