Reklama

Niedziela Lubelska

Wielki dar

O peregrynacji znaków Światowych Dni Młodzieży w archidiecezji lubelskiej z abp. Stanisławem Budzikiem rozmawia Urszula Buglewicz

Niedziela lubelska 33/2015, str. 1, 8

[ TEMATY ]

wywiad

ŚDM w Krakowie

abp Stanisław Budzik

Marek Matacz

Abp Stanisław Budzik wraz z ks. Adamem Babem – diecezjalnym koordynatorem ŚDM i młodzieżą zapraszają do udziału w peregrynacji znaków Światowych Dni Młodzieży

Abp Stanisław Budzik wraz z ks. Adamem
Babem – diecezjalnym koordynatorem ŚDM
i młodzieżą zapraszają do udziału w peregrynacji
znaków Światowych Dni Młodzieży

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

URSZULA BUGLEWICZ: – Już za kilka dni do naszej archidiecezji przybędą symbole Światowych Dni Młodzieży: Krzyż oraz ikona Matki Bożej Salus Populi Romani…

Reklama

ABP STANISŁAW BUDZIK: – To bardzo dobra i radosna wiadomość dla młodych i dla wszystkich wierzących. Znaki Światowych Dni Młodzieży przypominają nam św. Jana Pawła II, bo to w jego głowie i sercu zrodził się pomysł tych światowych spotkań. To on w 1984 r. powierzył krzyż przeżywanego wówczas Roku Świętego młodym ludziom, aby go zanieśli na cały świat. Od tego czasu ten prosty, drewniany krzyż pielgrzymuje po wszystkich krajach i kontynentach, towarzysząc Światowym Dniom Młodzieży. Wizyta tego krzyża u nas będzie zapowiedzią wielkich wydarzeń, jakie czekają nas w przyszłym roku. Myślę, że dla ludzi młodych, wchodzących w życie, ale i dla nas wszystkich będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń religijnych: będziemy gościć – już po raz drugi – młodzież z całego świata. Pierwszy raz ŚDM odbyły się w Polsce na Jasnej Górze w 1991 r., to były początki, a teraz światowe spotkania młodych nabrały rozmachu i stały się rozpoznawalne w całym świecie. Będziemy gościć młodzież nie tylko w Krakowie, ale także w Lublinie. Do naszej Ojczyzny przybędzie po raz pierwszy Ojciec Święty Franciszek. To ogromna szansa dla naszej archidiecezji, aby ugościć młodych z całego świata i podzielić się z nimi entuzjazmem naszej wiary. To wielkie zadanie dla duszpasterstwa młodzieży, aby wzorem papieża Franciszka otwierać drzwi i wychodzić na poszukiwanie i spotkanie ludzi młodych. To wielka szansa dla Polski, która w dniach wizyty papieskiej i spotkania młodych będzie w centrum uwagi całego świata. Ale to również wielkie wyzwanie dla nas wszystkich, aby się na te wydarzenia dobrze przygotować duchowo i organizacyjne. Tak się cudownie składa, że będzie to równocześnie 1050. rocznica chrztu Polski i ogłoszony przez papieża Franciszka Rok Święty Miłosierdzia.

– „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” – to hasło Światowych Dni Młodzieży, które w sposób szczególny bliskie jest papieżom św. Janowi Pawłowi II i Franciszkowi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Doskonale pamiętamy, jak bardzo miłosierdzie leżało na sercu św. Janowi Pawłowi II; poczynając od jego drugiej encykliki „Dives in misericordia” aż po ostatnie lata, kiedy tajemnica Bożego Miłosierdzia stawała się centrum jego nauczania i świadectwa. Pamiętamy jego ostatnią wizytę w Polsce. Mieliśmy wówczas świadomość, że jest to pożegnanie z Ojcem Świętym, jego ostatnia wizyta w Ojczyźnie. Wspominamy, jak przejmująco prosił w Kalwarii Zebrzydowskiej: „Módlcie się tutaj za mnie za mojego życia i po mojej śmierci”. Podczas tej ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny konsekrował bazylikę Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach i powierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Także Papież Franciszek pięknie nawiązuje do tematu Bożego Miłosierdzia. Sprawa miłosierdzia leży mu na sercu od dawna; jako hasło biskupie wybrał sobie przed laty słowa „Miserando atque eligendo”, nawiązujące do opisanego w Ewangelii powołania Mateusza, kiedy to Chrystus spojrzał miłosiernie na celnika i wybrał go na Apostoła.

– Światowe Dni Młodzieży to szczególne wydarzenie, które potrzebuje odpowiedniego przygotowania.

Reklama

– Taki jest cel peregrynacji znaków ŚDM – zmobilizować duchowo Kościół lokalny do odpowiedniego przygotowania się na wielkie święto wiary młodych z całego świata. Znaki będą u nas przez dwa tygodnie, od 21 sierpnia do 5 września. Będą dwa mocne akcenty nawiedzenia: przywitanie znaków w Garbowie podczas Spotkania Młodzieży Archidiecezji Lubelskiej i pożegnanie w Chełmie z udziałem abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Serdecznie zapraszam młodzież z całej diecezji najpierw do Garbowa. Niech to będzie spotkanie pełne dynamizmu wiary i radości z otrzymanych darów. Zapraszam młodzież, ale i wszystkich wierzących do udziału w nabożeństwach, które będą się odbywały w miastach naszej archidiecezji, które w przyszłym roku gościć będą uczestników ŚDM przed centralnymi wydarzeniami w Krakowie. Bardzo czekamy na młodych ludzi, którzy już zapowiedzieli swój przyjazd do nas w przyszłym roku; chcemy razem z nimi przeżywać to wielkie święto, chcemy się do niego jak najlepiej duchowo przygotować. Dlatego niech Krzyż Chrystusa oraz Ikona Matki Bożej wędrują po miastach i parafiach, niech jednoczą młodzież i wszystkich wierzących, których Duch Święty nieustannie odmładza i przemienia swoją łaską.

– Dlaczego Krzyż i Ikona są tak ważne?

– To szczególne znaki obecności Boga pośród swego ludu. Na krzyżu Chrystus udowodnił, jak bardzo Bóg miłuje człowieka. Krzyż jest objawieniem radykalnej Bożej miłości, ale także apelem o miłość we wszystkich jej wymiarach oraz źródłem mocy, jakiej potrzebuje nasza wiara i miłość. Wierność krzyżowi i Ewangelii wpisała się w historię Polski już od 1050 lat. Razem z Chrystusem przybyła wówczas na polską ziemię także Jego Matka, Maryja, której cześć wpisała się w dzieje naszego narodu.
Ikona będąca znakiem Światowych dni Młodzieży to kopia obrazu Matki Bożej Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego), czczonej w najstarszej maryjnej świątyni Kościoła Zachodniego, w Bazylice Santa Maria Maggiore (Matki Bożej Większej) w Rzymie. Tę świątynię ku czci Bogarodzicy wzniesiono w pierwszej połowie V wieku, tuż po soborze w Efezie, który ogłosił dogmat o Bożym Macierzyństwie Maryi. Był to ważny impuls do pogłębienia kultu maryjnego obecnego w Kościele od czasów apostolskich, o czym świadczą same Ewangelie.
W Lublinie posiadamy bezcenną, przepiękną kopię tej prastarej rzymskiej Ikony. Jest nią obraz Matki Bożej Latyczowskiej, przechowywany przez dziesięciolecia przez Siostry Służki NMP Niepokalanej, a od jesieni 2014 r. czczony w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej. Papież Klemens VIII przekazał ten cenny obraz namalowany w XVI wieku polskim dominikanom, wysyłając ich z misją apostolską na Ruś. Maryja przedstawiona na obrazie trzyma w ramionach Chrystusa, który dzierży w dłoni Księgę Ewangelii. To bardzo wymowny obraz. Maryja zawsze przynosi Jezusa i mówi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek powie wam mój Syn”. Jego słowa są zapisane w Ewangelii, gdzie Chrystus wzywa do miłości i przypomina przykazanie miłości Boga i bliźniego, podnosząc wysoko poprzeczkę wymagań: „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja Was umiłowałem.
Zachęcam do licznego udziału w nabożeństwach związanych z peregrynacją Krzyża oraz Ikony. Niech w naszych parafiach i w rodzinach trwa gorąca modlitwa o błogosławione owoce Światowych Dni Młodzieży w Lublinie, w Krakowie i w całej Polsce.

2015-08-13 10:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Strażnicy „przestarzałych wartości”

Niedziela Ogólnopolska 12/2016, str. 36-37

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Grzegorz Boguszewski

Edmund Muszyński

Edmund Muszyński

Z Edmundem Muszyńskim i Mirosławem Widlickim o nowym szturmie na PAST-ę i walce o ideały Armii Krajowej rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Jest Pan, Panie Prezesie, jednym z nielicznych już, niestety, przedstawicieli pokolenia Armii Krajowej... EDMUND MUSZYŃSKI: – Jednym z ostatnich i coraz bardziej bezsilnych, nie tylko z powodu stanu zdrowia. Bardzo martwi mnie stan naszego AK-owskiego środowiska. Choć jest w nim wciąż jeszcze wielu ludzi prawdziwych, doskonale czujących przesłanie Armii Krajowej, to jestem bardzo zniesmaczony postawą tych, którzy od kilku już lat decydują o naszym Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Tak naprawdę trudno mi powiedzieć, kim są ci ludzie, bo na pewno nie rozumieją słów: „Bóg, Honor i Ojczyzna”. – Kim zatem są dzisiejsi członkowie Światowego Związku Żołnierzy AK? MIROSŁAW WIDLICKI: – W ostatnich latach rzeczywiście coraz trudniej to określić. I takie pytania zadają nam członkowie terenowych kół AK. Sprawa była oczywista w latach 90. ubiegłego wieku, gdy żyło jeszcze wielu dowódców AK, gdy wszyscy dobrze się znali i na ogół znali swoją przeszłość. Po 2000 r. szeregi poszerzały się o wolontariuszy – takich jak ja – niekombatantów, ale przybywało też członków kombatantów, których nie miał kto weryfikować i którzy następnie trafiali do władz różnych szczebli, również do Zarządu Głównego. – Czy częste są dziś życiorysy AK-owskie niedostatecznie uwierzytelnione? M. W.: – To przykre, ale krążą takie opinie, a te przypadki, nawet jeśli nie są zbyt częste, to i tak podważają wiarygodność całego związku. Poza tym w ostatnich latach, w czasach docierającej do nas liberalizacji, można zaobserwować odchodzenie związku od swoich ideałów. Gdy pan prezes Muszyński napisał piękną „Preambułę” do naszego statutu (aby przeciwstawić się tej liberalizacji), wywołało to protesty, Zarząd Główny przegłosował odrzucenie „Preambuły”. – Dlaczego? M. W.: – Dlatego, że była zbyt „bogoojczyźniana”, a teraz to nie na czasie. Dwadzieścia lat temu taka reakcja byłaby nie do pomyślenia. Bardzo więc stępiła się ta szczególna czujność, nawet w ludziach powołujących się na etos AK, a niedługo już nie będzie tych, którzy dziś starają się tę czujność budzić... – Światowy Związek Żołnierzy AK stara się jednak przekazać swą wartę następnemu pokoleniu, poprzez tzw. członków nadzwyczajnych... M.W.: – Ludzie młodsi, niekombatanci, jeśli deklarują przywiązanie do wartości i etosu Armii Krajowej i chcą czynnie i całkowicie bezinteresownie pracować w związku, by zaszczepić ten etos szczególnie w młodym pokoleniu, otrzymują status członka nadzwyczajnego – bez praw wyborczych. Po roku działalności i pozytywnej opinii prezes okręgu ma prawo nadać im status członka zwyczajnego – z prawami wyborczymi, lecz oczywiście bez uprawnień kombatanckich. Taki właśnie status ja posiadam. Mimo że jestem z młodszego pokolenia, to podobnie jak pan prezes Muszyński ubolewam nad odchodzeniem (mam nadzieję, że to wyjątki) od Boga, ale i z honorem jest różnie. E. M.: – Niedawno byłem bardzo zdumiony tym, że kilka osób przyjęło medale zasługi od... prezydenta Niemiec. Choć tego nie nagłaśniano. M. W.: – Prezydent Niemiec wręczył te odznaczenia powstańcom warszawskim, odpowiednio dobranym członkom naszego związku. Naszym zdaniem, przyjmowanie ich było co najmniej dwuznaczne moralnie i mogło budzić niesmak. E. M.: – Ja z zasady odmawiałem przyjmowania odznaczeń. Przyjąłem tylko Krzyż Armii Krajowej i Krzyż Partyzancki. – Kiedy, Panów zdaniem, zaczęły się te „budzące niesmak” zmiany? E. M.: – Moim zdaniem, widać je wyraźnie od czasu, gdy w Polsce zaczęli rządzić liberałowie, czyli Platforma Obywatelska. Wcześniej nikt w naszym środowisku nie ośmielał się kwestionować wartości, z których wyrasta etos AK. Nagle okazało się, że wszystko można wyśmiać, nawet splugawić, a w najlepszym razie przemilczeć. M. W.: – Dwa lata temu pewna szkoła przyjęła imię jednego z naszych bohaterów lotników i... na jej sztandarze zabrakło słowa „Bóg”, jest tylko „Honor i Ojczyzna”. Komuś przyszło do głowy, żeby tak ocenzurować sztandar. – Pytaliście, dlaczego tak się stało? E. M.: – Nie miał kto zadać tego pytania, bo na uroczystość nawet nas nie zaproszono. Może dlatego, że byśmy tam tylko przeszkadzali jako strażnicy „przestarzałych wartości”. M. W.: – Po prostu atmosfera poprawności politycznej trafiła pod strzechy. Decyzję w tej konkretnie sprawie najprawdopodobniej podjęli sami nauczyciele tej szkoły, może rodzice, a w najmniejszym stopniu młodzież. – Kłopoty z wypełnianiem misji ŚZŻAK nie polegają więc dziś tylko na tym, że odchodzą już ci, którzy swym życiem zaświadczali, czym jest hasło: „Bóg, Honor i Ojczyzna”... M. W.: – Faktem jest, że jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy wśród nas była większa liczba dowódców o niekwestionowanym autorytecie, łatwiej było wypełniać tę patriotyczną misję w obronie najważniejszych polskich wartości. E. M.: – Istotnie, od kilkunastu lat nie tylko na tym polegają nasze kłopoty. Wystarczy tu przypomnieć perturbacje z zakładaniem Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego, która miała być materialną bazą dla działalności ŚZŻAK. Kiedy zaczynaliśmy powoływać fundację w roku 1998, było jeszcze całkiem uczciwie... – Co to znaczy? E. M.: – Założycielami fundacji mieli być pospołu Światowy Związek Żołnierzy AK i warszawski Urząd Wojewódzki. W końcu jednak jedynym fundatorem został nasz związek. Tak się złożyło, że wybrano mnie na pierwszego prezesa fundacji. To było w czasie, kiedy kończyły się rządy Jerzego Buzka, a AWS tracił poczucie bycia partią uczciwą. Przygotowałem wtedy projekt statutu, potem kolejne, których z jakiegoś powodu długo nie chciano zaakceptować w Krajowym Rejestrze Sądowym. W końcu, po pokonaniu licznych kłód pod nogami, we wrześniu 1999 r. statut został zarejestrowany. Fundacja mogła więc wreszcie przyjąć darowiznę – czyli przejąć budynek PAST-y. Ale to nie koniec kłopotów. Prawdziwa walka dopiero się zaczęła. – Zaczęła się nowa walka o PAST-ę? E. M.: – Tak, i to równie zacięta jak ta w 1944 r. Od początku było jasne, że ktoś za wszelką cenę chce nam uniemożliwić przejęcie PAST-y, czyli jej nieodpłatne scedowanie przez Skarb Państwa na rzecz naszej fundacji. Państwo musiało wypłacić sowite odszkodowanie firmie do tej pory administrującej tym budynkiem tylko w zamian za to, że nie będzie ona pretendowała do tytułu własności. O ile pamiętam, było to 960 tys. zł – ostatnie pieniądze, które miał do dyspozycji premier Buzek przed podaniem się do dymisji. M. W.: – Gdyby nie to odszkodowanie, sprawa przez lata toczyłaby się w sądach, a z darowizny na rzecz naszego związku nic by nie wyszło. I tamta firma nadal by sobie pasożytowała na budynku PAST-y, podobnie jak czyniło to w innych miejscach wiele pokomunistycznych firm. – Można powiedzieć, że to pan prezes Muszyński ponownie odbił PAST-ę? M. W.: – Jak najbardziej, choć dzisiaj wielu się do tego przyznaje... E. M.: – ...a nie mają nawet bladego pojęcia, jak ostro wtedy było. Po zarejestrowaniu statutu zaczęła się wojna podjazdowa – i to na wielu frontach – mająca nam uniemożliwić przejęcie PAST-y. W urzędzie wojewódzkim zadziałał ktoś wpływowy; urzędnicy zaczęli mnożyć trudności, zwłaszcza wicedyrektor wydziału gospodarki ziemią i geodezji, który aby rzecz maksymalnie utrudnić, przygotował specjalne plany geodezyjne wręcz uniemożliwiające przekazanie nam działki, na której stoi budynek PAST-y. M. W.: – Działkę podzielono na dwie części – umyślnie w taki sposób, że część budynku PAST-y z windą wydzielono i przypisano do działki sąsiedniej! Chciano tak skomplikować sytuację prawną, by uniemożliwić, a co najmniej na bardzo długo odwlec przekazanie budynku Związkowi AK. To wszystko by się powiodło – bo ten chytry zabieg utrzymywano w ścisłej tajemnicy – gdyby nie to, że jedna z wysokich urzędniczek uczciwie ostrzegła pana prezesa Muszyńskiego, że coś takiego się kroi. E. M.: – To prawda. Nikomu o tym nie mówiłem, ale wtedy zacząłem osobiście atakować wojewodę. Umowę przekazania darowizny, oczywiście, przedłożyłem wcześniej radcom prawnym w Ministerstwie Skarbu Państwa. Nikt tam nie miał żadnych zastrzeżeń. Pojawiły się one potem nagle – zaczęto domagać się od nas kolejnych bezsensownych dokumentów. Do końca nie byliśmy pewni, czy podpisanie umowy w ogóle kiedykolwiek nastąpi, gdyż targi były niezwykle ostre. Strona przeciwna – na dobrą sprawę nie wiadomo kogo reprezentująca, nieżyczliwa – do końca miała chyba nadzieję, że do tego podpisania, mimo wcześniejszych uzgodnień, jednak nie dojdzie. Pomogły wspierające nas działania dyrektor Wydziału Skarbu Państwa i Przekształceń Własnościowych Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego Bożeny Grad, a szczególnie szefa Kancelarii Premiera Buzka ministra Mirosława Koźlakiewicza; przyszło polecenie od premiera, aby pan wojewoda podpisał dokument. To było 10 listopada 1999 r. – Miał Pan wówczas wielką satysfakcję, poczucie zwycięstwa? E. M.: – Tak, ale to poczucie trwało krótko, ponieważ już następnego dnia nie dostąpiłem zaszczytu uroczystego przejęcia budynku z rąk premiera Buzka... PAST-ę przejmował ówczesny prezes Światowego Związku Żołnierzy AK płk Stanisław Karolkiewicz, sam. Mnie zignorowano... Mimo że przecież byłem prezesem zarządu fundacji, adresatem całej korespondencji w tej sprawie, mimo że – powiem nieskromnie – przez wiele miesięcy sam walczyłem o PAST-ę. – Cóż, taki zawsze był w Polsce los prawdziwych, najbardziej zasłużonych AK-owców, Panie Prezesie. E. M.: – Pozostała mi tylko satysfakcja, że się udało, bo sam najlepiej wiem, że mogło się nie udać. – Ale zasłużył Pan chyba na wdzięczność AK-owskiego środowiska? E. M.: – No właśnie, najsmutniejsze jest, że tego nie jestem pewien... M. W.: – Obydwaj z Prezesem jesteśmy w komisji statutowej związku i tak się składa, że wszystkie nasze najważniejsze poprawki do statutu zostały w głosowaniu odrzucone, m.in. wprowadzenie do statutu „Preambuły” i przywrócenie może nie Rady Naczelnej, ale Rady Starszych (złożonej z kilku powszechnie szanowanych kombatantów), która dbałaby o kręgosłup moralny związku i zabierałaby głos w sprawach ważnych dla Polski, którego dziś brakuje. E. M.: – A ja mimo wszystko nie tracę nadziei, że w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej zajdzie jakaś dobra zmiana. * * *
CZYTAJ DALEJ

Wyzdrowiał chłopiec, którego Leon XIV polecił modlitwom podczas Jubileuszu Młodzieży

2026-05-13 15:16

[ TEMATY ]

uzdrowienie

Leon XIV

Vatican Media

15-letni obecnie Ignacio Gonzálvez w zeszłym roku z rodzeństwem przybył do Rzymu na Jubileusz Młodzieży i rozchorował się. Stwierdzono złośliwy nowotwór - chłoniaka dróg oddechowych. Ignacio został przewieziony do słynnego watykańskiego szpitala Bambino Gesu, gdzie lekarze określili jego stan jako bardzo ciężki - przypomina Vatican News.

Leon XIV, który dowiedział się o chorobie chłopca od wspólnych znajomych, podczas spotkania z młodzieżą w Tor Vergata na peryferiach Rzymu prosił o modlitwy za Ignacia. 4 lipca zeszłego roku, gdy chłopiec leżał na wyizolowanym oddziale intensywnej terapii Papież przybył do szpitala, by spotkać się z jego rodzicami przybyłymi z Hiszpanii. O geście Papieża donosiły wszystkie światowe media, co skłoniło miliony ludzi do modlitwy o zdrowie dla hiszpańskiego chłopca.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski powołał kolejnych egzorcystów

2026-05-13 17:27

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Ikona walczących Aniołów z szatanem

Ikona walczących Aniołów z szatanem

W ostatnich dniach kard. Konrad Krajewski podtrzymał w mocy posługę dotychczasowych księży egzorcystów i mianował dwóch nowych duchownych, którzy będą pełnić tę posługę w Kościele Łódzkim. O tym, kim jest egzorcysta, na czym polega jego posługa, kto może zostać egzorcystą i dla kogo jest ta posługa - opowiada w wywiadzie udzielonym portalowi Archidiecezji Łódzkiej ks. dr Andrzej Michalak - proboszcz parafii pw. św. Franciszka z Asyżu w Łodzi, jeden z egzorcystów Archidiecezji Łódzkiej.

Ks. Paweł Kłys: Kim jest ksiądz egzorcysta?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję