Reklama

Logika jako busola

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 4/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z prezydent Bożeną Ronowicz o włodarzeniu Zieloną Górą rozmawia Barbara Dziadura

Barbara Dziadura: - Czego oczekiwała Pani po włodarzach Zielonej Góry, najpierw jako mieszkanka, matka, nauczycielka, a na koniec dyrektor szkoły?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bożena Ronowicz: - Dbałości o służbę zdrowia, która kiedyś była w gestii miasta. Funkcjonowanie służby zdrowia było chyba największym mankamentem w zakresie nadzoru miasta: długie kolejki, trudności z umówieniem się na wizytę u specjalisty. Ale akurat te problemy w momencie prywatyzacji służby zdrowia miastu odpadły. Miasto nie zajmuje się funkcjonowaniem żadnej placówki medycznej z wyjątkiem ośrodka rehabilitacyjnego "Promyk". Niewątpliwie ten punkt był najczulszy dla mnie jako mieszkanki i matki.

- Dlaczego zdecydowała się Pani startować w wyborach prezydenckich?

Reklama

- Stało się to przez sympatię otoczenia, które we mnie widziało kandydatkę na prezydenta i namówiło mnie do startowania w wyborach. Zgodziłam się, prawdę powiedziawszy, nie wierząc, że będę ostatecznym kandydatem koalicji na urząd prezydenta, a już na pewno wtedy nie wierzyłam, że wygram wybory. A druga rzecz, to chciałabym, żeby moje dzieci same mogły wybrać, czy chcą mieszkać w Zielonej Górze, czy w innym mieście, a nie wyjeżdżać, bo nie będą tu miały pracy. Naturalną rzeczą jest, że rodzice chcą mieć dzieci blisko siebie. Być może okaże się, że jak zakończą edukację na poziomie szkoły średniej czy później, na studiach wyższych, same wybiorą inne miasto lub nawet inne państwo, ale nie chciałabym, żeby to stało się pod presją braku pracy albo braku miejsca zamieszkania. I myślę, że jako włodarz miasta mam szansę działać na rzecz tego, aby tutaj znalazły się miejsca pracy i nowe kierunki kształcenia. Myślę tu np. o prawie i psychologii, których nie uruchomiono do tej pory w Zielonej Górze.

- W wyborach prezydenckich przyświecało Pani hasło-program, że "Miasto nie kończy się w ratuszu". Czy to znaczy, że w ratuszu się zaczyna?

- Na pewno nie. Oczywiście jest tutaj sprzężenie zwrotne: miasto i ratusz muszą ze sobą współistnieć i w związku z tym trudno powiedzieć, gdzie jest początek a gdzie koniec, bo są to zależne od siebie struktury. Ale też trzeba, żeby prezydent miasta widział, że poza murami urzędu miejskiego, poza murami ratusza są mieszkańcy i są ich problemy. I na te problemy jesteśmy tutaj wszyscy otwarci.

- Czy mogłaby Pani pokusić się o pewną diagnozę miasta na dziś? Jaka dzisiaj jest Zielona Góra?

Reklama

- Po pierwsze są długi, które pojawiły się nie tyle w ubiegłym roku, co w poprzednich latach. W związku z tym z pewnym zadłużeniem przejmuję miasto jako prezydent, a chcąc je dalej rozwijać i w nie inwestować, czy w postaci dróg, czy w postaci kanalizacji, czy w postaci nowych obiektów, również trzeba będzie zaciągnąć kredyty. Tym bardziej, że na grudniowej sesji rady miejskiej radni SLD obcięli z dochodów miasta 3,7 mln zł zupełnie bezsensownie, robiąc prezent bogatym zakładom pracy, które miały właśnie łożyć na zniwelowany podatek. W związku z tym na pewno pojawią się problemy finansowe, aby zrównoważyć dochody miasta z wydatkami, które wynikają z kolei z zadań miasta, jakie winno ono pełnić wobec mieszkańców.
Po drugie, to problem demograficzny, który narasta. Zmniejsza się liczba urodzeń. Niż demograficzny wędruje dalej, w związku z tym zmniejsza się ilość dzieci nie tylko w szkołach podstawowych, ale i w gimnazjach i przyszłościowo ten niż demograficzny dosięgnie szkół średnich. Wiąże się z tym problem rozwiązania kwestii zatrudnienia pracowników tych placówek, a także wykorzystania racjonalnego bazy, która staje się coraz bardziej opustoszała.
I po trzecie, zatrważająca rzecz, która się stała. W grudniu upadły dwie spółki holdingu zastalowskiego. W związku z tym wypowiedzenia otrzymali pracownicy tych spółek. Oni nie są jeszcze zarejestrowani w urzędzie pracy, ale w najbliższym czasie to się stanie. W związku z tym nastąpi, a właściwie już nastąpił wzrost bezrobocia do ponad 14%.
Te problemy są najistotniejsze i trzeba będzie je rozwiązywać.

- W jakiej Zielonej Górze chciałaby zatem Pani mieszkać? W jakiej będziemy mieszkać za cztery lata?

- Chciałabym, aby przede wszystkim było to miasto, w którym ludzie mają pracę. Mam świadomość, że nie stanie się tak, że bezrobocie będzie zerowe, albo będzie na poziomie 4%, bo to jest niemożliwe w tak krótkim czasie. Ale na pewno wskazane byłoby, żeby ten spadek bezrobocia nastąpił, ponieważ w momencie, kiedy wzrasta bezrobocie, pojawiają się także patologoie i bezpieczeństwo miasta zostaje wówczas zagrożone. Jeżeli będą ludzie mieli pracę - zdaje mi się - to również inne problemy, które pojawiają się w mieście, będą znacznie mniejsze.

- W zgłoszonym przez Panią projekcie budżetu największe wydatki zostaną przekazane na oświatę i wychowanie oraz opiekę społeczną. Czy w związku z tym można nazwać też budżet prorodzinnym, czy szerzej prospołecznym?

Reklama

- Część z tych wydatków wynika z dotacji, które muszą być przekazane na ściśle określone przez państwo sprawy. Ale oczywiście samorząd, np. do oświaty w znacznym względzie dokłada, ponieważ z dotacji państwowych szkoły, by się nie utrzymały. Natomiast kwiestia dość dużych środków na pomoc społeczną wynika z tego, że jest to doraźna pomoc dla osób, które potrzebują tej pomocy z tytułu pozostawania przez długi okres bez zatrudnienia, osób słabych, osób starszych. Liczba osób starszych również w naszym mieście wzrasta, w związku z tym świadczenie tej pomocy jest konieczne.
Poza tym należymy już do społeczeństw starzejących się, co powoduje pewien zastój. Zatem promowanie polityki prorodzinnej to jest również promowanie rozwoju państwa, a w tym przypadku miasta. Ochrona rodziny, ochrona dziecka, kobiety powinna mieć naczelne miejsce w takiej sytuacji, w jakiej znalazł się kraj, znalazła się również Zielona Góra.

- Czy ta troska o rodzinę będzie przekładała się także na konkretne działania choćby w stworzeniu miejsc rekreacyjnych, miejsc dobrego wypoczynku?

- Zaplanowane są oczywiście środki na kulturę, zaplanowane są środki na rekreacje, turystykę, ale zaplanowane są również na projekt basenu. Nie zamykamy się zatem tylko w takiej pomocy doraźnej: w uposażenie, dodatki mieszkaniowe itd. tym rodzinom, które są w najtrudniejszej sytuacji, ale chcemy również zadbać o sferę kulturalną, sportową.

- Jakie jeszcze inwestycje są planowane na przyszły rok?

- Oczywiście inwestycje drogowe, inwestycje związane z kanalizacją, zakończenie budowy budynku Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, sali gimnastycznej przy nowej szkole na Osiedlu Zastalowskim.

- Czy po dwóch miesiącach sprawowania urzędu prezydenta Zielonej Góry może Pani powiedzieć, co stanowi największy problem w sprawnym rządzeniu miastem?

Reklama

- Te dwa miesiące były przede wszystkim trudne ze względy na czasochłonność różnych działań. Akurat w bardzo niefortunnym czasie zostałam wybrana prezydentem, bo był to listopad i z jednej strony przychodziły osoby z gratulacjami, jednocześnie zaczął się grudzień, który jest miesiącem spotkań opłatkowych, a do tego trwała oczywiście bieżąca praca miasta i pogodzenie tych wszystkich uroczystości z pracą codzienną, z poznawaniem różnych ludzi związanych z obowiązkami zawodowymi było bardzo czasochłonne.
Problemem jest także współpraca z Radą. Rada jest zdominowana przez opozycję, która będzie decydowała o tym, czy pewne projekty naszych uchwał będą przechodziły, czy też nie i ewentualnie, czy będą logicznie, racjonalnie poprawiane, czy to będzie działanie "na złość mamie odmrożę sobie uszy". Trudno powiedzieć, jak to się ułoży, gdyż przykład 17 grudnia zbyt optymistycznie nie wróży, bo przy tej konkretnej uchwale radni SLD działali przeciwko zarówno wyborcom prawicowym, jak i lewicowym i podjęli bardzo negatywną dla mieszkańców uchwałę.

- Jaka zatem jest najlepsza strategia rządzenia miastem? Czym należy się kierować?

- My, tzn. ja wraz z wiceprezydentami, przyjęliśmy zasadę, że przede wszystkim logika, racjonalność, dobro mieszkańców powinny być tą busolą, która będzie nam wskazywać, jak mamy działać, co mamy robić. I myślę, że jesteśmy w tym jednomyślni. Poza tym obserwuję coś takiego, że w przeszłości pewne cnoty obywatelskie, charakterystyczne właśnie dla włodarzy miasta, zostały zapomniane. Akurat w moim otoczeniu znalazły się osoby, które bardzo sobie cenią pewne wartości w postępowaniu, jak jednoznaczność czy praworządność. Myślę, że to też będzie kierunek, w którym będą szły i to będzie pomagało w rządzeniu miastem, chociaż będzie to trudne, bo przyzwyczajenia ludzkie są różne.

- Jak widzi Pani współpracę miasta z Kościołem? Na jakich płaszczyznach ta współpraca winna się dokonywać, na jakich już się dokonuje?

Reklama

- W poszczególnych parafiach dzialają świetlice terapeutyczne, które sadzę, że będą wspierane przez miasto. Myślę tutaj o wsparciu Wydziału Infrastruktury Społecznej, zarówno pod względem merytorycznym, jak i pod względem finansowym, zresztą jest to również odciążenie wychowawcze. W tych świetlicach przebywają przecież dzieci, którymi rodzice najczęściej popołudniami nie mogą się zająć z różnych względów, nie tylko ekonomicznych, ale także czasowych. W związku z tym my chętnie jako miasto skorzystamy z tej pomocy wychowawczej, opiekuńczej, ale jednocześnie będziemy wspierać działania prowadzone w tym zakresie. Zresztą nie tylko w tym, bo Kościół bardzo aktywnie uczestniczy w szeregu imprez organizowanych przez miasto i kulturtalnych, i sportowych, i rekreacyjnych i myślę, że na tych płaszczyznach ta współpraca będzie rozwijana. Z tego, co obserwuję, to wokół parafii powstaje taki klimat bardzo ciepły dla rodzin, dla mieszkańców i w zasadzie tereny parafii stają się miejscami, gdzie można dobrze zjeść, wypocząć, pobawić się. Są ogródki jordanowskie. Jest to właściwie wyręczanie spółdzielni mieszkaniowych, które budują osiedla, w zakresie zabezpieczania tej infrastruktury społecznej dla mieszkańców.

- 4 stycznia odbyło się zorganizowane przez Urząd Miasta spotkanie opłatkowe dla uuczestniczących w życiu publicznym miasta. Czego życzyła Pani wszystkim mieszkańcom Zielonej Góry?

- Aby mieli satysfakcję z naszej pracy. Nie tylko, żebyśmy my mieli zadowolenie, że coś dobrze wykonujemy, bo my nie wykonujemy tego dla siebie, tylko przede wszystkim dla mieszkańców, i żebyśmy spełnili ich oczekiwania w zakresie zarządzania miastem.

- Dziękuję za rozmowę.

Bożena Ronowicz. Ukończyła Wydział Biologii i Nauk o Ziemi UAM w Poznaniu (specjalność biochemia). W 1982 r. rozpoczęła pracę jako nauczyciel farmakognozji, mikrobiologii i zdrowia publicznego w Medycznym Studium Zawodowym, którego dyrektorem została w 1992 r. Pełniła funkcję dyrektora Lubuskiej Akademii Nauczycieli, agendy Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli "Warsztaty w drodze", nadal jest prezesem Lubuskiego Stowarzyszenia im. Anny Borchers, które prowadzi działalność edukacyjną wśród nauczycieli i pracowników służby zdrowia, wspiera Medyczne Studium Zawodowe i funduje stypendia dla najlepszych absolwentów.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiara to nie abrakadabra. Ks. Wojciech Węgrzyniak o religii i rozumie

Drugi dzień akademickich rekolekcji w częstochowskim Duszpasterstwie Akademickim „Emaus” przyniósł głęboką i pełną humoru refleksję nad drugim filarem ludzkiego życia – umysłem. Ks. prof. Wojciech Węgrzyniak przekonywał studentów, że prawdziwa wiara wymaga intelektualnego wysiłku, a Ewangelia kieruje się żelazną logiką.

Rozpoczynając drugą konferencję, krakowski biblista nawiązał do Psalmu 23 i słynnego fragmentu o „ciemnej dolinie”, przypominając swoje osobiste przeżycie z 11 września 2001 roku i przemówienie prezydenta USA po zamachach na World Trade Center.
CZYTAJ DALEJ

Wspomnienie św. Jana Kantego

Niedziela rzeszowska 48/2003

pl.wikipedia.org

św. Jan z Kęt

św. Jan z Kęt
O życiu św. Jana Kantego w ciągu 500 lat powstało wiele legend, które świadczą o jego popularności. Urodził się 24 czerwca 1390 r. w Kętach - miasteczku położonym u podnóża Beskidu Małego. Pierwsza wzmianka o św. Janie Kantym pochodzi z 1413 r. i widnieje w Indeksie Akademii Krakowskiej. Św. Jan miał wówczas 23 lata i był studentem Wydziału Filozoficznego AK. Studnia ukończył w 1418 r., otrzymując tytuł magistra atrium. Po przyjęciu święceń kapłańskich w 1421 r. objął posadę w Szkole Klasztornej w Miechowie. Zasłynął w tym czasie jako znakomity kaznodzieja. W wolnych chwilach przepisywał rękopisy. Były to zazwyczaj dzieła św. Augustyna, gdyż Szkoła Klasztorna opierała się na jego nauce. Święty zajmował się także muzyką, o czym świadczą odnalezione fragmenty skomponowanych przez niego pieśni dwugłosowych. W roku 1429 na prośbę przyjaciół znów powrócił do Krakowa i zaczął wykładać na Wydziale Filozoficznym AK. Od 1434 r. pełnił obowiązki prepozyta kolegiaty św. Anny w Krakowie. Wykładał wówczas logikę, fizykę i ekonomię Arystotelesa. Po uzyskaniu stopnia magistra, co odpowiada dzisiejszemu doktoratowi, św. Jan Kanty do końca swojego życia poświęcił się wykładom na Wydziale Teologicznym. Zmarł w opinii świętości w 1473 r. Jego kanonizacji dokonał w 1767 r. papież Klemens XIII. On też ustalił 20 października wspomnieniem liturgicznym o Janie Kantym. Jego relikwie spoczywają w kolegiacie św. Anny w Krakowie. Warte uwagi jest to, że św. Jan jest patronem nie tylko studentów, którym poświęcił 55 lat profesury na AK, ale także i dzieci. Był wzorem pracowitości. W ciągu swojego życia przepisał ok. 18 tys. stron. Mając 40 lat, rozpoczął studia pod kierunkiem dr. Benedykta Hesse. Studia te trwały 13 lat, a Święty stawiał sobie za cel poszerzanie swojej wiedzy o Panu Bogu. Wśród wielu cnót tradycja przekazała pamięć jego prawdomówności oraz troskę o dobre imię bliźniego. Jednakże najpiękniejszą cnotą Świętego było niewątpliwie miłosierdzie dla potrzebujących. Podczas uroczystości poświęconej Janowi Kantemu, która miała miejsce 20 października br. w kościele parafialnym w Osobnicy, homilię wygłosił rodak, profesor WSD w Szczecinie ks. Zbigniew Woźniak. To on przekazał wiernym ważne przesłanie Jana Kantego: „(...) Żywot Jana Kantego uczy postawy i obyczajów chrześcijańskich. To, co głosił, potwierdzał pokorą i swym zacnym życiem. To on, podobnie jak Jezus Chrystus (...), prowadził swoich uczniów, był obok nich i pilnował, aby dojrzeli do swojej posługi”. Tak brzmi przesłanie zwłaszcza dla pedagogów i nauczycieli i nie jest ono dzisiaj łatwe do wykonania. Bardzo często autorytet nauczyciela bywa podważany. Mimo to pedagog zobowiązany jest do przekazywania nauki i wiedzy o życiu. Jeśli nie zbudujemy życia na prawdzie, to nie ma dla nas przyszłości. Swoje słowa św. Jan Kanty potwierdzał życiem. Jako wychowawca, miał za zadanie uczyć, prowadzić i towarzyszyć. Osoba św. Jana otoczona jest wieloma legendami. Jedna z nich mówi o dziewczynie, która próbowała scalić dzban. Św. Jan pomógł go jej posklejać. Jest to piękny symbol dla naszej społeczności - obraz św. Jana scalającego nasze różne osobowości.
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz katolicki i posłanka Lewicy zgodni: surogacja to regres cywilizacyjny

2026-10-20 19:05

[ TEMATY ]

surogacja

ksiądz katolicki

regres cywilizacyjny

posłanka Lewicy

instagram.com/jettenrob/

Premier Holandii Rob Jetten oraz mężczyzna, z którym żyje w związku jednopłciowym, spodziewają się dziecka. Wykorzystują do tego surogatkę

Premier Holandii Rob Jetten oraz mężczyzna, z którym żyje w związku jednopłciowym, spodziewają się dziecka. Wykorzystują do tego surogatkę

„Człowiek ma prawo przyjść na świat jako owoc osobowego zjednoczenia rodziców, a nie jako rezultat kontraktu prawnego i transakcji medycznej lub finansowej” - napisał na Facebooku ks. Jacek Gniadek SVD. Misjonarz werbista skomentował informację o tym, że premier Holandii Rob Jetten oraz mężczyzna, z którym żyje w związku jednopłciowym, spodziewają się dziecka dzięki dwóm kobietom - dawczyni komórki jajowej i surogatce. Co ciekawe, podobny głos w tej sprawie zabrała posłanka Lewicy. Jak widać, nawet lewicowi aktywiści nie są w stanie pogodzić często branych na sztandary praw kobiet z ideologią LGBTQ.

Poniżej publikujemy wpis ks. Jacka Gniadka:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję