Reklama

Niedziela Lubelska

Wędrówka do Źródła

Niedziela lubelska 38/2015, str. 3

[ TEMATY ]

Msza św.

adoracja

Grzegorz Jacek Pelica

Adoracja krzyża

Adoracja krzyża

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przez ostatnią sobotę sierpnia w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Świdniku płynął nieprzerwany potok osób adorujących krzyż. W 35. rocznicę podpisania umów z Sierpnia’80 było to symboliczne i profetyczne zarazem. Świdnik bowiem odegrał szczególną rolę na mapie polskich zmagań o niepodległość i prawa człowieka. Lipiec’80 był niejako zapowiedzią i preludium sierpnia, który jak fala rozlał się po wydarzeniach na Wybrzeżu.

Reklama

Dzisiaj, gdy w polskiej rzeczywistości zderzają się przeciwstawne, wolnościowe i pozorujące wolność protesty, przypomnienie fundamentalnych zasad etyki chrześcijańskiej wydaje się największym wyzwaniem. Dlatego bp Józef Wróbel, który przybył do Świdnika, aby uczestniczyć w uroczystości pożegnania kopii Krzyża Trybunalskiego, wiele miejsca w homilii poświęcił nauczaniu Kościoła o nierozerwalności małżeństwa i bioetyce. Ksiądz Biskup przestrzegał przed manipulacją i propagandą, jakoby Kościół w czasach pontyfikatu papieża Franciszka miał zmienić i „unowocześnić” swoje nauczanie. – Św. Jan Chrzciciel, choć wychowany w kulturze Starego Przymierza, gdzie dopuszczony był rozwód, stoi na straży małżeńskiej wierności. Jeżeli małżeństwo ma być odbiciem wierności Boga swemu narodowi, to musi być nierozerwalne. Pan Jezus aż czterokrotnie podkreśla nierozerwalność i monogamiczność. Jeżeli Kościół zaprasza do praktyk religijnych osoby, którym się życie nie ułożyło, to nie znaczy, że akceptuje rozwiązłe życie i grzech. Manipulując rzekomymi nowinkami chce się oderwać od tych, którzy z heroizmem trwali w nauce Chrystusa – mówił bp Wróbel.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Czas nawiedzenia parafii przez kopię Krzyża Trybunalskiego z relikwiami Drzewa Krzyża był wyjątkowy. Warto podkreślić uzewnętrznione w postawie zaangażowanie wiernych, spowiedników w konfesjonałach, służby liturgicznej, wzmożoną aktywność grup formacyjnych oraz piękny śpiew chóru parafialnego pod kierunkiem organisty. Ubogaceniem przeżyć była adoracja Najświętszego Sakramentu w dniach ewangelizacji i prezentacje multimedialne. Wymowne są relacje i świadectwa samych parafian. Uczestniczka wszystkich spotkań Wędrówki do Źródła mówiła: – Dni rekolekcyjne przebiegały spokojnie, słuchałam świadectw ekipy, które uzmysłowiły mi, że nie mam w sobie jeszcze na tyle odwagi, by mówić otwarcie do dużej grupy ludzi. Jednak przybycie Krzyża Trybunalskiego do parafii i modlitwa uwielbienia coś we mnie zmieniły. Włączyłam się w modlitwę, jakby przynaglona wewnętrzną potrzebą mogłam dać świadectwo wiary (...). Następne dni dotknęły mnie trudnym doświadczeniem braku zrozumienia od bliskiej osoby. Biegłam do kościoła i płakałam, oddając swoje sprawy Panu. Po ludzku byłam bezradna. Tuliłam się do krzyża, a Pan obmywał wszystko swoją Przenajświętszą Krwią i koił ból. Gdy znów usłyszałam bolesne słowa, które rozrywały moje serce, Duch Święty poprowadził mnie do kościoła. Pogrążyłam się w modlitwie, popłynęły łzy. Byłam sama przed krzyżem. Jezus przyszedł i był ze mną. Opowiedział mi o swoim cierpieniu właśnie z powodu niezrozumienia, posądzeń, fałszywych świadków. Pojawiły się obrazy, kiedy ja w swoim życiu również byłam niesprawiedliwa dla moich bliskich, osądzałam, krytykowałam, szukałam poparcia w innych. Zobaczyłam ból Jezusa i tych, których skrzywdziłam. Klęcząc pod krzyżem dotykałam tych ran, które Jemu zadałam. Szlochałam, przepraszając i oczyszczając swoje serce. Teraz czułam ogień miłości do Jezusa, teraz mój umysł, ciało i duch trwały w cudownym uwielbieniu Pana. Po wyjściu z kościoła miałam dość siły, by w rozmowie wyjaśnić wszystkie wątpliwości, przeprosić, wysłuchać. To było piękne oczyszczenie.

Pewien mężczyzna podzielił się doświadczeniem żywego Boga. Podczas głoszenia kerygmatu przez cały czas nie mógł się skupić, bo myślał tylko o pracy, którą stracił. Pod koniec głoszonego Słowa powiedział do swojej żony, że jest mu duszno i już nie da rady wytrzymać w kościele, chce wyjść. Ona zauważyła, że jest zdenerwowany, wierzyła jednak, że Pan dotknie go swoją łaską. Poprosiła, aby wytrwał do końca, otworzył się na Pana Boga i Jemu powierzył wszystkie troski. Ledwo się zgodził, wniesiono Najświętszy Sakrament. Kapłan szedł z Panem Jezusem po kościele, błogosławiąc każdemu. W tym czasie ów mężczyzna poczuł w sercu ciepło. Po zakończonej nauce podzielił się ze swoją żoną radością doświadczenia pokoju w sercu i zaufania do Boga. – To było doświadczenie, że od Pana pochodzi wszelka siła i moc, że On jest ukojeniem, pocieszeniem. Jeśli trwam w Nim, to „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Moje serce zalał niezwykły pokój, który trwa, moje siły fizyczne zostały wzmocnione, w rytmie dnia zapanował porządek, pojawiły się nowe poruszenia, przynaglenia do czynienia dobra – dodał ktoś z młodszych parafian.

– Niezwykle poruszające było dla mnie świadectwo naszego proboszcza ks. Andrzeja Krasowskiego. Codzienna adoracja relikwii Drzewa Krzyża Świętego trwająca do godz. 21 i prowadzenie tej adoracji przez Księdza Proboszcza było cudownym uczestniczeniem we wspólnocie. Modlitwy, starannie dobrane rozważania, szczególnie te z Drogi Krzyżowej w piątek, a przede wszystkim jego stała obecność z ludźmi w kościele, klęcząca postawa pokornego, rozmodlonego kapłana. Nie ma piękniejszego świadectwa. To znak wypełnienia wezwania papieża Franciszka, że Kościół potrzebuje dzisiaj prawdziwych świadków – podsumowała Katarzyna.

* * *

Projekt „Źródło” w najbliższym czasie:

Piaski
rekolekcje 24-27 września,
peregrynacja krzyża 26 września – 3 października

2015-09-17 13:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Eucharystia - nic ze mnie

[ TEMATY ]

świadectwo

kapłan

Msza św.

bp Andrzej Przybylski

Andrzej Niedźwiecki

Czasem tak trudno uwierzyć, że wszystko, o co chodzi w Eucharystii jest od Niego. Nic, kompletnie nic, z mocy Mszy świętej nie jest od nas. Tylko wtedy gdy sobie to uświadamiam, naprawdę odprawiam Mszę świętą. Bez tego zwyczajnie gram. Może czasem jak najzdolniejszy aktor czy poeta pięknie wypowiadam słowa, silę się na ciekawe treści, ale nie w tym jest moc.

Nie jestem aktorem tylko księdzem, a Msza święta nie jest religijnym teatrem dla podgrzania emocji i zaspokojenia ludzkich gustów. Przy ołtarzu jestem tylko zwykłym narzędziem, a moją najważniejszą rolą jest oddać się całkowicie do dyspozycji Panu. Nawet księdza muszę przestać odgrywać, bo kapłaństwo to nie jest rola tylko sakrament. W dniu święceń zgodziłem się, żeby wszystko przejął Chrystus, żebym żył ja, ale już nie ja, żeby żył we mnie Bóg. Trudno mi czasem uwierzyć, kiedy odprawiam Mszę świętą w pustej seminaryjnej kaplicy, że na ołtarzu umiera mój Bóg, że w tej śmierci jest zbawienie i moc dla całego świata. Zatrzymuję się między słowami liturgii, żeby usłyszeć w nich Boga. I choć nie ma kompletnie nikogo wyraźnie słyszę, że Boga to nie przeraża, że dalej kocha, umiera i zbawia. Choćby wszyscy przestali chodzić na Mszę świętą, Bóg dalej będzie oddawał siebie. Tak trudno uwierzyć, że w tych szybkich słowach, aż nudnych czasem i znanych na pamięć, Bóg robi cuda, o których nam się nawet nie śniło. W pustej kaplicy nie muszę się silić na piękne recytacje, nie ma muzyki i śpiewów, wykwintnej asysty i zapachu kadzidła, a jest przecież ta sama moc, ta sama wielka tajemnica wiary! Choć jestem sam, jest ze mną cały świat, cały Kościół, całe niebo! W kielichu, do którego nalewam zaledwie kilka kropel wina, powstaje Krew Jezusa, której zupełnie wystarcza, żeby obmyć miliony grzechów. W małej, białej hostii rodzi się Ciało Chrystusa, jak jedna tabletka skuteczna na wszystkie choroby świata. Żadna moc Mszy świętej nie jest ze mnie. Sztuka bycia księdzem polega chyba na tym, żeby nie dać się uwieść, że jakaś siła płynie ze mnie. Wiem, że ludzie szukają mądrych, dobrych, zdolnych kapłanów, ale jeśli się na tym koncentrują jeszcze myślą po ludzku, a nie po Bożemu. Moje kapłaństwo jest praktycznie wyłącznie ze względu na Eucharystię. Żeby zrealizować kapłaństwo mógłbym nic innego nie robić jak tylko celebrować Eucharystię. Obym tylko pamiętał, że jestem zwykłym narzędziem w rękach Pana, że to On, a nie ja błogosławi, rozdaje Siebie, składa dziękczynienie i daje się połamać. Tak trudno uwierzyć, że to samo działanie, że ta sama zbawcza moc płynie z pokornej Mszy świętej odprawianej w zimnym kościele, w powszedni dzień, z kiepskim zaangażowaniem księdza i z kilkoma starszymi paniami w ławkach. Bóg jeden wie, ile dla nas robi przez te wszystkie zziębnięte Eucharystie, przez ekspresowe Msze święte w drodze do pracy, przez tę zwykłość, że aż szarość starszych kobiet, które jak prorokini Anna przychodzą codziennie do świątyni, wierząc, że doczekają się wreszcie spotkania z Jezusem oko w oko.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Stanisława Kostki

[ TEMATY ]

nowenna

św. Stanisław Kostka

Karol Porwich/Niedziela

Nowennę do św. Stanisława Kostki odmawiamy między 9 a 17 września lub w dowolnym terminie.

„Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (Wj 20,3; Pwt 5,7)
CZYTAJ DALEJ

Powstanie ekumeniczny katalog współczesnych męczenników

2026-09-15 19:20

[ TEMATY ]

katalog

ekumeniczny

współczesnych męczenników

pixabay.com

Prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych, kard. Marcello Semeraro, podsumował obrady konferencji pod hasłem "XXI wiek: Nowy czas Męczenników". To inicjatywa Komisji Nowych Męczenników – Świadków Wiary, której celem było sporządzenie katalogu wszystkich chrześcijan, zarówno katolików, jak i wiernych innych wyznań, którzy przelali swą krew i oddali życie za wiarę w Chrystusa w XXI wieku. Uczestnicy zostaną jutro przyjęci przez Papieża.

Hierarcha, nawiązując do tytułu znanej książki Woodworda Kennetha o beatyfikacjach i kanonizacjach, powiedział: "Nie jesteśmy »Fabryką Świętych«. Nie tworzymy świętych. Oni rozkwitają w Kościele". Wskazał, że szczególną misją kierowanej przez niego dykasterii jest zapewnienie kościelnego rygoru w rozeznawaniu kanonizowanych świętości oraz towarzyszenie procesom prowadzącym do ich celebracji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję