Reklama

Niedziela plus

Prezes w sutannie

O tym, że wiara w połączeniu z treningiem to doskonały przepis na sukces sportowy, opowiada ks. Paweł Guminiak.

Niedziela Plus 19/2022, str. II

[ TEMATY ]

piłka nożna

Zdjęcia: Akademia ZKS Olimpia Elbląg

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kamil Krasowski: Ksiądz prezesem klubu piłkarskiego... Takie sytuacje nie zdarzają się co dzień. Pewnie wielu zachodzi w głowę i zadaje sobie pytanie, jak to możliwe (uśmiech).

Ks. Paweł Guminiak: Na pewno jest to niecodzienna sytuacja, jednak z piłką związany jestem od zawsze. Piłka to moje życie. Jest również jedną z form duszpasterskich, które stosowałem i obecnie stosuję, grając i trenując z ministrantami i innymi osobami. Zresztą w pierwszej parafii, w której posługiwałem, powstał Parafialny Klub Sportowy „Rafael”, który „pozbierał” młodych ludzi z osiedla, i muszę powiedzieć, że naprawdę dobrze się rozwijaliśmy. To było w 2004 r. Po 2-3 latach zostaliśmy zaproszeni do połączenia sił z klubem Olimpia 2004 Elbląg. Trenowało w nim naprawdę dużo dzieci i młodzieży. Z klasy B dotarliśmy do IV ligi. W 2008 r. zostałem wybrany na prezesa klubu, a z zespołem awansowaliśmy nawet do III ligi. Od tego się zaczęło. W pewnym momencie ze strony tej historycznej Olimpii Elbląg padła propozycja, aby przeprowadzić fuzję obu klubów. Stało się to w 2012 r. Dzięki wsparciu ludzi, którzy byli i są wokół mnie, podjęliśmy tę rękawicę i to trwa do dziś. Obecnie klub funkcjonuje na poziomie II ligi i gromadzi sporą grupę, bo nawet 500 dzieci, które z nami trenują.

Reklama

Zacznijmy jednak od początku. Jako młody chłopak grał Ksiądz w III-ligowej drużynie. Nie wiązał Ksiądz wtedy swoich życiowych planów z futbolem?

Na pewno było to już w miarę profesjonalne, bo zdarzało mi się występować na poziomie seniorskim, ale Pan Bóg miał inne plany na moje życie. Oczywiście, wcześniej byłem ministrantem i lektorem w katedrze w Kwidzynie, skąd pochodzę. Codziennie rano byłem na Mszy św., mój dzień wypełniały szkoła i treningi. I tak to funkcjonowało. W niedzielę też musiałem to połączyć z Mszą św., zwłaszcza gdy graliśmy na wyjazdach, co spotykało się z różnymi reakcjami, chociaż w późniejszym etapie wielu kolegów razem ze mną uczestniczyło w takich wyjściach na niedzielną Eucharystię. Wszystko się zmieniło, gdy jeden z kolegów źle skończył z powodu narkotyków i po maturze odszedł z tego świata. To dało mi impuls do zastanowienia się, co w życiu należy robić. Sprawiło też, że wybrałem drogę kapłaństwa, bo chciałem szukać sposobności, by pomagać osobom, które potrzebują i szukają pomocy. Droga powołania, włączenie w nią sportu i działania konkretnego ośrodka, który będzie wspomagał osoby uzależnione – to był na pewno jakiś kierunek, który wewnętrznie mnie zainspirował. Zrezygnowałem ze studiów i w 1997 r. wstąpiłem do seminarium. Święcenia kapłańskie przyjąłem w 2003 r.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czym jest dla Księdza powołanie?

Jest zrealizowaniem drogi, którą człowiek ma wytyczoną przed sobą. Najtrudniej jest ją rozeznać – czy to kapłaństwo, małżeństwo czy życie w samotności. Najważniejsze jednak, żeby to, co człowiek robi, wykonywać jak najlepiej – w pierwszej kolejności dla swojego dobra i swojego zbawienia, ale też dla tych, którzy są wokół. Jako kapłan odpowiadam nie tylko za siebie, ale również za ludzi, którzy zostali mi powierzeni. Ktoś, kto zostaje mężem, ojcem, odpowiada za swoją rodzinę, żeby wszystko było dobrze już tu, na ziemi, i przed Panem Bogiem. To jest powołanie, realizacja tego, co człowiek rozeznał w swoim życiu.

Reklama

Jako prezes najpierw Olimpii 2004 Elbląg i już po fuzji z drugą Olimpią odniósł Ksiądz wiele sukcesów sportowych. Jaki jest Księdza „przepis” na prowadzenie klubu piłkarskiego?

Na pewno muszą być plan i cierpliwość w jego realizacji. Planu nie uda się zrealizować, jeśli człowiek za szybko i za często zmienia pewne działania. Efektów nie ma od razu. Nawet gdy przychodzą niepowodzenia, trzeba wierzyć w swój plan i wytrwale dążyć do celu. Nie stworzy się piłkarza w ciągu roku, potrzeba co najmniej 10 lat szkolenia, żeby się cieszyć z efektów. Dodatkowo zawodnik musi spotkać na swojej drodze odpowiednich ludzi, którzy go poprowadzą. Porównuję to do wiary. Celem życia człowieka wierzącego powinno być osiągnięcie zbawienia. To nie jest tak, że „pstryk” – i człowiek się zbawia. Potrzeba wielu lat cierpliwości, pracy nad sobą, żeby coś osiągnąć. Tak samo jest w sporcie. Wiara może bardzo pomagać w sporcie, żeby osiągnąć cel. Ludzie, którzy żyją wiarą, mogą dłużej uprawiać sport, bo często nie niszczą swojego pozasportowego życia.

Dzisiaj Akademia Olimpii jest bardzo rozwinięta i dużo młodych chłopaków gra w Olimpii Elbląg. To zostało dostrzeżone przez PKN Orlen, z którym ostatnio podpisaliśmy umowę.

Jest Ksiądz pomysłodawcą mistrzostw Polski ministrantów w piłce nożnej. Czy sport to dobre „narzędzie” ewangelizacji?

To ministranci z Klubu Sportowego „Rafael” zmobilizowali mnie, żeby taką rywalizację zorganizować. Pierwsze takie mistrzostwa odbyły się w Elblągu, a w rozgrywkach wzięło udział ok. 50 drużyn. Dzisiaj to się rozrosło do ok. 120 drużyn w samych finałach. Wcześniej w każdej diecezji są eliminacje, a najlepsi przyjeżdżają na mistrzostwa, które odbywają się w różnych miejscach Polski. W takich eliminacjach, a później w finałach bierze udział wiele tysięcy ministrantów. W tym roku odbędzie się 17. edycja tego wydarzenia.

Myślę, że sport to dobre narzędzie ewangelizacji. Tu bezpośrednio dociera się do człowieka. W połączeniu z wiarą i z odpowiednim życiem można osiągnąć sukces sportowy. Lepsze prowadzenie, stawianie sobie wymagań, doskonalenie się, stawanie się coraz lepszym – sport i wiara mają tu pewne podobieństwo. Wiara to też jest jakaś droga i trzeba się na niej doskonalić, aby osiągnąć sukces. Kto nie ćwiczy i nie pracuje, tak jak w sporcie, sukcesów w wierze nie uzyskuje.

Jakie są Księdza nie tylko sportowe plany i marzenia?

Na pewno jest to wewnętrzna chęć nieustannego działania. Nieraz jest tak, że człowiek przez różne rzeczy, sytuacje czy osoby może się wypalać. A mnie chodzi o to, żeby się nigdy nie wypalić – to jest takie moje marzenie (uśmiech). Dążę do tego w życiu sportowym, prywatnym, religijnym, życiu wiary i byciu księdzem. Chciałbym, żeby w moim życiu były zawsze nowe impulsy do działania w każdym aspekcie.

2022-05-02 11:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szef UEFA: straty związane z pandemią wywołują u mnie bezsenność

Prezydent Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) Aleksander Ceferin przyznał, że podczas pandemii koronawirusa zdarzają mu się bezsenne noce. Słoweńcowi ochota na sen przechodzi w związku z myśleniem o olbrzymich stratach finansowych związanych z wstrzymaniem rywalizacji.

Europejskie ligi krajowe oraz międzynarodowe rozgrywki klubowe organizowane przez UEFA zostały wstrzymane z powodu pandemii w marcu. W wypadku niektórych państw podjęto już decyzję o przedwczesnym zakończeniu sezonu, w Niemczech wznowiono już rywalizację, a kilka innych krajów szykuje się do pójścia w ich ślady, choć w większości nie mają jeszcze potwierdzonej dokładnej daty. Możliwe, że w niektórych przypadkach sezon wydłuży się w związku z tym do sierpnia, kiedy ruszyć miały już rozgrywki 2020/21.
CZYTAJ DALEJ

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które przestały chodzić do Kościoła?

2026-08-07 21:15

[ TEMATY ]

Kościół

dziecko

rodzice

UPJPII

Adobe Stock

Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….

Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
CZYTAJ DALEJ

Papież na „Anioł Pański”: w każdej sytuacji Jezus nas nie opuszcza

2026-08-09 12:15

[ TEMATY ]

Watykan

Leon XIV

Vatican Media

Nie popadajmy w rozpacz, nawet kiedy czujemy się bezradni wobec problemów, gdyż w każdej sytuacji Jezus nas nie opuszcza, jeśli z pokorą przyjmiemy Go do naszego życia. Mówił o tym Leon XIV w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, którą odmówił z wiernymi zgromadzonymi na Placu św. Piotra w Watykanie.

Komentując fragment Ewangelii o Jezusie, który na Jeziorze Galilejskim przychodzi do uczniów pośród burzy, krocząc po wodzie, papież zwrócił uwagę, że Jego uczniowie „stają bezradni i przerażeni wobec groźby fal i przeciwnego wiatru”. Jednak „obecność Pana wszystko zmienia: Piotr potrafi nawet uczynić kilka kroków po falach w Jego stronę; potem jednak ogarnia go lęk, zaczyna tonąć, a Jezus go ratuje”. Kiedy zaś burza ustaje, z serc uczniów spontanicznie wypływa wyznanie wiary: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym!”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję