Reklama

Okiem felietonisty

Rzecznik „istot czujących”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Antoni Słonimski wspomina, jak to przed I wojną światową poeta Antoni Lange złożył w Petersburgu ofertę dostarczenia rosyjskiej armii miliona krzeseł. Głównym argumentem było, że taka wielka armia nie może stać. Wydawało się, że taką dziwaczną ofertą nikt normalny się nie zainteresuje, ale paru biurokratów zwęszyło możliwość sporych łapówek i rozpoczęły się negocjacje. Lange podobno wysłał nawet szkic takiego krzesła, wzorowanego na składanych siedzeniach używanych przez angielskich gentlemanów na konnych wyścigach w Epsom, i kto wie, czym by się to skończyło, gdyby nie wybuch I wojny, w następstwie której władzę w Rosji przejęli bolszewicy. Toteż nic dziwnego, że Antoni Lange („a więc nie lubi pani mych rymów zbyt prostych?”) w Polsce niepodległej kupował papierosy na sztuki, co było przywilejem ludzi ubogich. Ta historia pokazuje, że każda myśl raz rzucona w powietrze prędzej czy później znajdzie swego amatora. Na przykład od tysięcy lat zwierzęta były traktowane z punktu widzenia prawnego jako „rzeczy” i nikomu to nie przeszkadzało, aż dopiero w Unii Europejskiej jacyś kuci na cztery nogi filuci zorientowali się, że tkwi tu prawdziwa żyła złota, którą będzie można eksploatować przez stulecia. Pomysł polegał na tym, by rozpocząć duraczyć ludzi rzewnymi opowieściami, że zwierzęta, to nie żadne „rzeczy”, tylko „istoty czujące”. Nazwa „istota czująca” nawet mi się spodobała, ale kojarzyłem ją raczej z Wielce Czcigodną Katarzyną Marią Piekarską, podówczas uwiedzioną politycznie przez premiera Leszka Millera, który wywabił ją z Unii Wolności do SLD, nagradzając (nie bez kozery mówią, że władza jest najsilniejszym afrodyzjakiem) stanowiskiem wiceministra spraw wewnętrznych. To właśnie pani Katarzynie, która wtedy przypominała tak zwane „dziewczę polskie” z warkoczem i tak dalej, zawdzięczamy implementację unijnego wynalazku na grunt polski.

Reklama

Wydana została specjalna ustawa, ale rewolucyjna praktyka na tamtym etapie jeszcze nie dojrzała do rewolucyjnej teorii, toteż nie działo się nic nadzwyczajnego, poza pojawieniem się hord obrońców zwierząt, to znaczy – tzw. organizacji pozarządowych, które – jak to organizacje pozarządowe – zajęły się szantażem i donosicielstwem. Powiadają np., że jak obrońcy zwierząt albo przynajmniej środowiska dowiedzą się o planowaniu jakiejś grubszej inwestycji, zaraz przypominają sobie, że żyje tam jakaś sówka albo dajmy na to – żaba – w związku z czym donoszą o tym, gdzie trzeba, i władza, która też potrafi zwęszyć forsę niczym hiena padlinę, zaraz wstrzymuje roboty. Naiwny inwestor próbuje dowodzić, że żadnej sówki ani żaby tam nie ma, podczas gdy inwestor cwany od razu zaprasza obrońców zwierząt czy środowiska na kolację i mówi: No to chłopaki – ile chcecie? I zaraz okazuje się, że sówka się stamtąd wyniosła, a żaba wyschła na proszek, niczym w wierszu Jana Brzechwy („Pewna żaba była słaba, więc przychodzi do doktora”, a ten powiada: „Pani zanadto się poci. Niech pani unika wilgoci. Niech pani się czasem nie kąpie. Niech pani nie siada przy pompie (...). Niech pani, pani kochana, na siebie chucha i dmucha, bo pani musi być sucha! Leczyła się żaba, leczyła, suszyła się żaba, suszyła, aż wyschła tak, że po prostu została z niej garstka proszku.”). Potem trzeba jeszcze przekonać urzędnika, ale skoro nawet Centralne Biuro Antykorupcyjne się korumpuje, to z tym nie ma problemów. Teraz rewolucja komunistyczna, prowadzona nie wbrew, ale z wykorzystaniem instytucji państwowych i unijnych, weszła w nowy etap, w związku z czym taki np. pan Szymon Hołownia zachodzi w głowę („Zachodzim w um z Podgornym Kolą...”), co to będzie, jak na Sądzie Ostatecznym będą go sądziły zwierzęta. Nie da się ukryć, że perspektywa sądu, w którym oskarżycielami będą np. świnie, może przyśnić się w jakimś koszmarze, ale przecież i pan Szymon Hołownia, który kandyduje na prezydenta naszego bantustanu z rekomendacji pana Michała Kobosko, związanego z waszyngtońską Radą Atlantycką, coś tam przecież może wiedzieć również w takich sprawach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Toteż kiedy na naszych oczach niestabilna psychicznie panna Gretynka wodzi za nos największych dygnitarzy świata, którzy skaczą przed nią z gałęzi na gałąź, to można się spodziewać najgorszego. Za pierwszej komuny, w latach 70., w środowiskach opozycyjnych popularne było tzw. prawo Lityńskiego. Chodziło o to, że opozycjoniści lubili doprowadzać różne deklaracje albo nawet posunięcia władz do logicznej skrajności, z czego wychodziły piramidalne absurdy. Jan Lityński przestrzegał, by tego nie robić albo przynajmniej nie mówić takich rzeczy głośno, „bo oni to zaraz zrobią”. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak w wielu krajach zwierzętom, tzn. „istotom czującym”, zostaną przyznane prawa polityczne. Ponieważ trudno jest uzyskać, dajmy na to od kozy opinię w sprawie optymalnego poziomu funduszy spójności albo – świni – w sprawie dopuszczalnej wysokości deficytu budżetowego, to nie ma innej rady, jak powołać urząd rzecznika praw istot czujących, który – oczywiście – wyznaczy swoich pełnomocników terenowych na każdy powiat i gminę. Ci urzędnicy będą zbierali deklaracje od polityków, w jakim stopniu w swojej działalności będą uwzględniali opinie zwierząt, które, ma się rozumieć, będą formułowane w aparacie kierowanym przez rzecznika praw „istot czujących”, a głosy reprezentowanych „istot” będą przydzielane poszczególnym politykom. Nie trzeba tłumaczyć, że od tych głosów będą zależały szanse wyborcze polityków wszystkich szczebli, toteż nietrudno się domyślić, że – pamiętając o tym, iż nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem – zrobią wszystko, by owych pełnomocników życzliwie do siebie usposobić. Wprawdzie nie będzie się głośno mówiło o stawkach, ale i tak każdy będzie je znał – co zapewni rzecznikom „istot czujących” sowite dochody. I słusznie – bo cóż wynagradzać w naszych zepsutych i egoistycznych czasach, jak nie altruizm i empatię?

Nigdy jednak nie jest tak dobrze, by nie mogło być jeszcze lepiej. Po co kryć się ze zdobywaniem nawet uzasadnionych dochodów, skoro przecież można jeszcze większe otrzymywać w tzw. majestacie prawa? Tylko patrzeć, jak rzecznicy praw „istot czujących” przyznają sobie prawo wydawania koncesji na pozyskiwanie, przetwarzanie, to znaczy – zamienianie ciał „istot czujących” na „przetwory”, a następnie – na ich spożywanie. Za te koncesje oczywiście trzeba będzie płacić, dzięki czemu i wilk będzie syty i owca cała. Ceny mięsa wydatnie wzrosną i to bez konieczności podnoszenia podatków, bo za koncesje zainteresowani będą tylko wnosić „opłaty”, a w związku z tym hodowla przestanie być opłacalna – o co przecież walczą hordy obrońców środowiska.

2020-04-07 14:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Sarah w Gdańsku: Polsko, co robisz z wolnością, która została ci darowana?

2026-08-16 09:41

[ TEMATY ]

Polska

wolność

Gdańsk

kard. Robert Sarah

Prosta droga do Boga

Monika Książek

Kard. Robert Sarah

Kard. Robert Sarah

W Gdańsku zakończył się festiwal „Prosta droga do Boga”, a jego centralnym punktem była uroczysta Msza Święta, której przewodniczył kardynał Robert Sarah – jeden z najbardziej znanych i cenionych hierarchów Kościoła katolickiego na świecie. W wygłoszonej homilii połączył teologiczną głębię Apokalipsy z pamięcią o bohaterstwie księdza Ignacego Skorupki. Stawiał także trudne pytania o naszą dzisiejszą wolność, wiarę i postęp techniczny próbujący wyprzeć ze świata sacrum.

Kardynał Robert Sarah pochodzi z Gwinei i jest jedną z najważniejszych postaci współczesnego Kościoła. W wieku 34 lat został mianowany arcybiskupem Konakry przez papieża Jana Pawła II, stając się jednym z najmłodszych biskupów na świecie. Przez lata swojej posługi zasłynął jako odważny świadek wiary w czasach prześladowań oraz jako głęboki teolog.
CZYTAJ DALEJ

Sycylia: wykorzystali procesję maryjną do dokonania brawurowej kradzieży

2026-08-17 09:58

[ TEMATY ]

kradzież

Sycylia

Agata Kowalska

Kradzież w Messynie jest ciosem dla całych Włoch. Tak włoska prasa opisuje brawurową kradzież, do której doszło w uroczystość Wniebowzięcia NMP. Z regionalnego muzeum ukradziono warte dziesiątki milionów obrazy sakralne Antonello da Messiny.

Czas działania złodziei wyniósł maksymalnie dwie-trzy minuty, jak ujawniają kamery monitoringu, które zarejestrowały całą akcję. Doszło do niej w czasie, kiedy policja zabezpieczała procesję w centrum miasta, podczas której tradycyjnie niesiono wielki rydwan wotywny poświęconego Matce Bożej Wniebowziętej. „Złodzieje celowo wykorzystali maryjne święto i towarzyszące mu rozproszenie uwagi, to była precyzyjnie przygotowana akcja” - podkreśla dziennik „La Stampa”.
CZYTAJ DALEJ

Archidiecezja częstochowska: zmarł 50-letni ks. Dariusz Mazur

2026-08-17 21:43

[ TEMATY ]

śmierć kapłana

pixabay.com

W dniu 17 sierpnia 2026 r., w wieku 50 lat, w 25. roku kapłaństwa, odszedł do Pana ks. Dariusz MAZUR, proboszcz Parafii pw. Św. Ap. Piotra i Pawła w Zawadzie.

Msza święta żałobna odprawiona będzie pod przewodnictwem J.E. ks. abpa Wacława Depo, metropolity częstochowskiego w środę, tj. 19 sierpnia 2026 r. o godz. 15.00 w par. Ap. Piotra i Pawła w Zawadzie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję