Reklama

Na śmierć i życie

Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego nie jest fikcją. Nie jest bezradną odpowiedzią chrześcijan na rządy świata. To realna siła, która zmienia to, czego po ludzku zmienić się nie da. To oręż w duchowej walce, w której zwarły się życie i śmierć. Na śmierć i życie. Bez sentymentów. Bo stawką jest człowiek.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W czwartek Piotrek przyjechał do domu odwiedzić rodziców. W kilku słowach streścił co u niego słychać, a po chwili na osobności wyznał mi co od kilkunastu dni trapi jego i jego dziewczynę. Ewa ich wspólna przyjaciółka jest w ciąży i chce pozbyć się dziecka. - „Co? Ewa? Ta 22-latka związana z o rok starszym Damianem? - zapytałam. - Tak Ewa - odpowiedział. Słuchaj, ona to zrobi. Już nie mam argumentów, żeby ją powstrzymać. Monika też już pęka. W tej chwili chyba nawet szuka z nią „gabinetu” albo dostępu do tabletek poronnych. Ewa się zarzeka, że nie urodzi, snuje się po domu i ryczy albo szantażuje Monikę, żeby jej załatwiła tabletki. - A Damian? Damian nawet nie chce o tym słyszeć. Odnosi się do tego jak do zepsutego zęba i mówi jej, żeby w końcu znalazła dentystę. Byłem u nich wczoraj. Ona zwijała się z nerwów w łazience a on przerzucał kanały TV i wkurzał się, że głośno gadamy.

Reklama

Idea Duchowej Adopcji nie pojawiła się nagle. Przyszła bez rozgłosu, jak większość Bożych planów wprowadzanych w świat. Kiedy Paweł Milcarek publikował w 1987 r. w „Rycerzu Niepokalanej” pierwszy tekst, kiedy w paulińskim kościele Świętego Ducha w Warszawie rozpoczęły się pierwsze adopcje, kiedy państwo Arkuszyńscy pielgrzymowali w intencji obrony życia dzieci nienarodzonych po maryjnych sanktuariach, niełatwo było rozpoznać w tych epizodach szerszą całość. Z czasem jednak modlitewny zaczyn praktykowany wcześniej w zachodniej Europie w ruchu Błękitnej Armii Matki Bożej Fatimskiej rozlał się na cały nasz kraj.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czułam ścisk w gardle i gonitwę myśli. Co robić? Przecież nie pójdę nawracać obcej dziewczyny i ojca dziecka. Wieczorem wrócił mój mąż i powiedziałam mu o wszystkim. Krzysiek zasępił się i milczał. Właściwie to nie spodziewałam się innej reakcji. Patrzyliśmy na naszą dwuletnią córeczkę z poczuciem, jakby to nasze dziecko gdzieś tam ginęło. Przecież jesteśmy tak niedaleko od tej sytuacji, prawie przyglądamy się dramatowi, który rozgrywa się tuż obok nas. Jak mamy normalnie jeść, spać bawić się z Julą? Wieczorem Krzysiek zaproponował - „Pomódlmy się za tego Kajtka i jego rodziców.” Jasne, to możemy zrobić, a nawet musimy. Ale poczucie beznadziejności nie opuściło mnie w trakcie modlitwy. Minął następny dzień. Naszym zwyczajem udaliśmy się na wieczorną Mszę św. W jej trakcje ojciec prowadzący zapowiedział, że zaraz odbędzie się dla chętnych adopcja dzieci poczętych.

Reklama

Czym jest duchowa adopcja? To duchowe wstawiennictwo w postaci codziennej modlitwy w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki i jego rodziców. Polega na systematycznym, dzień po dniu, odmawianiu jednej tajemnicy różańcowej oraz specjalnej modlitwy w intencji dziecka oraz rodziców. Trwa dziewięć miesięcy a więc tyle ile rozwój dziecka w łonie matki. Do tej modlitwy można dołączyć indywidualne postanowienia np. uczestnictwa w codziennej Mszy św., i przyjmowanie Komunii św., częstsza adoracja Najświętszego Sakramentu, czytanie Pisma Świętego, systematyczna spowiedź, post o chlebie i wodzie czy działania charytatywne.

Popatrzyliśmy na siebie zdumieni. W trakcie Mszy św., kiedy kapłan poprosił kandydatów na rodziców adopcyjnych o zapalenie świec i podejście do ołtarza wzięliśmy od jakiejś kobiety dwie świece, by po chwili wpatrywać się w ich światło powtarzając słowa ślubowania. Do domu wracaliśmy nie mogąc się nadziwić „zbiegowi wydarzeń”. Uczucie pustki zniknęło. Nie myślałam już o beznadziejności tej sytuacji, modliłam się za naszego Kajtusia każdego dnia razem z Krzyśkiem i dziękowałam za to światło, które tak namacalnie, płomieniem świecy, rozświetliło drogę wyjścia z mroku.

Podobnie jak przy adopcji prawnej, celem adopcji duchowej jest dobro konkretnego człowieka. Jednak otaczając duchową troską nowe życie z reguły nie wiemy, kim jest „nasze dziecko”, jaką ma płeć, rasę, jakiej będzie narodowości. Różnica polega także na tym, że w chodzi tu o dziecko zagrożone zagładą. Stąd podjęcie duchowej adopcji rodzi konkretne zobowiązania i znaczącą odpowiedzialność. Bo, podobnie jak nikt normalny nie pozostawi własnego maluszka bez opieki w parku, tak tym bardziej nie może pozostawić bez pomocy dziecka, nad którym wisi widmo śmierci.

Reklama

Jak wiele można zdziałać zdając się na prowadzenie przez to Światło przekonaliśmy się po paru tygodniach. Brat zadzwonił wieczorem i oznajmił, że z Ewą i dzieckiem wszystko w porządku. Powiedziała swojej mamie o ciąży, była na USG. Damian na razie gdzieś zniknął.... już po rozwiązaniu dowiedzieliśmy się, że Karolinka urodziła się w tzw. porodzie rodzinnym. Kilka miesięcy później ja i Krzysiek mieliśmy okazję trzymać ją na rękach.

ABC Duchowej Adopcji

Duchową Adopcję może podejmować każdy, również dzieci pod opieką dorosłych, a także np. osoby żyjące w związkach niesakramentalnych czy będące po rozwodzie cywilnym. Tę 9-miesięczną modlitwę można podejmować wielokrotnie, pod warunkiem wypełnienia poprzednich zobowiązań, pamiętając jednak o każdorazowym złożeniu przyrzeczenia. Jednorazowo można adoptować jedno dziecko. Wskazane jest, by przyrzeczenia były składane uroczyście podczas Mszy św., chociaż można je złożyć prywatnie przed domowym krzyżem a także np. przez radio. Śluby prywatne powinny jednak dotyczyć przede wszystkim osób chorych, niepełnosprawnych czy starszych. Dla zapamiętania dobrze jest zapisać datę rozpoczęcia i zakończenia modlitwy. Trzeba również pamiętać, że długa przerwa, np. miesiąc, przerywa duchową adopcję. Należy wtedy ponowić przyrzeczenie i starać się je dotrzymać. Natomiast w wypadku krótkiej przerwy zaciągnięte zobowiązania należy kontynuować, przedłużając modlitwę o opuszczone dni. Jeżeli danego dnia zapomni się odmówić modlitwę, nie jest to grzechem. Grzechem natomiast będzie świadome i dobrowolne zlekceważenie składanego Bogu przyrzeczenia.

Błogosławione owoce

Reklama

Przede wszystkim duchowa adopcja ratuje konkretnych ludzi od śmierci. Dodatkowo, będąc osobistym i bezinteresownym darem z siebie pomaga, w szczególności ludziom młodym, kształtować charakter, walczyć z egoizmem i odkrywać odpowiedzialność rodzicielstwa. Bardzo ważnym wymiarem pedagogicznym tej modlitwy jest nauka postrzegania miłości i seksu oczyma Boga. Nie do przecenienia są też jej walory rodzinne, gdzie może się stać czynnikiem odrodzenia wspólnej modlitwy czy zrozumienia potrzeby praktyk ascetycznych. Według dotychczasowych doświadczeń wiadomo również, że duchowa adopcja skutecznie leczy głębokie zranienia wewnętrzne spowodowane grzechem aborcji. Pozwala matkom i ojcom odzyskać wiarę w Boże Miłosierdzie, przynosząc pokój ich sercom.

Zabiłabym księdza

Reklama

Będąc młodą matką rocznej Uli, dowiedziałam się niespodziewanie, że znów zaszłam w ciążę. Praca kelnerki nie pozwalała mi dobrze zająć się jednym dzieckiem. Złe warunki materialne sprawiły, że za namową sąsiadek zdecydowałam się usunąć ciążę. Poszłam do ginekologa. W Szczecinie dokonywał aborcji wojskowy lekarz. Ginekolog, który tak łatwo i chętnie dokonywał mordu nienarodzonych, zbadał mnie i powiedział zdecydowanym głosem: „Ja nie usunę tej ciąży!”
Nie mogłam pojąć, dlaczego lekarz nie chciał dokonać zabiegu usunięcia ciąży. Odkryłam w tym interwencję Boga. Nie wróciłam do domu, ale poszłam do kościoła. Szlochając, przeszłam głęboką duchową przemianę. Oddałam Matce Najświętszej to nienarodzone dziecię. Uwierzyłam, że Ona najlepiej zna trudy ziemskiego macierzyństwa. Przy pierwszym dziecku było tzw. cesarskie cięcie. Tym razem w sposób zupełnie naturalny urodziłam zdrowego, dużego synka. Daliśmy mu na imię Maciej.
Rósł jak na drożdżach. Był zwyczajnym chłopcem. Uczył się przeciętnie, kochał muzykę. Lubił też pomagać innym, zwłaszcza starszym, chorym i niepełnosprawnym. Maciek stał się szczególnym czcicielem Maryi. Ona się nim nieustannie opiekowała. Razem z tatą w 1985 r. oddali się w niewolę Chrystusowej Matki. Obu zaprowadziła Ona na drogę franciszkańskiej duchowości. Mąż, Lechosław, został tercjarzem, a syn wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych. W zakonie przybrał imiona Jan Paweł. Już jako franciszkanin uzupełnił średnie wykształcenie. Później rozpoczął naukę w Wyższym Seminarium Duchownym we Wronkach. Nauka nie sprawiała mu większych problemów. Syn często śmiał się i żartował, że chyba na egzaminach Maryja mu podpowiada, bo z łatwością je zalicza. Zakon przygotowywał go do zagranicznej pracy misyjnej. Wszystko było już załatwione. Wtedy dowiedział się, że ma raka. Na misje nie pojechał. Wkrótce jednak cudownie wyzdrowiał. Znowu Maryja uratowała mu życie.
Pewnego dnia syn miał jechać z ks. Piotrem z Brodnicy do Poznania. Nie pojechał jednak, gdyż podczas „kolędy” tak niefortunnie poślizgnął się, że złamał nogę. Ks. Piotr musiał więc pojechać sam. W drodze powrotnej miał wypadek. Samochód nadawał się tylko do kasacji. Gdyby wtedy obok niego siedział mój syn, nie przeżyłby siły uderzenia. Maryja, do której od dziecka nieustannie i wytrwale modlił się na różańcu, po raz kolejny cudownie uratowała mu życie.
Jestem ogromnie wdzięczna Matce Bożej za wszystkie łaski, które otrzymaliśmy. Gdyby nie Ona, zabiłabym księdza, a na dodatek własnego syna. Nie doświadczyłabym przebaczającej miłości Boga, który nieustannie pochyla się nad grzesznym człowiekiem.
Zofia Bagdzińska

Małżeńska adopcja i cud narodzin

Reklama

Z dziełem Duchowej Adopcji zetknęliśmy się, kiedy jeszcze byliśmy narzeczonymi. Wspólnie postanowiliśmy włączyć się w to dzieło. Moment uroczystego ślubowania był dla nas wielkim przeżyciem. Niełatwo było jednak uświadomić sobie, że oto nagle, nie będąc jeszcze małżeństwem, każde z nas stało się rodzicem jednego, Bogu jedynie wiadomego dziecka. Jednak owoce tej modlitwy dały się odczuć w naszym życiu w sposób namacalny. Codzienna modlitwa w intencji tego dziecka wzmocniła naszą więź z Bogiem, pozwoliła przezwyciężyć wiele pokus, a przede wszystkim, to co sprawiło nam szczególną radość - dotrwać w czystości do ślubu.
Po zawarciu sakramentu małżeństwa postanowiliśmy duchowo adoptować kolejne, trzecie dziecko. To zobowiązanie, wspólnie przez nas zrealizowane, jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło, pomogło przetrwać pierwsze kryzysy. Kiedy podjęliśmy czwartą duchową adopcję, okazało się, że sami oczekujemy na narodziny dziecka. Nasza radość była ogromna. Jednak w trzecim miesiącu ciąży bardzo źle się czułam. Lekarz poinformował mnie, że jestem chora na różyczkę, połączoną z zapaleniem płuc. Jego zdaniem, ciążę należało natychmiast usunąć, gdyż zagrażała ona mojemu zdrowiu, a i dziecko najprawdopodobniej urodzi się mocno uszkodzone.
Jak boleśnie to przeżyliśmy, jedynie Pan Bóg wie, do którego też ze zdwojoną gorliwością zaczęliśmy się modlić. Nasza ufność i zawierzenie Bogu rosło w miarę zbliżania się terminu rozwiązania. Ale tego, jaką niespodziankę, przygotował dla nas Dawca Życia, nie byliśmy w stanie przewidzieć. W dniu, kiedy kończyła się nasza czwarta duchowa adopcja, narodził się nam synek - cały, zdrowy i radosny.
Obecnie ja, jak i nasz czteromiesięczny maluch cieszymy się zdrowiem i wciąż dziękujemy Bogu za to, co dla nas uczynił.
Małżonkowie

Akt zawierzenia:

Najświętsza Panno, Bogarodzico Maryjo, wszyscy Aniołowie i Święci, wiedziony (a) pragnieniem niesienia pomocy w obronie nienarodzonych, postanawiam mocno i przyrzekam, że (data) biorę w duchową adopcję jedno dziecko, którego imię Bogu jest wiadome, aby przez 9 miesięcy każdego dnia modlić się o uratowanie jego życia oraz o sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu. Postanawiam: odmówić codzienną modlitwę w intencji nienarodzonego, codziennie odmówić jedną tajemnicę różańca, przyjąć nadto (nieobowiązkowo) następujące postanowienia...

Modlitwa codzienna:

Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki, Maryi, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem św. Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji tego nie narodzonego dziecka, które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen

Niektóre parafie archidiecezji, gdzie można składać deklaracje Duchowej Adopcji

parafia św. Antoniego, al. J. Kasprowicza 26, 51-131 Wrocław, tel. (0-71) 327-34-23
parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego,
ul. Horbaczewskiego 29, 54-130 Wrocław, tel. (0-71) 351-54-61
parafia św. Mikołaja, ul. św. Antoniego 30,
50-073 Wrocław, tel. (0-71) 792-52-70
parafia św. Karola Boromeusza,
ul. Krucza 58, 53-411 Wrocław, tel. (0-71) 361-52-65
parafia Świętej Rodziny, ul. Monte
Casino 68, 51-681 Wrocław, tel. (0-71)
348-32-30
parafia Odkupiciela Świata, ul. Macedońska 2, 51-113 Wrocław, tel. (0-71) 327-50-45
parafia Świętych Piotra i Pawła, ul. Drzymały 10/3, 55-100 Trzebnica, tel. (0-71) 387-26-08
parafia św. Mikołaja, ul. ks. J. Kucego 13, 57-120 Wiązów, tel. (0-71) 393-10-59
parafia św. Andrzeja Apostoła, ul. Kolejowa 2, 55-300 Środa Ślaska, tel. (0-71) 317-34-97
parafia św. Karola Boromeusza, ul. Kołłątaja 2, 56-100 Wołów, tel. (0-71) 389-27-63
parafia św. Jerzego, ul. Gliwicka 4, 57-220 Ziębice, tel. (0-74) 819-12-49
- parafia Matki Bożej Miłosierdzia,
ul. Wileńska 2 B, 56-400 Oleśnica Śląska,
tel. 071/314-44-60
- parafia św. Jana Apostoła, ul. Łużycka 4, 56-400 Oleśnica Śląska, tel. (0-71) 314-21-42
- parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, al. Jana Pawła II 7, 55-050 Sobótka,
tel. (0-71) 316-28-64

ML

Triduum Duchowej Adopcji u Paulinów

Nic nie robiąc, również dokonujesz wyboru - tak lub przeciw życiu. Dlatego pragniemy zaprosić na triduum przygotowujące do złożenia lub odnowienia Duchowej Adopcji przed wizerunkiem Matki Bożej Jasnogórskiej u Paulinów we Wrocławiu. Przygotowanie odbędzie się w kościele św. Antoniego przy ul. św. Antoniego 30 w następujących dniach:
23 marca, g. 17.30 - nabożeństwo z konferencją, możliwość przystąpienia do spowiedzi św. oraz Msza św.
24 marca g. 17.30 - nabożeństwo „Kroki wiodące ku uwolnieniu z ciężaru win po grzechu aborcji” oraz Msza św.
25 marca g. 17.30 - uroczystość Zwiastowania Pańskiego: modlitwa różańcowa, Msza św. oraz ślubowanie Duchowej Adopcji.

ML

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Przebaczyć trzeba „z serca”

2026-08-18 10:57

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Mędrzec Syracydes pisze o gniewie językiem diagnosty: „złość i gniew są obrzydliwością, a człowiek grzeszny się w nich kocha”. Gniew przechowywany staje się zapalczywością, zapalczywość pomstą, a mściwy sam wchodzi w tryby, które go zmiażdżą: „tego, kto się mści, spotka pomsta od Pana”. Ben Syrach odsłania mechanizm, który każda kultura zna aż nadto dobrze. Zemsta rodzi zemstę i nie ma w sobie żadnego punktu zatrzymania.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV wspomina ofiary zamachów z 11 września 2001

2026-09-13 15:24

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

ofiary zamachów

11 września 2001

Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Papież przypomniał o ofiarach zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. i wezwał do modlitwy o pokój. Zwracając się do wiernych zgromadzonych na Placu św. Piotra, Ojciec Święty modlił się za tych, którzy stracili życie, ich rodziny oraz wszystkich cierpiących z powodu przemocy i wojny.

Ojciec Święty nawiązał do rocznicy zamachów po modlitwie Anioł Pański. Pamięcią objął zarówno tych, którzy stracili życie 11 września 2001 roku, jak i osoby, które nadal noszą fizyczne i duchowe rany tamtych wydarzeń.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję