Reklama

Niedziela Małopolska

25 lat w koronie

Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie-Płaszowie obchodzi srebrny jubileusz koronacji obrazu Matki Błogosławionego Macierzyństwa. O historii tego wizerunku oraz duszpasterskim dziś mówi proboszcz ks. Bogusław Pociask SCJ

Niedziela małopolska 19/2016, str. 6-7

[ TEMATY ]

wywiad

parafia

Małgorzata Cichoń

Proboszcz ks. Bogusław Pociask SCJ przy obrazie Matki Błogosławionego Macierzyństwa

Proboszcz ks. Bogusław Pociask SCJ przy
obrazie Matki Błogosławionego Macierzyństwa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MAŁGORZATA CICHOŃ: – Jaki wpływ ma uroczystość sprzed ćwierćwiecza na obecne życie parafii? Co zmieniła w życiu Płaszowian?

KS. BOGUSŁAW POCIASK SCJ: – Nie wiem, czy akt koronacji zmienił coś w zewnętrznej formie życia rodzin tej parafii. Natomiast mocno wierzę, że wydarzenie sprzed 25 lat nie tylko zapadło w serca i umysły mieszkańców tej części Krakowa, ale wpłynęło znacząco na rozwój kultu Pani Płaszowskiej. Przypominam sobie rozmowę z pewną rodziną, która jakiś czas temu uległa wypadkowi. To, że przeżyli, zawdzięczają Matce Bożej czczonej w naszym kościele – tak mówili i są przekonani, że Maryja czuwała nad nimi w tej budzącej grozę chwili.

– 5 maja 1991 r. był Ksiądz wśród uczestników koronacji na stadionie Klubu Sportowego „Płaszowianka”...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Przyjechaliśmy na uroczystości wraz z klerykami seminarium sercańskiego w Stadnikach. Byłem jednym z seminarzystów. Sądzę, że fakt koronacji w istotny sposób przyczynił się do rozwoju kultu maryjnego w Zgromadzeniu Księży Sercanów. Początki naszego istnienia w Polsce tak mocno wiążą się przecież z Płaszowem i tym obrazem Matki Bożej!

– O wstawiennictwo Płaszowskiej Pani proszą przede wszystkim małżonkowie. Dlaczego modlitwa o dar potomstwa, duchowe otwarcie na rodzicielstwo, jest aż tak ważne?

Reklama

– Do naszego sanktuarium napływa wiele próśb, niekiedy z odległych miejsc Polski, ale i spoza niej, np. z USA czy Holandii. Przesyłane są najczęściej przez specjalną zakładkę na stronie internetowej (www.krakow.sercanie.pl). Odczytujemy je podczas środowej nowenny do Matki Bożej Płaszowskiej. Wśród nich rzeczywiście dominują te o dar macierzyństwa. W każdą trzecią środę miesiąca odprawiamy Eucharystię w intencji małżonków pragnących powiększyć rodzinę, a po niej błogosławimy matki spodziewające się dziecka. Osoby mające problemy z poczęciem i urodzeniem dziecka dobitnie uświadamiają sobie, że człowiek może wiele zdziałać, ale nie wszystko. Tak naprawdę Bóg jest Panem życia. W rodzicach pragnących potomstwa dokonuje się zapewne jakaś duchowa przemiana, a zarazem otwarcie na przyjęcie nowego życia, którego Bóg jest inicjatorem.

– Czy przy sanktuarium powstają również szczególne inicjatywy, z myślą o rodzinach?

– W tej dzielnicy Krakowa jest wiele małżeństw, które od niedawna tutaj mieszkają, stąd też poszukiwanie sposobów na wzajemne poznanie się i integrację, np. poprzez festyny parafialne. Jedną ze stałych form wsparcia rodzin oraz młodych, przygotowujących się do małżeństwa, jest poradnia rodzinna. Korzystają z niej przede wszystkim narzeczeni, ale nie tylko. Działa także poradnia, która pomaga, na zasadzie mediacji, w rozwiązywaniu różnych problemów małżeńskich i rodzinnych. Dużym zainteresowaniem cieszy się „Matecznik” – cykliczne spotkania matek z małymi dziećmi. Zauważamy też, że coraz więcej osób pragnie odkrywać piękno sakramentu małżeństwa i podejmować systematyczną pracę nad uświęcaniem rodzin. Umożliwiają im to m.in. wspólnoty: Equipes Notre-Dame i Ruchu Domowego Kościoła. W czwarte środy miesiąca formują się u nas Mężczyźni św. Józefa – uczestniczą w wieczornej Mszy św. i spotkaniu. Warto podkreślić, że nasz kościół otwarty jest codziennie – od porannej Mszy św. do wieczornej. Cieszy mnie, że wśród przychodzących na indywidualną modlitwę przeważają panowie.

– Obraz Maryi przez trzy pokolenia przebywał w domu jednej z rodzin, „omadlano” go w zaciszu domu. Jakie przesłanie niesie ta historia?

Reklama

– Spotkałem się ze stwierdzeniem, że Maryja zapragnęła zejść z wyżyn ołtarza do zwykłej rodziny, by z bliska przypatrzeć się jej życiu. Podoba mi się taka interpretacja. Rodzice z dziećmi z pewnością często powierzali Matce Zbawiciela różne prośby, klękali do wspólnej modlitwy. Musiało to niesamowicie wyglądać – prawdziwy domowy kościół. Przesłanie nasuwa mi się jedno: że płaszowska Maryja jest szczególną opiekunką rodzin. Będąc przez trzy pokolenia u państwa Cichoniów, wiele zobaczyła i usłyszała – poznała różnorakie domowe potrzeby.

– Do jej rozsławienia przyczynił się szczególny czciciel z Wadowic...

– Biskup, a potem kardynał, Karol Wojtyła, wielokrotnie gościł w naszej parafii i modlił się przed słynącym łaskami obrazem. Przybywał tutaj z racji wizytacji kanonicznej, udzielania sakramentu bierzmowania. Przyjaźnił się z sercaninem, ks. prof. Stanisławem Nagy (później kardynałem), stąd również te nieformalne spotkania. Jednak wyrazem szczególnego związku Ojca Świętego z obrazem Matki Bożej Płaszowskiej było to, co dokonało się 16 października 1960 r. Bp Karol Wojtyła przewodniczył Mszy św. odpustowej i wygłosił kazanie. Nie tylko wprowadził w naszej parafii drugorzędną uroczystość odpustową ku czci Matki Bożej, ale także nadał wizerunkowi Maryi tytuł: „Matka Błogosławionego Macierzyństwa”. Życzył również: „Niech do końca wieków emanuje stąd łaska Boża za pośrednictwem Bożej Rodzicielki z Płaszowa”... 18 lat po tym wydarzeniu został powołany na Stolicę Piotrową... A na 40-lecie odpustu, z piękną dedykacją na odwrocie, kopia płaszowskiego obrazu trafiła do Watykanu.

– I to na specjalne życzenie św. Jana Pawła II!

– Podczas papieskiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1999 r. jeden z księży poprosił Ojca Świętego o poświęcenie kopii obrazu Matki Bożej Płaszowskiej. Jan Paweł II niespodziewanie wyraził życzenie otrzymania podobnego obrazu. Wręczono go w październiku. Ufamy, że Papież Rodziny, który przyczynił się do rozsławienia Bogurodzicy w płaszowskim wizerunku, teraz cieszy się razem z nią w niebie i również oręduje za nami!

* * *

Powstał w XV wieku w szkole sądecko-krakowskiej, jako centralna część tryptyku. Przed 1850 r. znajdował się w kościele w małopolskim Czernichowie. Mocno podniszczony, trafił do magazynu. Obrazem zainteresował się parafianin, który go nabył. Przez trzy pokolenia Maryja z Dzieciątkiem zamieszkała w rodzinie Cichoniów. Wraz z nią trafiła do Izdebnika. Jeden z synów Stanisława, Władysław, absolwent ASP, odrestaurował ikonę. Drugi syn, Marian, został sercaninem i wraz z innym klerykiem, Wincentym Turkiem, poprosił ojca, by podarował ją do otwieranej w 1931 r. w Krakowie-Płaszowie świątyni, matecznika polskich sercanów.
W 1960 r. wizerunek otrzymał unikalną nazwę „Matka Błogosławionego Macierzyństwa”, którą nadał mu... bp Karol Wojtyła! Ćwierć wieku temu kard. Franciszek Macharski nałożył na skronie płaszowskiego Jezusa i Jego Matki – korony

2016-05-05 11:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Capovilla: Niech kanonizacja dwóch papieży uczyni nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi

[ TEMATY ]

wywiad

kardynał

"Pragnąłbym, żeby uroczystości kanonizacyjne służyły nie tylko oddaniu hołdu dwóm papieżom, którzy już otoczeni są chwałą w niebie, ale by uczyniły nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi" - powiedział abp Loris Francesco Capovilla. Kardynał-nominat, wieloletni sekretarz i najbliższy współpracownik najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie papieża Jana XXIII mówi w rozmowie z KAI m. in. o świętości papieża Jana, jego umiłowaniu Polaków, bliskich relacjach z kard. Stefanem Wyszyńskim, podobieństwach i różnicach osobowości i pontyfikatu papieża-Włocha i papieża-Polaka. Mówiąc m. in. o bł. Janie Pawle II stwierdził: "Był heroiczny i święty. To jego świadectwo wystarcza, by zgiąć przed nim nasze kolana i dziękować krajowi, który go wydał, wychował, umiłował, kocha i będzie kochał".

KAI: Eminencja, 22 lutego zostanie włączony do Kolegium Kardynalskiego. Jakie myśli towarzyszą w tej historycznej chwili byłemu osobistemu sekretarzowi najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie od 28 października 1958 r. papieża Jana XXIII? Abp Loris Francesco Capovilla: Kiedy Ojciec Święty 12 stycznia w południe ogłaszał nazwiska nowych kardynałów byłem tutaj, w swoim pokoju w Sotto il Monte, śledząc jak zwykle z radością papieskie rozważanie poprzedzające modlitwę „Anioł Pański”. Tak z wielkim wzruszeniem czynię każdej niedzieli. Kiedy na zakończenie ogłosił nazwiska nowych kardynałów, słuchałem ich w spokoju. Wreszcie na zakończenie Papież powiedział, że do grona tego włączy także trzech biskupów emerytowanych, ale kiedy wypowiedział moje: Loris Francesco Capovilla pomyślałem o moim ojcu i mamie, o moich wychowawcach w seminarium, wszystkich osobach, jakie spotkałem, wszystkich dobrodziejach mojej duszy i rzecz jasna. Pomyślałem też, iż jest to gest uznania dla milczącej, pokornej, naznaczonej pokorą służby u boku Jana XXIII. Posłuszeństwa papieżowi i Kościołowi powszechnemu, posłuszeństwa Kościołowi i Chrystusowi. Nie odczułem nic innego, poza wzruszeniem, żadnej satysfakcji osobistej. Poczułem się też w jedności z wszystkimi ludźmi dobrej woli, szukającymi Boga, jeśli są chrześcijanami - starającymi się żyć radami ewangelicznymi. Wyznam bowiem szczerze, że w moim długim życiu spotkałem więcej osób dobrych, niż złych. Przyznam, że Kościół w którym się urodziłem, w którym żyłem jako dziecko był Świętym Kościołem Rzymskim, Katolickim ale ten w którym jestem dziś wydaje mi się wspanialszy. Również moja ojczyzna przeszła przez wiele trudności. Nadal nie jest łatwo, ale jestem przekonany, że dokonaliśmy kilku kroków na drodze ku sprawiedliwości, zarówno we Włoszech, w Europie jak i na całym świecie. KAI: Czy współpracując z Janem XXIII miał Ksiądz Kardynał wrażenie, że jest to osoba święta? - Tak, bo był on jakby otwartą księgą. Opowiedział mi całe swoje życie: dzieciństwo, młodość . Mówił mi o swojej posłudze kapłańskiej. Wszystkim radzę, by przeczytali w jego "Dzienniku duszy", który jest odzwierciedleniem jego duszy kursu rekolekcji prywatnych, jakie odbył ze swym spowiednikiem przygotowując się do osiemdziesiątych urodzin. Rozpoczyna od rachunku sumienia. Mówi o pokorze, czystości, ubóstwie, posłuszeństwie, i dla każdego z tych paragrafów powiada - nic nie znajduję niczego w mym życiu przeciw tym cnotom. To dotyczy każdego z nas, także ludzi świeckich, a nie tylko duchowieństwa, kiedy słyszymy jak papież Jan powiada, że jego długim życiu - nigdy, nic nie było takiego, co byłoby sprzeczne z czystością, do której został powołany. Kiedy spojrzymy na to wyznanie, to wydaje mnie się jakby cudem światła rzucanym na nasz wiek. KAI: Co zdaniem Eminencji było najbardziej godne podziwu w osobowości Jana XXIII? - Najlepiej to chyba wyraził wielki francuski pisarz Georges Bernanos, gdy postawiono mu pytanie: kim jest święty? Czy też w kategoriach świeckich: kto jest bohaterem nauki, patriotyzmu czy kultury? "Świętym jest ten, który nigdy nie przestał być dzieckiem". Ale to dziecięctwo jest stopniowym dojrzewaniem do swego powołania i misji. Papież Jan myślał jednie o tym, żeby być księdzem, myślał tylko o tym by sprawować Bożą służbę przy ołtarzu, na którym znajduje się mszał - zawierający Słowo Boże, Boże objawienie i kielich - służący do sprawowania najwznioślejszego z sakramentów. Dla niego przewodnikiem były słowa św. Jana Chryzostoma: być prostym i roztropnym - to szczyt życia chrześcijańskiego. I dodawał - i to jest życie anielskie, to oznacza żyć tak, jak aniołowie. KAI: 27 kwietnia w niedzielę Miłosierdzia Bożego Jan XXIII zostanie ogłoszony świętym razem z naszym rodakiem, Janem Pawłem II. Czy są jakieś elementy łączące tych dwóch wielkich ludzi Kościoła? - Muszę powiedzieć, że poznałem biskupa Karola Wojtyłę, wraz z kard. Stefanem Wyszyńskim podczas II Soboru Watykańskiego. W sierpniu 1979 roku zostałem przyjęty na audiencji w Castel Gandolfo. Jan Paweł II określił wówczas Jana XXIII prorokiem. I dodał, że prorocy cierpią, ale on miał rację i żyjemy dziś w nowych, zainaugurowanych przezeń czasach. Chciałbym też zaznaczyć, że obydwaj żyli w innej epoce, że chodzi o inne środowisko wychowawcze, pochodzenie, doświadczenia życiowe. Ale z pewnością podziwiamy dwóch ludzi Kościoła, którzy oddali się bez reszty Bogu i ludzkości. Papież Jan, będąc dobrym Włochem kochał swoją ojczyznę i z nakazu papieża Benedykta XV po I wojnie światowej dokonał wizytacji wszystkich diecezji włoskich, by rozbudzić ducha misyjnego, który zawsze był pośród naszego narodu żywy. Później, w 1925 roku Pius XI wysłał go do Bułgarii. Jak mawiam, miał kapelusz w dłoni, zawsze podchodził z wielkim szacunkiem dla chrześcijan wschodnich. Nigdy nie nazywał ich "prawosławnymi", ale mówił "moi bracia". Kiedy pewien prawosławny powiedział do niego: "Panie przedstawicielu papieża, chciałbym pojechać na studia do Rzymu, jeśli uzyska Pan dla mnie stypendium, to jestem gotów stać się nawet katolikiem". Będąc wówczas młodym papieskim przedstawicielem abp Roncalli wyraźnie stwierdził, że nie chce, aby ktokolwiek odniósł wrażenie, że przybył do Bułgarii, aby uprawiać prozelityzm. Zwracając się do tego młodego, 22- letniego alumna prawosławnego seminarium w Sofii powiedział: "Niech pan nauczy się miłować Jezusa, swój naród i jemu służyć. A skoro stwarza mi pan okazję, to chciałbym jasno powiedzieć, że my katolicy i prawosławni nie jesteśmy nieprzyjaciółmi, lecz braćmi. Łączy nas Księga Bożego Objawienia, chrzest, sakramenty, a zwłaszcza Msza św., nabożeństwo do Matki Bożej. Rzeczywiście istnieje kwestia jedności, prymatu Piotra, ale to rozdarcie nastąpiło tysiąc lat temu. Ci którzy do niego doprowadzili, już nie żyją, minęły wieki. Dzisiaj naszym zadaniem - pana prawosławnego i mnie katolika jest czynienie siebie Chrystusem, mamy upodobnić się do Chrystusa wraz z naszą wspólnotą. Kiedy upodobnimy się do Chrystusa, jedność będzie faktem". Jest to cud, którego obecnie oczekujemy, za naszych dni pod przewodnictwem naszego papieża Franciszka. Chciałbym dodać, że pontyfikat Jana XXIII trwał mniej niż 5 lat, zaś Jana Pawła II niemal 27 lat. Łatwiej jawić się jako osoba wybitna w krótkim okresie, niż w tak długim, jak papież Polak. Jan Paweł II bardzo ukochał ludzkość i w swoich pielgrzymkach dotarł do najbardziej odległych zakątków ziemi, aby zanieść Jezusa, Jego nauczanie - miłości i pokoju. Wszyscy pamiętamy to tragiczne wydarzenie na placu św. Piotra z 13 maja 1981 roku - zamach na papieża. Działo się to w czasie audiencji - spotkania z ludźmi, którzy go kochali. Natychmiast przebaczył zamachowcowi. Pewnie ktoś powie - to przecież obowiązek chrześcijanina, ale w przebaczeniu Jana Pawła II było coś więcej: bo po wielu latach, w roku 2002 powiedział to w Bułgarii, że nigdy nie sądził, aby ktoś z Bułgarów mógł spiskować przeciw niemu. Był w tym heroiczny i święty. To jego świadectwo wystarcza, by zgiąć przed nim nasze kolana i dziękować krajowi, który go wydał, wychował, umiłował, kocha i będzie kochał. KAI: Dla Polaków niezmiernie ważnym jest niesłychanie życzliwy stosunek Jana XXIII do Polski. To on w październiku 1962 r., przyjmując delegację naszego episkopatu, przybyłą na Sobór, powiedział o ziemiach zachodnich jako "po wiekach odzyskanych" - na długo przed oficjalnym uznaniem tego faktu przez wspólnotę międzynarodową. Powszechnie znany był jego bardziej niż życzliwy stosunek do kard. Wyszyńskiego, który był ostatnim hierarchą spoza Kurii Rzymskiej, którego przyjął umierający papież - 20 maja 1963 r. Skąd brała się u niego ta życzliwość i sympatia? - Po pierwsze: Jan XXIII znał historię. Kto ją zna, zdaje sobie sprawę z perturbacji, słabości i grzechów, ale potrafi także docenić dobro, męstwo i cnotę. Ostatnim jego sekretarzem w Paryżu był ks. Bolesław Szkiłądź. Ówczesny substytut w sekretariacie stanu, ks. prałat Montini (późniejszy Paweł VI) bardzo go cenił, jego znajomość języków, jego męstwo i dobroć. Polecił go abp Roncallemu, aby zorientował się, czy mógłby on pracować w dyplomacji watykańskiej. Poznałem, go, był naprawdę wielkim świętym. Niestety zmarł wkrótce po wyborze Jana XXIII, 8 listopada 1958 roku w Paryżu, na skutek wypadku drogowego. Nie wiem, czy panowie wiedzą, że w 1929 roku, kiedy abp Roncalli obchodził 25-lecie święceń kapłańskich to udał się na Jasną Górę i do Krakowa. Ale już wcześniej w 1912 roku gdy przebywał w Wiedniu to ks. Roncalli pojechał stamtąd na Węgry a następnie do Krakowa, gdzie w katedrze wawelskiej odprawił Mszę św. Po latach upamiętniono to wydarzenie. Trzeba też pamiętać, że jako patriarcha Wenecji kard. Roncalii w 1957 roku gościł prymasa Polski, kard. Stefana Wyszyńskiego. Są zdjęcia ukazujące ich wspólną przejażdżkę gondolą po Canale Grande. Nie wiem, czy panowie wiedzą, że 28 października 1958 roku, kiedy został wybrany papieżem o 5.30 w kaplicy św. Matyldy w Watykanie sprawował Mszę św. kard. Roncalli, któremu służyłem, następnie o 6.00 odprawiał kard. Stefan Wyszyński, a o 6.30 ja. Byłem świadkiem wielu ich rozmów. Po zakończeniu konklawe Jan XXIII ofiarował kard. Wyszyńskiemu monstrancję odziedziczoną po Piusie XII, aby zawiózł ją na Jasną Górę. Prymas zapewnił, że każdego dnia na Jasnej Górze sprawowana będzie Msza św. w intencji Ojca Świętego i cały świat katolicki. Takich rzeczy się nie zapomina. KAI: Co chciałby Eminencja przekazać Polakom w przeddzień kanonizacji Jana XXIII i Jana Pawła II? - Pragnąłbym, żeby uroczystości kanonizacyjne służyły nie tylko oddaniu hołdu dwóm papieżom, którzy już otoczeni są chwałą w niebie, ale by uczyniły nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi. Polakom, podobnie jak i Włochom życzę, aby przyjęli zachętę papieża Jana, który mawiał, że aby być księdzem, ale także katolikiem świeckim trzeba być wspaniałomyślnym i spoglądać na to co wyniosłe i przekraczające nasze ograniczenia, także poza Europę, zapatrzoną w chwałę przeszłości, swych zasług, ale potrzebującą spojrzenia, ku temu, za czym wszyscy tęsknimy, by biec, nie tylko podążać, ku ciągle odległym celom cywilizacji miłości. Rozmawiali: Krzysztof Tomasik, o. Stanisław Tasiemski Abp Loris Francesco Capovilla, arcybiskup tytularny Mesembria (Włochy). Urodził się 14 października 1915 w Pontelongo koło Padwy. Następnie jego rodzina przeniosła się w Wenecji-Mestre. 23 maja 1940 przyjął święcenia kapłańskie. W 1949 został redaktorem diecezjalnego tygodnika „La voce di S. Marco”. Przez ponad 10 lat, najpierw w Wenecji, a następnie w Watykanie był osobistym sekretarzem najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie 28 października 1958 r. papieża Jana XXIII. W latach 1963-1967 był ekspertem II Soboru Watykańskiego. 26 czerwca 1967 r. Paweł VI mianował prałata Capovillę biskupem Chieti i sam udzielił mu sakry biskupiej 16 lipca 1967 r. 25 września 1971 został promowany na arcybiskupa tytularnego Mesembria i mianowany prałatem Loreto. Zrezygnował z funkcji prałata Loreto w grudniu 1988, a jego następcą został prałat Pasquale Macchi, który był osobistym sekretarzem Pawła VI. 1 kwietnia ub. roku papież Franciszek odbył z nim rozmowę telefoniczną. Mieszka obecnie w rodzinnej miejscowości bł. Jana XXIII - Sotto il Monte koło Bergamo w północnych Włoszech. 22 lutego 2014 roku zostanie włączony do Kolegium Kardynalskiego, którego będzie najstarszym członkiem.
CZYTAJ DALEJ

Św. Szarbel. Po Matce Bożej to największy cudotwórca!

Zaraz po Matce Bożej świętym, który czyni najwięcej cudów jest obecnie św. Szarbel. Aktualnie istnieje 45 tysięcy potwierdzonych cudów – powiedział Polskifr.fr bp Samer Nassif, duchowny katolicki obrządku maronickiego, pochodzący z Libanu – ojczyzny św. Szarbela. Dziadek bp. Nassifa i jego wujowie byli świadkami niezwykłych okoliczności, które towarzyszyły otwarciu grobu św. Szarbela po wielu latach od śmierci pustelnika.

Szarbel został ogłoszony świętym w 1977 roku przez św. Pawła VI. Obecnie jest czczony w bardzo wielu miejscach na całym świecie, również w Polsce. Jego grób znajduje się w Annaja – miejscu szczególnie związanym z jego życiem pustelniczym. „Kiedyś byłem w miejscu pochówku Szarbela i spotkałem grupę Chińczyków. Rozmawiałem z kobietą, która krzyczała: Uzdrowił mnie! Uzdrowił!” – opowiedział bp Samer Nassif.
CZYTAJ DALEJ

USA: 98-letni weteran II wojny światowej przeszedł na katolicyzm

2026-07-28 20:32

[ TEMATY ]

nawrócenie

katolicyzm

fotolia.com

98-letni Raymond „Ray” Martin Sr., weteran armii amerykańskiej z czasów II wojny światowej, został ochrzczony, bierzmowany i po raz pierwszy przyjął Komunię św. w domu opieki w Arizonie. Do Kościoła katolickiego przystąpił po latach uczestnictwa w życiu religijnym swojej zmarłej żony oraz dzięki duchowemu wsparciu diakona Jacka Trevino.

Martin służył podczas II wojny światowej na Okinawie i Filipinach, a po zakończeniu służby przez 27 lat pracował jako policjant w stanie Illinois. Choć przez wiele lat uczestniczył z żoną we Mszy św. i odmawiał z nią różaniec, nigdy wcześniej nie został ochrzczony. Przełom nastąpił po spotkaniu z diakonem Trevino, kapelanem hospicjum i wikariuszem parafii św. Elżbiety Ann Seton w diecezji Tucson. W rozmowach z duchownym wyraził pragnienie przyjęcia wiary katolickiej oraz głęboką wiarę w Chrystusa i Eucharystię.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję