Reklama

Zróbmy tłokę

Tradycja wspólnej dobrowolnej pracy społecznej była znana od wieków na terenach Pierwszej Rzeczypospolitej. I podobnie jak w Norwegii miała swą własną, unikalną nazwę: „tłoka”.

Niedziela Ogólnopolska 24/2020, str. 62-63

Adobe.Stock.pl

Może trzeba, tak jak Norwegowie, zacząć od podstaw, od wpajania młodemu pokoleniu idei wzajemnej bezpłatnej pomocy

Może trzeba, tak jak Norwegowie, zacząć od podstaw, od wpajania młodemu pokoleniu idei wzajemnej bezpłatnej pomocy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W amerykańskim filmie Świadek ranny policjant, grany przez Harrisona Forda, ukrywa się przed bandytami w osadzie amiszów – niewielkiej religijnej społeczności, która żyje tak, jakby świat zatrzymał się na początku XIX wieku. Chcąc odwdzięczyć się za gościnę, bohater pomaga swoim dobroczyńcom w różnych pracach polowych i poznaje ich zwyczaje. Szczególnie zdziwiony jest pomocą okazywaną przez mieszkańców osady sąsiadowi, który chce postawić stodołę. Wszyscy mężczyźni przychodzą do niego wcześnie rano z własnymi narzędziami i pracują intensywnie przez cały dzień. Stawiają wspólnie drewniany budynek. Dla policjanta z wielkiego miasta, które rządzi się innymi prawami, taka postawa jest zupełnie niezrozumiała.

Skandynawski dugnad

Reklama

W Norwegii, gdzie surowy klimat i odległość czasem skazują ludzi na wielodniowe odosobnienie, wzajemna pomoc sąsiedzka jest warunkiem przeżycia. Nieodpłatna, wspólnie wykonywana i dobrowolna praca na rzecz współmieszkańca lub całej społeczności ma nawet własną, nieprzetłumaczalną wprost nazwę: dugnad. Kiedy trzeba, pomaga się przy cumowaniu łodzi, naprawie budynków i pracach polowych; wspólnie odśnieża się drogi, buduje place zabaw dla dzieci, świetlice, sprząta. Ten, zdawałoby się, zupełnie naturalny ludzki odruch nabrał szerszego znaczenia dzięki Hansowi Nielsenowi Hauge – wędrownemu kaznodziei i przedsiębiorcy z przełomu XVIII i XIX wieku, który łączył w praktyce charyzmatyczną, protestancką religijność z wartościami wspólnotowymi. Po upadku gospodarstw podczas wojen napoleońskich Hauge zbudował fabryki, doprowadził je do rozkwitu, po czym całe to bogactwo oddał swojej wspólnocie. Jego idee z biegiem czasu przeniknęły do norweskich programów nauczania, co zainicjowało model chrześcijańskiego kapitalizmu, poddanego silnej kontroli społecznej i gardzącego ostentacyjną konsumpcją. Model, w którym przeciwnicy odrzucają wzajemne animozje, aby wspólnie pracować na rzecz wyższego dobra. Dugnad stał się w ten sposób jedną z sił napędzających norweski proces narodowotwórczy i jednym z najważniejszych elementów norweskiej tożsamości narodowej. Kilka lat temu dugnad wygrał telewizyjny konkurs na najważniejsze słowo dla współczesnych Norwegów. Daleko za nim znalazły się słowa: „oddech”, „jedzenie” i „przytulnie”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Słowiańska tłoka

Bezinteresowna praca dla dobra wspólnego nieco starszym Polakom kojarzy się z czynami społecznymi z okresu PRL. Nie jest to zbyt miłe skojarzenie, ponieważ były one najczęściej przymusowe i bezsensowne. Praca wykonana w wolną sobotę lub niedzielę była niszczona już w poniedziałek, bo ktoś np. nie przewidział, że w miejscu, w którym wyrównywano teren pod trawnik, trzeba będzie założyć kanalizację. Jeżeli znalazł się nawet ktoś, kto miał zapał do takiej pracy, to szybko mu on przechodził. Do tego dochodziła nachalna komunistyczna propaganda – to wystarczyło, żeby sobie czyny społeczne obrzydzić.

Reklama

Tradycja wspólnej dobrowolnej pracy społecznej była znana od wieków na terenach Pierwszej Rzeczypospolitej. Co ciekawe, „tłoka” była elementem ludowej obrzędowości związanej z pracą. Rozpoczynała się od ceremonialnego zaproszenia sąsiadów do wykonania wspólnej pracy, która była zbyt ciężka lub za bardzo czasochłonna dla pojedynczego gospodarza. Mogły to być: budowa domu, pieca, naprawa dachu, koszenie zboża, zbieranie ziemniaków czy kapusty na kiszenie, gromadzenie siana, przędzenie wełny i darcie pierza. Szczególnymi względami przy tłoce cieszyły się wdowy, sieroty, a także inwalidzi wojenni lub gospodarze bez koni. Wtedy społeczność sama proponowała pomoc za pośrednictwem swoich przedstawicieli. Czasem trzeba było zrobić coś większego. Budowano więc wspólnie mosty, młyny, zapory, usuwano drzewa z lasów, kopano stawy i studnie. Taka praca zawsze była dobrowolna i bezpłatna, ale kończyła się wspólnym posiłkiem, ucztą, śpiewem i tańcem. Zwyczaj ten był tak zakorzeniony w słowiańskiej i polskiej tradycji, że Kościół pozwalał na tłokę nawet w dni świąteczne.

Tłoka, wiejski obyczaj wzajemnej pomocy, zanikła w Polsce w XX wieku. Okrutne wojny, których nie brakowało w tym stuleciu, a także migracje milionów ludzi w różnych kierunkach spowodowały zerwanie wielowiekowych więzi międzyludzkich. Wymieszane społeczności nie ufały sobie tak bezwarunkowo jak wcześniej i nie były skore do bezinteresownej wzajemnej pomocy. Swoje zrobił też komunizm, który nie dostrzegał różnicy między pracą dobrowolną a przymusową.

Polacy jako naród zachowali jednak zdolność do pomagania innym, szczególnie w ekstremalnych sytuacjach. Przejawia się ona najbardziej spektakularnie podczas powodzi, huraganów, pożarów, zbiórek pieniężnych, a ostatnio – w spontanicznych akcjach pomocowych w czasie epidemii. Gorzej wygląda to w spokojnych czasach. Zwykle nie liczy się na pomoc sąsiadów przy budowie stodoły, kopaniu ziemniaków czy choćby zbieraniu truskawek. Może trzeba, tak jak Norwegowie, zacząć od podstaw, od wpajania młodemu pokoleniu idei wzajemnej bezwarunkowej pomocy, wspierania się, harmonijnego współdziałania z ludźmi, bycia solidarnym z sąsiadami, mieszkańcami tej samej wioski, osiedla, miasta? Jest szansa, że wtedy sformułowanie „czyn społeczny” nabierze innego kontekstu, który nie będzie już obciążony przeszłością.

„«Jeden drugiego brzemiona noście» – to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy «brzemię» dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich”.
Jan Paweł II, Gdańsk-Zaspa, 12 czerwca 1987 r.

2020-06-10 12:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wdzięczni za przeszłość, odpowiedzialni za przyszłość. 150. rocznica konsekracji kościoła w Makowiskach

Biskup senior archidiecezji częstochowskiej Antoni Długosz przewodniczył 21 września Mszy św. z okazji 150. rocznicy konsekracji Kościoła św. Bartłomieja Apostoła w Makowiskach.

Świątynię konsekrował 21 września 1876 r. biskup włocławski Wincenty Teofil Chościak-Popiel. Jak wskazał w słowie powitania ks. Andrzej Chrzanowski, proboszcz Parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Makowiskach, „od tamtej chwili ten kościół jest nie tylko zabytkowym budynkiem, jest miejscem modlitwy kolejnych pokoleń parafian”. – Dlatego dzisiejszy jubileusz jest nie tylko wspomnieniem tej daty zapisanej w księgach, jest świętem ludzi – tych, którzy budowali ten kościół, którzy w tych murach się modlili, którzy go odnawiali. Jubileusz jest świętem całych pokoleń parafian, którzy swoją wiarą, ofiarnością i pracą sprawili, że dzisiaj możemy stanąć w murach tej samej świątyni i powiedzieć, że jesteśmy spadkobiercami ich troski i wiary. Tę troskę dzisiaj kontynuujemy – przypomniał duszpasterz. Ksiądz Chrzanowski wyraził również wdzięczność wszystkim osobom, które w ostatnich latach były w jakikolwiek sposób zaangażowane w prowadzone prace restauracyjne.
CZYTAJ DALEJ

Wspomnienie bł. Bernardyny Jabłońskiej - duchowej córki św. Brata Alberta

pl.wikipedia.org

Prawdziwym przełomem w życiu bł. Bernardyny okazało się spotkanie z Bratem Albertem. „Tęskniła do życia w kontemplacji i Pan wypełnił jej pragnienie w sposób, którego się nie spodziewała, bo jej życie upłynęło na ciężkiej pracy wśród bezdomnych, zranionych przez życie, nędzarzy. To w nich odkrywała twarz umiłowanego Nauczyciela i z miłości do Niego pragnęła dawać, wiecznie dawać” - mówił o bł. Bernardynie bp Damian Muskus.

Według niego, jej życie i posługa najsłabszym są świadectwem, że wielkie dzieła miłości rodzą się „z patrzenia na Jezusa, z nieustannego bycia z Nim, słuchania Go i uczenia się Jego stylu”. Stwierdził, że siostry albertynki „w cichości zmieniają świat, zaprowadzając w jego najciemniejszych zakamarkach ewangeliczne reguły dobra, miłości i całkowitego oddania Jezusowi”.
CZYTAJ DALEJ

Ponadczasowy dodatek do każdej stylizacji, czyli jak nosić czarne szpilki?

2026-09-22 18:15

[ TEMATY ]

Artykuł sponsorowany

envato.com

Nie ma bardziej uniwersalnego elementu garderoby niż idealnie skrojone obuwie na wysokim obcasie. Z pewnością wielokrotnie zastanawiałaś się, jak stworzyć stylizację, która przyciągnie spojrzenia i jednocześnie doda ci ogromnej pewności siebie. Niezależnie od panujących sezonowo trendów, eleganckie buty damskie zawsze stanowią doskonałą bazę dla wielu fascynujących zestawień modowych. Dobrze przemyślany wybór dodatków potrafi całkowicie odmienić charakter nawet najzwyklejszej sukienki czy prostych spodni.

Wybierając obuwie do swojej kolekcji, z pewnością stawiasz na wszechstronność oraz wyrafinowany design. Wyobraź sobie sytuację, w której musisz szybko skompletować oficjalny strój na niespodziewane spotkanie biznesowe lub romantyczną kolację. W takich stresujących momentach ratunkiem okazują się szpilki czarne, które błyskawicznie podkreślają charakter wybranego stroju. Świetnym przykładem dbałości o detale są projekty proponowane przez markę MEXX, zachwycające niezwykłą jakością wykonania. Dobrze wyprofilowane czółenka potrafią wizualnie wydłużyć nogi, nadając twojej sylwetce niepowtarzalną lekkość na każdym kroku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję