W – nielicznych – wywiadach muzycy zespołu „Albo i Nie” próbują kokietować, że sami nie wiedzą, jaką muzykę grają, i dobrze byłoby, gdyby wreszcie ktoś powiedział im, jaki to styl. Spróbujmy: to, co słyszymy na płycie „14 spojrzeń”, to akustyczny pop z elementami folku, bluesa i rockowej ballady. A rozmaitość wynika pewnie stąd, że każdy z czterech członków kapeli ma swoje ulubione klimaty. Tak czy inaczej, ich piosenki są melodyjne i łatwo wpadają w ucho, ale są też „pod nogę”.
Na uwagę zasługują szczególnie: „Fraszka”, tytułowe „14 spojrzeń”, „Maj”, „Kwadrat” i „Stare zdjęcie”. „Albo i Nie” to zespół na razie niszowy, jak ogromna większość wykonawców z tzw. krainy łagodności. Ale nie musi tak być, o czym świadczy duży postęp między pierwszą płytą („Tak”) a obecną, drugą, która dopiero co pokazała się w dobrych sklepach muzycznych.
„Kryla” („Skrzydła”) to już piąta płyta ukraińskiego zespołu „Kana”, reprezentującego muzykę chrześcijańską, a tworzonego przez młodych ludzi należących do różnych Kościołów: katolickiego, greckokatolickiego i protestanckiego (założycielem i menadżerem grupy jest kapucyn – br. Grzegorz Ligęza). Według zapowiedzi członków zespołu, album zawiera całe ich doświadczenie 10 lat wspólnego grania. Sądząc po efektach, warto było zbierać te doświadczenia. Zespół jest półamatorski, ale płyta jest profesjonalna. Grają chrześcijańskiego rocka z wpływami ukraińskiego folku. Granie „Kany” może się spodobać nawet bez dobrej znajomości ukraińskiego. Ten melodyjny język świetnie pasuje do wykonywanej przez nich muzyki.
Brak żywności, lekarstw, prądu i paliwa paraliżuje życie Kubańczyków. W Santiago de Cuba coraz więcej dzieci, osób starszych, chorych i bezdomnych prosi o jedzenie, a niektórzy szukają go na śmietnikach. Parafialna kuchnia ks. Adama Czerwińskiego, wspierana przez Caritas Polska, wydaje posiłki i staje się miejscem, w którym ludzie odzyskują poczucie wspólnoty. „Posługuję na Kubie pięć lat i nigdy tak źle nie było” – mówi misjonarz w rozmowie z Vatican News.
Kuba zmaga się z największym kryzysem gospodarczym od dziesięcioleci. Brakuje żywności, środków czystości i lekarstw, a sytuację dodatkowo pogarszają przerwy w dostawach energii oraz niedobór paliwa.
Ojciec Wiesław Koc OFMConv, strażak i kapelan strażaków w Teresinie
Gdy zadzwoni alarm, zrzucają habity i przebierają się w strażackie mundury. Nie wszyscy jednak wiedzą o tym, że w Polsce jest jedyna w swoim rodzaju jednostka straży pożarnej, w której wszyscy strażacy są zakonnikami. To OSP w Niepokalanowie, założona przed blisko 100-laty w klasztorze przez samego św. Maksymiliana Marię Kolbego.
Franciszkanie z Niepokalanowa służą mieszkańcom gminy, powiatu i okolic już prawie cały wiek. W rozmowie z Łukaszem Brodzikiem dla portalu niedziela.pl ojciec Wiesław Koc OFMConv, prowadzący Telewizję Niepokalanów, ale także strażak i kapelan strażaków w Teresinie opowiada o tym, jak to się stało, że franciszkanie gaszą pożary, czym się różni strażak-zakonnik od niezakonnika i jak to jest odprawiać Mszę św. pachnąc dymem po akcji ratunkowej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.