Reklama

Rodzina

Cyfrowy ślad rodzinny

Rodzina w sieci nie jest nowym tematem, wciąż jednak pozostaje aktualnym wyzwaniem. Opowiadamy w niej naszą historię, mając najlepsze intencje, ale życie w globalnej wiosce nie jest bajką. Warto je wciąż poznawać, aby żyć długo i szczęśliwie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Internet to narzędzie. Nawet jeśli czasami imituje nam realny świat, wirtualna przestrzeń ma swoje twarde reguły, które wyznaczają nasze możliwości poruszania się w sieci.

Wirtualny storytelling

Sprawa jest naprawdę istotna. Globalna wioska zmieniła nasze relacyjne strategie. Kiedyś zapraszaliśmy znajomych do domu na kawę, aby się spotkać, porozmawiać, wspólnie pooglądać zdjęcia z wakacji, zobaczyć, jak dzieci urosły. Teraz przenieśliśmy się do sieci. To głównie z netu dowiadujemy się, że ten czy ów, bliski lub daleki obchodzi urodziny, imieniny, był tam a tam, jest z kimś w związku, ożenił się, ma dziecko... To w ekranie smartfona pojawia się info, co twój internetowy znajomy zjadł na śniadanie, co oglądał, czytał, jakie zaczął lub skończył studia, czy jest „za” czy „przeciw” i w ogóle gdzie on teraz jest. O tempora, o mores! Czasy się zmieniają, obyczaje ewaluują, nawet język potwierdza zmianę, która w nas zachodzi. Powrót do epoki analogowej nie jest możliwy i tak naprawdę nie byłby uzasadniony. Kluczowe jest natomiast to, by wiedzieć, jakie jest nasze prywatne know-how korzystania z sieci.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Globalna wioska wymaga od nas konkretnych umiejętności

Reklama

Internet i społeczeństwo stopiły się na dobre i na złe, tworząc nierozerwalny team. I choć sporo mówi się o stratach w relacjach interpersonalnych, to ludzkość wiele zyskała dzięki cyfryzacji – wszelkie poniesione szkody zatem nie zdołają zatrzymać tej machiny. Postęp jednak nie zawsze jest równoznaczny z łatwością. Nawet jeśli tak nam się wydaje, to „automat” nie widzi człowieka z jego wrażliwością, potrzebami czy lękami, koncentrując się na algorytmach. „Tak się teraz robi” – brzmi jedno ze sztandarowych haseł globalnej wioski. Mogę nie znać powodów, dlaczego „tak się robi” i bazować tylko na własnych domysłach, mogę również nie wiedzieć, czy „to, co się robi”, faktycznie mi pasuje czy nie, ale skoro wszyscy „tak robią”, to widocznie tak trzeba. Tymczasem wyłączenie trybu „samodzielnego myślenia w połączeniu z osobistą odpowiedzialnością” może przynieść więcej szkody niż pożytku. Systemy mają to do siebie, że trzeba umieć z nich korzystać. Bez tej wiedzy i umiejętności stają się bezużyteczne lub wręcz niebezpieczne. W sieci łatwiej o hejt, kradzież wizerunku, a nawet tożsamości. Dlatego nie warto oddawać nikomu swojej decyzyjności, trzeba chronić przed nadużyciami siebie i swoją rodzinę. Kluczowa jest permanentna edukacja dorosłych i dzieci, abyśmy poruszali się w wirtualnej przestrzeni bez szwanku dla siebie i innych.

Internet „pamięta” wszystko

To już frazes, ale w necie nic nie ginie. Każda nasza aktywność zostawia cyfrowy ślad... na wieki. Nawet jeśli nie pojmujemy tej prawdy w całej pełni, fakty nie pozostawiają wątpliwości. Ochrona danych osobowych na czele z prawem do zapomnienia – realizowanym przez żądanie usunięcia swoich danych – również nie przynosi satysfakcjonujących skutków. „Wypisanie się” z mediów społecznościowych ma skutek dopiero od teraz, a twoje dotychczasowe „printy”, tj. zdjęcia czy wpisy na blogach i portalach społecznościowych, są do odnalezienia. Nie chodzi tu tylko o speców od wirtualnej przestrzeni. Wystarczy, że ktoś zrobił zrzut ekranu, udostępnił twój post, zapisał u siebie w kompie. Informacje raz wrzucone do netu zaczynają żyć własnym życiem, na które zwykle już nie masz wpływu, a na pewno o wiele słabszy, niż chciałbyś mieć. Dlatego warto zadbać o właściwe ustawienia prywatności.

Nie mam nic do ukrycia...

Bez wątpienia internetowe okno na świat poszerzyło nam życiową przestrzeń. Ludzkość patrzy przez nie od prawie pół wieku, my ciut krócej, ale polubiliśmy je równie mocno jak reszta świata. Jedni z nas czują się w nim swojsko i lekko, innym aż włos na głowie się jeży, że tak w ogóle można, tudzież uchodzi. Lajkujemy systematycznie wszyscy. Bynajmniej nie jest to o odsądzaniu kogokolwiek od czci i wiary ani o tym, że jeśli jesteś uczciwy, to nie musisz się z niczym kryć i pokazujesz, co chcesz. Tu raczej chodzi o świadomość, kto w „okienko” patrzy, czyli komu udostępniamy informacje o nas i naszych bliskich vel dalekich. A jednocześnie o naszą odpowiedzialność za to, co wrzucamy w „okienko” i jakie mogą być koleje losów tych materiałów i ludzi, których wizerunki udostępniamy jednym kliknięciem w przepastnych czeluściach internetu. Zagrożenia pojawiające się w związku z publikacją naszych opinii, zdjęć, informacji, których autentyczność nie zawsze sprawdzamy, są bardzo realne. Dlatego każdy powinien odróżniać świat wirtualny od realnego, znać zasady bezpiecznego korzystania z przestrzeni wirtualnej oraz stosować się do nich, bo kiedy ślepy prowadzi ślepego, obaj wpadną w dół i jeszcze pociągną za sobą dzieci.

Można zgubić dziecko w sieci

Przygoda dziecka w mediach społecznościowych (cyfrowe narodziny) zaczyna się zwykle dzięki jego rodzicom w ciągu pierwszych 6 miesięcy po narodzeniu. Swoją radość z bycia mamą/tatą obwieszczają światu, udostępniając zdjęcia swojej pociechy w internecie. Badania potwierdzają, że rocznie rodzice udostępniają na swoim koncie internetowym (znajomym i klik-znajomym, czyli de facto nieznajomym) 72 fotki i 24 filmy ze swoim dzieckiem na pierwszym planie. Czasami to jest 200 osób (niekiedy więcej), a ci swoim, bo dzieci to przecież takie słodziaki! I... sharenting (share – dzielić się, parenting – rodzicielstwo) hula. Zanim udostępni się informacje o swoich dzieciach, warto kilka razy przemyśleć, czy to na pewno dobry pomysł. Zawsze rozsądek i umiar są dobrymi doradcami. Jednocześnie świadomość naszej odpowiedzialności za dzieci, jako opiekunów prawnych, reprezentujących osoby bezbronne (nie mogą nam się skutecznie sprzeciwić!), jest naznaczony obowiązkiem troski o ich godność (art. 30 Konstytucji RP) i dobra osobiste (art. 23 Kodeksu cywilnego), „w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swobodę sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnicę korespondencji”.Tymczasem dzieje się coś „zabawnego” z udziałem dziecka – rodzice nagrywają/fotografują i za kilka chwil śmieje się już cały internet. Wykorzystując bezradność dziecka, nierzadko narażamy je na kompromitację (troll parenting). Procesy sądowe dorosłych dzieci przeciw ich rodzicom o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych stały się faktem w Stanach Zjednoczonych. Jednakże wciąż najistotniejsza pozostaje zdrowa prewencja, czyli rodzicielska rozwaga. Zdjęcia naszych dzieci mogą być przecież wykorzystywane również do celów przestępstwa, np. fantazji seksualnych. Ten proceder (baby role play) niestety jest obecny w sieci. Gdy wrzucamy fotki naszych pociech, nie wybiegamy w przyszłość, ale miejmy świadomość, że ich historię w sieci będą mogli obejrzeć jego koledzy, osoby zarządzające programami stypendialnymi, do których będą aplikować, przyszli pracodawcy (70% z nich sprawdza w mediach społecznościowych kandydatów do pracy). Listy można spalić, ale materiałów wrzuconych do internetu – już nie.

2021-07-27 12:14

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jedyne takie półkolonie w Szczecinie

[ TEMATY ]

dzieci

kolonie

Przemysław Awdankiewicz

Już piętnasty rok w wakacje w Szczecinie odbywają się półkolonie dla osób z upośledzeniem umysłowym i niepełnosprawnych fizycznie. 30 uczestników m.in. z zespołem Downa i autyzmem uczestniczy w jedynym takim wypoczynku w mieście. Organizatorem jest parafialny oddział Akcji Katolickiej i Caritas.
CZYTAJ DALEJ

Rozważanie Wielkopostne: Przez śmierć ku życiu

2026-02-26 10:04

[ TEMATY ]

Wielki Post

rozważania

Adobe Stock

Przychodzi zawsze nagle, niespodziewanie, z zaskoczenia i jakby za wcześnie. Nie zapraszana, a jednak nieustannie wkrada się w nasze codzienne życie. Nikt jej nie szuka, większość jej unika, nie chce o niej rozmawiać. Odsuwa się ją na margines, jakby można było o niej zapomnieć. A ona ciągle powraca, przypomina o sobie. Przeciwniczka życia. Czasem przychodzi powoli, jakby chciała przygotować, dać czas, oswoić. Próbujemy się z nią jakoś ułożyć, pogodzić, a nawet ją uosobić, jakby można było wejść z nią w dialog, coś jeszcze wynegocjować. A przecież z każdym dniem jesteśmy jej bliżsi. Towarzyszy nam od urodzenia. Pojawia się na horyzoncie wtedy, gdy wydaje się, że można by jeszcze żyć. Jakby stała gdzieś za rogiem, skrywająca się na ulicach miast i wsi. Jakby czeka na szpitalnych korytarzach. Zabiera radość, nadzieję, rozrywa miłość. Pozostawia ból, żal, samotność i pustkę. Wpisana w ludzkie życie, pozostaje jednak w nieświadomości. Wspólne chwile zapisują się w pamięci, na kartach fotografii i albumów. Pozostaje pustka, której niczym nie da się zapełnić. Dotyka tego, kto odchodzi i tych, którzy zostają.

ZOBACZ --> Czytania liturgiczne na 25 marca 2026; Rok A, II
CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący KEP wręczył Nagrodę im. Ks. Bp. Romana Andrzejewskiego za rok 2025 dr. Mateuszowi Szpytmie

2026-02-26 19:16

[ TEMATY ]

Nagroda im. bp. Romana Andrzejewskiego

BP KEP

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC wręczył Nagrodę im. Ks. Bp. Romana Andrzejewskiego za rok 2025 dr. Mateuszowi Szpytmie, historykowi, współtwórcy Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, badaczowi ruchu ludowego w Polsce, wiceprezesowi Instytutu Pamięci Narodowej. Gala odbyła się 26 lutego br. w Sekretariacie KEP.

„Uhonorowano olbrzymią pracę naukową i popularyzatorską Laureata na temat ruchu ludowego i represji komunistycznego aparatu bezpieczeństwa wobec stronnictw ludowych. Dr Mateusz Szpytma ukazał także inny obraz wsi i rolników polskich w brutalnych czasach wojny. Józef i Wiktoria Ulmowie byli ludźmi, którzy z wyznawanych wartości czerpali odwagę i siłę, ale także inspirację dla własnego rozwoju, pogłębiania wiedzy, aktywności społecznej i rozwijania zainteresowań kulturalnych. Tworzyli formację inteligencji wiejskiej, fenomen nie często dostrzegany przez badaczy ówczesnej sytuacji i zachowań mieszkańców wsi” – podaje komunikat Kapituły.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję