Reklama

Wiadomości

Trzy małpki

Najpierw gigantyczny wyciek danych medycznych. Miliony Polaków i informacje, których nie da się wymienić jak karty płatniczej: choroby, leczenie, recepty, przyjmowane leki. Eksperci od cyberbezpieczeństwa mówią, że za samo włamanie odpowiadają hakerzy, tyle że państwo ma ustawowe obowiązki dotyczące monitorowania, kontroli, reagowania na podatności i zapewnienia cyberbezpieczeństwa. Pytanie więc nie brzmi wyłącznie: kto włamał się do systemu? Pytanie brzmi: dlaczego system nie zadziałał tak, jak powinien? I dlaczego w każdej kolejnej sprawie rząd krzyczy „nic nie możemy”?

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W poniedziałek armagedon w Głuchołazach. Zaledwie 15 minut ulewy wystarczyło, żeby miasto znowu znalazło się pod wodą. Zalane zostały ulice, posesje, skwery, a nawet szpital. Kilka tygodni wcześniej właśnie tam premier Donald Tusk wraz z ministrami z dumą prezentował nowy most. Kiedy jednak przyszła kolejna powódź, rzecznik rządu Adam Szłapka wyjaśnił, że „trudno odpowiadać za katastrofę pogodową”.

Dwa różne wydarzenia. Cyberatak i ulewa. Wspólny mianownik jest jednak zaskakująco podobny: kiedy pojawia się problem, odpowiedzialność bardzo szybko zaczyna szukać właściciela poza rządem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

I właśnie wtedy przypominają mi się słynne trzy małpki. Mizaru zakrywa oczy. Nie widzę. Kikazaru zakrywa uszy. Nie słyszę. Iwazaru zakrywa usta. Nie mówię. Japoński symbol ma długą historię, ale dziś trzy małpki kojarzymy przede wszystkim z wypieraniem problemu. Trudno o lepszą metaforę polityki odpowiedzialności, którą obserwujemy.

Gadają, nie robią

Wyciek danych medycznych jest tutaj wyjątkowo wymowny. Oczywiście, że za włamanie odpowiadają hakerzy. Tylko że na tym odpowiedzialność państwa się nie kończy.

Ustawa o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa nie mówi przecież: „łapcie hakerów i resztą się nie przejmujcie”. Nakłada na państwo konkretne zadania: monitorowanie, kontrolę, reagowanie na podatności, obsługę incydentów i ostrzeganie przed zagrożeniami.

Reklama

W przypadku ochrony zdrowia właściwym organem jest minister zdrowia. Za krajowy system cyberbezpieczeństwa odpowiadają z kolei instytucje podległe ministrowi cyfryzacji i pełnomocnikowi rządu do spraw cyberbezpieczeństwa.

Dlatego właściwe pytania nie brzmią: „Dlaczego minister nie zatrzymał hakerów?”. Brzmią: Czy państwo wiedziało o podatnościach? Czy system był odpowiednio monitorowany? Czy były kontrole? Czy wcześniej zgłaszano problemy? Czy reagowano? Czy zrobiono wszystko, czego wymagały przepisy?

To jest właśnie odpowiedzialność państwa. I wtedy pojawia się pierwsza małpka: nie widzę. Druga: nie słyszę. Trzecia: nie mówię. Tydzień później mamy Głuchołazy. I znowu słyszymy, że trudno odpowiadać.

Bezradność i spychologia

Oczywiście, że nikt nie odpowiada za to, że nad miastem pojawiła się chmura. Państwo nie steruje pogodą. Ale państwo odpowiada za przygotowanie infrastruktury, zabezpieczenia przeciwpowodziowe i sprawność systemu reagowania.

Jeżeli po 15 minutach ulewy zalewane są ulice, posesje i szpital, warto zapytać, czy wszystko zostało zrobione tak, jak powinno. Zwłaszcza że zaledwie kilka tygodni wcześniej politycy przyjechali do Głuchołaz, żeby pokazać sukces. Do chwalenia się pierwsi. Kiedy pojawia się problem — nagle okazuje się, że odpowiedzialność jest już znacznie bardziej skomplikowana.

Reklama

I tutaj trzy małpki siedzą jak znalazł. Nie widzieć problemu. Nie słyszeć ostrzeżeń. Nie mówić o odpowiedzialności. A przecież państwo powinno działać dokładnie odwrotnie. Ma widzieć zagrożenia, zanim staną się katastrofą. Ma słuchać ekspertów i ostrzeżeń. I ma mówić obywatelom prawdę, również wtedy, kiedy prawda jest niewygodna.

To nie my – to oni

Bo bezpieczeństwo nie polega na tym, że minister na konferencji zapewni nas, że wszystko jest pod kontrolą. Bezpieczeństwo zaczyna się wtedy, kiedy ktoś potrafi powiedzieć: tutaj system zawiódł, tutaj popełniliśmy błąd, tutaj trzeba coś naprawić.

Tymczasem coraz częściej słyszymy: to nie my, to hakerzy. To nie my, to pogoda. To nie my, to poprzednicy. To nie my, nic się nie dało zrobić. Można tak rządzić. Można też zakryć oczy, zatkać uszy i zamknąć usta. Tylko że problem od tego nie znika. Znosi się jedynie odpowiedzialność. A przynajmniej próbuje się ją znieść.

Na szczęście obywatel nie musi być kolejną małpką. Może patrzeć. Może słuchać. I ma pełne prawo pytać: kto za to odpowiada? Bo kto za to wszystko płaci jest jasne.

2026-08-18 20:34

Oceń: +8 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziecko „zawiniło” – lekarzy i matkę ukarali

[ TEMATY ]

aborcja

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

„Pierwszy szpital ukarany przez NFZ za odmowę wykonania aborcji. Ma zapłacić 550 tys. zł”. Jakaż musiała być satysfakcja w redakcji „Gazety Wyborczej” z podania tej informacji. Jak dumni muszą być redaktorzy z Czerskiej, że w końcu stało się, w końcu państwo polskie karze tych, którzy ośmielają się wybrać ratowanie życia, zamiast odbierania. Jak wielka musi być radość ideologicznie zacietrzewionych, bo ciężko inaczej uznać środowisko polityczne, które nie tylko robi z aborcji, czyli przerwania cudzego życia nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek, bo skoro za coś państwo karze, to przecież jest to nakazane.

Lekarze, którzy postawili się Donaldowi Tuskowi i Izabeli Leszczynie powinni dostać medale, a nie kary finansowe. Świat na głowie stanął! Ponura prawda jest taka, że żyjemy w kraju, gdzie żołnierze muszą się bronić przed Ministerstwem Obrony, nauczyciele przed Ministerstwem Edukacji, a lekarze przed Ministerstwem Zdrowia. Jeszcze bardziej ponure jest to, że za całą to ideologiczną krucjatą stoi Izabela Leszczyna, od niedawna minister zdrowia, która ma na swoim koncie studia podyplomowe z zakresu filozofii i etyki. Jak jej się nakaz zabijania dzieci klei się z tym, czego uczyła się na lekcjach tych dwóch przedmiotów? Nikt, łącznie z nią samą nie jest w stanie na to pytanie uczciwie odpowiedzieć. Jak można karać lekarzy, którzy mieli odwagę sprzeciwić się politykom, stawiając dobro pacjenta, nad ich ideologię? W przysiędze Hipokratesa nakaz w sprawie aborcji czy eutanazji jest jasny: „Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego”.
CZYTAJ DALEJ

Uratował ją Carlo Acutis

Niedziela Ogólnopolska 40/2025, str. 68-69

[ TEMATY ]

świadectwo

Bliżej Życia z wiarą

św. Carlo Acutis

Telewizja EWTN Polska

Valeria Vargas Valverde

Valeria Vargas Valverde

Valeria Vargas Valverde została uzdrowiona za wstawiennictwem Carla Acutisa. Dziewczyna, której lekarze nie dawali szansy na przeżycie, przeczytała modlitwę wiernych podczas Mszy św. kanonizacyjnej „świętego milenialsa”.

Dwudziestoczteroletnia Valeria Vargas Valverde z Kostaryki, która prawie że umarła w wyniku dramatycznego wypadku rowerowego w 2022 r., modliła się podczas Mszy św. kanonizacyjnej Carla Acutisa. Jej powrót do zdrowia, który lekarze uznali za niewytłumaczalny z medycznego punktu widzenia, nastąpił po rozpaczliwych modlitwach jej matki przy grobie wówczas błogosławionego „Boskiego influencera” w Asyżu we Włoszech.
CZYTAJ DALEJ

Ewangelizacja bez Internetu. Jak bł. Honorat Koźmiński docierał do ludzi?

2026-10-12 20:35

[ TEMATY ]

bł. Honorat Koźmiński

diecezja.waw.pl

Bł. Honorat Koźmiński

Bł. Honorat Koźmiński

Dziś, aby podzielić się treścią religijną, wystarczy nagrać krótki film, opublikować post albo przygotować podcast. Internet daje możliwości, o których jeszcze kilkadziesiąt lat temu trudno było marzyć. Ewangelizacja nie zaczęła się jednak wraz z rozwojem nowych technologii. W XIX wieku, w zupełnie innych warunkach, swoją misję prowadził bł. Honorat Koźmiński. Nie miał do dyspozycji mediów społecznościowych, a mimo to potrafił docierać do ludzi i pomagać im odkrywać powołanie.

Działalność Honorata przypadła na czas zaborów, kiedy władze carskie ograniczały swobodę życia religijnego, a po kasacie wielu klasztorów życie zakonne w Królestwie Polskim znalazło się w trudnej sytuacji. W takich okolicznościach kapucyn szukał sposobów, by nadal służyć ludziom.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję