Reklama

Rodzina

Córkostwo

Od matki uczymy się, jak kochać, jak być kobietą, jak funkcjonować w świecie i jaką być żoną, a później matką. Najważniejsza i najtrudniejsza zarazem więź w życiu. Matka i córka.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jakiś czas temu zauważono, że dorosłe kobiety proszone o przedstawienie się wymieniają bycie żoną, mamą, pracownikiem. Bywa, że wcale lub na dużo dalszym miejscu mówią o sobie jako o córce. Ciekawe byłoby zbadanie, dlaczego tak jest. Być może również dlatego, że rola córki – zwłaszcza w relacji z matką – bywa niełatwa. Wiemy, że więź ta przechodzi przez kilka etapów.

Etap pierwszy – córka w butach mamy

Kiedy dziewczynka jest mała, jej relacje z mamą charakteryzuje symbiotyczna wręcz bliskość. Mama to wzór absolutny. Jest najpiękniejsza, najmądrzejsza. Naśladowanie jej, przebieranie się w jej ubrania, założenie jej biżuterii, pomalowanie paznokci jej lakierem to najmilsze w świecie zajęcia. Podobnie wożenie w wózku lalki, karmienie jej, przewijanie i zabawy z koleżankami „w dom”. Jeśli mała kobietka czuje, że mama ją kocha, ma czas, aby jej wysłuchać, jeśli uważa córeczkę za mądrą, zdolną, piękną, wartą miłości, szacunku – i okazuje to, wówczas i ona tak siebie postrzega.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nie zawsze mama jest świadoma tego, jak bacznie obserwuje ją jej latorośl. A przecież wszystko, co robi i mówi, jest skrzętnie notowane w malutkim serduszku. Dlatego warto, aby mama pamiętała, że to ona odpowiada w znacznym stopniu za jakość wzoru odniesień swojego dziecka do świata rzeczy i osób. Dobrze jest zatem spytać siebie samą, jaki model kobiecości przekazuję. Kogo ukształtuję, komunikując: „to życie jest bez sensu”, „jestem wiecznie zmęczona”, „facetom nie można ufać”? A kogo, jeśli moja postawa mówi: „świat jest ciekawy, wciąż go odkrywam”, „jestem szczęśliwą żoną tego uroczego mężczyzny”, „czuję w sobie tyle energii, że wciąż mam ochotę robić coś twórczego”.

Etap drugi – jestem do ciebie podobna, ale chcę być też nieco inna

Mam inne zdanie i nie zawaham się go wypowiedzieć (albo wykrzyczeć). Oto codzienność relacji nastolatki ze swoją mamą. Liczne kłótnie i nieporozumienia są pewną regułą. Młoda dziewczyna szuka siebie. Nie chce być klonem matki, u której zauważa już pewne słabości. Ideał okazał się omylnym człowiekiem. Dziewczyna często obiecuje sobie, że nigdy nie będzie taka sama jak mama w tym czy tamtym zachowaniu.

W badaniach niemieckich nastolatek w wieku 14-17 lat okazało się, że matka wypada poza pierwszą dziesiątkę autorytetów, przegrywając np. z internetowymi idolami. Powróci do łask, dopiero gdy jej latorośl osiągnie 22-26 lat.

Etap trzeci – odkrywamy siebie na nowo

Reklama

Po etapie drugim przychodzi taki czas, kiedy córka potrzebuje oderwania od matki. Statystycznie szybciej niż brat opuści rodzinny dom. Jednak jest to dla córki proces trudniejszy niż dla syna, który nie szuka w mamie modelu swej dorosłości. Córka chce się oddalić, choć nie zrywa więzi z mamą, np. dość często do niej telefonuje. To czas, kiedy zaczyna coraz lepiej rozumieć swoją rodzicielkę. Potrafi uruchomić empatię, ponieważ sama zyskuje doświadczenie bycia dorosłą kobietą: pracownikiem, żoną, a w końcu także mamą. Mija bezpowrotnie nastoletni czarno-biały osąd. Trochę mamie „odpuszcza”, kiedy zaczyna rozumieć, czego wymaga trwanie w codziennej bliskiej relacji z drugim człowiekiem czy podjęcie zadań macierzyńskich. Okazuje się, że mama to dzielna kobieta. Często pada wtedy pytanie: „Jak ty sobie dałaś z tym czy tamtym radę?”. Wówczas mama ma szansę, bez bycia posądzaną o wtrącanie się, podzielić się swoim życiowym doświadczeniem. To jest również miejsce na świadectwo wiary, podzielenie się szczególną relacją z Panem Bogiem – Przyjacielem, a może i na wspólną modlitwę w różnych sprawach ważnych dla obu pań.

Ten etap daje szansę na przyjaźń, towarzyszenie sobie i swoiste partnerstwo oparte na wzajemnym zrozumieniu. Więź cementuje się także przez wypady na babskie zakupy, na kawę, rozmowy o życiu, wspólny śmiech i łzy. Oczywiście, zdrowe jest, gdy każda z pań ma też grono swoich znajomych równolatków.

Ciekawe wnioski płyną z badań naukowych nad omawianą relacją. Praca dr hab. Joanny Ostrouch-Kamińskiej dowiodła, że poczucie spełnienia i zadowolenia z życia u dorosłych córek zależy od tego, na ile pozytywnie oceniają swoją relację z matką.

W innych badaniach zapytano grupę dorosłych kobiet, co chciałyby usłyszeć od swoich mam, a nie usłyszały albo słyszały to zbyt rzadko. Wśród odpowiedzi dominowały zdania: Jesteś wspaniała, piękna, cudowna, kocham cię taką, jaka jesteś. Miej swoje zdanie i broń go, nieważne, co powiedzą ludzie. Rób to, co jest dla ciebie ważne. Nie wszyscy muszą cię lubić. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, możesz na mnie liczyć. Spełniaj swoje marzenia, bo jesteś wyjątkowa. Próbuj, uda ci się. Widzę, kochanie, że się starałaś. Nie wyszło, ale pamiętaj, że porażki są zawsze okazją do nauki.

Reklama

Widać zatem wyraźnie, że panie tęsknią za matczyną akceptacją, taką, która nie narzuca własnej wizji świata. Ważne jest dla nich uznanie odrębności ich dorosłego życia. Pragną czerpać z życiowej mądrości matki i chcą, aby zamiast kobiecej rywalizacji towarzyszyła im jej uważna, empatyczna, doceniająca obecność.

Szybkość współczesnych zmian w świecie sprawia, że życie dorosłych córek w sporej mierze będzie się różniło od życia ich matek. To jednak także szansa, by matki zaczerpnęły z doświadczeń młodszego pokolenia. Towarzyszenie naprawdę jest wzajemne.

Etap czwarty – jestem mamą swojej mamy

Jeśli matka dożywa słusznego wieku, może się zdarzyć, że będzie potrzebowała pomocy osób trzecich, nie potrafiąc samodzielnie funkcjonować. Niektóre choroby sprawiają, że osobę starszą trzeba karmić, myć, przebierać, dbać o podawanie lekarstw. Wówczas opiekun staje się niejako rodzicem dbającym o małe, zależne dziecko. Córka może wtedy stać się jakby matką dla własnej mamy. Im bardziej prawidłowa była więź obu kobiet we wcześniejszych etapach, tym chętniej dziecko zaangażuje się w opiekę nad wiekowym rodzicem.

2020-12-28 16:10

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Samotni w decyzjach

Niedziela łódzka 19/2016, str. 1

[ TEMATY ]

rodzina

Kl. Kamil Gregorzyk

Kobieta, matka dwójki dzieci, którą zostawił mąż. Inna, także z dwójką dzieci, została sama po tragicznej śmierci męża w wypadku samochodowym. Kolejna z małymi dziećmi uciekła od męża alkoholika. Jest też ojciec, który został sam z synem, bo matka dziecka wybrała inne życie, czy mężczyzna, którego żona zmarła. Samotni w decyzjach, w rozterkach, wyborach. Wspierani – albo i nie – przez swoje rodziny: babcie, dziadków, kuzynów. Kumulują w sobie role mamy i taty jednocześnie, starając się, jak mogą, wychować swoje dzieci tak, by w dorosłym życiu nie cierpiały z powodu braku miłości i umiały okazać ją innym. Są katolikami, chodzą do kościoła. Materialnie w codzienności radzą sobie sami, nie wyciągają ręki po pomoc rzeczową, nie biegają po zapomogi. Potrzebują jedynie wsparcia duszpasterskiego w wychowaniu dzieci i rozwiewaniu wątpliwości.
CZYTAJ DALEJ

Panie, daj mi mocną wiarę, abym nie wątpił w Twoją pomoc!

2026-08-10 12:31

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Wiara mówi, że Bóg jest szczęśliwy, kiedy człowiekowi powodzi się dobrze. Że nie jest On Bogiem, który by zazdrościł szczęścia człowiekowi. Jest gotów przyjść mu z pomocą, kiedy jest o nią proszony. Nie narzuca się, ale też nie odmawia pomocy, kiedy człowiek zwraca się o nią do Boga.

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami». Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela». A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi». On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów». Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.
CZYTAJ DALEJ

USA: lekarze i szpitale promowali zmianę płci? Wiceprezydent wzywa do dochodzenia

Wiceprezydent USA JD Vance zwrócił się do Departamentu Sprawiedliwości o zbadanie zarzutów dotyczących sposobu rozliczania przez szpitale i placówki medyczne świadczeń związanych z tzw. medycyną płciową. Sprawa jest następstwem raportu Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS), który wskazuje na ponad 225 szpitali i sieci opieki zdrowotnej.

W opublikowanym przez HHS raporcie „Wilki w białych fartuchach: jak lekarze i szpitale promowali oszustwo związane z «medycyną płciową» i czerpali z tego zyski” zarzucono niektórym placówkom tworzenie pediatrycznych programów dotyczących płci oraz stosowanie ogólnych kodów rozliczeniowych dotyczących zaburzeń endokrynologicznych do rozliczania świadczeń związanych ze zmianą płci.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję