Reklama

Promocja rodziny w Dębicy

Dębica - miasto powiatowe w województwie podkarpackim, na pograniczu Doliny Dolnej Wisłoki, Pradoliny Podkarpackiej i Pogórza Strzyżowskiego, nad Wisłoką. Liczy 49 tys. mieszkańców.

Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 50-51

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ANNA PRZEWOŹNIK: - Co było i jest dla Pana priorytetem w 6-letniej kadencji burmistrza?

PAWEŁ WOLICKI: - Wszystkie moje działania kierowałem zawsze ku dobru polskiej rodziny. Chciałbym zauważyć, że zawsze ważne było dla mnie to, co stanowi troskę poszczególnych rodzin i tę troskę usiłowałem przemienić na projekty, które miały służyć rodzinie. Tych projektów od 2007 r. było sporo, zawsze chciałem, żeby rodzina czuła się zabezpieczona przez samorząd, żeby ludzie wiedzieli, że to samorząd myśli o ich potrzebach. Stąd też już w 2009 r. ogłosiliśmy Rok Promocji Rodziny, celowo unikając obiegowego sformułowania - polityki prorodzinnej.

- Dlaczego chciał Pan uniknąć w nazwie „prorodzinny”?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Chciałem uniknąć słowa obiegowego o polityce prorodzinnej, bo rzeczywiście wielu polityków mówi i używa takiego wyrażenia, ale pozostaje to tylko w sferze intencji, bo praktycznie polityka służąca rodzinie nie istnieje. Dlatego uznałem, że aby być bardziej wiarygodnym, lepiej używać wyrażenia „promocja rodziny”.

- Robicie wszystko, by stworzyć jak najlepszy klimat dla rodziny?

Reklama

- Oczywiście, bo to jest bardzo ważne, żeby środowisko, samorząd napotykał otwarte serca i umysły ludzi, którzy wiedzą i mają świadomość, że trzeba rodzinom pomóc. Chcieliśmy towarzyszyć rodzinom dębickim w bardzo ważnych momentach ich życia, takich jak: zawarcie związku małżeńskiego, narodziny dziecka, pójście dziecka do przedszkola czy do szkoły. W 2009 r. Rada Miejska uchwaliła bardzo oczywisty projekt, program nazywał się „Mama, Tata i Ja”, obejmował m.in. szkołę rodzenia, wykłady dla rodziców dotyczące opieki nad dzieckiem. Program ten obejmował także wyprawkę niemowlęcą, szczepienia noworodków i inne działania służące rodzinie. Wyprawka była rzeczowa, każde dziecko, które urodziło się w 2009 r., otrzymywało wyprawkę niemowlęcą: wózek, fotelik samochodowy, kosmetyki do pielęgnacji. Naszym celem była konkretna pomoc i chcieliśmy, by rodziny czuły się zauważone i by były otoczone opieką. Każda rodzina jest ważna i ma prawo do oparcia w społeczeństwie lokalnym.
Kolejnymi programami były wyprawka przedszkolna i szkolna, do tej pory realizujemy ten program, wszystkie dzieci otrzymują wyposażone plecaki szkolne: piórniki, zeszyty, worki na pantofle, wszystko opatrzone imieniem i nazwiskiem dziecka. Kolejnym ważnym elementem pomocy dla naszych rodzin jest bilet rodzinny - to wspólna wejściówka dla pociech i ich rodziców na basen, lodowisko oraz w przyszłości uprawnienia do zniżki na przejazdy komunikacją miejską.
Od 2008 r. w Dębicy powstało 16 placów zabaw, 5 boisk piłkarskich, 6 świetlic środowiskowych, a także Dom Seniora.

- Podejmujecie bardzo dużo działań, ale proszę powiedzieć, kto Panu w tym pomaga, w jaki sposób włącza się np. Kościół.

- Bardzo pięknie, bo np. jeśli chodzi o świetlice środowiskowe, to pomysł zrodził się w Kościele. Ponieważ pierwsza taka świetlica istniała przy parafii, skorzystaliśmy z pomysłów i pomocy proboszcza zajmującego się tą pierwszą istniejącą w naszym mieście świetlicą. Na tę świetlicę udało się nam pozyskać pieniądze unijne, zaangażowały się w to stowarzyszenia pozarządowe, MOPS, firmy dębickie. Przy dobrej współpracy z innymi można zrobić wiele. W tym roku po raz pierwszy samorząd nie przeznaczył na wyprawkę szkolną ani złotówki, ponieważ włączyły się w to firmy dębickie, które w całości sfinansowały to przedsięwzięcie.
Jest to dla nich promocja, dla miasta pomoc, a dla rodzin ogromne wsparcie.

- Czyli liczy się tu przedsiębiorczość samorządowców i ich pomysły?

Reklama

- Pomysły przynoszą ludzie, z którymi współpracuję, ale i ludzie, którzy przychodzą ze swoimi potrzebami, problemami do nas, urzędników. Jest ich dużo. Nie wszystkie zostały zastosowane. Bardzo wiele z nich oczekuje na realizację i na wsparcie.
Nie jest idealnie, ale do ideałów trzeba dążyć, może niekoniecznie je zawsze osiągać, ale jak najbardziej się do nich zbliżać. Byłoby doskonale, aby zarówno w samorządzie, jak i w rządzie w kierowaniu naszym państwem podstawowym, kluczowym miernikiem słuszności decyzji było pytanie: czy ta decyzja, uchwała, ustawa służą rodzinie? Pomagają czy raczej przeszkadzają? Takie pytanie rzadko jest zadawane, kiedy kieruje się samorządami czy państwem.

- Można powiedzieć, że w swojej małej ojczyźnie realizujecie program, który zapewne pojawia się też w innych miastach, ale przyglądając się temu, co dzieje się w naszym kraju, widzimy, że nie jest najlepiej z pomocą rodzinie...

- Całą myśl promocji rodziny w Dębicy określamy mianem familiaryzmu. Dane mówiące o demografii są przerażające, liczba urodzeń przekłada się również na ekonomię. Familiaryzm to bardzo szeroki temat, zatrzymujemy się nad familiaryzmem a ekonomią, bo przecież jeden człowiek to potencjał zakupowy, mówimy też: familiaryzm a bezrobocie. Samorząd na pewnym poziomie może te potrzeby zaspokajać, może stwarzać warunki dobrego klimatu dla rodziny, my to czynimy, natomiast nie jesteśmy w stanie organizacyjnie unieść decyzji, które powinny zapadać na poziomie rządu. Podam przykład: jest bardzo mała troska o kobietę w rodzinie, np. jeżeli dziecko jest kierowane do żłobka czy przedszkola, samorząd pomaga, dopłaca, ale jeżeli mama chce sama zająć się dzieckiem lub dziećmi w domu, to nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia. Tak nie powinno być.
Familiaryzm a firmy - np. niektóre firmy dębickie zaangażowały się mocno w pomoc rodzinie, ponieważ w rodzinie upatrzyły segment rynku. Każdy pieniądz zainwestowany w pomaganie rodzinie trafia również na rynek.

Reklama

- Ta rodzinność to również wychowanie. Jaki nacisk kładziecie na szkoły, na to, co dotyczy młodych ludzi?

- Dębica jest jednym z niewielu miast w Polsce, w którym nie zamknięto żadnej szkoły, a nawet jedną wybudowaliśmy, dwa lata temu oddaliśmy do użytku szkołę, wspartą również z funduszu unijnego, w tym roku otwarliśmy żłobek.
Fundujemy stypendia miejskie, pomoc uzdolnionym, młodym mieszkańcom naszego miasta to kolejne nasze działanie. Ci studenci, którzy mieszkają w Dębicy, otrzymują stypendia, są to również stypendia naukowe, dla uzdolnionych artystycznie, dla dzieci szkół podstawowych i gimnazjów.

- Jakie są największe problemy, z jakimi borykacie się jako samorządowcy?

- Borykamy się przede wszystkim z niedoskonałością prawa. Polskie prawo nie zauważa dzieci w rodzinie - nie pozwalając na wspólne rozliczenie podatkowe rodziców i dzieci, w przypadku starania się o kredyt dochód rodziców dzielony jest na wszystkich członków rodziny, w przypadku płacenia podatków dzieci jakby nie istniały. Polskie prawo nie pozwala na skuteczną pomoc rodzinie i tu nie jesteśmy w stanie na poziomie samorządu tego prawa zmienić. Możemy próbować radzić sobie w samorządzie, współpracując z przedsiębiorcami, organizacjami pozarządowymi i tak czynimy, ale brak wyraźnych uregulowań prawnych w państwie często uniemożliwia realizację pomocy rodzinie.

Reklama

- Mówi się o Dębicy, że jest miastem otwartym, wymienia się korzystne inicjatywy, ale są też głosy krytyczne...

- W tym miejscu przypominam sobie spotkanie z pewnym kapłanem sprzed kilku lat. Trochę mu się żaliłem, jak trudno jest być burmistrzem i organizować różnego rodzaju działania. Odpowiedział na to: - Panie burmistrzu, przecież jest pan po teologii, to chyba wie, z kim pan zadziera, pomagając rodzinie. Uprzedził mnie, bym spodziewał się ataków, różnego rodzaju walki, krytyki, bo w rodzinie rodzi się człowiek, więc zadzieram z wrogiem człowieka. Krytyka potrafi czasem przytłumić entuzjazm, ale nie potrafi go absolutnie zdeptać, jeżeli ktoś jest przekonany o tym, że czyni dobrze.

- Jakie ma Pan plany i marzenia, żeby w przyszłości jeszcze bardziej troszczyć się o polską rodzinę?

Reklama

- Mam bardzo wiele planów, nie chciałbym jednak wymieniać konkretnych projektów. Powiem o moim marzeniu. Chciałbym, aby działaniami podejmowanymi przeze mnie w Dębicy zainteresowali się politycy. Niech posłowie i senatorowie upatrują swoją drogę polityczną i budowanie politycznego kapitału w absolutnie pozytywnym działaniu, które ma na celu pomaganie rodzinom. Mówimy w Dębicy o „dobrym klimacie dla rodziny”. Tutaj nawet nie chodzi o pomaganie, ale o stworzenie atmosfery sprzyjającej rodzinie. To, co dobre i tak samo się rozwinie - wystarczy nie utrudniać.
Moje marzenie spełniłoby się, gdyby kwestia promocji rodziny znalazła swoje miejsce we wszystkich kampaniach wyborczych i programach partyjnych. Niech wyznacznikiem patriotyzmu dzisiejszych polityków będzie to, czy zauważają oni potrzeby rodziny. Jeśli nie zauważają, nie są patriotami. Jeśli zauważają, to powinni zawsze stawiać sobie pytanie: czy to, co robię (jak głosuję, jakie prawo ustanawiam) służy rodzinie, czyli krajowi?
Z tyłu głowy zawsze pojawia mi się statystyka: jeśli nie zmienimy obecnych procesów demograficznych, to za 20 lat liczba urodzeń spadnie o 50 proc., a o 20 proc. wzrośnie liczba zgonów. Trzeba temu zapobiec. Kiedyś rozmawialiśmy w Dębicy o familiaryzmie i pojawiło się następujące porównanie. Jeżeli płyniemy łódką i wiemy, że zbliżamy się do wodospadu, to przecież nie możemy siedzieć spokojnie, ale powinniśmy za wszelką cenę zmienić bieg tej łódki. Nie wolno nam tylko wyliczać, za jaki czas spadniemy - trzeba działać. Tą łódką jest np. nasze państwo albo nasza gmina, a wodospadem problemy społeczne, w tym niż demograficzny.

- Czy udało się już zachwycić familiaryzmem jakieś gminy albo miasta?

- Tak. Programem wsparcia dla studentów zainteresowała już się pobliska nam gmina wiejska, także o nazwie Dębica. Wszyscy studenci w tej gminie będą otrzymywali stypendia. Również nasze miasta partnerskie wykorzystują te pomysły. Miasto Wielki Meder na Słowacji zachwyciło się biletem rodzinnym. Mamy w planach rozciągnąć tę inicjatywę na inne miasta współpracujące z nami.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowenna do św. Kazimierza Królewicza

[ TEMATY ]

nowenna

św. Kazimierz Królewicz

Karol Porwich/Niedziela

Św. Kazimierz Jagiellończyk – królewicz

Św. Kazimierz Jagiellończyk – królewicz

Nowenna do odprawiania przed świętem św. Kazimierza Królewicza (23 lutego - 3 marca) lub w dowolnym terminie.

Boże, nieskończony w swej dobroci, wysłuchaj próśb moich, oświeć mój rozum i skieruj serce do spełniania dobrych uczynków. Święty Kazimierzu, wstawiaj się za mną, abym potrafił Ciebie naśladować, zdobywał umiejętność wybierania dobra, obrony wiary katolickiej i moralności w sercach ludzi, mógł skutecznie odpierać pokusy, zachować czystość ciała i serca, pozostając wiernym członkiem Kościoła Twego. Pokaż mi, o Panie, co mam czynić, aby osiągnąć królestwo niebieskie. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Pierwsze wspomnienie liturgiczne bł. Stanisława Streicha

2026-02-27 12:51

[ TEMATY ]

bł. ks. Stanisław Streich

BP Episkopatu

Bł. Stanisław Streich

Bł. Stanisław Streich

27 lutego 2026 r. po raz pierwszy przeżywamy wspomnienie liturgiczne Błogosławionego Stanisława Kostki Streicha.

Urodził się 27 sierpnia 1902 r. w Bydgoszczy w pobożnej, chrześcijańskiej rodzinie. Święcenia prezbiteratu przyjął 6 czerwca 1925 r. Pracował jako wikariusz w Poznaniu i kontynuował studia. Był również kapelanem zgromadzeń zakonnych oraz nauczycielem religii. W roku 1933 objął parafię pw. św. Barbary w Żabikowie, a dwa lata później został proboszczem w nowoutworzonej parafii pw. św. Jana Bosko w Luboniu, z zadaniem wybudowania kościoła. Wszędzie dał się poznać jako gorliwy i sumienny duszpasterz, wspierający potrzebujących i odważnie głoszący Ewangelię. Zatroskany o zbawienie swoich parafian, poświęcał się im bez reszty, czerpiąc siły ze sprawowanych sakramentów św. 27 lutego 1938 r. został zamordowany w czasie Mszy św., w lubońskim kościele, przez zagorzałego komunistę.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo z Jasnej Góry: "Zostałam uzdrowiona. Te kule chcę zostawić Matce Bożej". Później do kul doszła jeszcze biała laska

2026-02-27 21:12

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Matka Boża Częstochowska

świadectwo

Karol Porwich/Niedziela

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Tamtego momentu, kiedy matka ułożyła ją na torach i przywiązała do szyn, nie pamięta. Za mała była. I dobrze, że nie pamięta. Matka już nie żyje, o zmarłych źle się nie mówi, a ją przecież dróżnik znalazł. Co za szczęście, że akurat po tych torach szedł! Takie rzeczy zdarzają się tylko na filmach, czyż nie? No więc miała już swój happy end. Wychowali ją dziadkowie.

WIĘCEJ ŚWIADECTW W KSIĄŻCE: ksiegarnia.niedziela.pl. DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję