W czasie Różańca dzieci się nudzą. Przynajmniej nasze. Jednocześnie nie wyobrażamy sobie października bez tej matczynej modlitwy! Jak temu zaradzić? Oto sprawdzona recepta: zaprosić wszystkich przyjaciół dzieci, najlepiej z rodzinami, zapalić świeczkę przed wizerunkiem Matki Bożej, wyciągnąć różańce i modlić się wiernie w każde niedzielne popołudnie.
Inicjatywa rodzin należących do wspólnoty Duży Dom trwa od kilku lat i nigdy się nie zdarzyło, żeby nikt z zaproszonych gości do nich nie dołączył. – Staramy się, aby rozważania były bardzo krótkie i proste – tłumaczy osoba odpowiedzialna za spotkanie. – Czasem prowadzący o coś zapyta, innym razem w dwóch zdaniach zamyka sens kolejnej tajemnicy.
Zazwyczaj poszczególne dziesiątki prowadzą dzieci, ale chętni bywają i rodzice. Niektóre partie modlitwy recytujemy, a inne śpiewamy – dla urozmaicenia.
Tradycją stało się, że na pamiątkę wylania Ducha Świętego odmawiamy „Zdrowaś Mario” w różnych językach. Młodzież dużo wcześniej drukuje sobie modlitwę po rosyjsku, hiszpańsku czy francusku i ćwiczy wymowę cały tydzień. Wypowiadając obco brzmiące słowa Pozdrowienia Anielskiego, zachowują głęboki szacunek dla braci w wierze. Ta praktyka pomaga dzieciom poszerzyć horyzonty i uzmysłowić sobie, że Pan Bóg kocha wszystkich ludzi i działa na każdym kontynencie.
Niekiedy dzieci nawlekają własne różańce, albo rysują ulubioną różańcową scenę, by pod koniec modlitwy złożyć swoją pracę Maryi.
A potem? Nakryć stół i zaparzyć herbaty. Dosmaczyć szczyptą śmiechu, rozmowami i szaloną zabawą dzieci. Przecież każda modlitwa powinna wynikać z miłości do Boga, ludzi i sprowadzać się do radosnego spotkania. Dzieci to uwielbiają. Smacznego!
Niech to będzie głęboka modlitwa – spotkanie z żywym Bogiem, a to spotkanie – źródłem pokoju i prawdziwego szczęścia.
FRAGMENT KSIĄŻKI "Siła Różańca" DO KUPIENIA W INTERNETOWEJ KSIĘGARNI!
TAJEMNICE BOLESNE
Zamknij X
Modlitwa Jezusa w Ogrójcu
Chciałbym wam dziś poddać następujący obraz.
Ktoś jedzie samochodem, przyspiesza, skręca. Zdaje
mu się, że kieruje tym autem, że wszystko jest
w jego władaniu, że jest niezależny. Ale tak naprawdę
jest jeszcze ktoś, kto siedzi na tylnym siedzeniu,
i to on kieruje tym samochodem. Temu, który siedzi
za kierownicą, tylko zdaje się, że jest wolny, że sam
stanowi o tym, co robi. I chciałbym, żebyśmy porozmyślali
dzisiaj o takich pasażerach z tyłu, a właściwie
takich kierowcach z tyłu.
Pierwszym z takich pasażerów z tyłu jest LĘK.
Chrystus też się bał w Ogrójcu, ale nie pozwolił,
żeby to on poprowadził dalej historię zbawienia.
Lęk może determinować całe czyjeś życie. Człowiek
może się aż przerazić, gdy zobaczy, jak wiele jego decyzji
było opartych tylko i wyłącznie na lęku, nim
motywowanych. Nie podjęliśmy jakiegoś dobra, bo
się baliśmy opinii ludzkiej; nie zrobiliśmy czegoś, bo
się baliśmy – baliśmy się śmierci, wyśmiania, rozczarowania,
choroby, o bliskich, że nie damy rady, tak
jakby w tym samochodzie było paliwo, któremu na
imię lęk – zatrute paliwo powodujące, że auto mimo wszystko jedzie do przodu, ale systematycznie jest
psute i ktoś inny niż kierowca decyduje o jego trasie.
Czas zmienić paliwo na
inne – na miłość. Czas chwycić
za kierownicę albo jeszcze
lepszym rozwiązaniem będzie
przesiąść się na miejsce pasażera
i pozwolić Jezusowi zająć
główne miejsce. Miłość niech
odtruje twoje serce. Z miłości pozwól Jezusowi kierować,
zwłaszcza wtedy, gdy się boisz.
Biczowanie Pana Jezusa
Chciałbym ukazać wam kolejnych dwóch kierowców,
którzy mogą siedzieć z tyłu naszego samochodu
i choć mamy wrażenie, że to my kierujemy
naszym życiem, mamy nad nim kontrolę, jesteśmy
niezależni, sami stanowimy o sobie, to tak naprawdę
ci dwaj z tyłu dzierżą kierownicę w dłoniach i to
oni decydują o tym, czy skręcić w prawo, w lewo,
przyśpieszyć czy zwolnić.
Pierwszym pasażerem jest WSTYD, a drugim
POCZUCIE WINY.
Przeczytam wam świadectwo, którym podzieliła
się jedna z owieczek: „Mam dużo na sumieniu.
Wiem, że krzywdziłam wszystkich dookoła – rodziców,
męża, dzieci – a w szczególności Boga, i teraz
przyszło mi z tym żyć. Wiem, że długa droga przede
mną, żeby Bóg mi wybaczył”.
Jak zostałeś wychowany? Czy głównym środkiem
motywującym ciebie jako dziecko był wstyd?
Czy stwierdzenia typu: „wstydź się”, „zobacz, jak
ty wyglądasz”, „co ludzie powiedzą, gdy dostaniesz
taką ocenę?!”, były u ciebie na porządku dziennym?
Ten wstyd od małego towarzyszy człowiekowi. Ma już 30, 40, 50 lat, a dalej najważniejszym środkiem
samowychowawczym jest dla niego wstyd:
– nie zrobię czegoś, bo się wstydzę,
– nałożę maskę, bo się wstydzę tego, co tak naprawdę
noszę w sercu,
– nigdy nie wejdę z nikim w zażyłą relację, bo się
wstydzę, co tam ktoś odkryje,
– nigdy nie wejdę w głębszą rozmowę z nikim,
nigdy nie będę miała przyjaciółki czy przyjaciela,
z którym podzielę się tym, co mam w sercu, bo się
wstydzę, bo mam poczucie winy...
I tak życie wciąż nakręca i motywuje wstyd i poczucie
winy. A Chrystus tego nie chce! Chrystus nie
chce, żebyś się biczował poczuciem winy! On chce cię
od tego uwolnić, bo On jest Bogiem, który przyjął na
siebie hańbę i wstyd, abyś ty był od nich wolny! Przyjmij
łaskę Jezusa przez ten różaniec. Maryja ma wielką
moc i różaniec ma wielką moc, by cię uwolnić od oskarżycielskich
myśli, niszczącego wstydu i poczucia winy.
20 maja 2026 roku zmarł dr Krzysztof Czajkowski, wykładowca Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Żył 63 lata. Z Uczelnią był związany od 1 października 1990 roku (gdy występowała jeszcze pod nazwą Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Częstochowie). Był pracownikiem Instytutu Filologii Polskiej Wydziału Filologiczno-Historycznego, a następnie po zmianie nazwy Wydziału Humanistycznego (w 2019 roku).
Pełnił różnorodne funkcje, w tym m.in. był dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej. Przez lata był koordynatorem Letniej Szkoły Języka i Kultury Polskiej, która funkcjonowała przy WSP, a następnie Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.
Parafia pw. Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach
W Milejczycach powstanie sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza
12 czerwca kościół św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach zostanie podniesiony do rangi diecezjalnego sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Jak podkreśla w rozmowie z Radiem Watykańskim Vatican News bp Piotr Sawczuk, będzie to miejsce otwarte dla wszystkich — nie tylko katolików, ale każdego człowieka poszukującego Boga, prawdy i nadziei.
W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, 12 czerwca o godz. 18 kościół św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach zostanie ogłoszony diecezjalnym sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Przygotowaniem do tego wydarzenia była konferencja naukowa „Serce Jezusa Dobrego Pasterza”, która miała miejsce 21 maja w auli Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.