Reklama

Dziecko na Mszy świętej

Niedziela warszawska 8/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie można tłumić spontaniczności dziecka,
ale powinno ono wiedzieć, że Kościół to nie karuzela

Rozmowa z ks. dr. Robertem Szewczykiem, wizytatorem katechetycznym w diecezji warszawsko-praskiej

IRENA ŚWIERDZEWSKA: - Czy powinny istnieć w Kościele tzw. Msze św. dziecięce?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

KS. DR ROBERT SZEWCZYK: - W każdej parafii istnieje tzw. Msza św. dla dzieci. Według Magisterium Kościoła jest to Msza św., w której uczestniczą rodzice z dziećmi. Wytyczne Kościoła potwierdzają praktykę - trudno bowiem sobie wyobrazić, żeby pierwszoklasista maszerował sam na Mszę św.
Obecnie dzieci nie wzbraniają się przed uczestnictwem we Mszy św. Są w sposób naturalny otwarte na Pana Boga. Trzeba zwracać się do nich, by pomóc im odnaleźć drogę do Chrystusa. Obecność dzieci na Mszy św. wiąże się z koniecznością dostosowania przekazu i języka do ich psychiki.
Uczestnictwo dzieci we Mszy św. wynika także z założeń katechezy. Katecheza nie kończy się na lekcji religii w szkole, ale odsyła dzieci do katechezy parafialnej, Mszy św. niedzielnej, do przeżywania Roku Liturgicznego. W związku z tym nie może być tak, że w duszpasterstwie, nie bierze się pod uwagę jakiejś grupy wiernych.

- Jak powinna wyglądać Msza św. dla dzieci?

Reklama

- Nie umiałbym określić jednego idealnego sposobu. Tradycje parafii, także uwarunkowania lokalowe stanowią o tym jak będzie odprawiana Msza św. Mówiąc o Mszach św. z udziałem dzieci należy pamiętać o kilku założeniach. Po pierwsze nie chodzi o to, aby ten sakrament przemawiał samą formą. Można w czasie homilii organizować "koło fortuny", i w ten sposób zainteresować i zaangażować uczestników. Należy pamiętać, że atrakcyjność formy nie może przerosnąć i jakby przysłonić treści. Celem Eucharystii nie jest robienie show dla dzieci.
Na Mszy św. należy brać pod uwagę obecność rodzin. Nie można zwracać się tylko do rodziców czy tylko do dzieci. Matka i ojciec przychodząc z dzieckiem do Kościoła robią to z miłości. Dziecko kocha swoich rodziców. Te relacje panujące w rodzinie powinny być punktem odniesienia dla głoszonych homilii.
Kolejna kwestia dotyczy postawy w czasie liturgii. Mszy nie możemy słuchać, mamy w niej uczestniczyć, przeżywać ją, odpowiadać w niej Bogu. Trzeba uważać, aby nie ulec pokusie dydaktyzmu. A więc nie można iść w kierunku jak mówić, co przekazywać. Należy zwrócić uwagę jak przeżywać. Ten kierunek daje się współcześnie odczuć u duszpasterzy i uczestników Eucharystii.

- Ale przeżywanie liturgii bywa trudne dla rodziców, nie mówiąc już o dzieciach...

- Struktura Mszy św. jako sakramentu jest wbrew pozorom dla współczesnego człowieka czymś bardzo bliskim. Człowiek wiele swoich przeżyć i uczuć stara się wyrażać poprzez znaki. Każdy sakrament, a zwłaszcza Msza św. składa się nie tylko ze słów, ale obfituje w znaki. Tym językiem Bóg od wieków porozumiewa się z człowiekiem. Dzieci poprzez odkrywanie znaków powinny uczyć się przeżywać Msze św. Trzeba żebyśmy pozwolili celebrować te znaki najprostsze i te dotyczące relacji między Bogiem i człowiekiem. W końcu płaszczyzna porozumiewania się rodziny: matki, ojca, dziecka opiera się na odczytywaniu znaków.

- Słyszę czasem opinie rodziców, że chodząc na Msze św. dziecięce sami zaczynają infantylizować się w wierze...

- Nie można podczas Mszy św. zapomnieć o rodzicach. Trzeba wychowywać rodziców i dzieci do przeżywania Mszy św. jako inspiracji do dialogu. Dziecko powinno mieć powody do stawiania rodzicom pytań, a rodzice powinni czuć się odpowiedzialni i kompetentni do udzielania odpowiedzi.

- Słyszałam też głosy rodziców, że nie mogą zabierać dziecka na Mszę św. dla dorosłych, bo nie wszyscy tolerują, kiedy dziecko płacze albo biega po kościele...

Reklama

- Tu może dochodzić do pewnego rodzaju nieporozumień. Przecież inaczej wyglądało wychowanie dzieci dawniej. Dziś rządzą nim inne uwarunkowania. Starszym osobom trudno jest to zrozumieć. Z kolei młode mamy nie mogą sobie uzmysłowić, że pewne zachowania dzieci są dla starszych osób nie do przyjęcia. Te sytuacje pokazują jak bardzo dzisiejsza rzeczywistość czyni kruchymi różne płaszczyzny porozumienia. Powstaje pytanie czy dobre jest zamykanie się w sobie z powodu nieporozumień. Jedni skłonni są zrezygnować z chodzenia do kościoła, bo mają małe dzieci. Inni przestają chodzić, bo denerwują ich dzieciaki baraszkujące w świątyni.

- Jak rodzice powinni przygotować dziecko do Mszy? Przypominać, że ma być grzeczne? Zwracać uwagę na zachowanie? Czy pozwolić, aby reagowało spontanicznie?

- Nie można wybrać tylko jednej metody, bo celem nie jest ani spokój, ani uśmiech dziecka. Dotykając istoty modlitwy, trudno sobie wyobrazić, żeby nasza relacja z Chrystusem zawsze była spontaniczna i nie wymagała przygotowania ani wyciszenia. Jeśli ktoś rozumie potrzebę wyciszenia i przygotowania do Mszy św., zrozumie, że dziecko trzeba przygotować podobnie. Nie chodzi przy tym o tłumienie spontaniczności dziecka. Trzeba wziąć pod uwagę jego emocjonalne uwarunkowania i fakt, że może ono skupić na czymś uwagę najwyżej przez 15-20 minut. Dziecko powinno jednak wiedzieć, że kościół to nie karuzela. Spotkanie z Chrystusem ma specyficzny charakter.
Pozostaje pytanie czy cały czas należy upominać dziecko. Może powinno mieć szansę zobaczyć w czasie podniesienia modlących się rodziców, katechetkę czy księdza. Może to jest ważniejsze.

- Co Ksiądz myśli o dawaniu 2-,3-latkom zabawek na czas Mszy św.?

Reklama

- Myślę, że to nie przeszkadza. Kościół zgromadzony na Eucharystii jakby uzewnętrznia wspólnotę. Ta wspólnota wymaga wyrzeczenia i zrozumienia. Na Mszy św. stoją obok siebie starszy pan, którego boli głowa i młoda mama, która nie zrezygnowała ze Mszy św. mimo, że jej dziecko ma 2 lata i jego uwagę bardziej przykuwa pluszowy miś niżeli płomienne kazanie proboszcza.

- Według Księdza, dziecko podczas Mszy św. powinno znajdować się przy rodzicach czy w grupie rówieśników?

- Rodzice bardzo dobrze czują, gdzie dziecko powinno w danym momencie się znajdować. Czasem zostaje przy mamie, bo takie są jego emocjonalne potrzeby i nie da się jeszcze wprowadzić go w grupę dzieci. Potem potrzebuje rozszerzenia tych relacji, przebywania w grupy rówieśniczej. Dzieci w ten sposób się inspirują. Nie jest błędem skupianie ich razem, ponieważ dzięki temu możliwy jest dialog. Czasami widzę jak rodzice zostają z dziećmi przed kościołem bo w danym momencie nie potrafią zahamować nadmiernej emocjonalności najmłodszych. Uważam, że jest to naturalne zachowanie rodziców i może także być owocne.

- Co Ksiądz sądzi o czytaniu przez dzieci czytań biblijnych?

- W zlecaniu dzieciom tej funkcji byłbym ostrożny. Nie chodzi o to, że dziecko będzie czytało niewyraźnie. Przekazywanie Słowa Bożego to tak wielka godność, że trzeba być do tego należycie przygotowanym. Dziecko jest otwarte na Słowo Boże, ale nie zawsze jest w stanie zrozumieć co czyta. Dlatego obawiam się stawiania przed dzieckiem takich zadań związanych często z ambicjami rodziców. Wtedy Liturgia Słowa przypomina trochę teatrzyk.

- A co ze spontaniczną modlitwą wiernych w dziecięcym wydaniu?

Reklama

- Dzieci należy ośmielać do modlitwy wspólnej. Pamiętam, że kiedyś próbowaliśmy stopniowo wprowadzać modlitwę spontaniczną, dbając żeby nie była zbyt infantylna. Nie można wszystkiego puszczać na żywioł. Należy podsuwać dzieciom sensowne wezwania, np. w intencji za rodziców, aby byli zdrowi i kochali się wzajemnie, a dzieci mogą dodawać imiona swoich rodziców.

- Jakie pieśni powinno się śpiewać na Mszach św. z udziałem dzieci?

- Trzeba wziąć pod uwagę potrzeby dziecka - dla młodszych powinny być to takie pieśni, aby one mogły się poruszać, pokazywać i w ten sposób włączać się w śpiew. Jednocześnie poprzez dobór pieśni powinny wiedzieć czy jest Adwent, Wielki Post czy okres zwykły. Powinny wiedzieć, że teraz śpiewają pieśń eucharystyczną, a innym razem maryjną. Na szczęście jest wielu katechetów i duszpasterzy, którzy potrafią wyczuć jak zestawić te elementy.

- Dziękuję za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ideologizacja talerza. Co nasze dzieci będą jadły w szkole?

2026-09-15 09:46

[ TEMATY ]

Andrzej Sosnowski

Adobe Stock

Nowe zasady żywienia w szkołach miały oznaczać zdrowsze posiłki, mniej cukru i więcej warzyw. Tymczasem już po pierwszych dniach ich obowiązywania krytyczne głosy pojawiły się nawet w mediach uchodzących za liberalne. Informowały one o dzieciach wracających ze szkoły głodnych i rodzicach rezygnujących z obiadów; opisywały nietknięte posiłki oraz widmo podwyżek cen. To ważny moment tej debaty. Pokazuje bowiem, że problemu nie da się sprowadzić do sporu prawicy z lewicą ani do prostego pytania, kto lubi mięso, a kto soczewicę.

Od 1 września 2026 roku obowiązują nowe zasady sprzedaży żywności oraz organizowania żywienia zbiorowego w szkołach i przedszkolach. Więcej produktów roślinnych, mniej cukru i soli, ograniczenie potraw smażonych oraz obowiązkowa potrawa ze strączków bez składników pochodzenia zwierzęcego - kierunek zmian przedstawiany jest jako prozdrowotny i przyjazny środowisku. Warto jednak postawić pytanie, gdzie przebiega granica między uzasadnioną troską państwa o zdrowie dziecka a prawem rodziców do decydowania o jego wychowaniu i sposobie żywienia.
CZYTAJ DALEJ

Święta od czyśćca

Niedziela Ogólnopolska 37/2025, str. 22

[ TEMATY ]

Święta Katarzyna Genueńska

pl.wikipedia.org

Św. Katarzyna Genueńska

Św. Katarzyna Genueńska

Jako pierwsza określiła cierpienia dusz czyśćcowych jako mękę i żar miłości.

Katarzyna Fieschi urodziła się w Genui. W dzieciństwie została osierocona przez ojca Giacoma. Matka – Francesca di Negro zapewniła dzieciom wychowanie religijne. W 16. roku życia Katarzyna została przymuszona do małżeństwa z Julianem Adoro. Związek nie był szczęśliwy. Przez kilka lat Katarzyna żyła w osamotnieniu, po czym podjęła życie towarzyskie właściwe jej sferze. W marcu 1473 r. doznała łaski nawrócenia i przemiany. Odprawiła spowiedź generalną i zaczęła się dużo modlić. Podjęła też działalność charytatywną. Miała częste objawienia Pana Jezusa, który pewnego dnia pozwolił jej nawet spocząć na swojej piersi. Kiedy indziej ujrzała Boskie Serce całe w płomieniach. Chrystus pozwolił jej przytknąć usta do Jego Serca. Spowiednik zgodził się, by przyjmowała codziennie Komunię św., co w tamtym czasie było nowością. W ostatnim okresie życia miała częste wizje, przeżywała dar uniesień i zachwytów, które trwały nieraz kilka godzin.
CZYTAJ DALEJ

Na fasadzie Biblioteki Watykańskiej pojawiła się instalacja w formie... wielkiej fali. Wystawę otworzył Leon XIV

2026-09-16 07:39

[ TEMATY ]

wystawa

Papież Leon XIV

PAP/EPA/VATICAN MEDIA HANDOUT

Na fasadzie Biblioteki Watykańskiej pojawiła się czarno-biała instalacja w formie wielkiej fali. Praca zatytułowana "Diluvium" ma około 70 metrów długości. Jest częścią wystawy, którą uroczyście zainaugurował papież Leon XIV, a za jej stworzenie odpowiada francuski artysta JR - informuje telewizja Polsat News.

Na fasadzie XVI-wiecznej Biblioteki Watykańskiej, wzdłuż ściany wychodzącej na Cortile del Belvedere, stanęła 70-metrowa, czarno-biała instalacja w kształcie fali autorstwa francuskiego artysty JR. Pracę zatytułowaną "Diluvium" (łac. "Powódź") zaprezentowano w poniedziałek.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję