Reklama

Aspekty

Mamo, jestem

Matka Boża Rokitniańska, Opiekunka naszej diecezji. Nie ma dnia, żeby w Jej sanktuarium nie modlił się jakiś pielgrzym. W tym miejscu dzieją się cuda – również te małe, których nie zapisuje się w kronikach, ale które krok po kroku zmieniają czyjeś życie i czynią je piękniejszym

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 24/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

Matka Boża Rokitniańska

Ks. Grzegorz Niedźwiedź

Matka Boża Rokitniańska współtworzy wiele pięknych historii

Matka Boża Rokitniańska współtworzy wiele pięknych historii

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziecko do mamy przychodzi nie tylko od wielkiego święta. Dzieli się z nią radościami i smutkami, chce być blisko w ważnych momentach i zwyczajnej codzienności. Nie inaczej jest z miłością do Matki Bożej. Zaproszenie Jej do swojej codzienności stale owocuje. Przedstawiamy cztery zwykłe – niezwykłe historie.

To taki drogowskaz

– W moim przypadku zaczęło się dokładnie od koronacji obrazu Matki Bożej Rokitniańskiej w 1989 r. Wtedy pierwszy raz pojechałem do Rokitna z pielgrzymką rowerową – wspomina ks. Tomasz Sałatka. – Nie przeżyłem jakoś bardzo duchowo tego wydarzenia, miałem wtedy 14 lat, ale jednak związałem się z tym miejscem i później wielokrotnie do niego wracałem. Już po 8 klasie pojechałem z kolejną pielgrzymką rowerową, tym razem ze Strzelec Krajeńskich, i dobrze to pamiętam, bo modliłem o rozeznanie powołania, prosiłem o to Matkę Bożą. Szedłem wtedy do technikum i w tym czasie pojawiły się pierwsze myśli o seminarium.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Matka Cierpliwie Słuchająca towarzyszyła ks. Tomaszowi przez te wszystkie lata aż do dziś. – Kiedy Rokitno weszło do mojego życia, to już zostało. Był czas, kiedy z ekipą jeździliśmy tam, żeby pomagać księdzu kustoszowi – trochę pracowaliśmy, trochę służyliśmy jako ministranci. Właśnie tam po raz pierwszy byłem insygniarzem, do dzisiaj mam zdjęcie z pastorałem bp. Pawła Sochy – opowiada. – Dla mnie jako księdza bardzo ważne jest to, że Rokitno stało się dla mnie miejscem, w którym mogłem dopytać o swoją drogę. Kiedy podczas studiów seminaryjnych miałem urlop dziekański, też udawałem się przed Cudowny Obraz, żeby pomodlić się i zapytać, w jakim kierunku mam iść. To właśnie w Rokitnie ostatecznie poczułem pewność co do mojego powołania. Tutaj też przeżywałem rekolekcje przed święceniami diakonatu. Dla mnie to jest miejsce, w którym wciąż na nowo odkrywam drogę mojego życia. Tu jest mój drogowskaz. Do dzisiaj lubię tam przyjeżdżać, szczególnie w okresie, kiedy nie ma wielu pielgrzymów, żeby pomodlić się przy Matce Bożej.

Jak w domu

Po latach różne wydarzenia zacierają się w pamięci, zostaje czasem tylko wspomnienie atmosfery albo jakiejś szczególnej chwili czy osób, które stały obok. To właśnie takie detale czynią każdą historię wyjątkową i niepowtarzalną. – Czas, w którym odbywała się koronacja Matki Bożej Rokitniańskiej, był dla mnie szczególny z wielu powodów. Świeżo skończyłem 18 lat i 4 czerwca mogłem już brać udział w pierwszych wolnych wyborach. To było tak wielkie przeżycie, że zostało we mnie do dzisiaj – mówi ks. Dariusz Gronowski. – Jeśli chodzi o samą uroczystość koronacji, to przyjechałem do Rokitna dzień wcześniej. Teraz już dokładnie nie pamiętam, co się wtedy działo, ale na pewno było to jakieś wydarzenie dla młodzieży. Pamiętam za to, że mieliśmy nocleg na polu namiotowym i wciąż potrafię pokazać, w którym miejscu to było.

Podczas samej uroczystości jako przedstawiciel młodzieży dziękowałem bp. Józefowi Michalikowi. Oczywiście biorąc pod uwagę całą koronację, moje podziękowanie nie było niczym ważnym – ale dla mnie osobiście to było coś wielkiego.

Reklama

Ważne uroczystości z pewnością służą też temu, że w człowieku budzi się poczucie bycia częścią większej całości. – Na pewno już wtedy, kiedy miałem 18 lat, miałem świadomość, jak ważnym miejscem dla naszej diecezji jest Rokitno. Kilkakrotnie szedłem tam w pieszej pielgrzymce ministrantów z Gorzowa. Również było to dla mnie ważne miejsce ze względu na wrześniowe dni wspólnoty Ruchu Światło-Życie, które się tam odbywały. Tak więc koronacja nie była początkiem mojej więzi z Rokitnem, ale też nie była końcem. Dzięki niej moja świadomość jeszcze bardziej wzrosła i później również bywałem tam często – podkreśla ks. Dariusz. – Cieszyłem się bardzo, gdy pracując w „Aspektach”, jeździłem na różne materiały do Rokitna właśnie. Do dzisiaj, kiedy przychodzę do kościoła, klękam przed obrazem i mówię: Mamo, jestem. To sanktuarium jest dla mnie czymś w rodzaju domu. Poczucie macierzyństwa Maryi przeżywam dość intensywnie.

Taki był Jej plan

Żeby związać się z Maryją, wcale nie potrzeba jakichś spektakularnych wydarzeń. Czasem wystarczy przyjechać na rekolekcje. I nierzadko w domu Matki spotyka się ludzi, którzy stają się dla nas ważni. – Pochodzę z Gorzowa, a mój mąż Mirek z Żar. Poznaliśmy się w Rokitnie we wrześniu 1998 r., a dokładnie na schodach przed Domem Rekolekcyjnym. Odtąd związani przyjaźnią jeździliśmy na oazy do Tylmanowej, a w ferie zimowe przez 13 lat zawsze do Maryi Rokitniańskiej na Kamuzo (Kurs Animatora Muzycznego Oazy – przyp. red.) – opowiada Bogusława Plaszczyk. – Do końca nie jestem w stanie ocenić wpływu Maryi na nasz związek, ale wiem, że taki był Jej plan. Uważam też, że o dobrego męża trzeba się modlić jeszcze przed ślubem. Ja tak robiłam, kiedykolwiek byłam u Matki. Jestem pewna, że bez formacji oazowej, rozmów z księżmi w tym miejscu, bez cennych przyjaciół tu poznanych, a co najważniejsze bez Jej matczynej opieki nie bylibyśmy teraz tym, kim jesteśmy: rodzicami, katechetami, dobrym małżeństwem.

Reklama

Matka Boża Rokitniańska zaproszona do życia rodzinnego towarzyszyła im też w trudnych momentach. – W 2016 r. nasza córka miała wypadek. Miesiąc spędziliśmy w szpitalu w Poznaniu. Kiedy ona spała, ja się modliłam, kiedy była na badaniach, zabiegach, to tylko Różaniec dodawał sił. Dziś Hania jest zdrowa. Kilka dni po powrocie do domu akurat wypadała pierwsza sobota miesiąca i wtedy właśnie odbył się nasz dziękczynny wyjazd do Rokitna.

To jest Mama

Piękne jest rozpoczęcie nowego etapu w życiu przed obliczem Matki. To się zdarzyło w dniu ślubu Joanny i Jakuba Jęczmionków. – Dlaczego ślub w Rokitnie? Na pewno jeden z powodów był taki, że tam się z Asią poznaliśmy, więc dla nas obojga to było miejsce wyjątkowe. Pamiętam, że byłem bardzo wzruszony, kiedy przed ślubem był odsłaniany obraz – mówi Jakub. – Przed Matką Bożą Rokitniańską klęczeliśmy wielokrotnie, zwłaszcza przy okazji rekolekcji diakonijnych. Najpierw osobno, kiedy jeszcze nie byliśmy parą, a później już wspólnie. I miałem w życiu momenty, kiedy powierzałem konkretne sprawy Maryi. Zawsze dawało mi to wewnętrzny spokój i ukojenie. Rokitno to duża część mojego życia.

Dobrze jest często odwiedzać ukochaną Matkę, ale ważne jest też, by o Niej pamiętać, kiedy jest się daleko. – Teraz mieszkamy w Warszawie, mamy małe dziecko, więc przyjazd do Rokitna jest dla nas kłopotliwy. Choć myślę, że już dawno nie byliśmy u Matki Bożej i chyba już by się przydało. Ale w naszym domu wisi ikona Matki Bożej Rokitniańskiej – prezent ślubny od naszego księdza moderatora, który zresztą nam w tym dniu błogosławił. Nasz półtoraroczny syn Edek pokazuje czasami ten obraz i mówi: Mama. A przecież na tym wizerunku Maryja jest bez Dzieciątka. Nie mam pojęcia, skąd on to wie – ale wie, że to jest Mama.

2019-06-12 09:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Historia koronami mierzona

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 24/2019, str. 4

[ TEMATY ]

Matka Boża Rokitniańska

Archiwum „Aspektów”

Koronacja z 1989 r. zgromadziła ponad 100 tys. pielgrzymów

Koronacja z 1989 r. zgromadziła ponad 100 tys. pielgrzymów

Rok 2019 w dziejach sanktuarium Najświętszej Maryi Panny z Rokitna przeżywany jest jako specjalny jubileusz. Mija właśnie 30 lat od koronacji cudownego wizerunku Maryi koronami papieskimi. To także rok 350-lecia przybycia Jej obrazu do miejscowości Rokitno

W przedziwny sposób wydarzenia te są splecione koronami, które Matka Boża otrzymywała w szczególnym okresie dziejów. Można zatem mówić o historii koronami zapisanej. Warto więc przypomnieć ją pokrótce.
CZYTAJ DALEJ

Małżeństwa jednopłciowe nie pod Tatrami. Zakopane nie dokona takich transkrypcji

2026-05-21 18:44

[ TEMATY ]

małżeństwo jednopłciowe

Adobe Stock

Choć miasto jest otwarte na nietypowe ceremonie w plenerze, lokalne władze kategorycznie odrzucają możliwość rejestracji zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci. Burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz podkreśla, że dopóki nie nastąpi zmiana krajowego ustawodawstwa, tamtejszy Urząd Stanu Cywilnego nie dokona żadnej takiej transkrypcji - informuje portal zakopane.naszemiasto.pl.

W kontekście ogólnokrajowych dyskusji światopoglądowych pojawia się pytanie, jak zakopiański Urząd Stanu Cywilnego zareaguje, gdy wpłynie do niego wniosek o transkrypcję (czyli wierne i literalne przeniesienie treści zagranicznego dokumentu stanu cywilnego do polskiego rejestru) aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego poza granicami Polski.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Olsztyn - U Matki Bożej Miłosierdzia – Olsztyńskiej Pani Ostrobramskiej

2026-05-22 20:39

[ TEMATY ]

Majowe podróże z Maryją

olsztyn.kapucyni.eu

Olsztyńska Pani Ostrobramska

Olsztyńska Pani Ostrobramska

Z Mazowsza nasza jubileuszowa droga prowadzi nas na północ, do krainy tysiąca jezior – na Warmię. Docieramy do Olsztyna, by pokłonić się Tej, która wita wszystkich przybywających do serca tego miasta. Matka Boża Miłosierdzia, czczona tutaj w wiernej kopii wizerunku z wileńskiej Ostrej Bramy, jest dla mieszkańców Warmii znakiem łączności z dawnymi Kresami i dowodem na to, że miłosierdzie Boże nie zna granic. Pod opieką duszpasterzy i w duchu franciszkańskiej wrażliwości na ludzką biedę, Maryja otwiera tu swoje dłonie dla każdego strudzonego wędrowca.

Kiedy stajemy przed tym wizerunkiem, widzimy Maryję bez Dzieciątka, z rękami skrzyżowanymi na piersiach w geście pokornego przyjęcia Bożej woli. To „Matka Miłosierdzia”, która wpatruje się w nas z taką samą czułością, jak z wysokości wileńskiej bramy. Historia tego obrazu w Olsztynie jest nierozerwalnie związana z powojennymi losami Polaków, którzy przywieźli ze sobą miłość do Ostrobramskiej Pani jako najcenniejszy skarb. To tutaj, w cieniu wiekowych murów, Maryja uczy nas, że prawdziwa siła tkwi w łagodności i przebaczeniu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję