Reklama

Putin już stracił Krym

Stabilizacja gospodarcza Rosji oraz zdobycie Krymu – to dwa silne filary, na których opiera się reżim Władimira Putina. Rosja już praktycznie straciła Krym, a w wielkim imperium rozkręca się gigantyczny kryzys paliwowy, który może być przyczyną gospodarczego krachu podobnego jak po upadku ZSRR.

[ TEMATY ]

Ukraina

Adobe.Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Teoretycznie Krym nadal jest kontrolowany przez rosyjskie władze okupacyjne. Ale ta kontrola nie wygląda zbyt dobrze, bo na półwyspie wprowadzono stan wyjątkowy, od kilkunastu dni jest zakaz sprzedaży paliwa dla ludności cywilnej, a w wielu rejonach nie ma prądu, internetu i dostępu do usług bankowych. Brak paliwa zastopował prywatny transport, a więc pojawiają się braki w zaopatrzeniu. Brak prądu, to brak możliwości przechowywania świeżej żywności i brak wody. Przepis na katastrofę jest więc gotowy, a Krym z wielkiego sukcesu Moskwy przeradza się w największy problem dla włodarzy Kremla.

Na Krymie widok taksówkarza, który od dwóch tygodni jeździ tylko na rowerze, już nikogo nie dziwi. Ale podobne widoki zaczynają się pojawiać w całej Rosji, bo kryzys paliwowy rozlewa się po całym imperialnym państwie.

Podziel się cytatem

Rosjanie skarżą się, że muszą stać po kilkanaście godzin by kupić swój limit 20-30 litrów benzyny. Często zdarza się, że ktoś ustawia się na noc w kolejce, by nad ranem dowiedzieć się, że benzyna na stacji właśnie się skończyła. Najbardziej przerażeni są ludzie pracujący w logistyce. Jeden z kierowców tira nagrał krótki filmik, na którym mówi, że kolejka ciężarówek ciągnie się 35 kilometrów… „stoi cała logistyka”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Oczywiście nie jest tak, że benzyny brakuje w całej Rosji. Nadal są rejony, gdzie nie ma kilometrowych kolejek po paliwo, ale to tylko kwestia czasu kiedy się pojawią. Najgorsza sytuacja jest na Krymie i innych terenach okupowanych, ale problemy są w Moskwie, Petersburgu, Kazaniu, w Kraju Zabajkalskim, a nawet na Syberii. Przykładem jest Irkuck, gdzie kryzys paliwowy ciągnie się już od wielu dni, a jego końca nie widać. Publiczna Nowa Telewizja Syberii informuje, że ludzie stoją po 24 godziny w kolejkach, a lokalne władze by im ulżyć rozstawiły przenośne toalety. Irkuck jest ciekawym przykładem, bo w tym regionie znajduje się jedna z największych rafinerii w Rosji, która jest poza zasięgiem ukraińskich dronów. Najprawdopodobniej paliwo jest więc wywożone z Syberii, by zasilić nim ważniejszy dla Kremla np. obwód Moskiewski. Efekt jest taki, że nie tylko osoby prywatne w Irkucku nie mają benzyny, ale także port lotniczy i lokalne firmy przewozu autobusowego mają zapasy paliwa tylko do końca tygodnia.

Młodsi Rosjanie mówią, że teraz wiedzą co oznacza kryzys paliwowy z lat 90. ubiegłego wieku, gdy po rozpadzie ZSRR cały system wydobycia ropy, przetwórstwa i dystrybucji załamał się i na stacjach permanentnie brakowało paliwa. Wtedy do zapaści, która przerodziła się w niewydolność całej gospodarki, doprowadził postsowiecki system zarządzania, a dziś prowadzi do niego imperialna polityka Władimira Putina. W latach 90. Rosja musiała importować ponad 2 miliony ton paliw rocznie, aby łatać dziury na wewnętrznym rynku i ratować kluczowe sektory gospodarki. Teraz władze w Moskwie rozpoczęły sprowadzanie paliw z Kazachstanu, Białorusi, a nawet z Indii. Rosja sprzedaje Indiom tanią ropę, a Indie przerabiają tę ropę na paliwa. Następnie sprzedają Rosjanom znacznie droższy, bardziej marżowy produkt, jakim jest benzyna. To też jest gotowy przepis na gospodarczą katastrofę i powtórkę załamania się całego systemu jak w latach 90.

Reklama

Nie wiadomo, czy uda się w Rosji zasypać lukę na rynku paliw importem i kiedy to się stanie. Nie wiadomo, czy statki płynące z Indii oraz porty je przyjmujące nie staną się celem ukraińskich dronów. Ale faktem jest, że ceny sprowadzanych paliw będą o wiele wyższe niż te dotychczasowe w Rosji. Moskwa będzie musiała do tych paliw dopłacać, albo podnieść ich cenę, co wpłynie jeszcze bardziej na inflację. Firmy transportowe przewożące towary ciężarówkami, w tym z Chin, już teraz zaczęły podnosić cenę transportu, a niektóre z nich zaczęły ograniczać liczbę kursów. Pierwszymi ofiarami kryzysu jest więc transport i turystyka, bo kurorty nad Morzem Czarnym świecą pustkami Rosjanie nie mają jak do nich dojechać i jak wrócić. Kolejną ofiarą może być paliwochłonne rolnictwo, co wywoła kryzys żywnościowy i galopujący wzrost inflacji.

Kryzys paliwowy nakłada się na największy od rozpoczęcia wojny kryzys budżetowy. Nie dość, że Rosja przestaje zarabiać (brak wpływu do budżetu) na eksporcie ropy i przetworzonych paliw, to teraz te paliwa musi drogo kupować za granicą (kolejne wydatki budżetowe). Efekt jest taki, że w czerwcu „dziura” budżetowa była już dwukrotnie większa niż cały deficyt zaplanowany na rok 2026. Rosja będzie drukować ruble i będzie wpadać w coś, co ekonomiści nazywają „gospodarką permanentnego niedoboru” na wzór późnego ZSRR. Będzie to system, w którym na papierze wszystko działa, PKB rośnie, ale zwykły obywatel żyje w rzeczywistości kartek na benzynę, permanentnej drożyzny i technologicznego regresu. Słynny pakt społeczny Putina, czyli „wy nie wtrącacie się do polityki, a ja daję wam stabilność i tanie życie”, ostatecznie przechodzi więc do historii. Podobnie jest z Krymem, który niegdyś był chlubą Putina, a dziś największym wyzwaniem są dostawy na półwysep paliwa, prądu, wody, uzbrojenia i zapewnienia jakiegokolwiek bezpieczeństwa. Kryzys paliwowy ogarniający całą Rosję to prawdziwa burza, w której zbiegają się wszystkie możliwe problemy Rosji. A co najważniejsze, końca nie widać i koniec ten nie zależy już od Putina.

Artur Stelmasiak

2026-07-03 22:00

Oceń: +18 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Majowa wędrówka szlakiem sanktuariów maryjnych Ukrainy: Sanktuarium Matki Bożej Rudeckiej

[ TEMATY ]

Ukraina

Gościnność archidiecezji lwowskiej pozwala nam pozostać na jej terenie w kolejnym dniu naszego pielgrzymowania. Wpatrzeni w znaki obecności Maryi prosimy o dar pokoju dla ogarniętej wojną Ukrainy. Jadąc ze Lwowa do Sambora spotykamy maleńkie miasteczko Rudki.

Jest tutaj kościół, który jest miejscem odwiedzanym przez wycieczki, a to za sprawą grobu Aleksandra Fredry.
CZYTAJ DALEJ

Ludwikowice Kłodzkie. Pożegnali człowieka, który był blisko ludzi i Kościoła

2026-09-24 13:06

[ TEMATY ]

pogrzeb

bp Ignacy Dec

Ludwikowice Kłodzkie

Henryk Morel

ks. Andrzej Adamiak

Bp Ignacy Dec podczas ostatniego pożegnania śp. Henryka Morela na cmentarzu w Ludwikowicach Kłodzkich.

Bp Ignacy Dec podczas ostatniego pożegnania śp. Henryka Morela na cmentarzu w Ludwikowicach Kłodzkich.

Przez lata pracował pod ziemią, a po pracy znajdował czas dla rodziny, sąsiadów i parafii. Śp. Henryka Morela pożegnano 22 września w kościele pw. św. Michała Archanioła. Mszy pogrzebowej przewodniczył bp senior Ignacy Dec, przy ołtarzu stanął także proboszcz miejscowej wspólnoty ks. Rafał Śliwiński.

– Życie nasze się zmienia, ale się nie kończy – przypomniał biskup na początku Eucharystii. Wyrazy współczucia skierował do Marianny, żony zmarłego, oraz ich synów: Krzysztofa, Dariusza i Pawła, a także do całej rodziny. Zapowiedział, że modlitwie będą towarzyszyć dwie intencje: dziękczynienie Bogu za życie Henryka i dobro, które uczynił, oraz prośba o miłosierdzie i życie wieczne dla niego.
CZYTAJ DALEJ

„Amerykański Wojtyła”: nie zadręczaj się jutrem

Lubię książki Fultona J. Sheena, który jest już błogosławionym. Kiedy się je czyta, dobrze widać, jak aktualne jest przesłanie tego niezwykle medialnego amerykańskiego biskupa.

„Żadne zwierzę nigdy nie powie: od sześciu lat cierpię na te dolegliwości i będą one trwały, dopóki nie umrę” – tłumaczy prosto i obrazowo abp Sheen w książce „Miłość, która czeka na Ciebie”. Pisze, że nadmierne analizowanie życia i rozpamiętywanie przeszłości prowadzą do lęku przed tym, co może się wydarzyć w przyszłości. Pan Bóg dał nam na to dwa lekarstwa. Pierwszym jest sakrament pokuty, który „nie tylko wymazuje przeszłość i oczyszcza pamięć, ale również wyklucza strach i obawę, uspokajając duszę nadzieją w miłosierdzie Boże”. Drugim sposobem, aby „wyleczyć współczesnych chorych”, jest „uświęcenie teraźniejszej, obecnej chwili albo uduchowienie naszego życia doczesnego”. Dlaczego to takie ważne? Autor odpowiada za Biblią: „bo dosyć ma dzień swojej biedy. To oznacza, że każdy dzień ma swoje doświadczenia. Nie zadręczaj się jutrem (…) każdy akt poddania się woli Bożej jest naszym zwycięstwem”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję