Reklama

Gdańsk: popołudniu w Bazylice św. Brygidy Msza św. w intencji powrotu do zdrowia Pawła Adamowicza

2019-01-14 10:53

lk / Gdańsk (KAI)

Sławek Skierka / pl.wikipedia.org

Ks. Prałat Ludwik Kowalski, proboszcz Bazyliki św. Brygidy w Gdańsku zaprasza do Bazyliki w poniedziałek 14 stycznia o godz. 15.00 na Mszę świętą w intencji powrotu do zdrowia prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W świątyni zgromadzą się m.in. związkowcy z NSZZ "Solidarność", o czym poinformował przewodniczący Piotr Duda.

"Dzisiaj o 15.00 w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku Solidarność będzie się modliła za życie i powrót do zdrowia prezydenta Pawła Adamowicza. Panie Prezydencie w tej trudnej próbie jesteśmy z Panem!" - napisał na Twitterze Piotr Duda.

Tagi:
Gdańsk

Gdańsk: radni za odebraniem ks. H. Jankowskiemu honorowego obywatelstwa

2019-03-07 13:12

lk / Gdańsk (KAI)

Radni Gdańska na czwartkowej sesji zagłosowali za odebraniem ks. Henrykowi Jankowskiemu honorowego obywatelstwa miasta oraz usunięciem jego pomnika i imienia duchownego ze skweru, na którym stoi monument. Dzisiejsze decyzje radnych związane były z oskarżeniami zmarłego w 2010 r. kapłana o wykorzystywanie seksualne dzieci.

Makalu/pixabay.com

Podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta Gdańska radni mieli podjąć decyzję w sprawie trzech projektów uchwał: w sprawie odebrania ks. Henrykowi, bądź nie, tytułu Honorowego Obywatela Gdańska, cofnięcia nazwy skweru, który nosi jego imię, a także o likwidacji pomnika poświęconego duchownemu. Powodem dyskusji nad honorowym obywatelstwem ks. Jankowskiego była kwestia zarzutów molestowania dzieci przez późniejszego kapelana "Solidarności".

W nocy z 20 na 21 lutego trzech mężczyzn przewróciło w Gdańsku pomnik ks. Henryka Jankowskiego. Swój czyn tłumaczyli "obywatelską niezgodą na obecność zła w przestrzeni publicznej". Monument po kilku dniach został przywrócony na pierwotne miejsce. Obecnie przez całą dobę na skwerze broni go część przedstawicieli "Solidarności".

Przed głosowaniem prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz stwierdziła, że sprawa ks. Jankowskiego jest bolesna i niełatwa. - Mimo apeli prezydenta Adamowicza, wielu środowisk, prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się prawdy, bo główny zainteresowany nie żyje. Ja nie mam żadnych narzędzi, by tę sprawę wyjaśnić - powiedziała, dodając, że decyzja w tej sprawie należy do radnych.

- Jestem z wykształcenia prawnikiem i bliska jest mi zasada domniemania niewinności. Ale widząc poziom emocji, to do czego doprowadza nieodpowiedzialne podgrzewanie emocji, decyzja może być tylko jedna - uznała Aleksandra Dulkiewicz. Dodała, że podda się każdej decyzji, jaką podejmie Rada Miasta.

Ostatecznie radni zagłosowali za odebraniem honorowego obywatelstwa ks. Henrykowi Jankowskiemu. Za było 19 radnych, przeciw - 1, a dwóch wstrzymało się od głosu. Za zmianą nazwy skweru, na którym mieści się pomnik duchownego zagłosowało 20 radnych, przy jednym przeciwko i jednym wstrzymującym się. Podobnym stosunkiem głosów opowiedzieli się za usunięciem pomnika.

Na następnej sesji gdańscy radni podejmą uchwałę w sprawie nadania nowej nazwy skweru. Ma to być nazwa nawiązująca do historii miasta i brzmieć "Skwer Gdanz".

Radny Cezary Śpiewak-Dowbór, przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej przypomniał przed południem, że szeroką debatę publiczną o postaci ks. Jankowskiego zapoczątkował reportaż śp. Bożeny Aksamit w "Dużym Formacie". - Atmosfera wokół postaci ks. Jankowskiego narosła do tego stopnia, że doszło nawet do obalenia pomnika. W tej sprawie prokuratura nie ma prawnych możliwości by zając się sprawą ks. Jankowskiego. Dziś każdy z radnych powinien sam zadecydować o tym, czy honorować duchownego. Tę sprawę musimy rozstrzygnąć już dziś, bo pojawią się kolejni manipulanci - powiedział. Zaapelował też o powściągliwość i merytoryczny przebieg dyskusji.

Przewodnicząca klubu Wszystko Dla Gdańska, Beata Dunajewska powiedziała, że "tę sprawę już zakończyć". - Komitet społeczny budowy pomnika ks. Jankowskiego nie chciał rozmawiać z prezydentem Adamowiczem, nie chce rozmawiać z prezydent Dulkiewicz. Musimy dziś zamknąć sprawę ks. Jankowkiego, właśnie po to, by nie dzielić dalej naszego społeczeństwa - dodała.

Zaznaczyła też, że władze Gdańska wyraźnie potępiły akt przewrócenia pomnika ks. Jankowskiego. - Nikt nigdy w Gdańsku nie będzie się cieszył, że przyjeżdża ktoś z Warszawy czy Torunia i niszczy pomnik. Ten akt został potępiony - przypomniała.

Z kolei Kacper Płażyński, przewodniczący klubu radnych PiS zaznaczył, że sprawca każdego przestępstwa seksualnego powinien zostać potępiony, zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko. Podkreślił też, że współpraca ze SB, co zarzucano ks. Jankowskiemu, jest moralnie naganna - "niezależnie od tego, czy współpracował miał ksiądz, elektryk czy ktokolwiek".

Jak dodał, niszczenie pomnika duchownego to zdziczenie. - Władze miasta nie mogą publicznie nazywać wandalizmu za coś normalnego. Obowiązkiem władz miasta jest działanie na rzecz zapewnienia spokoju społecznego. Każdą sprawę dotyczącą przestępstwa seksualnego trzeba dokładnie zbadać. Naszym zdaniem, władze Gdańska nie poradziły sobie ze sprawą ks. Jankowskiego - stwierdził, apelując o powołanie najpierw komisji, która wyjaśni tę sprawę. - My chcemy prawdy, dlatego w dzisiejszym głosowaniu, w tej zadymie, brać udziału nie będziemy - oświadczył Płażyński.

Ks. Henryk Jankowski (1936-2010) otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Gdańska 15 grudnia 2000 r. Pomnik z jego postacią stanął na skwerze między ul. Mniszki i Stolarską w Gdańsku w 2012 r., w rocznicę wydarzeń Sierpnia 1980, dwa lata po śmierci duchownego. Inicjatorem i budowniczym pomnika był Społeczny Komitet.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat

2016-11-02 11:42

Wysłuchali: Magdalena Bartoszewicz i Paweł Kęska
Niedziela Ogólnopolska 45/2016, str. 25

Witam, mam na imię Klaudia, mam 23 lata, jestem studentką – studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, co zawsze było moim marzeniem, bo Kraków jest magicznym miejscem

Paweł Kęska

Choroba

Mama Klaudii: Kiedy Klaudia się urodziła, miała długie włosy. Wszyscy – zarówno ja, jak i mąż, i syn – byliśmy bardzo szczęśliwi. Kiedy miała 3 lata, zachorowała na zapalenie oskrzeli i wtedy zaczęła utykać na jedną nogę. Pani doktor zleciła jej rentgen. Okazało się, że w nodze coś jest, ale nie wiadomo co. Po miesiącu dostaliśmy skierowanie do szpitala na ortopedię. Najpierw trafiliśmy do Sieradza i tam zdiagnozowano u Klaudii ropień Brodiego, następnie trafiliśmy do Łodzi i musiałam się zgodzić na operację tej nogi. Ropy jednak nie było. Klaudii wyczyszczono kość i później lekarz zmienił diagnozę na dysplazję włóknistą kości. Nie znam się na medycynie i wydawało mi się, że lekarz ma rację, ufałam mu. Jednak po jakimś czasie noga zaczęła się wykrzywiać. Klaudia nie stąpała na tej nodze, więc pojechaliśmy do innego szpitala, też w Łodzi, i tam lekarz powiedział, że to nie jest ta choroba, że to co innego. Trafiliśmy następnie do Warszawy, do szpitala, i to już był koszmar – podejrzewali zapalenie kości, gruźlicę kości i wiele innych chorób. Tam Klaudia była leczona przez dłuższy czas. To w sumie 12 lat leczenia ze złymi diagnozami. Klaudia chodziła non stop w butach ortopedycznych. Noga rosła, kość w tej nodze była jakby większa, robiła się jak gąbka.

Zobacz także: Potrzebna proteza dla Klaudii!

Lublin

Był taki moment, że Klaudia bardzo źle się poczuła, dostała gorączki, noga bardzo ją bolała. Pojechaliśmy do szpitala. A tam lekarz powiedział, że nie przyjmie córki na oddział. Pytam: dlaczego, przecież ta noga ją boli, coś się dzieje, ma gorączkę, jest słaba... Odpowiedział, że nie ma miejsc, że trzeba zrobić rezonans, badania, ale u siebie, i że musimy wracać do domu. Byłam tak zrozpaczona, że nie wiedziałam, co mówić. Musiałam być jednak silna, żeby dziecko nie widziało, że matka jest słaba. Trafiliśmy do Otwocka, ale tam lekarz, gdy zobaczył te karty szpitalne i wyniki badań, to się przestraszył i kazał jechać do innego szpitala. Nie wiedziałam, co robić. Poleciłam Klaudii poszukać w Internecie szpitala, gdzie leczą zapalenie kości. Znalazła szpital w Lublinie. Leki już jej nie pomagały, noga coraz bardziej bolała. Zadzwoniłam do Lublina, odebrała sekretarka, bardzo się przejęła sytuacją Klaudii. Miałam zadzwonić do lekarza za 20 minut i to zrobiłam. Lekarz kazał nam przyjechać i obiecał, że wszystko będzie na nas czekało. Mówię do niego, że nie mam skierowania do szpitala, a on, że to nie ma znaczenia, on wszystko załatwi. Pojechałyśmy i rzeczywiście wszystko tam na Klaudię czekało. Byłam w szoku. Lekarz, z którym rozmawiałam, przyszedł i poznał Klaudię. Lekarze zapoznali się z historią całej jej choroby, ze wszystkimi dokumentami, zrobili jej zaraz rezonans magnetyczny, tomograf. Miała robione wlewy – nie wiem, na czym to polegało, ale widziałam, jak fatalnie to znosiła. Nic jej nie pomagało, było coraz gorzej. I wtedy właśnie ordynator zwołał konsylium. Cały czas byłyśmy informowane, co się dzieje. Podczas konsylium lekarze stwierdzili, że to zupełnie inna choroba niż to, co jest wpisane w całej dotychczasowej dokumentacji ze szpitali. Klaudii zrobiono biopsję. Lekarze upewnili się jedynie, że to choroba Recklinghausena, postać kostna. Amputację wykonano 14 stycznia 2009 r. Lekarze przygotowali Klaudię do amputacji i mnie chyba też. Córka mówiła lekarzowi, że chce znać prawdę. Powiedział, że to jest choroba nowotworowa, że amputacja uratuje jej życie. Była bardzo silna, to ona podjęła decyzję o amputacji, a miała wtedy 16 lat.

Kiedy rodzic widzi, jak jego dziecko cierpi, i nie może mu pomóc, to jest chyba najtrudniejsze, żeby w ogóle to przeżyć. Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat. Ale nie mogłam, trzeba było wtedy wszystko dusić w sobie.

Proteza

Klaudia: Obecnie mam protezę, która ma 8 lat, i jak każda rzecz materialna ta proteza po prostu ulega zniszczeniu, zużywa się. Jest posklejana w różnych miejscach, by nadal się trzymała w jednym kawałku. Jestem zmuszona prosić ludzi dobrej woli o pomoc, bo nie stać mnie na sfinansowanie tak drogiej protezy.

W związku z wysokim kosztem protezy często ludzie pytają mnie, dlaczego ona jest taka droga; porównują to do zakupu mieszkania, auta, domu. Jest to dla mnie bardzo niezręczna sytuacja, ciężko mi w ogóle cokolwiek odpowiedzieć. Nie mam wpływu na to, ile kosztuje proteza. Kiedyś jeden mądry człowiek zapytał mnie, czy pytam tych ludzi: Na ile pani czy pan wyceniłby swoją nogę? I wtedy ten człowiek może się zastanowić, że tak naprawdę ta noga jest bezcenna, że dałby dużo więcej pieniędzy za swoją nogę. Myślę, że to jest dobra odpowiedź na to pytanie.

w przyszłości chciałabym założyć rodzinę, mieć męża, dzieci, nie wiem, kiedy to nastąpi. Marzę o zwykłym życiu. Może to jest dziwne, bo ktoś może sobie pomyśleć, że jego życie jest szare, a ktoś inny może o tym marzyć. Tymczasem takie codzienne szare życie kojarzy nam się z życiem bez problemów, bez cierpienia. Właśnie o coś takiego mi chodzi.

* * *

W serwisie: www.pomagam.caritas.pl prowadzimy zbiórkę na protezę dla Klaudii i będziemy ogromnie wdzięczni za każde jej wsparcie: pomagam.caritas.pl/potrzebna-proteza-dla-klaudii/.

Wpłat można dokonywać również na konto: Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, z dopiskiem: „Krakow_Klaudia 240816”.

Reportaż przygotowany przez Program I Polskiego Radia we współpracy z Caritas został wyemitowany w radiowej Jedynce w audycji „Noc z reportażem” 31 października br.

Audycja „Noc z reportażem” – w każdy ostatni poniedziałek miesiąca po godz. 22.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zwycięstwo zdrowego rozsądku nad aborcją w Szkocji

2019-03-20 18:40

vaticannews / Edynburg (KAI)

Rada miasta Edynburga odrzuciła projekt rozporządzenia mającego zakazać obrońcom życia czuwań przed klinikami aborcyjnymi. Grupy pro-life nazywają tę decyzję „zwycięstwem zdrowego rozsądku”.

AnyaLogic / Foter.com / CC BY

Rada miasta, służba zdrowia oraz policja rozważały możliwość wprowadzenia specjalnych stref przed klinikami aborcyjnymi, gdzie zakazana byłaby modlitwa i rozmowy z korzystającymi z „usług” tych instytucji. Powodem miało być „niepotrzebne dręczenie” tzw. pacjentów. Jak orzeka jednak raport rady miasta: „nie ma na to żadnego przekonywującego dowodu”, co za tym idzie władze miasta nie zakażą obrońcom życia takich działań.

Jak mówi Michael Robinson, odpowiedzialny za komunikację z mediami przy szkockim Towarzystwie na rzecz Ochrony Nienarodzonych Dzieci (SPUC), oficjalne dane potwierdzają, że kobiety ubogie w tym kraju mają dwukrotnie wyższy wskaźnik dokonywania aborcji niż kobiety zamożne. „Pokojowe czuwania obrońców życia oferują praktyczne, emocjonalne i finansowe wsparcie dla bezbronnych kobiet, które inaczej mogą być zmuszone do aborcji, której nie chcą” – dodaje Robinson.

W 2017 r. rozwiązania zakazujące czuwań przed klinikami przyjęła londyńska gmina Ealing, podczas gdy gmina Richmond upon Thames przeforsowała taki zakaz w ubiegłym miesiącu. Znane są przypadki procesów sądowych wytoczonych gminie przez matki, które dzięki czuwaniom obrońców życia ocaliły swoje dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem