Reklama

Kościół

Sen o pokoju

Mieszkają razem od ponad miesiąca – polskie i ukraińskie rodziny. Jak wygląda ich nowe, wspólne życie? Co jest trudne? Jak chcą przeżywać święta Wielkiejnocy?

Niedziela Ogólnopolska 16/2022, str. 34-35

[ TEMATY ]

Wielkanoc

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Agnieszka i Wojciech Zalewowie z córką Olą i 6-letnią Ewą z Ukrainy

Agnieszka i Wojciech Zalewowie z córką Olą i 6-letnią Ewą z Ukrainy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Monika i Bartek, małżonkowie z niespełna rocznym synkiem Jasiem, przyjęli w swoim krakowskim mieszkaniu w bloku dwie siostry – Maszę i Halinę z ich dziećmi – 2-letnią Julianką i 2-miesięcznym Aleksandrem. Gniazdko niedużej młodej rodziny stało się nagle domem dla czterech dorosłych osób i trójki dzieci.

Agnieszka i Wojciech Zalewowie z trzema pociechami: Ignacym, Hanią i Olą zaprosili do swojego podkrakowskiego domu Nastię z 6-letnią Ewą. Przedszkolaki od początku się zastanawiały: „Czy to nasza koleżanka, a może nowa siostra?”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Z przymusu

To nie były zwykłe odwiedziny. To spotkanie z ludźmi, którzy niechętnie opuścili swój dom i wcale nie chcieli być w twoim, jednocześnie nie pragnąc bardziej niczego innego. To, czego teraz potrzebują, to bezpieczny kąt, poduszka, miejsce, gdzie mogą śnić o pokoju...

Halinę i Maszę wojna zastała w Drohobyczu. Kobiety wolały zostać z rodziną, ale mężowie nie zgodzili się na ich pozostanie podczas wojny na ukraińskiej ziemi. Powiedzieli żonom, że mogą wojnę przeczekać – ale w Polsce.

Reklama

Nie potrafiąc zbyt sprawnie prowadzić samochodu, niepewnie wsiadły w hybrydę i jechały naokoło, do przejścia granicznego w Hrebennem, gdzie jest specjalna kolejka dla matek z małymi dziećmi. Gdy po przejechaniu setek kilometrów znalazły się w bezpiecznym miejscu, w Polsce, padły ze zmęczenia. Pod granicę przyjechali znajomi znajomych i zastąpili je za kierownicą.

– Zadzwonił do nas pewien ksiądz i powiedział, że jadą do Krakowa młode kobiety z dwójką dzieci. Mieliśmy im znaleźć jakiś tymczasowy dom, jednak nikt nie chciał ich przyjąć. W końcu z frustracji, ale i wczuwając się w sytuację młodych mam, bo przecież sami jesteśmy rodzicami małego chłopca, uznaliśmy z mężem, że dziewczyny mogą się zatrzymać u nas – mówi Monika.

Uchodźcy, goście, znajomi...

Do niedawna małżonkowie mieli do dyspozycji sypialnię, salon i kącik Jasia. Przed przyjazdem uchodźców Monika i Bartek przenieśli się do jednego pokoju – dwa pozostałe oddali swoim gościom. – Najtrudniejsza była dla nas organizacja dnia. A tę właściwie dyktują dzieci. Kto kiedy je, kto kiedy się kąpie, kto gotuje – mówi Monika. Dziecięca mata gości teraz trzy małe szkraby. – Julianka nie odstępuje swojej mamy na krok, chociaż jest już u nas tak długo... Z kolei Jaś bardzo przyspieszył w rozwoju, w towarzystwie małych dzieci zaczął raczkować – dodaje krakowianka. A trzy mamy stały się małą wspólnotą. W marzeniach, lękach, nadziejach i troskach... – Nie jestem w stanie ci wytłumaczyć, jakim cudem się rozumiemy, ale rozmawiamy o wszystkim: o wojnie, o wychowaniu dzieci, a nawet o tym, jak się czasem kłócimy z naszymi mężami. Razem chodzimy na spacery i do kościoła, dziewczyny są grekokatoliczkami – wyjaśnia Monika.

Reklama

Święta Wielkanocne będą spędzać w jeszcze większym gronie – u rodziców Bartka, którzy też przyjęli do swojego domu uchodźców: babcię, córkę i wnuczkę (urodzoną dzień przed wybuchem wojny). Wszyscy mają świadomość, że nic nie jest w stanie zastąpić doświadczenia rodzinnych świąt.

A co dalej?

Masza i Halina zamierzają jechać do Włoch, do kuzynki. Na razie jednak postanowiły przeczekać... W krakowskim mieszkaniu mogą zostać ok. miesiąca. – Kiedy się okazało, że dziewczyny wolą zostać w Polsce, bo tu jest lepsza pomoc dla uchodźców, musieliśmy się z mężem zastanowić, czy jesteśmy w stanie podjąć się tego obowiązku przez kolejne tygodnie. Na początku działaliśmy z serca, spontanicznie, potem trzeba było to przemyśleć. Czy podołamy psychicznie? Uznaliśmy, że jeszcze miesiąc – tak. Później, w razie potrzeby, znajdziemy im nowy kąt – stwierdza Monika i dodaje: – Jest nadzieja, że wojna szybko się skończy. Jeśli pojawi się sygnał, że tam jest bezpiecznie, dziewczyny wrócą do siebie. Na tym się opieramy, ciągle mając nadzieję na cud...

Gorzka rzeczywistość

– Ukraińcy teraz mówią między sobą taki żart: obecnie wszystkie drzwi są otwarte, ale nie chcesz wejść przez żadne, bo wolisz zostać w swoim w domu. Może 1% ludzi skorzystało z okazji, żeby wyrwać się za granicę za chlebem, może niektórzy już to planowali, ale 99% Ukraińców chce wrócić na Ukrainę, to nasza ziemia – podkreśla Nastia, nauczycielka języka chińskiego, nowa mieszkanka domu państwa Zalewów.

Reklama

Anastazja z kraju wyjeżdżała sporadycznie, w celach służbowych lub turystycznych. 24 lutego, w dniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, miała wsiąść do samolotu do Włoch, polecieć w podróż po inspiracje (chce zostać stylistką i otworzyć sklep z ubraniami). Niedługo później pakowała już siebie i córkę i przemierzała ciężką drogę z Kijowa do Czarnochowic pod Wieliczką.

Dom otworzyli dla nich Agnieszka i Wojtek z dziećmi. Rodzina z Domowego Kościoła, z duchem gościnności i sercem do pomagania. – Nie mamy bariery przed obcymi, uznaliśmy, że taki sposób wsparcia uchodźców będzie dla nas najbardziej naturalny... – zaznacza Wojciech. – Wyprowadziliśmy się z sypialni do gabinetu, Nastia i Ewa mają teraz swój pokój z łazienką – dodaje Agnieszka.

Pomimo ciepłego przyjęcia Anastazja po przyjeździe do państwa Zalewów była zdezorientowana i przestraszona. – Mówiła jednego dnia, że pojedzie do Belgii, innego, że do Szwecji. My zapewniliśmy ją, że nie musi się spieszyć i podejmować gwałtownych decyzji – wspomina Wojciech.

Ostatecznie Nastia z Ewą postanowiły zostać w Polsce. Dzielna mama pozyskuje kolejnych uczniów, którym daje lekcje języka chińskiego przez internet, mając nadzieję, że jak najszybciej wynajmie mieszkanie i się usamodzielni. Trudności w załatwieniu potrzebnych formalności sprawia jednak... brak pieczątki. – Nastia przekroczyła granicę za okazaniem dowodu osobistego i nie dostała potwierdzenia wjazdu z datą, które jest potrzebne np. do bezpłatnego korzystania z komunikacji miejskiej czy z magazynów z darami – wyjaśnia Aga. – Próbujemy jej jakoś pomóc – dodaje.

Wdzięczność

– Dziękuję Bogu za tę rodzinę. Powiedziałyśmy sobie z Agnieszką, że będziemy przyjaciółkami do końca życia. Dziękuję Polsce i Polakom, którzy nas chronią przed rosyjskimi rakietami i bombami. Rosjanie nie są naszymi braćmi, oni nas zabijają, a Polska nas chroni, mnie i moje dziecko, w objęciach tej rodziny – wyznaje Nastia. Dodaje, że dobrze się tu czuje, ale chce wrócić na Ukrainę: – Miałam bardzo szczęśliwe życie, z mężem i córką. Mąż prowadził małą firmę sprzedającą ubrania. Już nie ma do czego wracać, nasze miasteczko na obrzeżach Kijowa nie istnieje... Zbliżające się Święta Wielkanocne chce już spędzić „na swoim”, zwłaszcza ze względu na córkę Ewę. – Tegoroczny Wielki Post na pewno zapisze się w naszej pamięci. W liceum Sióstr Augustianek, w którym uczę, ojciec powiedział na kazaniu, żebyśmy w tym roku zrobili coś, co nas zaboli. Zachęcał, byśmy wyszli ze swojej strefy komfortu. Oddałam swoją sypialnię, część domu, intymność. To mnie na początku bolało, ale gdy widzę, jak Nastia osiąga wewnętrzny spokój, wiem, że było warto – kończy swoją wypowiedź Agnieszka.

2022-04-12 12:20

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież udzielił błogosławieństwa "Urbi et orbi"

[ TEMATY ]

Franciszek

Wielkanoc

Graziako

"Chodźcie i zobaczcie!" - zachęcał papież Franciszek słowami Ewangelii wszystkich wiernych do głębokiego przeżycia radosnej wiadomości o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. W orędziu wielkanocnym wygłoszonym dziś z Loggii Błogosławieństw bazyliki św. Piotra, Ojciec Święty odniósł się do sytuacji w najbardziej zapalnych punktach świata, prosząc dla nich o pokój i pojednanie. Udzielił też świątecznego błogosławieństwa "Urbi et Orbi" (Miastu i Światu).

Oto polski tekst orędzia papieskiego: „Chrystus zmartwychwstał, chodźcie i zobaczcie!” Drodzy bracia i siostry, Dobrych i świętych świąt Zmartwychwstania Pańskiego! W Kościele na całym świecie rozbrzmiewa wieść anioła przekazana kobietom: „Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał... Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał” (Mt 28,5-6). Nie lękajcie się! Jest to uwieńczenie Ewangelii, jest to Dobra Nowina w pełnym tego słowa znaczeniu: Jezus, ukrzyżowany, zmartwychwstał! Wydarzenie to leży u podstaw naszej wiary i naszej nadziei: gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, to chrześcijaństwo straciłoby swoją wartość; cała misja Kościoła wyczerpałaby swój rozmach, bo to stąd ona wyszła i nieustannie wychodzi. Orędzie, jakie chrześcijanie niosą światu, jest następujące: Jezus, Miłość wcielona, umarł na krzyżu za nasze grzechy, ale Bóg Ojciec wskrzesił Go i uczynił Go Panem życia i śmierci. W Jezusie miłość pokonała nienawiść, miłosierdzie – grzech, dobro zwyciężyło zło, prawda – kłamstwo, a życie – śmierć. Dlatego mówimy wszystkim: „Chodźcie i zobaczcie!”. W każdej ludzkiej sytuacji, naznaczonej kruchością, grzechem i śmiercią, Dobra Nowina jest nie tylko słowem, ale także świadectwem miłości bezinteresownej i wiernej: jest wyjściem z siebie, aby udać się na spotkanie drugiego i być blisko tych, którzy zostali zranieni przez życie, jest dzieleniem się z tymi, którym brakuje tego, co niezbędne, jest trwaniem u boku tych, którzy są chorzy, starzy lub wykluczeni... „Chodźcie i zobaczcie!”. Miłość jest silniejsza, Miłość daje życie, Miłość sprawia, że na pustyni rozkwita nadzieja. Z tą radosną pewnością w sercu zwracamy się dziś do Ciebie, Zmartwychwstały Panie! Pomóż nam szukać Ciebie, abyśmy wszyscy mogli Cię spotkać, wiedzieć, że mamy Ojca i nie czuć się jak sieroty; abyśmy mogli Cię kochać i wielbić.
CZYTAJ DALEJ

Człowiek nie musi sam dźwigać życia. Może wejść w szkołę Serca Jezusa

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Ten fragment należy do części Izajasza nazywanej niekiedy wielką apokalipsą. Słychać w niej modlitwę wspólnoty żyjącej pośród ucisku. Droga sprawiedliwego zostaje nazwana prostą. Sprawiedliwy idzie drogą wierności wobec Boga. Pan sam wyrównuje mu ścieżkę. Już tu pojawia się ważna prawda. Wierność nie jest tylko wysiłkiem człowieka. Jest także dziełem łaski. Wersety o nocy oraz poranku wyrażają duchowe czuwanie. Dusza tęskni za Bogiem nocą. Duch szuka Go od świtu. Człowiek żyje więc oczekiwaniem na rozstrzygnięcia Pana. Jego „wyroki” nie są groźbą samą w sobie. Są przejawem Bożego ładu, który porządkuje świat. Werset 12 dodaje, że Pan ustanawia pokój oraz spełnia dzieła swego ludu. Nawet to dobro, które człowiek rozpoznaje jako swoje, ostatecznie pochodzi od Boga. Kolejny obraz jest bardzo przejmujący. Wspólnota porównuje siebie do kobiety rodzącej. Był ból. Było napięcie. Nie było wybawienia z ludzkiej siły. Taki obraz uczy pokory. Człowiek nie rodzi zbawienia sam. Dlatego szczytem fragmentu jest obietnica: „Ożyją Twoi umarli”. Biblia rzadko mówi tak wyraźnie o zmartwychwstaniu. Rosa staje się tu znakiem Bożej mocy życia. W ziemi suchej rosa ocala roślinę o świcie. U Izajasza ta sama rosa dosięga prochu śmierci. Ziemia „wyda zmarłych”, jakby otworzyła łono dla nowego życia. Nadzieja obejmuje więc nie tylko los wspólnoty. Obejmuje także los pojedynczego człowieka. Dobra nowina jest ogromna. Pan potrafi podnieść nawet z prochu. Cierpliwe trwanie przy Nim nie kończy się pustką.
CZYTAJ DALEJ

Messi kąpie niemowlaka Yamala w wanience. Zdjęcie sprzed 18 lat viralem w internecie

2026-07-17 08:13

[ TEMATY ]

mistrzostwa świata

Lionel Messi

Lamine Yamal

x.com/eurofootcom, Pixabay

Lionel Messi kąpie niemowlaka Lamina Yamala

Lionel Messi kąpie niemowlaka Lamina Yamala

Piłkarz reprezentacji Hiszpanii Lamine Yamal w niedzielę spełni swoje marzenie i w finale mistrzostw świata zmierzy się ze swoim idolem i wielkim poprzednikiem w Barcelonie - Lionelem Messim. Argentyńczyk jest od niego ponad dwukrotnie starszy. Połączyło ich zdjęcie wykonane 18 lat temu.

W 2008 roku Barcelona we współpracy z katalońskim dziennikiem „Sport” i organizacją UNICEF stworzyła kalendarz charytatywny. Dwa lata temu cały świat obiegły zdjęcia, na których widać jak Messi trzyma w rękach i kąpie małego Yamala, który miał wówczas kilka miesięcy. Wszystko zaczęło się od tego, że ojciec Yamala - Mounir Nasraoui - udostępnił je w poście na Instagramie podczas Euro 2024.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję