Reklama

Edukacja

Nowe wyzwania katechezy

Braki kadrowe, wypisywanie się uczniów z lekcji religii, ograniczanie w niektórych szkołach liczby godzin katechezy do jednej tygodniowo... O przyczyny tych problemów i próby ich rozwiązania zapytaliśmy ekspertów

Niedziela Ogólnopolska 36/2019, str. 10-12

[ TEMATY ]

szkoła

religia

©Africa Studio – stock.adobe.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy katechizowanie w szkole jest zagrożone? Takie pytanie coraz częściej zadają ludzie zaniepokojeni sytuacją katechezy w polskiej szkole. Obok nich są tacy, którzy próbują znów dyskutować nad jej zasadnością i sugerują powrót nauczania religii do salek parafialnych. Jedno jest pewne: nowe czasy stawiają nowe wyzwania, także przed szkolną katechezą.

Miejsce katechezy w szkole

Reklama

– Odkąd nauczanie religii w szkole zostało przywrócone, w 1990 r., raz po raz pojawiają się sygnały i działania z różnych stron i środowisk, które próbują podważyć zasadność szkolnej katechezy. Dzisiaj mówienie o jakiejś próbie zamachu jest pewnym nadużyciem – przekonuje bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, biskup pomocniczy diecezji legnickiej. – Patrzymy na katechezę z perspektywy prawie 30 lat jej obecności w szkole w kategoriach Bożego błogosławieństwa i działania Bożej Opatrzności. Katecheza wpisała się w system szkolny, czasami tylko na niej młodzi mogą usłyszeć o Bogu, mogą zadawać trudne pytania, mogą też szukać odpowiedzi na różne egzystencjalne problemy, które ich dotyczą – zaznacza. Z kolei ks. dr hab. Andrzej Kiciński, profesor i prorektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dodaje, że śmiało można stwierdzić, iż nauczanie religii w polskiej szkole jest dobrze zorganizowane, wzbogacane coraz to nowymi programami i podręcznikami, a katecheci są dobrze wykształceni. Nie oznacza to jednak, jak podkreślają obaj kapłani, że nie pojawiają się różne problemy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wypisywanie się uczniów z katechezy

Reklama

– Na czerwcowym spotkaniu z dyrektorami wydziałów katechetycznych podejmowaliśmy to zagadnienie i szukaliśmy przyczyn – mówi bp Mendyk. Dlaczego tak się dzieje? – Nierzadko bywa tak, że źle zorganizowane zajęcia w szkole powodują, iż młodzi ludzie wypisują się z katechezy. Myślę tu głównie o nagminnych przypadkach, kiedy nauczanie religii organizowane jest na pierwszej i ostatniej godzinie zajęć w szkole. Dotyczy to zwłaszcza młodzieży, która pochodzi ze środowisk wiejskich – do szkoły trzeba dojechać, a później z niej wrócić, co jest uciążliwe – mówi ksiądz biskup. Młodzi nie uświadamiają sobie jeszcze, czym te zajęcia są i jak one skutkują na przyszłość. – Jest też prawdą, że coraz większa grupa młodzieży po prostu traci wiarę. To widać w dużych miastach. Problemem jest również alternatywa, którą daje szkoła, czyli wybór tzw. nic. To jest kwestia do rozwiązania na poziomie ministerialnym. Od kilku lat próbujemy przekonać Ministerstwo Edukacji Narodowej, że najwyższy czas tę sprawę uporządkować. Wrócić do początków, tak jak to było w zamyśle organizatorów powrotu nauczania religii do szkoły: albo religia, albo etyka. O takie prawo dopominają się też dyrektorzy szkół, gdyż wprowadzenie „nic” sprawia, że szkoła jest zdezorganizowana – mówi bp Mendyk. Wielu dyrektorów podkreśla, że nie ze złej woli, ale ze względów organizacyjnych ustawiają katechezę na pierwszych i ostatnich godzinach. Istnieje też niebezpieczeństwo, że „nic” może być wkrótce inaczej wykorzystane, np. przez wprowadzenie tzw. zajęć z edukacji seksualnej.

Oczekiwania uczniów

Słyszy się opinie, że powodem wypisywania się młodzieży z katechezy jest osoba katechety, a właściwie jego wymagania względem ucznia. Katecheci zwracają uwagę, że często muszą godzić dwie rzeczy: realizację wytycznych programowych i wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom młodzieży. A te ostatnie są różne. W jednym z częstochowskich liceów katecheci przeprowadzili ankietę wśród uczniów nt. ich wizji nauczania religii. Wielu pisało, że katecheza powinna być lekcją bezstresową, odskocznią od natłoku zajęć, lekcją, na której panuje przyjazna atmosfera, zachęcająca do dyskusji. Uczniowie oczekują od katechety, że będą mogli razem szukać odpowiedzi na pytania dotyczące bieżących wydarzeń w świecie, konfrontować wiadomości przeczytane na portalach społecznościowych z nauką Kościoła. Chcą lekcji, która pomoże im zrozumieć problemy swoje i rówieśników. Chcą zobaczyć wspólnie dobry, wartościowy film. Cenią sobie to, że mogą wyrazić własne zdanie, porozmawiać z kimś dorosłym. Nie chcą klasówek, kartkówek, długich prac domowych, słabych ocen.

Reklama

Jednak nawet jeśli katecheta stara się sprostać tym oczekiwaniom, znajdą się tacy, którzy rezygnują z katechizacji, bo np. mają korepetycje. Katechetów często obarcza się odpowiedzialnością za to, że uczniowie mimo obecności na katechezie nie praktykują wiary. Dlaczego nie praktykują? – Często wynika to z pragmatycznego podejścia rodziców do lekcji religii: zapisują swoje dzieci na katechezę w szkole podstawowej, bo pragną, by przystąpiły one do Pierwszej Komunii św. oraz do bierzmowania. Zgodnie bowiem z wytycznymi KWK KEP tylko te dzieci, które chodzą na lekcje religii, mogą przystąpić do tych sakramentów. Frekwencja dzieci i młodzieży w kościele jest odzwierciedleniem religijności w rodzinie. Jeśli rodzice nie chodzą na Mszę św., to i nie posyłają na nią swoich dzieci. Jest to znaczna część polskiego społeczeństwa, bo prawie 64 proc. – mówi ks. dr hab. Roman Ceglarek, wikariusz biskupi do spraw przekazu wiary, nauczania i wychowania katolickiego Kurii Częstochowskiej.

Katecheci próbują dotrzeć do swoich podopiecznych ze słowem Bożym na różne sposoby, przede wszystkim przez modlitwę. W Częstochowie np. katecheci i studenci Wyższego Instytutu Teologicznego podjęli od lipca br. modlitwę wstawienniczą za uczniów szkół archidiecezji, zarówno tych gorliwych, jak i przeszkadzających na lekcji i wątpiących. Inicjatorką tego przedsięwzięcia jest dr Beata Stypułkowska, która prowadzi zajęcia z katechetyki.

Brakuje katechetów

Pojawiły się też kłopoty z kadrą. Jakie są tego konsekwencje? Ks. Ceglarek tłumaczy: – Problemy kadrowe wynikają z faktu, że jest coraz mniej powołań do kapłaństwa i życia zakonnego. Zauważamy też, że coraz mniej osób świeckich pragnie studiować teologię. Skutkuje to tym, że co roku coraz mniej osób chce podjąć pracę katechetyczną. Niedobory kadrowe sprawiają, że trudniej jest obsadzić wszystkie etaty katechetyczne. W niektórych przypadkach musimy się liczyć z ewentualną redukcją liczby lekcji religii do jednej tygodniowo – podkreśla.

Reklama

Faktem jest, że w ogóle brakuje nauczycieli, w tym katechetów. Co z tym zrobić? – Mamy świadomość, że za kilka lat może to być naprawdę wielki problem dla całej Polski – zauważa bp Mendyk. Ci, którzy weszli do szkoły w 1990 r., niedługo przejdą na emeryturę. Próbujemy temu zaradzić, m.in. w czerwcu br. podpisaliśmy z Ministerstwem Edukacji Narodowej porozumienie w sprawie możliwości nauczania religii przez osoby z uprawnieniami pedagogicznymi, które ukończyły studia podyplomowe katechetyczno-teologiczne. Apelujemy też do księży biskupów, żeby przy uczelniach katolickich uruchamiać kierunki studiów, na których przyszli katecheci zdobywaliby kwalifikacje do nauczania religii. Samych kandydatów na katechetów nie jest za dużo. Brakuje ich w dużych miastach, np. w Warszawie, we Wrocławiu, w Łodzi. Ale na szczęście są też takie miejsca w Polsce, gdzie jest ich w nadmiarze, np. w południowych regionach. Rozwiązaniem w przypadku braku nauczycieli nie może być redukcja zajęć do jednej godziny tygodniowo. Dlatego zachęcamy nauczycieli innych przedmiotów – dobrych, mądrych, roztropnych – aby wyrażali gotowość podjęcia odpowiednich studiów, by w przyszłości mogli uczyć religii. W Polsce mamy naprawdę sporo dobrych nauczycieli, prawdziwych mistrzów – podkreśla bp Mendyk.

Historia nauczycielką

Reklama

Gdy widzimy pojawiające się problemy, warto dmuchać na zimne. Historia uczy nas przewidywać różne zjawiska i im zapobiegać. Paradoksem jest to, że dziś jeszcze niektórzy dyskutują nt. obecności katechezy w szkole, choć Kościół katolicki ma niepodważalne zasługi w szerzeniu oświaty. Zwraca na to uwagę ks. dr Paweł Kostrzewski, wykładowca historii Kościoła w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie. – Przez długie wieki system szkolnictwa opierał się na prowadzonych przez osoby duchowne szkołach parafialnych, klasztornych i katedralnych, z których wyłoniły się pierwsze uniwersytety – podkreśla. Warto też przypomnieć sobie metody rugowania katechezy ze szkoły w czasie II wojny światowej przez Niemców, a także w okresie PRL-u. Ksiądz historyk tłumaczy: – W XX wieku w ramach represji wobec Kościoła podjęto walkę ze szkolną katechezą. Zanim zamknięto dla niej drzwi szkół, pomniejszano jej rolę przez umieszczanie na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, sprowadzenie jej do statusu przedmiotu nieobowiązkowego, wyrzucenie ze świadectw itp. Niestety, i dziś, kiedy przykłada się przesadną wagę do wyników egzaminacyjnych, a spycha na drugi plan wychowanie młodego pokolenia, mamy do czynienia z analogicznymi praktykami, dezawuującymi nie tylko katechezę, ale też wszystkie przedmioty humanistyczne, które poza tym, że dają określoną porcję wiedzy, kształtują określone postawy. Czy rzeczywiście chcemy iść drogą prowadzącą do wykształcenia wyspecjalizowanego, choć moralnie i duchowo zagubionego społeczeństwa, dla którego jedynym celem będą dobra materialne i zabawa? – przestrzega ksiądz doktor.

Nowe wyzwania

Reklama

W 2018 r. Konferencja Episkopatu Polski zatwierdziła nową Podstawę programową katechezy Kościoła katolickiego w Polsce. Nawiązuje ona do podstawy programowej ogólnej, przygotowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w związku ze zmianami systemu oświaty w Polsce. – Zdaniem psychologów i socjologów, co pięć lat do szkoły przychodzi nowe pokolenie młodych ludzi. Chcieliśmy więc tę podstawę urealnić i dostosować do czasów, w których żyjemy, a także do środowiska młodych – podkreśla biskup pomocniczy diecezji legnickiej. Nowa podstawa programowa katechezy zastąpi dotychczasowy dokument, powstały w 2010 r. Na jej bazie są opracowywane poszczególne programy nauczania dla lekcji religii, a także nowe podręczniki. Trafią one do uczniów we wrześniu 2020 r. Ksiądz Ceglarek także widzi potrzebę ciągłego poszukiwania sposobów na to, by treści głoszone na katechezie miały realny wpływ na styl życia uczniów. – Bycie autentycznym świadkiem, wiarygodnym głosicielem Ewangelii, który żyje tym, czego naucza, i który pociąga własnym przykładem, to zadania dla katechety – mówi. Takich świadków Bożej miłości, gotowych podjąć wyzwanie Chrystusa, zapraszają uczelnie katolickie, m.in. Wyższy Instytut Teologiczny w Częstochowie zlokalizowany u stóp Jasnej Góry. – Dzisiaj w świecie cierpiącym na deficyt miłości potrzebni są głosiciele miłości Boga i zarazem narzędzia Jego miłości wobec ludzi. Właśnie takich świadków wiary usiłuje kształcić i formować nasza uczelnia w ramach studiów magisterskich, podyplomowych i okołoinstytutowych – mówi ks. dr Mikołaj Węgrzyn, dyrektor WIT w Częstochowie.

Misja: katecheza

Rola katechezy w szkole, jak mówią eksperci do spraw wychowania katolickiego, jest nie do przecenienia, jeśli chodzi o ochronę przed deprawacją dzieci i młodzieży. – Może przez to jesteśmy w niektórych środowiskach tacy nielubiani, ośmieszani, wykpiwani, lekceważeni, sekowani, że podejmujemy z dziećmi i młodzieżą tematy, które dla wielu są często niewygodne. To, co dzisiaj idzie przez Europę, a właściwie już jest w Polsce, a w Europie już się dokonało – atak na rodzinę, na najświętsze wartości – ma na celu odciągnąć młodego człowieka od Kościoła, nie dać mu narzędzia, które by go motywowało do życia, do działania, do służby na rzecz innych. Patrzymy na to w kategoriach działania Bożej Opatrzności i myślimy, że jako Kościół w Polsce katecheci, nauczyciele wiary w szkołach, mamy jakąś misję do spełnienia – mówi bp Mendyk. – To, że urodziliśmy się w tym czasie – nie za 50 lat, nie 100 lat temu – oznacza, iż Pan Bóg stawia właściwych ludzi na właściwym miejscu we właściwym czasie. Musimy robić wszystko, aby ochronić wiarę i ocalić chrześcijański model rodziny – podkreśla.

15 września rozpoczyna się w Polsce 9. już Tydzień Wychowania. – Ten tydzień został pomyślany po to, aby się modlić o ducha chrześcijańskiego wychowania w polskich domach, w polskich szkołach, środowiskach wiary. Każdego roku podejmowane są różne tematy. W tym roku chcemy zwrócić uwagę na relacje nauczyciel – uczeń, a właściwie mistrz – uczeń. Będziemy wskazywać na osobę Jezusa Chrystusa jako tego pierwszego Nauczyciela. Zachęcamy, aby otworzyć się na tę inicjatywę i podejmować tak dobrze rozumianą współpracę środowisk wychowawczych, żeby odnowić przymierze, o którym mówi się w dokumencie Kongregacji do spraw Edukacji Katolickiej pt. „Stworzył ich jako mężczyznę i kobietę. Z myślą o drodze dialogu na temat kwestii gender w edukacji”, który został ogłoszony 10 czerwca br. Razem możemy wiele, a co dopiero kiedy będzie nam towarzyszyła nasza osobista i wspólnotowa modlitwa, zwłaszcza jeżeli będziemy pamiętać, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.

2019-09-03 13:09

Oceń: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Elity i marynarskie kołnierze

Niedziela wrocławska 16/2013, str. 5

[ TEMATY ]

szkoła

Archiwum LO Sióstr Urszulanek we Wrocławiu

Szkoły katolickie we Wrocławiu to nie tylko wysoka jakość nauczania, ale także wartości, tradycja i bezpieczeństwo. Niestety, nie mogą dowiedzieć się o nich wszyscy uczniowie, gdyż szkół nie ujęto w elektronicznej rekrutacji miasta

W sercu Wrocławia, niedaleko Rynku, mieści się klasztor Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej, a przy nim - na pierwszy rzut oka jakby żywcem przeniesiona z XIX-wiecznych powieści - szkoła dla dziewcząt, której tradycje sięgają 1687 r. Wtedy właśnie urszulanki otworzyły we Wrocławiu swoją pierwszą pensję dla panien. Od 1811 r. siostry niemal nieprzerwanie pracują w barokowym budynku przy pl. Nankiera. Niewielka fasada niczym nie sugeruje, że kompleks rozciąga się od Ossolineum aż do Wydziału Filologicznego Uniwersytetu. Zabytkowy klasztor jest tak rozległy, że mieści się tu również kościół św. Jadwigi i Mauzoleum Piastów Śląskich. Z długich, sklepionych korytarzy prowadzą wyjścia na cztery wewnętrzne dziedzińce, w których można usiąść na ławce i odpocząć od zgiełku miasta. Zaraz jednak rozlegnie się dzwonek i zaciszny ogródek wypełni się gwarem rozmów i śmiechu: to uczennice w marynarskich kołnierzach wybiegają na przerwę.
CZYTAJ DALEJ

W Warszawie rozległy się syreny, a miasto stanęło, by oddać hołd w 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego

2026-08-01 17:11

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

PAP/Radek Pietruszka

Punktualnie o godzinie 17 w całym kraju rozległy się syreny alarmowe, a cała Warszawa stanęła, żeby uczcić 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Zgromadzeni na rondzie Dmowskiego skandowali: cześć i chwała bohaterom.

W Warszawie odbywają się obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Punktualnie o godzinie 17, czyli w symboliczną godzinę "W", w całej Polsce uruchomione zostały syreny alarmowe. Na minutę zatrzymały się autobusy, tramwaje i metro.
CZYTAJ DALEJ

Bp Adrian Put: Pielgrzymka to dobry czas, aby ustawić sobie właściwe wybory i właściwe inwestycje

2026-08-02 10:20

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Piesza Pielgrzymka Zielonogórska

Bp Adrian Put

Karolina Krasowska

Ponad 300 osób dziś rano wyruszyło do Częstochowy po Mszy św. w zielonogórskiej konkatedrze. Przez pierwsze kilometry na trasie pielgrzymom towarzyszył bp Adrian Put

Ponad 300 osób dziś rano wyruszyło do Częstochowy po Mszy św. w zielonogórskiej konkatedrze. Przez pierwsze kilometry na trasie pielgrzymom towarzyszył bp Adrian Put

Pielgrzymi z Zielonej Góry w drodze na Jasną Górę. Ponad 300 osób dziś rano wyruszyło do Częstochowy po Mszy św. w zielonogórskiej konkatedrze. Przez pierwsze kilometry na trasie pielgrzymom towarzyszył bp Adrian Put, który najpierw skierował do nich ważne przesłanie.

Tegoroczna 44. Piesza Pielgrzymka z Zielonej Góry na Jasną Górę rozpoczęła się Mszą św. w zielonogórskiej konkatedrze. Eucharystii przewodniczył bp Adrian Put. W homilii nawiązał do dzisiejszego pierwszego czytania z Księgi proroka Izajasza. Zauważył, że Żydzi, będąc w końcowej fazie niewoli babilońskiej, dobrze odnajdywali się w tej rzeczywistości i nie byli niewolnikami. Mając pieniądze zaczęli je wydawać na to, co jednak nie zaspokajało ich wewnętrznego pragnienia. Wówczas zaczął do nich przemawiać, a wręcz krzyczeć prorok Izajasz, by zwrócili się do Pana i zaczęli słuchać Słowa Bożego. Tę sytuację biskup odniósł do kondycji współczesnego człowieka. - Czasami w naszym życiu bywa tak, że inwestujemy siły i środki w to, co nie zaspokaja naszego wnętrza. Mamy dużo. Jako społeczeństwo mamy coraz więcej . Z coraz większą dumą spoglądamy na inne narody i mówimy "mamy więcej", "mamy lepiej", "mamy bardziej". Ale czy przez to duch Zielonej Góry, czy przez to duch naszej diecezji, naszego regionu czy duch naszej ojczyzny jest nasycony? Czy przez to mamy się lepiej, bo rzeczywiście odczuliśmy obecność tego, Który jest najważniejszy i najistotniejszy w naszym życiu? Czy może chociaż zewnętrznie mamy wiele, to wewnętrznie głodujemy, strasznie głodujemy, bo wydajemy nasze siły i środki na to, co nie jest prawdziwym chlebem i wydajemy nasze siły na to, co nie zaspokaja, bo nasza dusza nie je do pełności, do obfitości nie spożywa tłustych potraw - mówił bp Put. - Drodzy pielgrzymi, którzy wyruszacie na ten pielgrzymi szlak, że wybraliście bardzo dobrze, a nawet najlepiej. Bo pielgrzymka to jest to taki dobry czas kiedy nie zajmujemy się inwestowaniem naszych sił i środków na to, co nie przynosi zaspokojenia, ale jest to próba uczynienia tego, co wykrzyczał nam prorok "Słuchajcie mnie". Od tego wszystko się zaczyna, to tak naprawdę wszystko porządkuje i to tak naprawdę daje nam zaspokojenie. Wystarczy to jedno – i Żydzi to mieli i my to mamy: "Słuchajcie mnie". Słuchajcie Słowa Bożego, słuchajcie nauki Pańskiej, która rozbrzmiewa w Kościele, bo jeśli będziecie słuchali Słowa Bożego, jeśli będziecie słuchali nauki Pańskiej wasze dusze będą prawdziwie odżywione, będą nakarmione tłustą potrawą, a nie będzie tak, że mając wszystko przymierać będziecie. Pielgrzymka to dobry czas, aby ustawić sobie te właściwe wybory i właściwe inwestycje: czy wydaje pieniądze, czy wydaję siły, środki, moce, wszystko co posiadam na to, co zaspokaja moje wnętrze, czy może głoduję?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję