Reklama

Wiara

Między nami

Randka na kolanach

Kobieta i mężczyzna. Różne wychowanie, przyzwyczajenia, oczekiwania, wyobrażenia. Inny sposób myślenia. Oboje są tylko ludźmi. Choćby starali się ze wszystkich sił, będą krzywdzić się nawzajem. Jak mają zbudować jedność? Potrzeba pomocy Boga, który jest Miłością. On może ich nauczyć, jak dawać i przyjmować, jak kochać i jak wybaczać. Dlatego warto zapraszać Go do swojego związku

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jeśli kogoś kocham, myślę o nim codziennie. Warto więc również codziennie się za niego modlić. O to, by miał dobry dzień, był zdrowy itd., ale też o to, by stawał się coraz bardziej sobą – takim, jakiego stworzył Go Bóg. Warto też modlić się za siebie – o zdolność kochania drugiego człowieka i okazywania mu miłości w taki sposób, który będzie go budował. Na początku znajomości, w czasie zakochania i fascynacji drugim człowiekiem to może wydawać się bardzo proste. O wiele trudniej jest, gdy pojawiają się różnice zdań albo gdy zachowanie drugiego człowieka zaczyna poważnie irytować. Dlatego warto też otwarcie, własnymi słowami rozmawiać z Bogiem o tym, co piękne, i o tym, co trudne. Wtedy łatwiej zrozumieć swoje uczucia i motywacje oraz ocenić własne zachowanie. To może być dobry punkt wyjścia do poważnej rozmowy z drugim człowiekiem. Takie rozmowy z reguły nie są łatwe, jednak jeśli pewne rzeczy najpierw omówimy z Bogiem, zyskamy nową perspektywę, która później pomoże nam rozmawiać o trudnych sprawach w taki sposób, by nie ranić drugiej osoby, a zmiany zacząć od siebie.

Jak się modlić?

Reklama

W praktykowaniu wspólnej modlitwy pomocne są rytuały, np. niektóre pary modlą się za siebie nawzajem codziennie o jednej porze, niezależnie od tego, w jakim miejscu się znajdują. Mogą być daleko od siebie, ale przez kilka minut łączą się duchowo. Inni ustalają określoną długość czasu, np. każda osoba modli się codziennie przez pięć minut w taki sposób, jaki jej odpowiada. Ciekawym pomysłem jest wybranie wspólnej formy modlitwy, np. dziesiątka Różańca czy jakiejś litanii albo codzienne rozważanie fragmentu Biblii. Można później porozmawiać o swoich doświadczeniach i w ten sposób rozpocząć rozmowę na tematy związane z wiarą. To ważne, bo skoro dwie osoby poważnie myślą o przyszłości, chcą kiedyś żyć razem i wspólnie wychowywać dzieci, muszą poznać się nawzajem. Wrażliwość duchowa i poglądy na temat wiary są elementem, którego nie sposób pominąć. Warto też raz na jakiś czas modlić się razem – w tym samym miejscu i czasie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szkoła zaufania

Do prawdziwej modlitwy niezwykle potrzebny jest komfort bezpieczeństwa. Kiedy klękam, wchodzę w bardzo intymną przestrzeń, gdzie nie ma miejsca na udawanie. Muszę więc wiedzieć, że nikt mnie nie oceni, nie wyśmieje, że wszystko, co mówię i przeżywam, zostanie uszanowane. Dlatego na początku relacji najłatwiej zacząć od modlitw wyuczonych. Można razem pójść na Mszę św. albo czasem odmówić wspólnie Różaniec czy litanię. Później warto zacząć przekształcać modlitwę w rozmowę, w czasie której każdy może swobodnie się wypowiedzieć. Taka modlitwa buduje bliskość i umacnia zaufanie. Jeśli wpuszczam drugiego człowieka do swojej relacji z Bogiem, to pokazuję mu teren, do którego nie ma dostępu każdy, a tylko ci, którym na to pozwolę. To może znaczyć bardzo dużo. Jeśli druga osoba wchodzi tam z szacunkiem, a jednocześnie pokazuje mi swój świat wiary, mamy niezwykłą możliwość bardzo bliskiego poznania. Modlitwa ma też ogromne znaczenie, gdy w trakcie wzajemnego poznawania się z drugą osobą ujawniają się różne zranienia i słabości. Dobrze jest od razu zaprosić do nich kochającego Ojca.

Modlitwa to nie wszystko

Reklama

Skoro wspólna modlitwa przynosi dobre owoce, mogłoby się wydawać, że najlepszym sposobem na udany związek są randki na klęczkach, jednak zupełnie nie o to chodzi. Pierwsze i najważniejsze przykazanie nie brzmi „Będziesz się modlił”, ale „Będziesz miłował”. Modlitwa jest jednym ze sposobów wyrażania miłości wobec Boga. Rozmawiając z Nim, doświadczamy tego, jak On nas kocha i w ten sposób sami uczymy się kochać Boga, siebie i drugiego człowieka. Dobrej modlitwy nie poznaje się po jej długości ani po formie, ale po tym, że przemienia ona serce. Kto się modli, staje się coraz lepszym człowiekiem, co przejawia się w jego czynach. Chrześcijanin to człowiek, który jest w drodze. Każdego dnia przychodzi do Źródła, by zaczerpnąć z niego wody, która doda mu sił i pozwoli iść dalej. Czasem może zatrzymać się na dłużej, innym razem tylko na chwilę. Ważne, by przychodzić do Źródła regularnie, w innym wypadku wędrowiec umrze z pragnienia. Nie można jednak przez całe życie leżeć na trawie obok Źródła. Uczniowie, którzy przyszli z Jezusem na górę Tabor, chcieli rozbić namioty i zostać w tym miejscu, ale Jezus im na to nie pozwolił. Modlitwę można też porównać do ćwiczeń przed walką. Wziąć udział w bitwie bez treningu i opanowania taktyki, byłoby szaleństwem. Jednocześnie same ćwiczenia nie mają sensu, jeśli ćwiczący nigdy nie zamierza wykorzystać ich w praktyce.

Cierpliwości!

Modlitwa jest sztuką, której trzeba uczyć się przez całe życie. Jeśli na początku trudno o motywację, efektów nie widać i wszystko wydaje się bez sensu, to nic. Ważne, by zacząć, a potem wytrwale, ciągle próbować na nowo. Liczy się wierność. Warto pamiętać, że Bóg patrzy inaczej niż człowiek. On nie osądza każdego słowa i nie stoi nad nami z zegarkiem w ręce. Chce po prostu się z nami spotykać. Wystarczy przyjść.

* * *

Anna Kapłańska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Fascynuje ją odkrywanie tajemnicy, jaką jest człowiek. Sprzyjają temu długie, piesze wędrówki i szczere rozmowy z przyjaciółmi

2016-12-28 10:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wychowanie do życia w miłości

Niedziela świdnicka 42/2012, str. 5

[ TEMATY ]

wychowanie

biskup

miłość

BOŻENA SZTAJNER/NIEDZIELA

Caritas kielecka włączyła się w akcję "Tornister pełen uśmiechów"

Caritas kielecka włączyła się w akcję Tornister pełen uśmiechów
Miłość jest wypadkową prawdy, dobra i wolności. Może być rzeczywista, gdy bazuje na prawdzie, zwłaszcza na prawdzie o dobru, i gdy urzeczywistnia się w wolności. Spróbujmy rozważyć wychowanie do miłości w kontekście przypowieści o talentach. Bóg, powołując nas do istnienia, obdarował nas talentami, uzdolnieniami fizycznymi i duchowymi. Z pewnością jednym z nas dał tych talentów więcej, innym mniej. Bóg naprawdę najlepiej wiedział, co komu przydzielić. Każda i każdy z nas na pewno otrzymał to, co jest potrzebne do zbawienia. Przede wszystkim wszyscy otrzymaliśmy dar bycia człowiekiem. Na ten podstawowy dar zwrócił uwagę bł. Jan Paweł II 8 czerwca 1991 r. w Teatrze Wielkim w Warszawie w przemówieniu do przedstawicieli świata kultury. Podejmując refleksję nad przypowieścią o talentach, powiedział tak: „Otóż pragnę podkreślić, że u podstaw każdego z tych wielu zróżnicowanych talentów każdy z nas, każdy bez wyjątku, również nienależący do świata kultury i nauki, dysponuje nade wszystko jednym: uniwersalnym talentem, którym jest nasze człowieczeństwo, nasze ludzkie «być» (esse)”. To jest właśnie ten fundamentalny talent, na którym jest wszystko nabudowane i ten podstawowy talent winni wszyscy rozwijać. Ten podstawowy talent, jak i inne talenty szczegółowe są nam dane do pomnażania, rozwijania. Dar - talent człowieczeństwa - rozwijamy - jak nas uczył Papież - przez miłość, czyli „przez bezinteresowny dar z siebie samego”. Stąd musimy się zapytać, co ja robię z samym sobą, czy rozwijam talent mego człowieczeństwa? Skoro zaś człowieczeństwo rozwijam przez bezinteresowny dar z siebie, to muszę się zastanowić, co się stało z moją miłością? Ile mam miłości do Pana Boga, do męża, do dzieci, także do tych, których uczę, które mam na katechezie, które mi czasem dokuczają, a dla których mam być mistrzynią, mistrzem. Czy mogę powiedzieć, że staram się być dla nich darem? Co stało się z moją miłością? Czy jeszcze potrafię kochać? Czy może tylko udaję, że kocham, że mi zależy na moich podopiecznych? Ludzie zawsze mieli kłopoty z ewangeliczną miłością. Mają kłopoty także dzisiaj, bo człowiek, bo każdy, każda z nas, odkrywa w sobie bożka, którym jest moje „ja”, a miłość ewangeliczna jest przejściem od „ja” do „ty”, od „ja” do „my”. Z pewnością chcę być kochana, kochany przez bliskich, zwłaszcza przez tych, których cenię. To nie jest źle, to nie jest grzech, że chcemy być kochani, dowartościowani, szanowani, ale ważniejszą sprawą dla nas, dla rozwoju naszego człowieczeństwa, naszego piękna duchowego, jest nasze poświęcenie, nasze oddawanie się drugim, tym, którym służymy, czyli ważniejsze jest, że kochamy, że rzeczywiście stajemy się darem dla drugich. W miłości pięknieje nasze człowieczeństwo. W miłości spełniamy się jako ludzie, jako żona, matka, mąż, ojciec, kapłan, osoba samotna. Rozwijamy się duchowo, upełniamy się w naszym człowieczeństwie, czyli wzrastamy w świętości - przez miłość. Rozwój uzdolnień duchowych, rozwój człowieczeństwa, nasza osobista świętość nie mają zakreślonych granic. Wiemy dobrze, że możemy być lepsi, niż jesteśmy, że możemy być bardziej cierpliwi, bardziej wrażliwi, bardziej dyspozycyjni dla drugich. Możemy być ciągle jeszcze lepszymi ludźmi niż jesteśmy: lepszym księdzem, lepszym zakonnikiem, lepszą siostrą zakonną, lepszą matką, żoną, lepszym ojcem, mężem. Zatem idziemy przez życie ziemskie do Boga, do zbawienia, drogą rozwoju, drogą pomnażania talentów, szczególnie tego talentu podstawowego, jakim jest nasze człowieczeństwo.
CZYTAJ DALEJ

Jeździł na motorze od wioski do wioski z różową walizką. Tak rozpoczęła się nowa misja w Czadzie

2026-02-28 08:41

Ks. Jakub Szałek

Paramenty do Mszy Świętej wożone były na motorze w walizeczce

Paramenty do Mszy Świętej wożone były na motorze w walizeczce

Przyjechał do miejsca bez kościoła, bez domu, bez prądu. Miał motor, różową walizkę z paramentami do Mszy Świętej i cztery hektary ziemi na obrzeżach afrykańskiego miasta. Tak zaczęła się nowa misja w Lai w Czadzie.

Kiedy w listopadzie 2021 roku ks. Jakub Szałek po raz pierwszy stanął na tej ziemi, nie było tu niczego – ani kaplicy, ani plebanii, ani szkoły. Wspólnota spotykała się pod wielkim mangowcem. Mszę Świętą misjonarz odprawiał pod gołym niebem, a przemieszczał się od wioski do wioski z małą, różową walizką, w której mieściło się wszystko, co potrzebne do Eucharystii.
CZYTAJ DALEJ

Zmiany personalne w Diecezji Elbląskiej

2026-02-28 19:09

[ TEMATY ]

zmiany personalne

diecezja elbląska

nowi proboszczowie

Karol Porwich/Niedziela

Ksiądz Biskup Elbląski dr Wojciech Skibicki dokonał zmian personalnych w diecezji elbląskiej.

Jak głosi komunikat na stronie internetowej diecezja.elblag.pl, zmiany dotyczą trzech dekanatów:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję