Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Misje u stóp Krzyża

Czas łaski

Św. Jan Bosko mówił: „Z Krzyża musimy czerpać moc przez modlitwę i medytację”. Szczególną okazję do modlitwy i medytacji u stóp Ukrzyżowanego mieli mieszkańcy parafii pw. św. Józefa w Trzebuszu, którzy w dniach 15-22 listopada br. przeżywali „Misje u stóp Krzyża”

Niedziela szczecińsko-kamieńska 50/2019, str. IV

[ TEMATY ]

misje

modlitwa

Ks. Marcin Miczkuła

Wierni wraz z proboszczem przy Krzyżu Wiary św. Ottona

Wierni wraz z proboszczem przy Krzyżu Wiary św. Ottona

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W spólnota parafialna w Trzebuszu powstała 10 marca 1973 r. Pierwszym proboszczem mianowany został ks. Henryk Jędrychowski. Następnie w parafii duszpasterzowali ks. Franciszek Moździerz oraz ks. Zbigniew Tyszkiewicz. Obecnie duszpasterzem jest ks. Ireneusz Guczkowski. Parafianie modlą się w kościele parafialnym poświęconym 19 marca 1950 r., w kościele filialnym pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Bieczynie, poświęconym 1 września 1945 r. oraz w kaplicy pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Gorzysławiu, poświęconej 14 sierpnia 1997 r.

Misje św. rozpoczęły się od uroczystego wprowadzenia Krzyża św. Ottona oraz Relikwii Krzyża Świętego do kościoła parafialnego w Trzebuszu. Następnie sprawowana była Msza św. inaugurująca święte ćwiczenia misyjne. Liturgii przewodniczył ks. kan. Bogdan Przybysz przy udziale proboszcza ks. Ireneusza Guczkowskiego oraz zgromadzonych wiernych. Po indywidualnym błogosławieństwie relikwiami odśpiewana została pierwsza część „Gorzkich żali”. Osobistą modlitwę przy krzyżu zakończył Apel Jasnogórski. W sobotę od rana można było zgiąć kolana przed krzyżem Chrystusa. W południe wspólnotowo odśpiewany został „Anioł Pański”, a po południu odmówiona została Koronka do Bożego Miłosierdzia. Po Mszy św. wieczornej odśpiewana została druga część „Gorzkich żali”. Całodzienną modlitwę zakończył Apel Jasnogórski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dzień Pański rozpoczęty został modlitwą różańcową w intencji zmarłych w czyśćcu cierpiących. Centrum tego dnia był Msza św. Po niedzielnej Eucharystii odśpiewana została trzecia część „Gorzkich żali”. Po południu parafianie zgromadzili się na Koronce do Bożego Miłosierdzia, a modlitwa indywidualna trwała do wieczora. W poniedziałek w południe mieszkańcy Trzebusza zgromadzili się na modlitwie „Anioł Pański”, a po południu na Koronce do Miłosierdzia Bożego. Wieczorną Eucharystię poprzedziła Droga Krzyżowa. Był to czas, kiedy można było przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania. Po Mszy św. święte znaki zostały przewiezione do kaplicy w Gorzysławiu. We wtorek w południe sprawowana była Eucharystia. Po południu wspólnota spotkała się na Koronce do Bożego Miłosierdzia oraz Drodze Krzyżowej. Do wieczora mieszkańcy trwali na modlitwie u stóp Krzyża. Głównym punktem środy była popołudniowa Eucharystia. Mieszkańcy gromadzili się na modlitwie również w innych porach dnia na Koronce do Bożego Miłosierdzia i „Gorzkich żalach”. Następnie krzyż i relikwie zostały przewiezione do Bieczyna. W czwartek i w piątek mieszkańcy Bieczyna mogli przychodzić do kościoła na indywidualną modlitwę, aby u stóp Chrystusa Pana polecać siebie i bliskich. W czwartek spotkali się wspólnotowo na Koronce do Bożego Miłosierdzia oraz Eucharystii. Wieczorem uczestniczyli w Drodze Krzyżowej. Piątek był ostatnim dniem Misji. Od rana trwała modlitwa w świątyni. W południe wspólnotowo odmówiony został „Anioł Pański” i ośpiewane „Gorzkie żale”. W Godzinie Miłosierdzia rozpoczęły się uroczystości pożegnania świętych znaków. Przewodniczył im ks. prob. Ireneusz Guczkowski. Po Koronce i Mszy św. udzielił wszystkim indywidualnego błogosławieństwa Relikwiami Krzyża Świętego. Święte znaki zostały przewiezione do parafii w Gosławiu.

Czas Misji był wielką łaską dla parafii. Do Ukrzyżowanego z modlitwą przychodzili rodzice z dziećmi, młodzież, starsi. Każdy znalazł chwilę na medytację krzyża. W Misjach mieli udział także chorzy, których w tym czasie z sakramentami odwiedził proboszcz w ich domach. Każdego dnia można było skorzystać ze spowiedzi oraz przyjąć indywidualne błogosławieństwo Relikwiami Krzyża Świętego. W czasie Misji po ścieżkach pasyjnych zamyśleń prowadził ksiądz proboszcz, który też pełnił ofiarnie posługę w konfesjonale.

2019-12-10 10:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Woda na wagę złota

Niedziela przemyska 4/2023, str. III

[ TEMATY ]

misje

Ks. Edward Ryfa, Moundra

Już sama budowa studni, a potem jej otwarcie są wielkim świętem dla mieszkańców wioski – pisze ks. Edward Ryfa

Już sama budowa studni, a potem jej otwarcie są wielkim świętem dla mieszkańców wioski – pisze ks. Edward Ryfa

Do tej pory mieszkańcy Moundry musieli chodzić po wodę do sąsiedniej wioski oddalonej o 2 km. Radość ich jest więc ogromna, a wdzięczność jeszcze większa – pisze misjonarz ks. Edward Ryfa, który posługuje w Czadzie.

Dla nich dostęp do świeżej, bieżącej wody jest czymś wyjątkowym. Wody nie trzeba szukać kilka kilometrów od domu, ale jest ona na miejscu. Można się umyć, wyprać rzeczy. Szczególnie wdzięczne są tamtejsze kobiety, bo to na nich spoczywa obowiązek dostarczania wody.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Kard. Schönborn: rosnąć musi pokój, a nie liczba miliarderów

2026-03-13 18:59

[ TEMATY ]

pokój

kard. Christoph Schönborn OP

Vatican Media

Kard. Schönborn

Kard. Schönborn

Kardynał Christoph Schönborn zakwestionował powszechne przekonanie o stałej konieczności wzrostu gospodarczego. W swoim piątkowym felietonie na łamach wydawanej w Wiedniu bezpłatnej gazety „Heute” purpurat stawia pytanie: „Jaki model rozwoju jest naprawdę dobry dla nas, ludzi?”. Rozwój gospodarczy obiecuje dobrobyt (prawie) każdemu. Jeśli gospodarka rośnie wolniej lub wcale, to wielu ludzi odczuwa bolesne skutki.

Z kolei niektóre sektory „rosną” obecnie w alarmującym tempie: „Jest coraz więcej wojen. Coraz więcej punktów zapalnych. Gwałtownie rosną wydatki na zbrojenia.. Wojna z Iranem kosztuje USA miliard dolarów dziennie. Napływ uchodźców znacznie wzrasta. W ogromnym tempie rośnie ubóstwo”, przypomniał emerytowany arcybiskup Wiednia. Wyraził również zaniepokojenie, że szczególny obszar wzrostu stanowią miliarderzy. W ubiegłym roku każdego dnia pojawiał się co najmniej jeden nowy miliarder. Nigdy wcześniej nie było tak wielu miliarderów jak w tym roku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję