Reklama

Jesteśmy w drodze

Niedziela bielsko-żywiecka 4/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Piotr Bączek: - Na czym polega - jeśli można to tak nazwać - praca referenta ds. ekumenizmu?

Ks. Józef Budniak: - Przede wszystkim referent czy to ds. ekumenizmu, czy innych dykasterii kurii nie pracuje. Powinien wiedzieć, że nie pracuje, lecz służy. Ekumenizmu nie można mierzyć w kategoriach odrobienia pewnego zakresu pracy, załatwienia jakiegoś tematu.
Posługa referenta, wszystkich prezbiterów, biskupa jest posługą jednania. Powtórzmy: posługa jednania, a nie dzielenia. My, katolicy, mamy patrzeć nie tylko na to, że posiadamy mandat do zbawienia, ale także na fakt, ze jesteśmy odpowiedzialni za zbawienie wszystkich ludzi na świecie, nie tylko chrześcijan.
Modlitwa arcykapłańska Jezusa z 17. rozdziału Ewangelii św. Jana o jedność uczniów („aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie” - J 17, 21, przyp. PB) to modlitwa, która została wypowiedziana w Wieczerniku, w tym samym czasie, w tej samej przestrzeni, co ustanowienie Eucharystii.
Posługa referenta ds. ekumenizmu polega m.in. na tym, że reprezentuje on tę właśnie myśl, która płynie z Wieczernika. Jest także koordynatorem między wiernymi a księdzem biskupem, który jest pasterzem, ojcem diecezji.

- Co właściwie jest sercem ekumenizmu?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Ekumenizm dzieli się na trzy podstawowe płaszczyzny: płaszczyzna modlitewna (ekumenizm duchowy); płaszczyzna doktrynalna, gdzie spotykają się teologowie, by rozważać wybrane tematy z zakresu doktryny poszczególnych Kościołów; oraz trzecia płaszczyzna - praktyczna. Tu chodzi o wspólne działanie, diakonię, dzieło charytatywne, zabieganie o pokój na świecie.
Jeśli chodzi o doktrynę, to mamy już za sobą podpisanie deklaracji o usprawiedliwieniu z 1990 r., mamy dokumenty o uznaniu sakramentu chrztu św., obecnie jest prowadzony dialog dotyczący sukcesji apostolskiej, a razem z nią dialog nt. interkomunii.
Sercem samego ekumenizmu, jak mówił o tym Jan Paweł II i co pokazał sam Chrystus w swej modlitwie arcykapłańskiej, jest właśnie ekumenizm duchowy. Modlitwa, modlitwa i jeszcze raz modlitwa. Bez modlitwy nie ruszymy. Ani w ekumenizmie doktrynalnym, ani w ekumenizmie praktycznym.

- Trudno sobie wyobrazić ekumenizm bez osobistych kontaktów przedstawicieli różnych wyznań chrześcijańskich.

- Tak. Oprócz tych trzech wyżej wymienionych płaszczyzn widzę jeszcze jedną - coś, co nazywam ekumenizmem towarzyskim czy też ekumenizmem ludowym. Ekumenizm towarzyski jest ogromnie ważny. Myślę tu o takich sytuacjach, gdzie obok siebie współistnieją parafie katolicka i ewangelicka. Ich duszpasterze powinni się ze sobą spotykać czy to towarzysko, np. na urodzinach albo imieninach, czy też przy okazji odpustu parafialnego lub pamiątki założenia kościoła (który u protestantów jest odpowiednikiem naszego odpustu).
Oprócz ekumenizmu towarzyskiego istnieje także ekumenizm ludowy. Prowadziłem badania na terenie Śląska Cieszyńskiego pośród zwyczajnych ludzi, na których przecież opieramy się w Kościele. I kiedy patrzę na wyniki, to muszę powiedzieć, że jest coraz więcej wzajemnej życzliwości katolików i ewangelików.

- Jak przekonać człowieka, który nie zetknął się na co dzień z innym wyznaniem, że także powinien się przejąć ekumenizmem? Jak przekonać, że to także jego sprawa, jeśli jest człowiekiem wierzącym?

Reklama

- Najważniejsza jest edukacja. Nie tylko odnośnie do samego ekumenizmu, bo przecież są także inne problemy - ekonomiczne, gospodarcze i polityczne. Potrzebna jest edukacja. A myślę tu przede wszystkim o katechezie, o homiliach. Trzeba zwłaszcza uświadamiać. Myślę, że ekumenizm duchowy jest propagowany choćby w ramach modlitw o jedność chrześcijan. W modlitwie powszechnej od czasu do czasu pojawiają się wezwania o zjednoczenie podzielonego chrześcijaństwa. Zatem w jakiś sposób do wszystkich dociera komunikat, że o tę jedność powinni modlić się wszyscy. Uświadamianie ludziom, że sprawa jedności jest także ich sprawą, to proces bardzo, bardzo długi.

- Czy można zatem w tym procesie wyznaczyć jakiś moment w historii, jakiś punkt, do którego zmierzamy? Czy można określić czas, w którym nastąpi zjednoczenie chrześcijan?

Reklama

- Chrześcijaństwo ma dwa tysiące lat, a przecież oprócz podziałów, które odziedziczyliśmy z przeszłości, ciągle pojawiają się nowe. W wielu wojnach, konfliktach podłoże religijne wciąż odgrywa wielką rolę. Jako chrześcijanie powinniśmy być coraz bardziej uwrażliwieni na sprawę jedności, więcej - winniśmy być coraz bardziej zjednoczeni. Stąd hasło tegorocznego tygodnia ekumenicznego wyjęte z Księgi Ezechiela mówi o tym, że mamy być jedno w ręku Boga, w Nim upatrywać źródła naszej jedności.
Nie powinniśmy się patrzeć, jak było, co się działo 100 czy 500 lat temu (przypomnę, że w 2009 r. przypada 500. rocznica urodzin Jana Kalwina, który razem z Zwinglim był twórcą Kościoła Ewangelicko-Reformowanego), ale winniśmy patrzeć na temat jedności z punktu widzenia adwentu naszego spotkania z Bogiem. Ten adwent nie mierzy się ani przestrzenią, ani czasem. Jeżeli ktoś mierzy adwent naszego spotkania z Bogiem, czy wreszcie ekumenię (jedność chrześcijan) przestrzenią i czasem, to nigdy do nich nie dojdzie.
Jeden z wybitnych teologów naszych południowych sąsiadów, czeski kanonista, powiedział kiedyś, że marzy o takim momencie, w którym mógłby otworzyć pięknie oprawioną księgę Prawa Kanonicznego i zobaczyć w niej tylko jedną kartkę, na której będzie napisane: Kochaj i czyń, co chcesz. Podobnie jest także w dziedzinie ekumenicznej. Jeżeli jest miłość, to jest także jedność. Brak miłości jest brakiem jedności. Naszym punktem dojścia nie jest jakiś moment w historii, lecz jest nim Osoba - Jezus Chrystus. To w Nim znajdziemy jedność.

- W Kościele Katolickim obchodzimy obecnie Rok św. Pawła. Apostoł Narodów wiele razy piętnował podziały wśród pierwszych chrześcijan i wzywał do jedności. Czy w jakiś sposób ten rok zaznaczył sie także w ekumenicznych działaniach?

- Przypomnijmy, że kiedy Benedykt XVI otwierał Rok św. Pawła, zaprosił przedstawicieli Kościołów protestanckich i Kościołów wschodnich. I chrześcijanie tych wielkich tradycji, historycznych wyznań chrześcijańskich wspólnie modlili się podczas inauguracji.
Myślę, że gdy odbywają się różnego rodzaju sesje naukowe, przyciągają przedstawicieli różnych wyznań. Taką sesję zorganizowaliśmy na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego, w której brali udział przedstawiciele innych Kościołów.

- Tytuł rozprawy habilitacyjnej Księdza autorstwa brzmi: „Ekumenizm jutra na przykładzie Śląska Cieszyńskiego. Studium historyczno-pastoralne”. W jakim momencie na drodze do jedności jest diecezja bielsko-żywiecka, na terenie której żyją chrześcijanie katolicy i protestanci?

Reklama

- Powiem w ten sposób: Najważniejsze jest, że jesteśmy na drodze ekumenizmu, a nie poza tą drogą. A jeśli jesteśmy na tej drodze, to Bogu dzięki. Mamy wspaniałego biskupa ordynariusza Tadeusza Rakoczego, który ma bardzo dobre relacje z biskupem diecezji cieszyńskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Pawłem Anweilerem. Oni się rozumieją, wspólnie działają, wspólnie przeżywają uroczystości kościelne, społeczne, kulturalne. Są razem. I właśnie „bycie razem” powinno być celem każdego chrześcijanina, to jest dynamika ekumenizmu. Nasza tradycja chrześcijańska, szczególnie Ewangelia, modlitwa arcykapłańska Chrystusa jest ekumenizmem egzemplarycznym, czyli wzorcowym, ekumenizmem przykładu.
Jesteśmy bodaj jedyną diecezją na świecie, w której w odpowiedzi na encyklikę Jana Pawła II z 1995 r. (Ut unum sint) w każdy drugi czwartek miesiąca w katedrze św. Mikołaja jest odprawiana Msza św. w intencji jedności chrześcijan. Po Eucharystii odbywa się spotkanie, na którym są podejmowane różnego rodzaju tematy związane z ekumenizmem. Pomysł ten zrodził się 25 lat temu w KiK-u, gdzie założono sekcję ekumenizmu. Podczas pierwszego spotkania to dzieło ekumeniczne w Bielsku-Białej pobłogosławił obecny abp Alfons Nossol.

- To „bycie razem” obu hierarchów zostało dostrzeżone także przez instytucje świeckie. Myślę tu o Laurach Umiejętności i Kompetencji, które obu biskupom wręczyła Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach w dowód uznania za dzieło ekumenizmu.

- Tak, to prawda, świat widzi to bycie razem. I świat tego świadectwa działania na rzecz jedności potrzebuje.

- Podział chrześcijaństwa staje przed zwykłymi ludźmi bardzo często w palących konkretach życia. Weźmy np. sprawę małżeństw mieszanych i kwestii późniejszego wychowania religijnego dzieci.

- W takich sytuacjach ogromnie istotną sprawą jest właściwa opieka duszpasterzy obu wyznań. Małżeństwa mieszane powinny być otoczone szczególną troską. Sam znam wiele małżeństw mieszanych, które funkcjonują znakomicie. Dzieci razem się wychowując, poznają tradycje religijne swoich rodziców. Znane są także wyniki badań prowadzonych wśród małżeństw monowyznaniowych i mieszanych, dotyczące trwałości związków. Okazuje się, że najbardziej trwałymi małżeństwami są małżeństwa mieszane.
A problem udziału małżonków czy dzieci w życiu religijnym to głównie problem duszpasterzy.

- Jaki będzie wspominany w Księdza pracy naukowej ekumenizm jutra? Czego możemy się spodziewać w przyszłości?

- W Kościele dokonuje się ciągła ewolucja. Jeśli popatrzymy na historię, to przecież jest już 100 lat od powstania ekumenizmu w łonie Kościołów protestanckich. Początkowo Kościół Katolicki patrzył na to ostrożnie, ale już podczas Soboru Watykańskiego II stwierdzono, że dążenie do jedności jest dziełem Ducha Świętego. Nie możemy jedynie spodziewać się rozwoju, ale musimy nad rozwojem pracować. Nie można jedynie wznieść rąk do Boga i prosić, by nas zjednoczył. Powinniśmy modlić się i współpracować z Duchem Świętym na drodze do jedności.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ewangelia może być głoszona w ubóstwie, pokoju oraz wolności od handlu świętością

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Rozdział 11 Ozeasza należy do najpiękniejszych tekstów o sercu Boga w całym Starym Testamencie. Pan wspomina Izrael jak ojciec wspomina dziecko. „Z Egiptu wezwałem mego syna”. To pamięć wyjścia, początku wolności oraz pierwszej miłości. Kolejne obrazy są bardzo bliskie życiu domu. Bóg uczy chodzić. Bierze na ramiona. Pochyla się, by karmić. W hebrajskim pojawiają się „więzy ludzkie” oraz „więzy miłości”. Pan prowadzi swój lud przez więź, cierpliwość oraz miłość. Jeden z trudniejszych wersetów mówi też o zdejmowaniu jarzma z karku oraz o schylaniu się ku dziecku. Sens pozostaje czytelny. Bóg troszczy się z czułością o wzrost swego ludu. Dramat polega na tym, że im bardziej Pan wzywa, tym bardziej lud odchodzi. W wersecie 8 następuje przełom. Bóg pyta o Efraima. Przywołuje Admę oraz Seboim, miasta kojarzone z zagładą. Wyrok całkowitego zniszczenia jednak nie zapada. Serce Boga porusza się głęboko. Pan ogłasza, że nie wybuchnie według żaru swego gniewu. Mówi też: „Jestem Bogiem, nie człowiekiem”. Świętość Boga ujawnia się tu jako miłosierdzie większe niż ludzka zapalczywość. Hieronim widział w tym różnicę zasadniczą. Człowiek karze, bo chce odpłacić. Bóg upomina, bo chce ocalić. Dobra nowina jest wielka. Świętość Pana nie oddala Go od grzesznika. Właśnie świętość sprawia, że Bóg pozostaje wierny miłości.
CZYTAJ DALEJ

Zapomniany patron leśników

Niedziela zamojsko-lubaczowska 40/2009

wikipedia.org

św. Jan Gwalbert

św. Jan Gwalbert

Kto jest patronem leśników? Pewien niemal jestem, że mało kto zna właściwą odpowiedź na to pytanie. Zapewne wymieniano by postaci św. Franciszka, św. Huberta. A tymczasem już od ponad pół wieku patronem tym jest św. Jan Gwalbert, o czym - przekonany jestem, nawet wielu leśników nie wie. Bo czy widział ktoś kiedyś w lesie, czy gdziekolwiek indziej jego figurkę, obraz itd.? Szczerze wątpię.

Urodził się w 995 r. (wg innej wersji w 1000 r.) w arystokratycznej rodzinie we Florencji. Podczas wojny między miastami został zabity jego brat Ugo. Zgodnie z panującym wówczas zwyczajem Jan winien pomścić śmierć brata. I rzeczywiście chwycił za miecz i tropił mordercę. Dopadł go przy gospodzie w Wielki Piątek. Ten jednak błagał go o przebaczenie, żałując swego czynu i zaklinając Jana, by go oszczędził. Rozłożył ręce jak Chrystus na krzyżu. Jan opuścił miecz i powiedział: „Idź w pokoju, gdzie chcesz; niech ci Bóg przebaczy i ja ci przebaczam” (według innej wersji wziął go nawet do swego domu w miejsce zabitego brata). Kiedy modlił się w pobliskim kościółku przemówił do niego Chrystus słowami: „Ponieważ przebaczyłeś swojemu wrogowi, pójdź za Mną”. Mimo protestów rodziny, zwłaszcza swojego ojca, wstąpił do klasztoru benedyktynów. Nie zagrzał tu jednak długo miejsca. Podjął walkę z symonią, co nie spodobało się jego przełożonym. Wystąpił z klasztoru i usunął się na ubocze. Osiadł w lasach w Vallombrosa (Vallis Umbrosae - Cienista Dolina) zbudował tam klasztor i założył zakon, którego członkowie są nazywani wallombrozjanami. Mnisi ci, wierni przesłaniu „ora et labora”, żyli bardzo skromnie, modląc się i sadząc las. Poznawali prawa rządzące życiem lasu, troszczyli się o drzewa, ptaki i zwierzęta leśne. Las dla św. Jana Gwalberta był przebogatą księgą, rozczytywał się w niej, w każdym drzewie, zwierzęciu, ptaku, roślinie widział ukrytą mądrość Boga Stwórcy i Jego dobroć. Jan Gwalbert zmarł 12 lipca 1073 r. w Passigniano pod Florencją. Kanonizowany został w 1193 r. przez papieża Celestyna III, a w 1951 r. ogłoszony przez papieża Piusa XII patronem ludzi lasu. Historia nadała mu także tytuł „bohater przebaczenia” ze względu na wielkie miłosierdzie, jakim się wykazał. Założony przez niego zakon istnieje do dzisiaj. Według jego zasad żyje około 100 zakonników w ośmiu klasztorach we Włoszech, Brazylii oraz Indiach. Jana Paweł II przypominał postać Jana Gwalberta. W 1987 r. w Dolomitach odprawił Mszę św. dla leśników przed kościółkiem Matki Bożej Śnieżnej. Mówił wówczas: „Jan Gwalbert (...) wraz ze swymi współbraćmi poświęcił się w leśnym zaciszu Apeninów Toskańskich modlitwie i sadzeniu lasów. Oddając się tej pracy, uczniowie św. Jana Gwalberta poznawali prawa rządzące życiem i wzrostem lasu. W czasach, kiedy nie istniała jeszcze żadna norma dotycząca leśnictwa, zakonnicy z Vallombrosa, pracując cierpliwie i wytrwale, odnajdywali właściwe metody pomnażania leśnych bogactw”. Papież Polak wspominał św. Jana także w 1999 r. przy okazji obchodów 1000-lecia urodzin świętego. Mimo to jego postać zdaje się nie być powszechnie znana. Warto to zmienić. Emerytowany profesor Uniwersytetu Przyrodniczego im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu, leśnik i autor wspaniałych książek na temat kulturotwórczej roli lasu, Jerzy Wiśniewski, od wielu już lat apeluje i do leśników i do Episkopatu o godne uczczenie tego właściwego patrona ludzi lasu. Solidaryzując się z apelem zacnego profesora przytoczę jego słowa: „Warto by na rozstajach dróg, w rodzimych borach i lasach stawiano nie tylko kapliczki poświęcone patronowi myśliwych, ale także nieznanemu patronowi leśników. Będą to miejsca należnego kultu, a także podziękowania za pracę w lesie, który jest boskim dziełem stworzenia. A kiedy nadejdą ciemne chmury związane z pracą codzienną, reorganizacjami, bezrobociem, będzie można zawsze prosić o pomoc i wsparcie św. Jana Gwalberta, któremu losy leśników nie są obce”.
CZYTAJ DALEJ

USA: katolickie parafie na Południu pękają w szwach

2026-07-10 13:04

[ TEMATY ]

Stany Zjednoczone

Karol Porwich/Niedziela

Przepełnione świątynie, dodatkowe Msze, transmisje dla wiernych, którzy nie mieszczą się w środku, i nowe działki pod przyszłe parafie – tak wygląda dziś rozwój Kościoła na południowym wschodzie Stanów Zjednoczonych. Liczba katolików szybko rośnie, ale biskupi ostrzegają: bez formacji, powołań i włączenia nowych wiernych we wspólnotę wzrost nie stanie się trwałą odnową – donosi National Catholic Register.

W archidiecezji Atlanty, obejmującej ponad 1,2 mln katolików, 30 proc. parafii ma przynajmniej jedną weekendową Mszę odprawianą przy wypełnionym lub przepełnionym kościele. Parafie zwiększają liczbę Mszy, otwierają dodatkowe przestrzenie i prowadzą transmisje.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję