Karnawał 2019 jest wyjątkowo długi. Intensywne zabawy, zimowe bale, pochody oraz wiele innych imprez karnawałowych rozpoczęło się wraz z nadejściem Nowego Roku. Tegoroczny karnawał trwał aż 2 miesiące. Tymczasem mamy jego ostatnie podrygi, tzw. ostatki. Karnawał tradycyjnie kończy się Środą Popielcową, która w tym roku przypada 6 marca. Wtedy też zaczyna się Wielki Post, który będzie trwał 43 dni. Ostatni czwartek przed Popielcem to tłusty czwartek. Rozpoczyna on ostatni tydzień karnawału. W tym dniu tradycyjnie spożywa się w Polsce duże ilości pączków, a we wtorek 5 marca jest „śledzik”, kiedy to spożywamy różnego rodzaju śledzie.
W dawnych czasach ostatni tydzień karnawału był najhuczniejszy. Po wsiach krążyły pochody przebierańców. Nadchodziła jednak północ, zbliżała się Środa Popielcowa. Biesiadnicy musieli myśleć o zakończeniu zabawy, poddać się nastrojowi refleksji i pokuty. Przypominał o tym „zapust” – człowiek odziany w łachmany, bosy, wymachujący trzymanym za ogon śledziem, który zjawiał się na zabawie ok. godz. 24.00 i był znakiem, że czas kończyć karnawałowe szaleństwa.
Tegoroczny karnawał zaakcentowało Duszpasterstwo Środowisk Twórczych uroczystym koncertem, który odbył się w Domu św. Józefa w Będzinie w niedzielny wieczór 10 lutego. Poprzedziła go Msza św.
Organizatorem koncertu i konferansjerem był ks. Paweł Sobierajski. Pierwsza część koncertu poświęcona była wybitnemu pianiście Stanisławowi Moniuszce. Warto zaznaczyć, że 5 maja przypada 200. rocznica urodzin Stanisława Moniuszki – najwybitniejszego przedstawiciela polskiej muzyki wokalnej w XIX wieku, twórcy stylu narodowego w pieśniach, operach i formach kantatowych. Publiczność była zachwycona pięknym wykonaniem, m.in. arii Carmen z opery Bizeta, arii z „Księżniczki Czardasza” czy „Przetańczyć całą noc” z musicalu „My Fair Lady” (F. Loewe).
Aż trudno uwierzyć, ale średniowiecze było, w porównaniu do czasów współczesnych, czasem intensywnej zabawy. Oblicza się, że zajmowała ona ok. 3 miesięcy w roku – bawiono się w czasie odpustów, oktaw i świąt kościelnych. Najbardziej szalone imprezy miały jednak miejsce w czasie karnawału – czyli między świętem Trzech Króli a Środą Popielcową.
W dawnych wiekach, a zwłaszcza w średniowieczu, życie „poczciwe”, czyli takie, dzięki któremu człowiek bez problemów i zbędnych zgrzytów funkcjonował w społeczeństwie, było związane ze ściśle określonym porządkiem, którego należało bezwzględnie przestrzegać. Utrzymanie się przy życiu było bardzo trudne, a wypełnianie swoich powinności, do których wszyscy byli zobowiązani, trud ten znacząco powiększało. Chłopi, mieszczanie, a nawet drobniejsza szlachta i niższy stan duchowny mieli znaczne ograniczenia, jeśli chodzi o to, co i gdzie mogli robić. W dawnych czasach trzymanie się ustalonego porządku było podstawą istnienia społeczeństwa, a ścisła hierarchia dawała pewność niezmiennego trwania. Rolnicy żywili, rycerze bronili, mieszczanie zajmowali się rzemiosłem i nie można było tego zmieniać. Wystarczająco dużo było niezależnych od ludzi problemów, takich jak różne klęski żywiołowe czy obce najazdy, aby taką kruchą równowagę między życiem i śmiercią zaburzać. Żeby nieco złagodzić trudy codzienności, organizowano różnego rodzaju święta, festyny i zabawy, w czasie których można było zapomnieć o problemach dnia codziennego. Oblicza się, że na zabawę i tzw. rozluźnienie poświęcano nawet 3 miesiące w roku. Bawiono się w czasie odpustów parafialnych, świąt kościelnych i ich oktaw, ale najbardziej szalone zabawy miały miejsce w karnawale, czyli między świętem Trzech Króli a Środą Popielcową.
Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o kazuńskiej wersji śmierci ks. Popiełuszki, rozmawia Milena Kindziuk (część II).
- W najnowszej książce pt. „Bolesne tajemnice księdza Popiełuszki. Śladami prawdy” rozwija Pan Prokurator tezę, że ks. Popiełuszko nie został zamordowany 19 października i że po uprowadzeniu w okolicach Górska został przewieziony do bunkrów w Kazuniu Polskim. Czy są na dowody?
- Kiedy się modlimy dla nas o męstwo na wzór św. Sebastiana, to modlimy się o to, byście potrafili tak kochać, żeby miłość do Boga, do ludzi pozwalała wam przezwyciężać strach – mówił kard. Grzegorz Ryś do braci kurkowych, którzy w wigilię wspomnienia swojego patrona zgromadzili się na Wawelu.
W wigilię liturgicznego wspomnienia swojego patrona św. Sebastiana, Towarzystwo Strzeleckie „Bractwo Kurkowe” w Krakowie spotkało się na Eucharystii w katedrze na Wawelu, której przewodniczył kard. Grzegorz Ryś. Braci kurkowych w katedrze przywitał proboszcz ks. Paweł Baran.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.