Reklama

Wiara

Żona, matka, mistyczka

Nazywana jest „Ojcem Pio w spódnicy”. Natuzza Evolo – włoska mistyczka i stygmatyczka, choć nie umiała pisać ani czytać rozmawiała m.in. z Jezusem, aniołami i zmarłymi.

Niedziela Ogólnopolska 46/2020, str. 60-61

[ TEMATY ]

mistycy

mistyk

Francesco Mazzitello/PAP/IPA

Nie jestem ani jasnowidzem, ani nie czynię cudów. Ja się tylko modlę, a Jezus czyni cuda – mówiła Natuzza

Nie jestem ani jasnowidzem, ani nie czynię cudów. Ja się tylko modlę,
a Jezus czyni cuda – mówiła Natuzza

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Natuzza Evolo urodziła się w 1924 r. w biednej, wielodzietnej rodzinie. Wychowywała ją tylko matka, gdyż ojciec, jeszcze przed jej urodzeniem, wyjechał do Argentyny w celach zarobkowych i niestety nigdy z niej nie powrócił.

Natuzza nie miała możliwości kształcenia się – musiała pomagać swojej mamie w wychowywaniu rodzeństwa, a także w utrzymaniu domu. Biografowie opisują, że już jako sześcioletnia dziewczynka otrzymała dar widzenia Jezusa, Maryi, świętych i aniołów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Znaki krwi

Włodzimierz Rędzioch, nasz włoski korespondent, tak pisał o Evoli: „Gdy miała 14 lat, poszła na służbę do bogatego adwokata z Mileto, który nazywał się Silvio Colloca. To w tym czasie rozpoczęły się «dziwne» zjawiska, które świadczyły, że ta prosta wieśniaczka jest osobą szczególną. Pewnego dnia Natuzza poszła na spacer z panią Albą, żoną adwokata. Nagle poczuła ból w stopie – z buta wypływała spieniona krew. Lekarz, wezwany do dziewczynki, wytarł krew i ze zdumieniem stwierdził, że na stopie nie ma najmniejszej rany, a pojawienie się krwi jest niewytłumaczalne. Tego typu «przesączanie się» krwi powtórzyło się wielokrotnie na rękach, na twarzy, na piersi i na plecach dziewczyny, co wprawiało ją i rodzinę, u której pracowała, w wielkie zakłopotanie. Lekarze, wzywani do Natuzzy, zgodnie stwierdzali, że jest ona całkowicie zdrowa, i nie potrafili wytłumaczyć tego niespotykanego zjawiska”.

Reklama

Natuzza przez całe życie doświadczała m.in. zjawiska hemografii, czyli tworzenia obrazów za pomocą krwi. W trakcie swojego bierzmowania w 1940 r., zaraz po przyjęciu tego sakramentu, poczuła, że ma mokre całe plecy, a także zroszoną twarz, z której kropla krwi spadła na posadzkę. Po wytarciu podłogi, okazało się, że krew na chusteczce utworzyła napis: „Gloria del Sacro Cuore di Gesů” (Chwała Najświętszemu Sercu Jezusa). Gdy Natuzza wróciła do domu i zdjęła koszulkę, zauważyła, że widnieje na niej wielki krzyż utworzony z krwi. Koszulkę tę od razu przekazano miejscowemu biskupowi.

Takich zjawisk Natuzza Evolo doświadczała bardzo często. Krew na jej ubraniach, chustkach czy prześcieradłach często „malowała” w niewyjaśniony sposób święte symbole: krzyże, hostie, monstrancje, korony cierniowe, fragmenty modlitwy, hymnów, czy słów z Pisma Świętego.

Dziewczyna starała się ukrywać te zjawiska, nie chciała, żeby inni ludzie się o tym dowiedzieli, ale zdarzenia te działy się nagle i zupełnie bez jej woli.

W 1939 r. lekarz udokumentował jeden z takich przypadków. Gdy zdejmował bandaż z ciała Natuzzy, zauważył na nim tekst modlitwy do Dzieciątka Jezus. Gdy zdjął go całkowicie i założył nowy bandaż, okazało się, że i na nim pojawia się tekst modlitwy. Bandaże z obrazami i tekstami utworzonymi z krwi zachowały się do dnia dzisiejszego.

Podobieństwa do ojca Pio

Natuzza w 1944 r. wyszła z mąż za Pasquale Nicolacego, z którym miała pięcioro dzieci. Wcześniej, bo już w 1936 r., została po raz pierwszy obdarowana stygmatami, które najobficiej krwawiły w Wielki Piątek. Zjawiska te od samego początku były zgłaszane biskupowi i Stolicy Apostolskiej, która zalecała ich spokojne śledzenie. Natuzza, podobnie jak o. Pio, z wielu stron doświadczała prześladowań i podejrzeń w związku z jej mistycznymi doświadczeniami.

Reklama

W trakcie swojego życia wielokrotnie miała wizje dusz czyśćcowych. Widziała zmarłych tak, jak wyglądali oni za życia. Najczęściej ubrani byli w stroje, w których zostali pochowani. „Często się zdarza, że gdy przychodzi do mnie jakiś człowiek, to widzę obok niego zmarłą osobę; może to być jego brat, siostra, ojciec lub matka. Wtedy ci zmarli mówią mi ważne rzeczy, które przekazuję ich krewnym lub znajomym. Rozpoznaję tylko dusze, które są w niebie, dlatego że promieniują one wielkim szczęściem i lekko unoszą się nad ziemią. Natomiast dusze czyśćcowe trudno jest mi odróżnić od ludzi żyjących na ziemi. Wiele razy dawałam im krzesło, aby sobie usiadły, a wtedy mi mówiły: «Nie potrzebuję, ponieważ jestem duszą z innego świata»” – opowiedziała Nattuza w jednym z wywiadów.

Ekstazy i wizje

Podczas kontaktów ze zmarłymi włoska mistyczka czasami zapadała w tzw. ekstazę. Wtedy słowa dusz słyszały także osoby będące w jej towarzystwie. Pewnego razu w trakcie takiego spotkania 15 osób rozpoznało głos zmarłego wcześniej biskupa. Zdarzało się, że Natuzzie objawiały się też dusze potępione, aby świadczyć o istnieniu piekła, żałujące swoich czynów na ziemi, niemogące przebaczyć sobie, że gardziły sakramentem pojednania i Bożym Miłosierdziem.

Niesamowite były także kontakty Natuzzy z aniołami: „Z pomocą aniołów Natuzza była w stanie rozumieć inne języki i porozumiewać się z cudzoziemcami. Pewnego razu otrzymała list od karmelitanek z Francji. Przeczytano go po francusku, a ona – analfabetka – przetłumaczyła go w sposób perfekcyjny, oczywiście dzięki aniołowi. Podobnie zdumieni byli ludzie, którzy zwracali się do niej w innych językach – Natuzza dawała im odpowiedzi np. po angielsku. Następnie wyjaśniała, że nic nie rozumiała z tego, co mówiła, gdyż powtarzała jedynie słowa anioła” – opowiadał Włodzimierz Rędzioch.

Reklama

Misja Natuzzy Evolo nie kończyła się jedynie na doświadczaniu niesamowitych duchowych przeżyć. Jej całe życie było wypełnieniem Bożego posłannictwa. Dziewczyna wiele razy odcinała się od prób uznawania ją za „cudotwórczynię”, gdy pomagała lekarzom ciężko chorych pacjentów dobrze postawić diagnozę choroby, którą podpowiadały jej anioły.

„Jestem niczym, jestem ziemskim robakiem. Nie wiem, co mam powiedzieć, nie jestem ani jasnowidzem, ani nie czynię cudów. Ja się tylko modlę, a Jezus czyni cuda. Pan Jezus i Matka Boża dają mi siłę, abym przekazywała ludziom wiele radości i pogody ducha, tym wysoko postawionym i tym prostym – wszystkim bez wyjątku” – powiedziała Evolo.

Podobnie jak o. Pio miała dar bilokacji i unosił się przy niej niezwykły zapach, który odczuwali inni ludzie.

Natuzza często pomagała potrzebującym. „W każdym chorym trzeba widzieć Jezusa i trzeba go kochać tak, jakby to był Jezus we własnej osobie” – powtarzała.

Zawsze ciebie kocham

Mistyczka, będąc żoną i matką, zawsze znajdowała równowagę, między służbą ludziom, którzy tłumnie przychodzili do niej i prosili o modlitwę, a troską o rodzinę. Jak sama pisała: „Zawsze z pomocą przychodzi mi Jezus. Potrafię zawsze pogodzić to, co muszę zrobić dla rodziny, z tym, co powinnam uczynić dla ludzi. Wstaję wcześnie każdego dnia i idę późno spać, zawsze wykonuję wszystkie domowe sprawy. Nigdy nie zostawiłam dzieci bez nakarmienia ich lub bez wyprasowania im koszul”. „Zawsze ciebie kocham i jeszcze bardziej wtedy, gdy gorliwie wypełniasz swoje obowiązki żony i matki” – przekazał Natuzzie w jednej z wizji Pan Jezus.

Natuzza Evolo zmarła w dzień Wszystkich Świętych 2009 r. w wieku 85 lat. Choć jej objawienia uznawane są jedynie za objawienia prywatne, bez wątpienia świadectwo jej życia prowadziło i nadal prowadzi do Boga setki tysięcy ludzi. Swoje spotkanie z włoską mistyczką, rok przed jej śmiercią, tak opisał Włodzimierz Rędzioch: „Nie ukrywam, że Natuzza Evolo wywarła duży wpływ na umocnienie mojej wiary i na pełniejsze zaakceptowanie katolickich dogmatów, które w naszych czasach są często kontestowane. Iluż ludzi uważających się za katolików nie wierzy w istnienie piekła czy Anioła Stróża!”.

2020-11-10 10:07

Ocena: +23 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zapiski szczecińskiej mistyczki Alicji Lenczewskiej wkrótce na audiobooku

[ TEMATY ]

mistycy

mistyk

youtube.com

"Świadectwo. Dziennik duchowy" to książka szczecińskiej mistyczki. Teraz doczeka się wydania w formie audiobooka. Alicja Lenczewska zmarła w 2010 roku, ale od 1985 roku i rekolekcji, na których jak sama pisała "stanął przed nią Jezus", rozpoczęła rozmowy z Chrystusem.

Szczecińska mistyczka spisywała te rozmowy na polecenie swojego spowiednika. Na podstawie tych zapisków powstały dwa duchowe dzienniki "Świadectwo. Dziennik duchowy" i "Słowo pouczenia" wydane w 2016 roku. Notatki dotarły wcześniej do metropolity szczecińsko-kamieńskiego abp. Andrzeja Dzięgi.
CZYTAJ DALEJ

Masz w sobie złość? Powiedz o niej Bogu na Różańcu

2026-10-12 21:00

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

pexels.com

Wiara nie polega na udawaniu przed Bogiem, że nic nas nie boli. Możemy przynieść Mu także gniew, rozczarowanie i poczucie niesprawiedliwości. Pod krzyżem uczymy się, co zrobić z emocjami, których sami nie potrafimy uporządkować.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję